65. Testy w ciemności

w ciemności
w ciemności

Gonzo usiadł w kamiennej wnęce, w piwnicy, którą wieki temu wykopano pod nurtem Odry. Dotknął ścian a potem zdmuchnął świeczkę. Zapadła nieprzenikniona ciemność i najgłuchsza z głuchych cisza. Był biologiem, zdawał sobie sprawę jakie skutki może przynieść deprywacja sensoryczna, czyli brak bodźców. Mózg nie znosi stagnacji, musi wytwarzać połączenia, kreować obrazy, zwłaszcza gdy czuwa, a wokół nic się nie dzieje. Wówczas o halucynacje, zwidy i cuda wianki nietrudno. Gonzo był świadom, miał wiedzę przyrodniczą a jednak wepchnięty w tę całą magiczność, niedorzeczność, utknął tutaj: kilka, a może kilkanaście metrów pod ziemią. Może utknął w zakamarkach własnego umysłu? Racjonalność walczyła o swoje miejsce. Magiczność stwarzała nowe dowody. Logika śmiała się w kułak, czary jak na filmie tryskały gejzerami świateł. Życie przecież jest nudne i smutne, brzydkie i nieciekawe, przerażająco przewidywalne; tymczasem to, co się mu przydarzało od prawie  trzech miesięcy było barwne, jaskrawe, pociągające. Czas? Może to nie były trzy miesiące ale trzy dni, albo trzydzieści minut głębokiego snu, a może trzydzieści lat jego życia? Może był jak ten francuski geolog, który postanowił przez dwa miesiące nie opuszczać groty, którą badał. Jedynie, gdy kładł się spać a potem, gdy się budził dzwonił na powierzchnię przekazując krótkie raporty. W celach eksperymentalnych, oprócz badania skał, geolog zgodził się żeby samemu zostać obiektem badania: był pozbawiony zegarka i kalendarza, naziemna ekipa także nie zdradzała ani pór dnia i nocy, ani dat w kalendarzu. 34 dnia geolog ogłosił koniec badania i zażądał transportu na powierzchnię, by przekonany, że upłynęły 62 zaplanowane dni. A może był jak Toru Okada z książki Murakamiego, przesiadujący w studni? Ptak nakręcacz? Istota, która sama siebie popycha, mobilizuje, spowalnia? Może jedynym problemem jesteś ty sam, po za twoim mózgiem nie ma innego świata, a zatem kiedy mózg jest nieobecny, niesprawny, gdy wyłącza świadomość, może wtedy wszystko znika? Może dziecięce przekonanie, że głowa wsadzona pod poduszkę unieważnia rzeczywistość, może jest najlepszym określeniem sytuacji w jakiej znajdują się wszyscy, bez wyjątku?

Przypomniał sobie wykład z neurofizjologii, jeszcze z czasów studenckich. Jego ulubiony profesor, badacz odmiennych stanów świadomości wiele razy powtarzał: Nieodzowne i zawsze skuteczne testy pomogą ci zrozumieć w jakim znajdujesz się stanie świadomości. Po pierwsze: spójrz na swoje dłonie, możesz je dotknąć. Jeśli widzisz dłonie i stopy, jeśli czujesz dotyk najprawdopodobniej nie śpisz. Uszczypnij się, jeśli poczujesz wyraźny ból, najprawdopodobniej nie śpisz. Spójrz w lustro. W czasie snu odbicia w lustrze, zwłaszcza własne, są zamazane a twarze najczęściej są bardzo trudne do przywołania, zwłaszcza detale jak: makijaż, zmarszczki, ślady na skórze. Po czwarte? Co było czwarte? Po piąte oprzyj się o przedmioty, o ściany i meble. W rzeczywistości poczujesz opór, we śnie można nawet wielkie, gdańskie szafy przesuwać jedną ręką. Po szóste: zasada rzeczywistości. Czy inne osoby również widzą, czują i słyszą to, co ty? Czy zdarzenia, fakty, związki wydają im się naturalne, możliwe, realne?  Co było czwarte? Ach tak, cztery, to feralna liczba dla Azjatów. W języku mandaryńskim, japońskim i koreańskim cztery wymawia się bardzo podobnie jak słowo: śmierć. Nie ma czwartych pięter, unika się decyzji w dni z czwórką w dacie, brak czwórek w numerach pokoi, telefonów, mieszkań. Śmierć. A siedem? Było siedem zasad. Nie siedem, dziewięć a może dziesięć? Po siódme: Spójrz na dłonie. Na lewą, a potem na prawą. Co świadczy o tym, że żyjesz, a co o twojej śmierci? Co świadczy o tym, że śpisz, a co o tym, że czuwasz?

Ciemność wokół była nieprzenikniona i najczarniejsza z możliwych. W kieszeni miał zapalniczkę, którą dostał od stróża. Wystarczyło poszukać świeczkę. Pokręcić kółeczkiem. Żaden z testów wzrokowych profesora nie był możliwy do przeprowadzenia w ciemności. Jak nazywał się profesor? Ciemność to przyjaciel snu, nieświadomości, czarów, dezorientacji mózgu a może przeciwnie: jasności mózgu? Nie chciał jasności. W niczym do tej pory mu nie pomagała. Jeśli w istocie był osobą magiczną jego żywiołem była noc, ciemność, cień, mgła. Dotknął swoich palców. Pstryknął. Musi być inny, niezawodny sposób by się przekonać, czym jest życie a czym śmierć, czym jest sen, a czym świadomość na jawie. A może nie ma różnicy? A może jestem tylko snem wielkiego psa, który leży na zimnym klepisku przywiązany łańcuchem do starej szopy? A może snem małego rudego kota? – Pomyślał. Sen, o którym czytał. Sen Carla Gustava Junga, który spostrzega siedzącą, tyłem do niego, postać, zbliża się do niej, spostrzega, że nieznany fakir czy też bramin ma jego twarz. Nie budź mnie, bo jeśli się obudzę, ty przestaniesz istnieć, gdyż śnię sen o tobie.

Gonzo poruszył nogami. Poczuł opór kamieni, chłód wnęki, usłyszał szuranie własnych podeszew. Mógł wstać i wyjść. Jakie jest wyjście? Test ósmy. Wyjście jest zawsze przez drzwi. Wstań i wyjdź. Jeśli wyjdziesz, wyszedłeś. Drzwi prowadzą zawsze do innego wymiaru choćby to był mały pokoik, schowek na szczotki, spiżarka. Wyjście zawsze przenosi cię, uwalnia. We śnie drzwi ani ściany nie stanowią barier, światy ułożone są obok siebie, zasady zerwane albo zawieszone. We śnie nie obowiązuje logika racjonalna, obowiązuje tylko logika metafory. Tam żyją tylko symbole a nie ludzie, lub zwierzęta, albo rośliny. Po dziewiąte, czy było jakieś dziewiąte? Jak nazywał się profesor? Jak on się nazywał? Ludzie zmyślają swoją przeszłość. Wolą być kłamcami niż przez chwilę żyć ze świadomością, że ich wybory są nielogiczne a oni sami nieracjonalni. Co było dziewiąte? Dziewięć, a może dziesięć przykazań świadomości, jak mawiał profesor. Jak on się nazywał? Dziewięć przykazań. Ależ tak! Po dziewiąte: Skąd wiesz co jest prawdą a co kłamstwem? Skąd wiesz? Jak rozróżniasz, że coś się wydarzyło naprawdę a coś innego miało się wydarzyć lub tylko mogło, lub chciałbyś żeby się wydarzyło? Skąd twój mózg wie co jest prawdą, a co kłamstwem? Jeśli przez osiem lat pewna nauczycielka w Wężymordziu Kościelnym uczyła dzieci, że Mikołaj Kopernik odkrył Amerykę, to przecież wierzyła w swój świat prawdy. Pstryk. Mógł pstryknąć kółkiem zapalniczki ale nie chciał. Siedział w ciemności. Nie pozwalał przemówić ścianom, gdyż słuchał siebie, swoich myśli, nie kamieni.

Usłyszał kroki. Po chwili dźwięk otwieranych drzwi. Płomień świecy.Poczuł delikatny zapach konwalii. Ależ tak, po dziesiąte: zapach. We śnie nie ma zapachów, zapachy co najwyżej imitowane są przez obrazy. Przymrużył oczy.

– Chyba jednak nie powinieneś być tutaj sam – powiedziała matka chrzestna, wróżka Aniula.

65. Testy w ciemności
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

4 komentarzy

  1. @Aniula :-)

  2. @Sancho Pansa :-)

  3. Weszła do piwnicy nie zamykając za sobą drzwi. Niby to przypadkowo. Zza drzwi doszedł go, poza zapachem konwalii, także inny zapach. Zapach, którego nie czuł od wielu lat. Nie potrafił teraz nazwać co to jest, co tak pachnie – przypomniał sobie, że czuł ten zapach już wielokrotnie, lecz nigdy nie potrafił go nazwać. Jednocześnie setki obrazów z przeszłości pojawiło się w jego głowie. Nagle był kilkuletnim dziecięciem, małym chłopcem, nastoletnim mężczyzną, facetem w średnim wieku, dojrzałym mężczyzną, a także starcem. Zrozumiał jedno, że w każdym z tych stanów towarzyszyły mu dwie rzeczy: tęsknota i potrzeba osiągnięcia czegoś. Tęsknota za czymś nienazwanym – może szczęściem? – rozumiana na tak wiele sposobów jak bardzo różnić się może świat poszczególnych postaci, które miał w głowie. Druga rzecz to potrzeba osiągnięcia – siła napędowa do działania. W każdym z tych stanów kiedy występował w czasie teraźniejszym czuł, że czegoś brakowało – równowagi? Spełnienia? A jednocześnie w każdym z kolejnych stanów, w których się znajdował gdy patrzył wstecz – poprzedni – przeszły stan – wydawał mu się niedościgniony. O co w tym wszystkim chodzi? – zadał sobie pytanie. Tak, chyba coś zaczynał rozumieć, nie potrafił jeszcze tego nazwać, ale czuł, że odpowiedź jest blisko.

  4. Czasem odnajdowanie się w rzeczywistości jest trudne, myślę, że to dzieje się wtedy kiedy jesteśmy odcięci od swojego źródła mocy. Co może być tym źródłem? Rodzina, praca, przyjaciele , hobby…. Podobno z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, coś w tym jest. W mojej rodzinie nie zamiata się problemów pod dywan , ale daje się tą świecę, żeby móc zobaczyć co jest wokół nas.

Komentarze są wyłączone.