5 minut

Przeglądam Internet. Są ludzie, którzy dla 5 minut sławy są gotowi bardzo wiele poświęcić, nawet resztę życia. 5 minut na ustach tysięcy, a może milionów, 15 minut, dzień, tydzień, rok. Sława, czyli poczucie wielkości, wyrwanie się z szarej masy zwyczajności, blask i blichtr, podziw. Top model, top man, idol, the best, the winner is… Niekiedy pojawiają się wielkie talenty jak  Whitney Houston, czy Amy Winehaus, Kurt Cobein, Michael Hutchence, Michael Jackson, Jim Morrison, Janis Joplin i… giną przedwcześnie.

Szołbiz  polski i ten światowy działa jak wyżymaczka. Polski oczywiście ma zupełnie inną skalę, inny zasięg. Parę tysięcy płyt to już platyna w biednym społeczeństwie, ale czy o biedę tu chodzi. Polacy wydają miliardy na alkohol, marnują kolejne na wyrzucaną żywność, przodują w zakupach elektroniki i AGD. Mikroskopijne wydatki na kupowanie płyt, książek, biletów, dzieł sztuki to być może nie tylko efekt biedy, ale stylu życia. W ekipie zamożnych wycieczkowiczów zwiedzających Andy wydawano setki soles na litry alkoholu, ale z rozmów wynikało, że książka jest artykułem nieznanym, nieczytanym i raczej dziwacznym. Rozczulił mnie facet, który nie odrywał się od kilku gazetek motoryzacyjnych nawet wtedy, kiedy bus pokonywał malownicze przełęcze i mijał zjawiskowe wodospady. Z ciekawości zajrzałem mu przez ramię, wpatrywał się w tablice wskaźników. W gazecie porównywano kokpity jakiegoś bmw, audi i jaguara. Zaskakujące było dla mnie jednak to, że oprócz picia i pozowania do fotek na tle – to była jego wyłączna aktywność turystyczna – gazetki moto. Co do wyżymaczki, to karierę w szołbizie robią często dzieciaki, kompletnie nie przygotowane do presji, sławy, pieniędzy, popularności, ubóstwiającego podziwu, wulgarnej krytyki, sprzecznych oczekiwań itd. Polskie dzieci zamożnych dealerów, właścicieli składów opałowych, rzeźni i hurtowni chemicznych wcale nie radzą sobie lepiej. Piją, wydają pieniądze na buble i oglądają gazetki moto z nowym super modelem super bryki, wstawiają foty na fejsie: ja, na tle Machu Picchu. 5 minut sławy. Gdy spytasz, co to właściwie jest to Machu Picchu, odpowiedź jest oczywista: jeden z siedmiu cudów świata, w rankingu cudów na pierwszym  miejscu :)  Jeszcze tylko trzeba gdzieś cichcem na murze świątyni wydrapać: tu byłem, Rysiek, Polska!

I dopiero gdy Whitney topi się w wannie przychodzi sekunda refleksji. Zniknęło życie, już nie zaśpiewa, nie będzie nowej płyty, a miała przecież wszystko. Wszystko, czyli co?

Ale co tam, mamy kolejny polski sukces! Anja Rubik pokazuje piersi w Vogue!

5 minut
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

18 komentarzy

  1. Miałam kiedyś taki sen (byłam wtedy daleko od Polski, od Krakowa). Ale w tym śnie szukałam kogoś po krakowskich kawiarniach, co jakiś czas, odmierzany sennymi sekundami , orientowałam się, że śnie i chciałam się wybudzić…ale nie mogłam. Sen znowu zataczał koło, ja znowu zaglądałam w twarz różnym mężczyznom w tym krakowskich knajpach i szukałam wiedząc, że śpię. Kiedy się w koncu z mozołem obudziłam, uświadomiłąm sobie, że naprawdę jestem na końcu świata (dla mnie druga pólkula to koniec świata) i to był sen, a ja powinnam wstac z łózka , odpocząć po tym śnie i zacząć zwiedzać te cudowności, a nie włoczyć się po krakowskich knajpach po omacku snu. A potem zwiedzałam, dziś już mało pamiętam, choc to było tylko kika lat temu. Wróciłam i na jawie błądziłam po krakowskich knajpach i w końcu spotkałam Kogoś Sprzed Lat, znaliśmy się dobrze i znowu dobrze rozpoznaliśmy się po latach. Czy ja śnię? Jest krakowska zima, dziś zadymka, wilgoć w powietrzu, no i oczywiście ma się na wiosnę.

  2. Sloneczny poranek. Rzeka pasazerow wlewa sie na schody przy stacji warszawa ochota. Ja takze plyne, a moze raczej tone w szaro-kolorowym tlumie.
    Na powierzchni masa rozlewa sie bezladnie i szeroko. Warszawa w porannym szczycie. Wsyscy biegna gdzies i po cos. Tyle waznych spraw od rana. Spaliny, tramwaje, w uszach hurgot, dziwny rytm klaksonow, piskow, dzwonkow. Tyle planow. Tyle pomyslow. Tyle swiezych sił do zagospodarowania na caly dzien. Tyle emocji. Ktos kogos potracil. Ktos sie zaraz spozni. Ktos sie boi. Ktos zapomnial czegos. Pospiech. Zgielk.
    Nagle jagby ciszej? Jeszcze ciszej. Tylko bezladny szum.
    I ta dziwna mysl. Przeciez my wszyscy bez wyjatku. Za kilkadziesiat lat? Co z tymi wszystkimi waznymi sprawami…?
    “Zawsze” kiedys zniknie. Co pozostanie…?

  3. Brakuje mi w tej dyskusji głosu Zosi – konkretnie jej wyostrzonego poczucia przynależności. Wielu głosów mi tu jeszcze brakuje. Ale nic to. Wiem, że ta cisza jest bardzo znacząca. I sa chwile kiedy należy dać jej wyb(/g)rzmieć.

  4. Dziękuję Joanno :) Jestem pewien, ze jest nas bardzo wielu. Może tylko potrzebny jest dobry coach, ktory potrafilby niczym katalizator odblokowac nasze przekonanie, ze tak byc musi… Ktory zdołałby skołczować nie jednego klienta a rzeszę ludzi…
    Od jakiegos czasu zaczalem ufac duszy. Ktos powie intuicji. W kazdym razie osiagnalem “przekonanie rowne pewnosci”, ze to nie jest niemozliwe…

  5. Marek trafny punkt widzenia. Niezwykły Zapał i siła. Bardzo to budujące, że są tacy ludzie jak Ty. Nieobojętni na istotne sprawy życia.

  6. Monika B ciekawe spostrzeżenie. Wszyscy jesteśmy potrzebni, gramy role jakie napisało i pisze nam wciąż życie. Co do tego nie ma się złudzeń.
    Jestem przeciwnikiem przypuszczania zajadłego ataku na kogokolwiek. To nazwałabym złym obliczem tzw. mainstreamu. Dlatego pewnie rażą mnie przykre, bardzo przykre komentarze na czyjś temat. Jest ciężko. Sytuacja w kraju, tudzież w Europie i na Świecie jest nieciekawa. Ogromnej rzeszy osób nie stać na rzeczy, które sobie wymarzyli, ale i które są im potrzebne jak psu buda (zwłaszcza w zimie). Opluwanie siebie czy kogokolwiek nie powiększy kapitału (PKB także nie wzrośnie). Blog premierówny przeszkadza tak wielu osobom. A niechże sobie dziewczyna pisze. Nie rozumiem zaciekłego i w brzydkim stylu atakowania jakiegokolwiek bloga, vloga czy fejsa.
    Jestem w stanie zrozumieć emocje każdego. Ale matko i córko Donald Tusk to nie szatan. Rydzyk czy J.Kaczyński też nie.
    Jak ważne jest byśmy byli opcjonalni. I mieli z czego wybierać, a nie dusili wszystkie pomysły w zarodku. Wtedy mamy szanse dojść. Sami do ważnych superważnych kwestii. Jak powiedział ktoś ważny biadoleniem nikt niczego konstruktywnego jeszcze nie zbudował.
    Nie mam w zamiarze napadać kogokolwiek. Nikogo nie chcę zmieniać. Osobowości nie da się wymazać korektorem na szczęście.
    Jeszcze raz, Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Autorze tego bloga zwiedzaj i wróć cały i bezpieczny do Kraju.

  7. Czytam i tak sobie rozmyślam. Trochę off-topic. A trochę nie. Tylu dobrych ludzi pragnących dobrze przeżyć dany im czas. A jednak na wierzch co i raz nachalnie wypływa zło. Dlaczego czasem “garstka” ludzi potrafi zawładnąć grupą wielokrotnie większą a czasem calym narodem? Myślę, że wbrew pozorom “dobro” jest w większości a jednak dajemy sie wciagnac w gre ze zlem. Ktos powie grzech. Tyle czasu poswiecamy w zyciu na rozne sprawy – “techniczne”. Chcielibysmy zyc w swiecie dobra. Ale co tak na prawde robimy by ten swiat na wieksza skale stworzyc? Czesto otaczamy sie murem. Zamykamy w naszych swiatach, rodzinach, przyjaciołach, tyle mamy zajec. Probujemy uciec, albo udawac, ze zlo jest gdzies daleko, mnie nie dotyczy. Ale gdzies tam w tej chwili ktos wlasnie mysli kiedy bedzie najlepszy czas by uderzyc na Iran. Ktos mysli o kontrataku. Ktos w Syrii by nie zginac, zabija kogos innego. Czy na pewno mnie to nie dotyczy? Czy na pewno nie mozemy z tym nic zrobic? Jestesmy w wiekszosci. Niby XXI wiek a czy tak na prawde bardzo wiele zmienilo sie przez tysiaclecia? Odwieczne miec zamiast byc. Czy na pewno tak byc musi? A gdyby tak komus udaloby sie zebrac tych wszystkich nas i sprawic, ze zaczniemy intensywnie myslec a potem choc troche dzialac. Czy na pewno nie mamy szansy wygrac? Zmienic swiat troche bardziej? Internet pozwala tak sprawnie sie jednoczyc. Czy nie warto przynajmniej sprobowac…?

  8. wg mnie ..każdy z Nas w życiu potrzebuje swoich pięć minut , po to dostaje talent , cel , możliwość realizacji misji życiowej ,
    Każdy z Nas …
    Pytanie tylko kiedy i czy a przede wszystkim Jak ! to wykorzystuje ,
    Dla Siebie “czystego ” Ja … czy dla Ego ,
    lub ze strachu:( woli uciec gdziekolwiek lub w cokolwiek …
    lub nie robi nic ,
    pytanie co jest lekcją ?
    Jestem

  9. Dziękuję Bartku :-) Dla Takich osób jak Ty i Wy, którzy mnie rozumiecie i myślicie podobnie… Chcecie debat, decydowania o sobie, siły warto pisać, walczycie by nie odbierać Wam tego, co sobie wypracowaliście (i pokolenia przed nami), a przede wszystkim wolnego dostępu, do informacji i internetu, którym może zagrażać Acta.
    Solidaryzuję się z wami. Wspieram. To wspaniale że są Tacy odbiorcy. Tacy Mężczyźni (nie umniejszając Kobietom).

  10. Dżo-ann

    Wzruszająca historia, piękny tekst piosenki i jak zawsze piękny Twój komentarz.

    Pozdrawiam

  11. Syria. Grecja. Egipt. To piękne, że ludzie walczą o Siebie. Przekraczają własne granice. Wszystko jest dla ludzi. Wszystko ale z umiarem. A umiar w sobie można wyczuć. Wg. różnych dróg wewnętrznych. Byle z wiarą i szacunkiem do siebie.
    5 minut. W niedzielę jest Dzień Kota ;-) A kot to nie zwierzę to… ;-)

  12. Oj tak bycie uważnym na każdą minutę, każdą setną sekundę życia. Oddzielanie sekund od siebie. Wszystkich rzeczy nie poruszę. Niektórzy mężczyźni jako młodsze egzemplarze :* pragną być strażakami. By gasić pożary i wydobywać ludzi z płomieni. Potem dorastają. 385 pożarów i bilans ludzki 5 osób nie żyje. To naprawdę Wielcy Ludzie. Chwała im za to jacy są. Za to że pomimo traum, możliwego PTSD, oględnie mówiąc silnych stresów nabywanych w trakcie tego, co widzą na miejscu pożaru (a widoków tych nie tak łatwo wymazać z pamięci). Panowie jesteście wyjątkowi. Uważni i niedoceniani – widzicie innych zanim oni zobaczą siebie. A Waszym wrogiem, z którym walczycie – by zdążyć na czas: tlenek węgla – czad. Bezwonny, cichy zabójca. Wietrzmy nasze mieszkania! Rozszczelniajmy nawet na 15 minut okna.
    Zgadzam się z Maciusiem. Wezmę w obronę nieobecnych (jak to ja). 5 minut niektórych może poruszać tak, jak to: http://www.youtube.com/watch?NR=1&feature=endscreen&v=jMPvKpA0xfs – kiedy nie liczy się już nawet niski, męski głos, ale spełnienie marzenia Najbliższej Osoby. Jaaakie to wielkie gdy potrafimy zapomnieć o sobie i zatracić się w kimś. Wybaczcie moją czasami górnolotność, inaczej pewnych kwestii nie umiem doprecyzować.
    Byłam dziś na Piłsudskiego w Krakowie. W Księgarni PWN już leży świeżutki tomik poezji Wisławy Szymborskiej, obok uśmiecha się cała w popielach Agnieszka Osiecka i Jonasz Kofta – każdy na osobnej publikacji. Kraków. Nutki, nutki, nutki… who am I to judge You? I have to close my eyes to name the fears and say goodbye to them ;->
    Bądźmy uważni na siebie i innych. Czasem 5 minut potrafi uratować życie nam lub komuś. Ale nie wińmy się, kiedy zrobiliśmy wszystko by uratować, zapobiec złemu. Jesteśmy wolni. Bądźmy wolni w sposób mądry :-)

  13. Wiele podróżuję, codziennie ponad 200 km. Wiecie, ile krzyży mijam po drodze? Tu Antka, tam Sylwi ziemskie istnienie przestało istneć. Nagle, nieświadomie chwila zamieniła się w wieczność. Wyrwane dusze bliskim, którzy dopiero wtedy zastanawiają się, zadają pytania. Dlaczego? Powiedziałem to co powiedziałem, albo wprost przeciwnie. Nie powiedziałem “dziękuję” i jak bardzo jestem wdzięczny, że jesteś. Wtedy odkrywają prawdziwe a nie zahipnotyzowane życie.
    Dzięki tym spostrzeżeniom jestem bardziej świadomym człowiekiem. Poza tym, że jestem wzrokowcem/ uwielbiam odkrywać nowe miejsca, patrzeć na wiewiórkę w lesie i nadwiślański zachód słońca/, to stałem się jeszcze kinestetykiem. Lubię dobrą książkę i dobre jedzenie. Dlaczego? Bo widzę jak kruche jest życie i że każdego dnia trzeba go smakować, bo nic nie jest dane raz na zawsze.

    Andrzej – mam to samo uzależnienie, w Empiku mogę spędzić godziny, wyszukując czegoś ciekawego /Ostatnio zakupiłem książkę “Filozofia Kaizen”/.

    Ps. Antek i Sylwia prowadzą mnie po moich polskich drogach w podzięce za modlitwę “wieczne odpoczywanie”

  14. Próbuję sobie wyobrazić, co by było gdyby… wszyscy na świecie byli wielkimi miłośnikami czytania, gdyby wszyscy byli niesamowicie oczytani. Pewnie totalna nuda i przeciętność. A wtedy być może kilku czytających wyłącznie gazetki motoryzacyjne byliby ponadprzeciętni. Hmmm… Sama uwielbiam czytać :)

  15. Panie Macieju ależ Pan cięty na pseudoturystów:) Niby o coachingu, refleksji itp Nie dziwię się, też jestem cięta. Z innej beczki. Dzisiaj lepiłam z dzieciakami dinozaury. Rewelacyjna zabawa, trzeba wycisnąć zwierzaki z formy i dokleić różne śmieszne szczegóły. No i mój syn (5,5 lat) mnie zaskoczył , strofując, że dinozaur, któremu dokleiłam kolce, to tych kolców nie posiadał i mam je zdjąć:) Mówię synku ale to zabawa możemy robić różne rzeczy, a on na to porządek musi być . No i o ten porządek chodzi a propo robienia kariery. Jak nawet ktoś jest młody a ma wokół siebie rozsądnych ludzi a nie zachłanne gęby to i sobie poradzi i talentu nie zmarnuje. Gorzej jak jest pozostawiony sam sobie z pazerniakami wokół. No i jeszcze własny rozsądek i rozum jest ważny.

  16. Celnie i mądrze panie Macieju. I też trochę smutno.. Bo ta sława i to parcie na lans jest dla mnie trochę przerażające: to że ludzie opowiadają swoje życie w tabloidach; to że największym ich dokonaniem jest zebranie 50 “lubię to” na fb, pod zdjęciem; to że ich ciekawość świata i ludzi gdzieś tam wyparowała w okolicach piątego roku życia.. Hmm to jest wyzwanie dla coacha, ale też chyba taki objaw naszej porażki cywilizacyjnej… W końcu wszystko można zapić albo zapomnieć…. Pozdrawiam serdecznie.

  17. Czytając ten opis.. trochę jak bym widział siebie parę ładnych lat temu dopóki nie poznałem książki Jospeha Murphego… Potrzebowałem aprobaty innych. Chwalony w dzieciństwie za inteligencję później czułem presję y dostaraczać dowodów swojej inteligencji.
    Ten czas minął bezporotnie i całe szczęście. Dzisiaj ostatnie pieniądze świata wydałbym na książki, na te mądre książki, które wnoszą do mojego życia coś wartościowego. Wchodząc na dział psychologia w Emipku… ogarnia mnie chęć przeczytania wszystkiego, ciekawość poznawcza. Tyle mogę się jeszcze nauczyć a później podzielić się tym z innymi.
    Kariera w szołbizie jest kusząca ale bez mądrych, wspierających osób w otoczeniu, raczej niemożliwa. Czasami i to nie pomaga gdy ktoś się za bardzo zachłyśnie sławą…
    Ale ilu z tych artystów mogłoby nagrać, stworzyć genialne dzieła, piosenki…
    Jakże dobrze to zrozumiała Wisława Szymborska po dostaniu nagrody Nobla.

Komentarze są wyłączone.