16 listopada

Nadszedł 16 listopada. Rok temu zmarł mój przyjaciel Michał. W pewnym sensie patron tej strony. Przychodzą mi do głowy jakieś niedoskonałe słowa. Słowa ograniczają, trywializują i są takie ułomne wobec uczuć. Boże, to już rok! Czas biegnie jak oszalały. Znowu jest jesień. Tygodnie i miesiące pognały. Niektórych ludzi można zastąpić, a nawet warto, a innych nie można zastąpić. Niezastąpieni ludzie to rzadkość. 16 listopada, rok temu, u boku Michała wiele się nauczyłem. Niezastąpienie wiąże kawałek tożsamości jak hemoglobina tlen i kiedy niezastąpiona osoba odchodzi nie można wziąć oddechu pełną piersią. Dusisz się. Pomimo tej bolesnej świadomości od 17 listopada 2010 poszukuję ludzi niezastąpionych, poszukuję ludzi, z którymi można pogadać. Wiem, że to okropne ryzyko, gdyż niezastąpieni czasem odchodzą, albo umierają i nie można ich zastąpić i wtedy w sercu powstaje dziura, przez którą uchodzi energia, przyjaźń, miłość, ździebełko duszy. Nie widzę jednak dla siebie wyjścia, potrzebuję do życia ludzi niezastąpionych jak Michała. To moja najważniejsza nauka. Tymczasem sporo osób jest zajętych. Galopują jakby chcieli te miesiące przegonić, złapać na jakieś niewidoczne lasso. Z innymi trzeba się bardzo starać w rozmowie z powodu ich wewnętrznego skontrolowania i wysokich oczekiwań. Niekiedy spotykam też niemowy w stanie nieświadomej afazji. Czasem się mylę i zastępowalne osoby biorę za niezastąpione, a puder za zdrową cerę. A Michał? Jak powiada jeden z moich mistrzów: Śmierć to tylko przejściowa zmiana stanu. Oczywiście dla wielu istot sama w sobie bywa trochę nieprzyjemna, ale najczęściej bardzo korzystna w skutkach. I mówi to z taką pewnością, jakby tam był wiele razy, jakby relacjonował piątkową wizytę w supermarkecie.

16 listopada
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. Babciu Kasiu, to piękne…

  2. We wsi Pluski nad jeziorem Pluszne pod krzyżem na kamieniu z datą 1855 znalazłam kiedyś taki napis: “Życie zmarłych złożone jest w pamięci żywych”

  3. Ja też pożegnałam Przyjaciela, 31 grudnia 2008 roku… żałoba trwała dłużej niż rok… tylko, że mnie nie opuszcza jednocześnie myśl o niewykorzystanych szansach, niewypowiedzianych słowach, spotkaniach, które były przekładane…. teraz widzę Patrycje oczami duszy, czasem znią rozmawiam, mam ją w sercu, kóre nie płacze juz tak jak dawniej….jej miejsca nikt nie zajął i nie zajmnie… to nie jest możliwe….

  4. Dzięki temu blogowi dajesz pamięć Michałowi. Proces załoby trwa ok. roku-jeżeli nic go nie zakłóca. Zyczę Ci, żeby wszystko się podomykało.
    Ściskam
    Joanna

  5. Ja takich ludzi nazywam bratnimi duszami :-)

  6. Najbliżsi są nie do zastąpienia. Kiedy ich nie ma, są w nas (my się z nich składamy). Dałeś nam, tym którzy czytają Twojego bloga, część Michała-siebie. Bardzo dziękuję.

Komentarze są wyłączone.