59. Pazur wiedźmy

Jego Eminencja ksiądz biskup przechadzał się po swoim biurze wzdłuż ogromnego biurka misternie rzeźbionego w czerwonej, włoskiej dębinie. Chodził tak od kilkunastu minut, w tym czasie dwie zakonnice dwukrotnie już zajrzały pokazując palcem wskazującym na własne zegarki.

– Chyba im się zegarki zepsuły? – stwierdził wreszcie Lesław Mgiełka.

– Jakie zegarki, co ty mówisz? – zdziwił się biskup Mgiełka, młodszy brat Lesława.

– Wpadają tutaj te pingwiny na zmianę i trykają się w zegarki, może chcą żebyś im nowe kupił? – zastanowił się Lesław.

– Doprawdy bracie, czasem się zastanawiam czy ty się błaznem urodziłeś, czy to po prostu twoja druga natura robić z siebie idiotę?

– O co ci chodzi Czesiu? No wlatują tu pingwiny, znaczy się siostrzyczki, tak czy nie?

– To nawet sprytny trick. Zastanawiam się jak w takim razie, od tylu lat, utrzymujesz taką ważną pozycję proszalnego dziada, w tej twojej, pożal się boże, wiejskiej sekcie czarodziejów? Chyba, że tam są podobni do ciebie kretyni, albo nie poznali się na twoje grze, chociaż w to nie uwierzę?

– Albo ci…no ci…błaźni  – zaśmiał się starszy Mgiełka i po chwili dodał: – Chciałem ci tylko przypomnieć, że ta moja sekta oddelegowała ciebie do tej twojej, czyli to jedna i ta sama sekta – zaśmiał się jeszcze głośniej przebierając nogami w nowych butach.

– Nie mogę zrobić tego, o co prosisz – biskup zmienił temat.

– Musisz, dlatego tu przyjechałem i dlatego pół dnia tutaj siedzę bez kawałka chleba w gębie, jak ten szpak na drucie – stwierdził Lesław.

– Świat się wali, a ty o jedzeniu.

– Jak zdechnę z głodu, to się zawali beze mnie a w najlepszym razie nie zdążę go uratować.

– Chyba w najgorszym? – zdziwił się biskup.

– Co w najgorszym? – zdziwił się Lesław.

– Boże, bądź miłościw, nie wytrzymam! Skończ ze mną te przekomarzania. Paplesz jakbyś spadł z wierzby na ziemię. najgorszym razie: uratować!

– Co uratować? – zdziwił się Lesław.

– Dobrze, skończmy tę beznadziejną rozmowę. Idź już, ja muszę to wszystko przemyśleć.

– Nie ma  mowy Czesiek, nie wyjdę dopóki nie zaczniesz działać. Stary Jemioła, pułkownik Śluzak i nawet Nadia, wszyscy są za, nie dla fanaberii, nie ma innego wyńścia.

– Wyjścia – poprawił biskup.

– No i sam rozumiesz, nie ma – zgodził się Lesław. – Ty masz największą sieć 10 177, największy wskaźnik dotarcia do klienta, tak powiedział młody Jemioła.

– 10 179 – poprawił biskup. Dwie nowe parafie przybyły, zostały niedawno erygowane.

– No i sam widzisz. Dziesięć tysięcy placówek pomnożyć razy klientów i masz wynik.

– Ale ja mam wskaźnik dotarcia tylko do swoich parafii. W kościele są dwie władze: biskup i proboszcz. Nie mogę się pakować na cudzy teren, to znaczy w posługę innych braci biskupów – Czesław poprawił się przyjmując charakterystyczną dla księży barwę i ton głosu.

– Ty jesteś strażnikiem – stwierdził Lesław – i ty musisz podjąć decyzję.

– Jest jeszcze dwóch. Dlatego rada ustanowiła trzy osoby, żeby przeciwdziałać naciskom i manipulacjom jakim jestem poddawany właśnie w tej chwili – żachnął się biskup.

– Rada ustaliła trzech strażników z powodu tortur, kochany bracie, a na razie to ja jestem poddawany torturom. Ani jedzenia, ani picia, ani konkretnych decyzji. Przeciągasz i przeciągasz, a już dawno mógłbym siedzieć u siebie przed kociołkiem z kapustką, grzybkami i kartofelkami…

– Nie mogę tego zrobić, to ostateczność – biskup zdjął piuskę, podrapał się po głowie i usiadł za biurkiem.

Mgiełka zerwał się z krzesła podszedł do biurka, wyjął z wewnętrznej kieszeni marynarki swoje pepegi zawinięte w gazetę i położył je na eleganckim, wypolerowanym blacie, potem bilet, kawałek wafelka, który błyskawicznie połknął, plik ulotek reklamujących seksusługi, bateryjkę R16, z kolejnych kieszeni wyciągnął scyzoryk, kawałek drutu, bezpiecznik topikowy, zapałki, ogarek świeczki, kilka drobniaków, rulon stuzłotówek w prezerwatywie, próbnik napięcia, agrafki, spinacze, jeszcze więcej spinaczy i na końcu ułamany paznokieć, a w zasadzie tips z kawałkiem paznokcia. Obok niego położył zdjęcie. Widniał na nim blat biurka i konik szachowy w zbliżeniu, z otwartym, nieproporcjonalnie wielkim pyskiem pełnym ostrych zębów. Lesław rozejrzał się, odnalazł czystą kartkę z biskupim nadrukiem. Kilkoma zgrabnymi ruchami, wielkich jak bochny chleba dłoni, uformował kształt podobny do konika szachowego. W miejsce uszu wsadził spinacz i złamany paznokieć, w miejsce ogona kawałek materiału, który wyjął na końcu. Figurkę postawił na fotografii konika szachowego. Klasnął w ręce i w tej samej chwili papierowy konik ożył. Wierzgnął, przegalopował przez biurko, zbliżył się do biskupa, parsknął, ugryzł go w dłoń i kłusem wrócił na poprzednie miejsce wierzgając nogą i grzebiąc kopytkiem. Obrócił się i znowu miał zamiar skoczyć, ale z impetem spadła na niego gigantycznej wielkości biblia w skórzanej oprawie. Konik uformowany przez Mgiełkę rozleciał się na kawałki. Do gabinetu wpadła zakonnica ale zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć biskup krzyknął:

– Odwołać, wszystko odwołać, modlić się, Boga za grzechy przepraszać!

– Co powiedzieć? – spytała przestraszona zakonnica.

– Modlić się. Powiedzieć: biskup przeciwności przeciwnym chce przemóc.

– Znaczy się chory – uściślił Lesław chowając do kieszeni swoje skarby. – Widzisz, barcie – odezwał się ponownie, gdy drzwi trzasnęły w ślad za zakonnicą – taką to ma moc. Pazur wiedźmy, który sobie zdarła, gdy przez okno wyskoczyła, rąbek jej sukienki i głupia fotka śmiecia, co Jemiole podrzuciły te szatany, znaczy się konika szachowego. Lgnom do siebie jak mucha do….

– Lgną – poprawił biskup dezynfekując ugryzienie 40 letnią whisky.

– No mówię, lgnom. Taka jest moc, nawet w tych byle okruchach. Jaka musi być w nich? Teraz rozumiesz, czy jeszcze nie rozumiesz Czesiu?

59. Pazur wiedźmy
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

1 komentarz

  1. Większość ludzi tak ma , jak nie dotknie to nie uwierzy. Myślę, że warto się zatrzymać na granicy baśni i rzeczywistości ,żeby nie zwariować :)

Komentarze są wyłączone.