Gremliny są przeceniane

Z jakiego powodu zmiany nie przynoszą rezultatów? Dlaczego podejmujemy jakieś próby, starania, wysiłki, coachingi, treningi i albo trwa to nieskończenie długo, albo rezultaty zmiany [czyli poprawa jest mizerna], albo nie pojawia się w ogóle, lub co gorsza występuje wszystko na raz – mysz masz. W efekcie pojawia się zniechęcenia, a nawet uzależnienie od ciągłego zmieniania siebie. Tymczasem przychodzi kolejny rok, kolejne rozstanie, kolejny podobny facet, podobny romans, rozczarowanie i ani palenia nie udało się rzucić, ani kilku kilogramów nadwagi, a jeśli nawet to efekt jojo nabił kolejne oponki tłuszczu jeszcze szybciej i jeszcze pokaźniejsze. W pracy podobne konflikty, a w domu to samo niezrozumienie. Dlaczego?

Rick Carson w 1983 napisał książkę Poskramianie swojego Gremlina i nawet opatentował w USA metodę o tej nazwie. W książce przeciwstawia naturalnego siebie – potworowi, owemu Gremlinowi. Naturalny, to radosny, eksperymentujący, bawiący się alternatywami, odważny, zaś Gremlin jest kontrolujący, wrogi i hamujący,  jest metaforą wroga w nas samych, odpowiedzialnego za sparaliżowanie zmiany. Zawsze w kontrze, krytyczny i kontrsugestywny Gremlin zepsuje nam wszelkie, nawet nieźle zapowiadające się plany. Sięgnijmy jednak do pierwowzoru, czyli filmu Gremlins z 1983 Joego Dante wg. Scenariusza Chrisa  Columbusa. Nastolatek, Billy Peltzer dostaje w prezencie egzotyczne, małe, puchate zwierzątko kupione przez jego ojca w Chinatown, od chińskiego maga. Istnieją trzy podstawowe zasady opieki nad małym sympatycznym puchatkiem: nie wolno go wystawiać na działanie światła, dopuścić do kontaktu z wodą oraz karmić po północy. Oczywiście jak w wielu baśniach, mitach i legendach chłopiec lekkomyślnie łamie wszystkie zasady, co niesie ze sobą nieoczekiwane skutki. Śliczny Mogwai zaczyna się szybko rozmnażać, przez pączkowanie, jednakże jego potomstwo jest nastawione do życia zabawowo, a wobec ludzi złośliwe, aczkolwiek ze skłonnością do naśladowania najgorszych nawyków i nałogów ludzkich. Drugie pokolenie to Gremliny, które bawią się w najlepsze, eksperymentują, niestety kosztem ludzi, obracając małe miasteczko w New Jersey w perzynę. Dla Ricka Carsona Gremlin stał się metaforą wewnętrznego wroga, tymczasem dla Joego Dante był symbolem przekroczenia norm, rozhulania, jako skutku niedotrzymania prostych zasad opieki. Ową nieokiełznaną ekspresję łatwo w sobie wyzwolić, aż do takiego poziomu, przy którym nie sposób ją powstrzymać – powie reżyser ustami swoich aktorów. Nieokiełznana ekspresja i zabawa bez uwzględnienia innych prowadzi do zagłady, jest skutkiem niezachowania reguł, owych prostych zasad.

Oba gremlinowe wątki, choć różne w założeniach opierają się na starym, psychologicznym błędzie dychotomii. Jest jakiś dobry Mogwai i jakiś potwór, doktor Jackyl i Mr Hyde, piękna i bestia w każdym z nas i gdy bestia się uwolni, należy ją poskromić. Nasz naturalny stan jest przecież, powie Carson, pozytywy, radosny, miły, jak Indianie z dawnych opowieści, w których próbowano zatrzeć grzechy rasizmu i kolonializmu.  W gruncie rzeczy chcemy zmiany, lecz ów zły duch, jakiś Gremlin, powstrzymuje nas, zniechęca, odciąga. Powiemy nowocześniejszym językiem, bardziej wprost, że to jest wzorzec, nawyk, przyzwyczajenie, stereotyp, strefa komfortu, obawa, lęk i mechanizmy obronne, nadmierna kontrola i przesadna ostrożność.

Odpowiedź jednak jest często znacznie prostsza, za wyhamowanie i porzucenie zmiany odpowiedzialna jest: deklaratywność. Deklaratywnie chcesz się zmienić, wyjechać, nauczyć czegoś, rzucić nałóg…bo przez moment ktoś cię zachęcił, zainspirował, ba nawet przekonał, ale twoja wewnętrzna motywacja, mówi: chyba tak bardzo mi na tym nie zależy. Porównaj dwa stany emocjonalne i psychofizyczne. Pierwszy, gdy bardzo ci na czymś zależy i drugi, gdy robisz coś z lekkim przymusem, raczej z powodu zewnętrznej presji niż z własnej potrzeby. Oto odpowiedź. Gdy czegoś pragniesz, niemal nie widzisz przeszkód, w jedną noc możesz napisać połowę pracy dyplomowej, lub odbyć podróż do ukochanej osoby przez Europę, upiec trzy torty, lub poprawić 60 klasówek, lecz gdy do czegoś się ledwie skłaniasz, trochę przymuszasz, z lekka nie dowierzasz…wtedy sprawy mogą się odwlekać w nieskończoność, nawet, jeśli z pozoru dotyczą kwestii bardzo ważnych jak zdrowie, bezpieczeństwo, przyszłość. W środku odzywa się wibrujący głos: NIE. I nic nie jest w stanie go zagłuszyć.  Jeżeli zatem kolejne zmiany, próby, wysiłki spełzają na niczym i wracasz do starych torów, zadaj sobie pytanie, czy na prawdę chcesz zmiany? Być może pozorne działania mają cię tylko usprawiedliwić: jakiś kolejny poradnik, coaching, szkolenie, deklaracja. Syndrom żony alkoholika, to mechanizmy wyboru mniejszego zła, strefy komfortu choćby była bolesnym upokorzeniem, znanego wobec nieznanego. Nie żaden Gremlin, to ty jesteś własnym ograniczeniem, lub własnym wyborcą i politykiem w jednym, populistą i demagogiem, ucieleśnianiem decyzji żeby pozostało po staremu. Gremlin lub Mr Hyde stanowią znakomite usprawiedliwienie. I to jest dobra nowina, po prostu sobie odpuść, wsłuchaj się w ten głos. Może to nie moment na zmianę, może brakuje jeszcze jakiegoś zasobu, jakiegoś trybiku? Może stare na ten moment jeszcze jest dobre? A może niewyraźnie widzisz przyszłość, cel, spodziewany efekt? Jak mawiał jeden z moich mistrzów: Zawsze możesz pomyśleć, że w końcu chodzi o twoje życie, możesz je nawet zmarnować, ale co to znaczy u licha zmarnować swoje życie, a co to znaczy wygrać?

 

Gremliny są przeceniane
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. ja bym nie demonizowała.
    jeśli chwilowy zryw na fali inspiracji okazuje się jednak ‘nie mój’, i pojawia się w środku podszept, że może jednak nie, to to wcale niekoniecznie musi być gremlin.
    bo jeśli odpowiedź na pytanie – ‘czego najbardziej pragnę?’ – rozmija się co do kierunku z tym zainspirowanym zrywem, to może lepiej, że taki głos się pojawia.
    jeśli by się kierunki pokrywały – to wtedy pewnie warto przyjrzeć się głosowi, czy to faktycznie nie wymówkoza jakaś.
    ale jeśli każdy wewnętrzny podszept ‘nie’ – zaczynam traktować jak gremlina, a nie – być może – cenną informację, że to faktycznie nie mój kierunek jest, to czyż nie wpadam w schemat imperatywu zmiany, zmiany mimo wszystko, zmiany tylko po to, by nikt nie zarzucił, że zbyt długo siedzę w strefie komfortu?
    czy nie wpadamy w pułapkę, jakoby strefa komfortu była czymś złym i ograniczającym?
    czy nie może być dobra – jeśli jest ekologiczna?..

  2. .”..samoświadomość i samodyscyplina …”
    ja w tej trochę śmiesznej opowieści …”
    Szejk Abu Bakr wybrał się ze swoimi uczniami na jednodniową wycieczkę . Jechał na ośle , gdy oni szli .Nagle jak grom z jasdnego nieba , powietrze przesył potężny odgłos gwałtownie wypuszczanych wiatrów .Abu Bakr zaczął szloachać .
    “O , Mistrzu – zagaił jeden z uczniów – na czym polega problem ? Czy możemy pomóc ?”
    ” Gdy taj sobie jechałem – Powiedział Abu Bakr – rozmyślałem o tym , jak dobre jest życie . Mam własną grupę uczniów , własny ośrodek i wspólnotę . Przyszło mi do głowy , że pewnie zaczynam być równy takim wspaniałemu mędrcowi jak Aby Jazid Bistammi . To właśnie kiedy pławiłem się w tej chwale , osioł odpowiedział hałasem , który słyszeliście , tak jakby chcial powiedzieć ” O to co o tym sądzę ! ) . W tym momencie moje fantazje legły w gruazach , a mnie zrobiło się przykro z powodu tej chwili egoztyzmu “…
    uważności nauczył mnie mój mistrz ..pokory życie …a metody zmiany będą tak różne jak każdy z Nas …Ja sama zadziwiam siebie jak dziwnowata jestem każdego dnia …
    Obesrwując i słuchając każdej chwili ….))
    Jestem

  3. Nie moge w to uwierzyć! Czyżby możliwy był taki zbieg okoliczności. Tekst jest dokładnie oczekiwana odpowiedzią na moją obecną sytuację. Zadałam sobie rano pytanie i myslę – zajrze na jakiś blog coachingowy, sama nie wiem, czego oczekując. A tu masz… od razu znalazłam odpowiedź. Dziekuję Panie Macieju…

  4. “Z jakiego powodu zmiany nie przynoszą rezultatów? Dlaczego podejmujemy jakieś próby, starania, wysiłki, coachingi, treningi i albo trwa to nieskończenie długo, albo rezultaty zmiany [czyli poprawa jest mizerna], albo nie pojawia się w ogóle….”
    Rozwój osobisty, coaching te hasła są tak modne, że prawie każdy deklaruje chęć zmiany, rozwoju, chęć zrozumienia siebie, zrozumienia innych. U wielu kończy się na deklaracji lub zmieniają coś co nie wymaga wyjścia ze strefy komfortu, co nie wymaga podjęcia jakiejś ważnej decyzji. Są dumni, że zaliczają kolejne warsztaty, szkolenia. Czy rozwijają się naprawdę, czy próbują ułaskawić, dojść do porozumienia ze swoją ciemną stroną? Byłam wśród takich. Jednak teraz znalazłam się wśród tych, którzy potrzebują prawdziwej, a nie fikcyjnej zmiany. Nigdy nie potrafiłam narysować ani Gremlina, ani demona przeszłości czy przyszłości. Nie wiem co muszą sobą przedstawiać, jednak wiem jak podstępny jest ich sposób działania. Im bardziej jestem świadoma ich działań tym bardziej mogę je zablokować. Jednoznacznie Gremliny, demony, smoki są przereklamowane.

  5. “Z niewolnika nie ma pracownika” to moja pierwsza myśl. Moja zmiana-przemiana się “toczy” wynika z wiedzy i rozumienia siebie. Kiedyś jak słyszałam “tu i teraz ” reagowałam nerwowo:) teraz wiem, że mamy tylko jedno życie i nie marnuję “tu i teraz”.Jest mi lżej i świadomiej:)

  6. Dla mnie Gremlin Carsona stanowił przełom. Proponowane przez Carsona ćwiczenie z namalowaniem Gremlina było w moim życiu przełomem, ponieważ w postaciu rysunku zobaczyłam po raz pierwszy wzorzec lub zbiór wzorców, którego przełamanie pozwoliło mi realizować to czego pragnę, czyli dokonywać swojej zmiany. To było dla mnie najmocniejsze ćwiczenie, które zrobiłam biorąc udział w cyklu spotkań w ramach Alchemii Zmian. I później poszło już prawie jak z płatka … Rick Carson mówi: “Po prostu zauważaj…” Gdy już wiesz, co Cię ogranicza to możesz to zauważać i w ten sposób uzyskiwać potrzebny Tobie dystans i zadać sobie pytanie: Czy to pomaga mi dążyć do celu? Na warsztatach wspólnie z kobietami rysujemy Gremliny i często widzę zdziwione, zaskoczone miny…i niektórzy na minach poprzestają.
    Myślę, że Gremlin jest istotny i według mnie nie jest przeceniany. Chodzi jednak o to, aby pracę z Gremlinem (z samym sobą) połączyć z prawdziwym CELEM, czy może lepiej powiedzieć EFEKTEM. Być może problem tkwi w tym, że tutaj się zapętlamy, bo nasze ograniczenia, nie pozwalają nam zobaczyć, czego tak naprawdę chcemy…tak bardzo w siebie nie wierzymy, że nawet nie pozwalamy sobie ujrzeć naszych marzeń…
    A Ricka Carsona lubię za świetny język i styl książki, która również niesamowicie bawi. Gremlin jest owszem i złośliwy, ale jest takim Gargamelem, który w swojej złośliwości śmieszy i najważniejsze, że naprawdę można go przechytrzyć…

Komentarze są wyłączone.