66. Magnum 44

magnum 44
magnum 44

Aspirant Marian Płotka trzasnął teczką z aktami o kant biurka jak to miał w zwyczaju, strzepnął tynk, który spadł z sufitu, zamknął teczkę, wstał i poszedł do pokoju obok.

– Podpisik panie komisarzu i przesyłałam do prokuratury. Umorzenie będzie tak jak mówiłem.

– Podkomisarzu, aspirancie Płotka, podkomisarzu. A co to za sprawa?

– No ta, z Rosochatej. Napad z włamaniem, podpalenie u tego prezesa na wózku i tej jego żonki Samanty. No niezła foczka trzeba przyznać aż dziwne, że ją tak zmaltretowali, zamiast…

–  Lepiej nie kończcie Płotka żebym nie musiał na was pisać raportu. Co z zeznaniami pielęgniarki?

– Wcześniej zwolniona feralnego dnia do domu przez poszkodowaną. Nic nie wie, niczego nie widziała, nic nie pamięta.

– A co z pierścionkiem? Przecież w czasie rewizji znaleźliśmy u niej pierścionek z rubinem, który…

– To nie ten. Poszkodowana Kryszula Samanta go nie rozpoznała.

– A banknoty? Znaczone pisakiem luminescencyjnym?

– Nie było spisanych numerów, nie ma dowodu. Posiadanie euro nie jest zabronione.

– A wcześniejsze zeznania poszkodowanej o sejfie i teczce z tajemniczymi danymi?

– Mężowi, panu Kryszuli bardzo się poprawiło po napadzie i złożył obszerne zenanie, że nie było żadnej teczki, zaś on widział jak zamaskowani złodzieje wyjmują z sejfu gotówkę w złotych polskich, nie pamięta ile. Kod do sejfu wygadał po oparzeniu żelazkiem. Z resztą nie był zbyt skomplikowany: 1 2 3 4. Złodzieje sami mogli na to wpaść przy pierwszej próbie.

– Telefon Samanty Kryszula?

– Zaginął, nie zachowała numeru fabrycznego.

– Komputer pielęgniarki?

– Spalony.

– Komputer Samanty?

– Spalony i męża pana prezesa też spalony. Twarde dyski jak grillowana kaszanka. Jakaś felerna seria – zaśmiał się aspirant.

– I kiedy to się wszystko stało? Przecież mieliśmy trop, dowody! Pielęgniarka, zmowa, porachunki?

– Jak pana nie było panie komisarzu.

– Podkomisarzu! – wrzasnął Jemioła. – Dwa dni mnie nie było!

– I w dwa dni się zmyło – uśmiechnął się aspirant Płotka.

– Jak to się zmyło?

– Od początku to była śmierdząca sprawa panie komi, podkomi sarzu. Było tutaj dwóch takich z trzyliterowej, bardzo trzyliterowej służby. Wczoraj byli. Prosili żeby zamknąć sprawę i przy niej nie grzebać. Mówili, że gówno i że musi przyschnąć.

– Kto? Kto to był?

– A no, mam tu nawet zapisane na teczce, Eszuński i Anansiewicz, wysoka szarża, jeden nawet pułkownik, ale to pseudonimy były, chociaż blachy mieli w porządku. Sprawdzałem przez kumpla. Nie figurują w służbach pod tymi nazwiskami, ale blachy mieli w porządku. A cha, no i mówili, że pan wie.

Jemioła chwycił kurtkę i wybiegł z pokoju. Usłyszał jak w oddali aspirant krzyknął: – A podpisik panie komisarzu? Jutro chcę to wysłać!

Podkomisarz zbiegł po schodach, skacząc po dwa znalazł się na podwórku i już miał wsiadać do samochodu, gdy usłyszał głos za plecami wymawiający jego nazwisko. Dwaj mężczyźni w czarnych garniturach o nieco egzotycznej urodzie stali oparci o filar policyjnego parkingu.

– Panie podkomisarzu Jemioła. Na słówko prosimy. Tylko na słówko. Potem może pan jechać na Rosochatą, do państwa Kryszula, jak pan zamierzał. Och, nie przedstawiliśmy się. Major Eszuński.

– Oraz pułkownik Anansiewicz – przedstawił się drugi z mężczyzn podając wizytówkę.

– ABW- również ten drugi podał wizytówkę.

– ABW? – zdziwił się Jemioła. – To wy nachodziliście aspiranta Płotkę? ABW miesza mi się do sprawy? Czego chcecie? ABW?

– ABW, ABW, a jakże ABW – potwierdził Eszu.

– Ambasadorowie Bóstw Woodoo w ojczyźnie Chopina i Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej – Anansi ukłonił się  teatralnie.

– Dlaczego wymieniłeś drogi pułkowniku Anansiewicz Marię Pawlikowską-Jasnorzewską a nie u licha Miłosza, Szymborską, Myśliwskiego, Pilcha, Masłowską, Tokarczuk, albo Wałęsę, Wajdę, Preisnera, Kilara czy Pendereckiego albo przynajmniej Beatę Pawlikowską albo choćby hiphopowca z Bytomia, takiego Emdżej Jaro?

– Gdyż, drogi majorze to znakomita poetka była i jeszcze większa dramatopisarka, a w tym smutnym kraju mało kto o niej pamięta, a jeszcze mniejsze mało kto, całkowicie malutkie mało kto: grywa utwory pani Marii.  Trzeba choć w ten sposób ratować kulturę! Kultura głupcze!

– Czego chcecie, coście za jedni? – Jemioła wykonał ruch charakterystyczny dla wszystkich policjantów świata, gdy niespodziewanie szukają czegoś pod marynarką na wysokości nerki.

Jednak w tej samej chwili Eszu zakrzyknął:

– ABW, stać ręce do góry! Jesteś aresztowany! –   W rękach obu demonów pojawiły się wielkie, amerykańskie pistolety, model jakiego w filmie Brudny Harry używał inspektor Callahan. Magnum kaliber 44.

– Wiem, o czym myślisz, śmieciu: Strzelił sześć razy czy tylko pięć? Szczerze mówiąc, w tej całej zabawie straciłem rachubę. Ale zakładając, że to magnum 44, najpotężniejszy pistolet na świecie, może elegancko odstrzelić ci głowę… musisz sobie zadać pytanie: Czy mam dziś szczęście? Masz śmieciu? – powiedział Eszu.

– Uwielbiam tę scenę, jest boska – odezwał się Anansi. – Ale ta też jest dobra, zmienił głos a po chwili wygląd. Naprzeciwko Jemioły stał teraz Harry Callahan we własnej osobie:- Sprawa jest jasna, masz dziś pecha! – uśmiechnął się zachwycony i dodał – to z filmu Pula śmierci. Klasyk.

W tej samej chwili również Eszu zmienił swój wygląd i teraz naprzeciwko podkomisarza Jemioły, który gwałtownie się cofnął i oparł  o własny samochód, stało dwóch Harrych Callahanów z wymierzonymi w niego pistoletami magnum 44. Drugi Callahan odezwał się:

– Kiedy nagi mężczyzna goni kobietę z nożem i erekcją to zakładam, że nie zbiera datków na czerwony krzyż. To moja polityka. – Wziął oddech, opuścił pistolet i powiedział: – Trochę ten cytat nie pasuje do okoliczności ale jest świetny, przepadam za nim. Rok 1971  Brudny Harry, reżyseria Don Siegiel. Odtwórca głównej roli?

– No kto był odwrócą głównej roli? – Anansi pod postacią inspektora Callahana powtórzył pytanie.

– No, no kto? Na literkę c, czyli wasze k – jak echo powtórzył drugi Callahan.

Nie czekając na odpowiedź, obaj raz jeszcze unieśli pistolety, nacisnęli spusty, rozległ się głośny huk i z obu luf, prosto w twarz Jemioły wystrzeliła różowa wata cukrowa. Jemioła osunął się na beton.

66. Magnum 44
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

1 komentarz

  1. Tych dwóch mi kogoś przypomina, jestem ciekawa gdzie mają slaby punkt :) Przydałby mi się :)

Komentarze są wyłączone.