12. Alibi

-Nie boi się babcia tak sama mieszkać – spytał popijając poranną kawę zbożową. Już zapomniał jak dobry ma smak. Babcia podała mu kubek oczywiście z komentarzem, że prawdziwa kawa szkodzi.

– A ty co dzieciaku, telewizję mi tu opowiadasz? Wpada tu czasem pani Śmietana z jajami i domowym chlebem i opowiada czego się nasłuchała. Gdyby nie ten chleb to już bym ją dawno przegnała. Ciągle tylko: udusili, utopili, zabili a jak temat kryminalny się wyczerpie to: protesty, powodzie i politycy. Nie wybudowali, zabronili, odwołali, oszukali, nie dali, rozkradli i dziura w budżecie a potem drożyzna, drożyzna, drożyzna i drożyzna. Tłumaczę głupiej Śmietanie, że inflacja jest zerowa, ceny od roku nie wzrosły a nawet spadły a dziura nie wynika z czyichś malwersacji ale z tego, że tacy jak ona i jej rodzina oszukują państwo. Ona: jak to, że nikomu nigdy grosza nie wzięła. A ja na to,  że jej renta lipna przecież, że synuś, były policjant zdrowy jak byk a na emeryturze, że dotacje biorą na ziemię, której w rzeczywistości nie uprawiają i tak dalej. No to się obraziła i przez tydzień nie przyszła. Ja się ludzi nie boję, synuś, bo zło od ludzi nie przychodzi od tak, tylko się je przyciąga złymi myślami i uczynkami. A ja do ludzi nic nie mam. Trzymam się od nich z daleka i oni ode mnie.

 -A głupich, zawistnych ludzi się babcia nie boi?

– Kiedyś tak, jak byłam młodsza i nic nie rozumiałem ale teraz, teraz nie przyciągam do siebie głupoty.

– A pani Śmietana? – chytrze spytał Łasabi.

– Pan Śmietana jest moim alibi – odpowiedziała babcia z równie przebiegłym wyrazem twarzy.

– Alibi? – zdziwił się.

– Tak jest, podobnie jak ty wnusiu. Wchodzi, węszy, rozgląda się, zagląda, pyta, wypytuje. Widzi, że jest pusto. Dziwi się, znowu pyta, a potem papla i papla. Przygląda się mojej lodówce a w lodówce też pusto, czyli w jej rozumieniu bieda, bo jak nie ma w lodówce kiełbasy, szynek, masła i wódki, znaczy się bieda. Bierze mnie za starą głupią jędzę, oczywiście głupszą od niej. Idzie dalej i papla, papla, że u tej starej wariatki bieda. Pies z kulawą nogą mnie nie niepokoi. Co może być u starej wariatki? Smród i bieda. Czasem nawet płacę pani Śmietanie z opóźnieniem, że niby czekam na rentę po mężu i groszem nie śmierdzę.

 -Ale w ogóle boi się babcia czegoś? W końcu po to chyba były te miski, świece i monety i cały cyrk ten z księżycem?

– Boję się zbłądzonych duchów – babcia zaśmiała się głośno krojąc chleb w grube pajdy – i zbłąkanych wnuków. Nikt mnie nie odwiedza, bo i po co, a jak odwiedza to w interesie. Zastanawiam się jaki ty masz interes żeby mnie nagle w środku lata odwiedzić. Możesz mieć tylko dwa powody – stwierdziła.

– Sądzisz babciu, że czegoś od ciebie chcę? – żachnął się Łasabi.

– Ode mnie? Nie.

– W takim razie oświeć mnie, co to za dwa powody?– Łasabi nadal udawał obrażonego.

– Chociaż wydaje ci się, że po coś do mnie przyjechałeś – babcia smarowała chleb miodem – przyjechałeś do siebie. Pierwszy możliwy powód to poczucie winy ale nie wyglądasz mi na winnego. Drugi to poczucie krzywdy. Sądzę, że to prawdziwy powód, zważywszy twoje zagubienie, łzawe oczy i przede wszystkim to, że nieoczekiwanie wróciłeś do krainy dzieciństwa. Zawsze cię tu podrzucali rodzice, gdy z jakiegoś powodu im zawadzałeś. Wtedy czułeś się skrzywdzony i odrzucony. Pewnie tak samo jest dziś.

-Nie czułem się skrzywdzony i odrzucony, przyjeżdżałem tu bo…

-Bo, stary Lucyfer pił i matka chciała ci tego oszczędzić, bo matka zdradzała Lucyfera i chciała spędzać wakacje z nowym kochasiem, bo twoja siostrzyczka poszła w ślady matki i okazała się  lafiryndą, a ty byłeś dzieckiem, Czarusiem, czarującym mamusi chłopczykiem i tatusia Cezarem.

Łasabi gwałtownie wstał i równie gwałtownie usiadł. Zacisnął pięści i z oczu pociekły mu łzy. Starł je pięściami jakby zamierzał wydłubać sobie oczy. Mruknął coś przez zaciśnięte zęby ale słowa były niezrozumiałe. Babcia zbliżyła się, podsunęła mu pod nos pajdę chleba z miodem, na której ułożyła kilka świeżych malin i powiedziała spokojnie:

– Już dawno skończyłeś trzydzieści lat. Nawet jak na chłopca, w tym wieku jesteś już dorosły.

– Dlatego przyjechałem do ciebie, przyjechałem żebyś mnie odczarowała – powiedział odbierając z jej dłoni pajdę z miodem – ale najpierw musisz mi powiedzieć jak to było z wujkiem Feliksem, z jego zaginięciem.

– Synuś, natomiast ja już dawno skończyłam siedemdziesiąt lat i niczego nie muszę. Jak mi tu będziesz histerie wyprawiał i warunki stawiał, to w jednej chwili na kopach stąd wylecisz i tak się skończy nasze rodzinne spotkanie – oznajmiła babcia i wyszła. Po chwili wróciła wychylając jedynie głowę zza futryny: – I posprzątaj po śniadaniu jak skończysz.

Wszedł do pustego salonu, w którym wczoraj pili herbatę. Chciał spytać czy maliny i miód schować do lodówki ale babci nie było. Spojrzał na obraz, który stał na sztalugach. Przyjrzał się uważnie, to co wczoraj wydawało się abstrakcją teraz układało się w wyraźne kształty. Dom otoczony zielonymi chaszczami, drzwi, rudy kot na parapecie i mężczyzna, który wyciągał dłoń w kierunku dzwonka. Nawet taki detal jak dzwonek został precyzyjnie odmalowany. Jasnoniebieska kurtka z czerwonym kołnierzem, dokładnie taka sama jak ta, którą miał na sobie. Na niebie księżyc wychylał się zza chmur. Był pewien, że wczoraj na obrazie nie było tych wszystkich szczegółów.Pijąc herbatę siedział dokładnie na przeciwko. Były bohomazy. Kiedy babcia zdążyła to namalować? Rano obudził się pierwszy, dopiero, gdy wrócił z krótkiego spaceru po ogrodzie babcia wstała. Kiedy więc ta stara czarownica namalowała na obrazie wszystkie szczegóły?

12. Alibi
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

5 komentarzy

  1. No babcia niczego sobie i doświadczenie ma i nie owija w bawełne. Dobrze sobie z babcią pogadać bo mimo oschłych słów wiele szczerości i klarowności się w niej kryje jakby nikomu nic winna nie była tylko samej sobie ….

  2. ania i wrzoda na nosie wyhodować, to dodaje powagi :)

  3. cos z Dróżnika takze ma.

    a nawet w tej starej czarownicy przeczuwam czastke siebie, jeszce tylko musze sie troche zestarzec;))))))))))))))))))))))))))

  4. Kołcz prowokatywny. Czuje nieco alter-ego gospodarza ;)

  5. Babcia rewelacja – coach pierwsza klasa :)

Komentarze są wyłączone.