61. Trzy strony świata

peru 2 138
trzy strony

Spotkali się w mieszkanku Łasabiego na Grottgera. Babcia zostawiła kota i popędziła na jakieś spotkania, co trochę zaniepokoiło wnuka. Babcia znowu miała plan, pomysł i w tym celu udała się na tajne konsultacje.

– Muszę, to wszystko pozbierać, uporządkować a najlepiej rozrysować.

– Po co? – spytał Łasabi.

– Bez tego zwariuję – stwierdził Gonzo.

– No to rysujmy, nie ma sprawy, w porządku. Zacznijmy może od tego – Łasabi położył na środku stołu zielone jabłko. – Pułkownik, to szef jednej grupy, czy gildii, czy innej tam bandy jak oni to nazywają.

– Zgadza się – Gonzo skinął głową.

– Jego kumple to Karnickel, ten milczący, straszny dziwak, oraz Matuszewski i minister Jemioła z synem – obok wylądowały kolejne jabłka.

– Oraz Henryczek szef ośrodka PAPUGA, moja, powiedzmy, przyjaciółka Gosia – Bożydara ułożyła kolejne jabłka – a także nasz prezes Kryszula. Wszystko byli milicjanci.

– Źle się do tego zabieracie – kot Felek wskoczył na stół i otarł się o rękę Bodzi. – Zaraz wam się wszystko pomiesza i znowu będziecie dziećmi nieświadomości i domysłów.

– W takim razie mów mądralo i nas oświeć, ale uprzedzam, że będę się wtrącał, wątpił i…- Gonzo zaczął mówić ale kot wszedł mu w słowo.

– Wiem, wiem będziesz się mnie czepiał rasisto, tylko z tego powodu, że jestem kotem. A swoją drogą trzeba mnie było dawno temu spytać o co chodzi, kto jest kim, a nie szarpać się, biegać, udowadniać. Ech, wy ludzie, niedowiarki.

– Tłumacz w takim razie – Bożydara pogłaskała kota.

– Proszszsz dla damy wszystko. Trzy strony świata, trzy gildie, czyli stowarzyszenia, czyli obediencje, czyli przysięgi magiczne – zaczął kot.

– Chyba cztery – wtrącił się Gonzo, tak jak uprzedzał.

– No proszę, jak mówię trzy, to trzy. U ludzi wszystko jest na opak. Ty zawsze Gonzo dokonujesz ludzkich założeń i dlatego niemal zawsze są mylne. Stwarzasz pozory mądrości i przenikliwości dlatego, że nieustannie się na te założenia powołujesz, gdy tymczasem umacniasz siebie i innych w swoich błędnych przekonaniach. Raz wreszcie się zamknij, z całym szacunkiem dla siebie i dla innych, bądź cicho i dajże kotu powiedzieć – poirytował się kot Felek. Gonzo spojrzał na niego, usiadł i nie powiedział ani słowa. Kot oblizał nerwowo tylną nogę i po chwili kontynuował: – Trzy strony świata: góra, dół i środek. Góra to głowa, błękitna gildia, niekiedy zwana srebrną. Już wiecie, że wiedźmy z tej gildii mogą się samouzdrawiać. Nogi i kręgosłup to dolna strona świata. Gildia złota. Środek, środkowy kierunek to ramiona, które opasują Ziemię. Znakiem gildii środkowej jest miedź, pomarańcz, zardzewiałe żelazo, kolor kwiatów i liści, jednym słowem kolory ziemi, jak moje wspaniałe futro. Środek ma swoją stronę lewą i prawą. Zawsze jest lewa i prawa strona, czy stoisz tyłem do księżyca, czy tyłem do słońca. Lewą lub prawą stronę wyznacza osoba. Nie ma raz na zawsze ustalonego wschodu lub zachodu, północy lub południa, lewej i prawej strony. To konkretna osoba wyznacza kierunki względem swego ciała i tego, po której stronie ma księżyc lub słońce i Ziemię. Dlatego wiszący głową na dół nietoperz odwraca porządek i dla niego w chwili, kiedy odpoczywa, górą jest ziemia, bo górna strona świata jest tam, gdzie jego głowa. Rozumiecie? Góra, głowa i niebo są aktualnym kierunkiem tylko dla osoby, która akurat idzie, stoi lub siedzi. Gdy się położy kierunki świata dla niej się zmienią. Tak myśli każda wiedźmicha na świecie! W chwili położenia się do snu ciało zmienia kierunki świata i rządzące nimi siły! Inaczej niż u ludzi, te wszystkie kompasy, północne wschody i południowe zachody. Idę i skręcam w lewo i to jest moje lewo. Kładę się i mój dół jest tam, gdzie tylne łapy albo gdzie bok, na którym leżę.

– To w jaki sposób się porozumiewacie, podróżujcie, wyznaczacie sobie drogę? – spytał Łasabi.

– Wiem! – nieoczekiwanie odezwała się Bożydara – Chociaż do wczoraj nie wiedziałam, że jestem wiedźmą, czyli jedną z was, to odkąd pamiętam zawsze ilekroć gdzieś idę, wyobrażam sobie dokąd idę lub jadę i po prostu trafiam na miejsce lub na konkretną osobę. Poruszam się nie po ulicach ale do konkretnej osoby albo do miejsca. Nawet w przypadku punktu w mieście nie jadę do jakiegoś budynku tylko do…

 – Odczucia – dokończył kot. – Do odczucia, które jest dla nas bardziej wyraziste niż dla was te jabłka na stole.

– Co w takim razie odczuwacie, gdy idziecie na spotkanie z kimś kogo nie znacie albo gdy zamierzacie odwiedzić nieznane miejsce? – spytał Gonzo.

– O, to trudne pytanie, bardzo trudne, to znaczy łatwe ale dla was będzie trudne, bardzo trudne, wręcz niezrozumiałe, nawet nie do przyjęcia. Widzicie, drodzy moi, myśmy już prawie wszędzie byli i to wiele razy. Widzieliśmy wielu, bardzo wielu ludzi. Czasami jesteśmy przez pewien czas nieprzebudzeni jak Bożydara ale i tak wiemy i czujemy więcej. Jednym słowem dla nas prawie nie ma nowych miejsc, ani że tak powiem, nowych ludzi. Jesteście dla nas tacy przewidywalni.

– To w takim razie dlaczego jest tyle zmieszania? Dlaczego nie kontrolujecie tego bałaganu, tylko z waszym udziałem jest coraz większe zamieszanie? – zdziwił się Łasabi.

– No, teoria chaosu – opowiedział kot – logika plastyczna, niejednoznaczność, prawdopodobieństwo, teoria nieoznaczoności. Słowem dopiero, kiedy jesteś, jesteś.

– Za trudne dla mnie – westchnął Łasabi.

 – W takim razie teraz poproszę o wzmożoną uwagę. W zależności od tego, czy ktoś  z nas, istot magicznych, jak nas czasem nazywacie, związał się z siłą, czy przeciwsiłą, materią czy antymaterią, działaniem czy przeciwdziałaniem, zalicza się do cechu karminowego, czerwonego jak krew lub do cechu białego jak białko waszego oka, jak śnieg. Wy ludzie nazywacie to czarną i białą magią, ale to żenujące uproszczenie, chodzi o coś więcej. O równowagę. Nie o jakąś walkę dobra ze złem, to naiwna ludzka mitologia, ale o utrzymanie harmonii między jawą i snem, między różnymi światami. Członek jednej z trzech gildii może przesunąć się do świata snu lub do świata czuwania. Gdy zbuduje swoje przymierze ze snem wejdzie do gildii karminowej, gdy z jawą: do białej. Gdy zawisł między dwoma światami jest nieprzebudzony jak Bożydara i jak jeszcze ktoś, z tutaj obecnych…

– Kto taki? – spytał Gonzo.

– No cóż, teraz będzie najtrudniejsze, przynajmniej dla niektórych. Bardzo sczłowieczałeś Gonzo. Przez całe stulecia to była obelga. Nabranie ludzkich nawyków, ludzkiego stylu myślenia i działania budziło powszechną odrazę. Z czasem nie tylko pojawiło się wielu mieszańców ale też po prostu od groma sczłowieczonych istot. Zaczęliśmy nad tym przechodzić do porządku dziennego. Czasy się zmieniły. Demokracja. Mniej prześladowań, no i nasza wielosetletnia robota nie poszła na marne. Teraz mało kto nas rozpoznaje. Wtopiliśmy się w tłum.

– O czym ty mówisz? –  zaniepokoił się Gonzo.

– Przecież Samanta pokazała wam urywek przeszłości. Nie uwierzyłeś? Masz więcej lat niż ja. Jesteś jednym z nas Gonzo. Jesteś istotą magiczną.

– Zaraz, zaraz, kto w takim razie jest tutaj człowiekiem? – spytał Łasabi przypatrując się dwom dziwnie uśmiechniętym twarzom i  jednemu pyszczkowi, który także się uśmiechał.

61. Trzy strony świata
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

5 komentarzy

  1. @Margo do lat 50 XX wieku sądzono,że w czasie snu mózg się po prostu wyłącza i…nie dzieje się nic :)

  2. Czytajac,wypisalam jakos tak automatycznie z tego odcinka to co zwrocilo moja uwage ,a wiec
    -powolujesz sie na zalozenia ( moga byc mylne) umacniasz w przekonaniach(wlasnych)
    -punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia( lezenia)
    – odczucia kieruja naszym dzialaniem
    -teoria nieoznaczonosci – kiedy jestes – jestes – jakze rzadko uswiadamiane
    -pytaj nie bedziesz bladzil, znane ale czesto zapomniane
    – energia podaza za uwaga/M.Bennewicz/ , odkad pamietam zawsze wyobrazam sobie dokad ide, sprawdzone – to nad czym sie skupiasz – dostajesz
    – rownowaga – miedzy jawa a snem, miedzy roznymi swiatami, dla mnie rownowaga w zyciu bez znaczenia ktorym i jakim -:))
    Dzieki ……

  3. ad ale wiesz u Bennewicza w książce to już wyższy stopień magiczności się nabywa :) :) :) Co to dla autora wpleść taki magiczny sklepik z porcelaną w wątek :) A ja sobie będę w tym sklepiku siedzieć to się może załapię :)

  4. Jeśli chodzi o Ciebie, Aniula, to jestem przekonany, że jesteś magiczna.

  5. Ja też chcę być magiczna :) Proszę mnie gdzieś tam wpleść :) Mi się marzy taki sklepik z magiczną porcelaną :)

Komentarze są wyłączone.