Acting-out

Nasze spotkania, posiłki, czasem późne śniadania, wczesne obiady, długie kolacje obfitują w rozmowy. Uwielbiam te chwile. Ludzie dyskutują, przekonują się, śmieją, niekiedy pozostają przy swoim, a niekiedy zmieniają zdanie lub, co najciekawsze, sami w sobie odkrywają nowe myśli, lepsze opowieści, nowe przekonania. Radość. Większość z tych dyskusji i sporów to mieszanie wody żeby się nie przypaliła – tak twierdzi Gonzo, który choć małomówny, zazwyczaj odgrywa rolę enfant terrible, niepokornego prześmiewcy, łamacza reguł, prowokatora oraz irytującego mądrali. Nie przeszkadza mi pogląd Gonza, lubię filozofować. Ile byśmy nie rozmawali, jak długo nie trwałaby dyskusje i tak w końcu nerwowo wyczekujemy na bezkompromisowy osąd Gonza, który zazwyczaj długo milczy, a potem przywala z grubej rury. Ten specyficzny punkt programu jest jak wisienka na torcie i zazwyczaj po kontrowersyjnej wypowiedzi Gonza, dyskusja ożywa na nowo.

Życie Pi –  proszę bardzo. Dyskutujemy! Wzruszenia, wątki religijne, pojawiła się nawet fachowa ocena dokonań Anga Lee, reżysera filmu. Dyskutujemy, przełykamy ryż, słuchamy siebie na wzajem, czasem sobie przerywamy, co chwilę wybuchamy śmiechem, gdyż nie brak również żartów, autoironii, a czasem nawet drwiny. Omawiamy wątpliwości co do przesłania filmu, rozmawiamy o oskarowej roli tygrysa, który choć jest animacją, to jednak znakomitą. Poruszmy wątki dotyczące natury ludzkiej – tego, czy człowiek jest z natury dobry czy zły, a może neutralny? Jaki  wpływ na ludzie postawy ma wychowanie? Pojawiają się inne tytuły filmów i książek. To  Siódma pieczęć,  to  Czarodziejska góra, Hotel Splendide  i  Siddarha, to znów Atlas chmur Cień wiatru.

W końcu Gonzo przerywa nasze uniesienia –jak zwykle brutalnie stwierdzając, że wszystkie biologiczne i historyczne dowody świadczą o tym, że jesteśmy  drapieżnikami na szczycie drabiny ewolucyjnej. Dlatego siejemy tak potworne spustoszenie, co więcej zagrażamy nie tylko innym gatunkom ale również sami sobie, zwłaszcza, że na szczycie tego szczytu szczytów drabiny stoi grupka drapieżników absolutnych, totalnych. Ta nieliczna garstka tak manipuluje swoim stadem, swoim gatunkiem by jej drapieżnicze interesy: po pierwsze był nieodkryte, a pod drugie zagwarantowane. Tym interesem nie jest zapewnienie sobie dopływu pokarmu jak naiwnie można by sądzić. O nieustanny dopływ pokarmu owe dominujące, ludzkie, super drapieżniki zadbały już dawno. One chcą się bawić jak koty myszą i dlatego eksperymentują z innymi osobnikami swego gatunku. Zabawa to ich instynktowny trening łowiecki – jednak uczestniczą w niej całe narody, armie, wielkie korporacje i małe fabryki,  koncerny mediowe i firmy wydobywcze. Owi hiper drapieżnicy od dawna mają pełną kontrolę nad rzeczywistością gospodarczą i społeczną dlatego od czasu do czasu wywołują kryzys albo wojnę, zamach albo dekoniunkturę – by trenować, bawić się, uczyć młode w swojej watasze. Gonzo nie wyklucza również, że jakiś samiec lub samica Beta zechce przejąć władzę i wówczas, my, ciemny lud jesteśmy świadkami, lub co gorsza uczestnikami jakiejś wojny, zamachu lub rewolucji, pod płaszczykiem, której jedni chcą przejąć władzę od drugich. Czysta biologiczna walka ewolucyjna o prymat. Ludzie mogą być łagodnymi wegetarianami? Ten pogląd rozbawił Gonza do łez, aż zakrztusił się sałatką.  Pokojowa natura człowieka to tylko rozpaczliwe próby zaprzeczenia faktom. Wszystko jest w porządku, zdaniem Gonza, jeśli przyjmuje się zdystansowaną, naukową, chłodną postawę bez złudzeń i fantazji na temat natury ludzkiej, bez eufemizmów i miazmatów, które wyłącznie mają poprawiać humor nam samym. Dominujący gatunek zżera wszystko aż sam nie ulegnie samozagładzie, gdy nie ma już czego zżerać. Co gorsza idealistyczne poglądy podtrzymują wizję stworzoną przez tychże hiper drapieżców, jakoby gatunek ludzki był czymś lepszym, doskonalszym i co zabawniejsze, miał jakieś duchowe motywy, boskie posłannictwa, mistyczne dalsze ciągi, w jakimś wyimaginowanym raju. Tego rodzaju manipulacja rzecz jasna uzasadnia wszelkie zbrodnie i ukrywa prawdziwe motywy –  słabi to jadło, silnym na sadło; słabi to myszki dla śmiesznej rozrywki.

Dzisiejszy wieczór okazał się przełomowy. Tego już było za wiele. Łasabi, jeden z uczestników kolacji, weganin, filozofujący buddysta – wybuchł, ku zaskoczeniu wszystkich. Podobnie jak Gonzo zazwyczaj był małomówny, umiarkowany w poglądach, raczej przytakiwał niż oceniał – a tu nagły wybuch. Łasabi, jego przezwisko, jest przeciwieństwem usposobienia, łagodnego i delikatnego w przeciwieństwie od ostrego chrzanu wasabi – zaatakował  Gonza.

– Mam dosyć – wykrzyczał – twoich małostkowych sądów, podszytych niechęcią i ksenofobią. Zrobiłeś ze swojej wiedzy nie lepszy użytek niż cyniczny polityk, jak jakiś  tandetny populista, albo ciemny chłop, który idzie strajkować, bo ktoś go podjudził. Mam dosyć twoich ocen i uproszczeń, które tysiące lat ludzkiej kultury chcą unieważnić jakimś bełkotliwym ewolucjonizmem. Ludzie są wspaniali, heroiczni i altruistyczni nie dlatego, że chcą bronić swojej watahy ale dlatego właśnie, że są istotami duchowymi. Duchowość to stan, którego nigdy nie zrozumiesz. Kontakt z własną, intymną naturą pozwala nam stać się istotami ludzkim w pełni, które troszczą się o swoją wspólnotę, dbają o przyszłość swego środowiska i przede wszystkim obdarzają innych miłością. Zaraziłeś swoim defetyzmem już nie tylko siebie i swoich studentów, ale również naszych przyjaciół i gospodarzy. Uczucia wyższe to nie są jakieś miazmaty ale prawdziwe stany psychiczne, dzięki którym możemy współodczuwać, używając wolnej woli i samoświadomości, zmieniać nasze otoczenie i nas samych. Wolna wola głupcze, to właściwość, dzięki której potrafimy się przeciwstawiać faszystowskim poglądom, truciznom jakie rozsiewasz i czynić świat lepszym! To co opowiadasz, to jakaś mieszanka uproszczonego ewolucjonizmu z marksizmem a może nawet maoistowski bełkot w stylu Hugo Chaveza albo Kim Ir Sena. Tandeta udająca naukowy osąd, pod którym kryje się twoja samotność, mizantropia i depresja, a mówiąc wprost całe twoje, cholerne nieprzystosowanie. Doprawdy nie rozumiem dlaczego wszyscy tak cenią sobie twoją bezkompromisowość, gdy tymczasem to jest bezproduktywność, bezideowość, pustka. Wszystko jest w porządku? Nic nie jest w porządku, zwłaszcza z tobą!

Zbaranieliśmy. Zaległa cisza. Łasabi napił się wody. Drżały mu ręce. Ktoś chwycił za rękę Gonza, ktoś inny ścisnął za ramię Łasabiego.

– W psychoterapii takie zachowanie nazywa się acting-out – stwierdził rzeczowo i spokojnie Gonzo podając Łasabiemu serwetkę, gdyż niechcący oblał się wodą. – Acting-out, czyli nieświadome wyrażenie w sposób impulsywny, poprzez odreagowanie, skrywanych lęków i niepokojów, których z powodu silnej kontroli nie można przed sobą ujawnić. No cóż, nie będę zanadto oryginalny, gdy powiem, że wszystko jest w porządku. Inne gatunki pod wpływem lęku gryzą się w ogon albo wyskubują sobie sierść, my, no cóż, my gadamy, oceniamy, interpretujemy a czasem warczymy na innych. Wszystko jest w porządku.

Acting-out
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

26 komentarzy

  1. brawo ad-przyblizenia sa rozne;))))))
    Ag-nie musisz sie publicznie przyznawac do nieczego-bylam ciekawa;))))czy praktykujesz;))))

  2. Tak publiczne mam się uzewnętrzniać? Hehe :-)

  3. Z fizyką kwantową i prawami Newtona to precyzyjnie jest tak, że prawa Newtona są bardzo dobrym przybliżeniem rzeczywistości w makroskali i przy prędkościach odległych od prędkości światła, fizyka kwantowa jest (całkiem dobrym) przybliżeniem miejsc, gdzie prawa Newtona się załamują.

    Także tak, czy inaczej mamy tylko lepsze lub gorsze przybliżenia Prawdy. Nie tylko w fizyce…

  4. ja jestem za tym ,ze swiat widziec z wielu punktow widzenia,z prostej przyzczyny ,ze swiatow ,czyli iluzji jest duzo,kazdy ma racje i ma swoje ,zalezne od wlasciwosci wlasnego umyslu sposoby na udawadnianie,ze jego jest ten jedyny i na taki wlasnie bedzie gromadzil dowody,naukowe,duchowe ,religijne…
    buddysta negujacy prawa Mendla czy ewolucje Darwina bedzie dla mnie tak samo malo przekonujacy jak i biolog molekularny twietrdzacy ,ze zna racjonalna odpowiedz na wszystko;))))))))))))
    skoro na jedno ,jak i drugie jest o dziala????moze tylko sposby opisu sie roznia….
    …fizyka kwantowa nie przeczy temu ,ze prawa Newtona nadal pozostaja aktualne!

    pszczola widzi kwiat w zupelnie innych kolorach niz czlowiek,a pies slyszy inne dzwieki;))))))))….

  5. umysl ma to do siebie ,ze szuka potwiedzen tego co uznal za prawde.buduje baze a wokol niej gromadzi dowody;))))))))))))i tak sprawdza rzeczywistosc,zeby wyszlo na jego;))))))

    pewne przezycia sa uniwersalne…. lecz jedni tlumacza np fazy zgonu jako duchowe przejscie w strone swiatla w tunelu….ci niewiezracy /pewni Gonzo bylby po tej stronie;)))/ -jako halucynacje niedotlenionego mozgu ;)))))))))))))))
    moj umierajacy ojciec chrzestny opisywal tak pieknie to ,co widziala jego dusza”po tamtej stronie”,ze chcialoby sie pojsc za nim…w chwilach „obecnosci”,umieral martwiac sie jedynie o nas zyjacych,a gdy byl ducjhem nieobecny mial tak blogi usmiech na twarzy,ze zgromadzona i zmartwiona rodzina byla zupelnie zdezorientowana…..
    lekare tlumaczyli to…..przezrzutami nowotworu do mozgu.

    buddyzm na pewno od strony duchowej ma najwieksze doswiadczenie w badaniu zjawisk temu podobnych,osiaganych niekoniecznie w stanach agonii.

    Ag ,mam pytanie -jestes praktykujaca buddystka?jak dlugo i jak duzo czasu poswiecasz na medytacje i doswiadczanie tych zjawisk?, „otoczke” z zalozenia odrzucam.
    Pytam z ciekawosci;))))) nie bron Boze ,zeby zaprzeczac prawdziwosci buddyjskich doswiadczen.
    mam po prostu szufladke w mozgu „racjinalizm”,jestem bardziej sceptyczna;)
    dlatego gdy tak pewnie o tym mowisz-chcialabym wiedziec,jak duzo z tego doswiadczylas sama.
    i tak naprawde,takie pytania stawial sobie i innym- moj przyjaciel,buddysta.najwiecej o tym wiem od niego;)))))))))

  6. aniu, dzięki za cytat.
    Teraz rozumiem. Buddyzm jest najbliższy wyobrażeniu Einsteina o tym, jaka powinna być wg niego religia.

  7. W buddyźmie w nic nie potrzeba wierzyć, na szczęście! Wszystko można sobie sprawdzić.

    A otoczka folkloru jest tylko otoczką. Można ją zdjąć.

    Sporo buddystów to informatycy z niezwykle ścisłymi i precyzyjnymi umysłami, różni naukowcy z doktoratami, psychologowie i coachingowcy czerpiący z buddyzmu garściami, oraz bohema
    wolnomyślicieli bez sztywnych poglądów i dziwna mieszanka artystów.

  8. Można praktykować buddyzm BEZ obcej nam i niezrozumiałej otoczki z folkloru tybetańskiego.

  9. najblizszy wspolczesnej nauce;)))))
    wg Einsteina
    najblizszy jednak nie oznacza ,ze calkowicie spojny ;)))))

    dla mnie jednak ni zadna nauka ,ani zadna religia nie jest w pelni oddac prawdziwej zagadki swiata,to jak mapy nie sa terenem,sa proba wytlumaczenia zcegos,opisania;)))na miare umyslu.

    szerszy cytat brzmial:
    ” Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Powinna ona przekraczać koncepcję Boga osobowego oraz unikać dogmatów i teologii. Zawierając w sobie zarówno to, co naturalne, jak i to, co duchowe, powinna oprzeć się na poczuciu religijności wyrastającym z doświadczania wszelkich rzeczy naturalnych i duchowych jako pełnej znaczenia jedności. Buddyzm odpowiada takiemu opisowi.(…) Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm”

    na tyle ,ile rozumiem ,zgadzam sie;))) z Einsteinem,w koncu wpadl na to samo co ja;)))))))))))))

  10. A ten buddyzm to jest najbliższy czego?

  11. oczywiscie ,niezaleznie od Einsteina,zgadzam sie ,ze najblizszy jest buddyzm

  12. Ag,rozpedzilam sie moze;))))mialam na mysli to ,ze buddyzm tez ma wiele obrzedow,rytualow,obrazow i wizerunkow ….,moze jest to potrzebne ,zeby prosty czlowiek latwiej wierzyl;))))))))))))????moze nie bog nas stworzyl na swoje podobienstwo ,ale raczej my jego uczlowieczylismy ,zeby latwiej nam bylo go sobie wyobrazic…???dlatego dajemy mu postac ludzka????

  13. Ps. Do Ani: jaki bóg w buddyjskiej świątyni? ?????

  14. Jak się nie da, jak się da :-)

    Da się spokojnie pogodzić naukę i religię. Trzeba tylko dobrą religię wybrać, bo np. islam z teorią kwantową czy jakąkolwiek logiką to faktycznie nie ma wiele wspólnego….

    „Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm”. Albert Einstein

    Logiczny i spójny do bólu sytem. Nie ma dziur. I nie jest to religia wiary. Nawet nie bardzo jest się z czym nie zgadzać. Można tego nie rozumieć, ale podważyć nie sposób.

  15. o kurcze…napisalam kiedys w ramch tego blogu bajke o lwie i malpie;))))dotyczyla relacji osobistych.teraz dopiero widze ,jak bardzo podobna byla analogia i dobor zwierzat;))))a przeciez nie czytalam wczesniej ksiazki.
    jeszce bardziej zaskakuje mnie olsnieniem,ze to co widzialam w swoim zwiazku ukladalo sie podobnie w innych relacjach….znaczy sie ,tak to dziala.pozno do mnie dotarla swiadomosc ,ze zyje wsrod drapieznikow,zmiana srodowiska nie zlatwi sprawy,inne rozwiazania poszukiwane.

  16. kto czytal biografie i listy Einsteina?

    „jestem gleboko wierzacym ateista….”pisal.
    najwiekszy mozg stulecia potrafil godzic nauke i wiare.boga i fizyke…tyle ,ze moze ten bog nieco inaczej wyglada niz co ogladamy w kosciele czy buddyjskiej swiatyni
    ;)))))))))))
    Gonzo ma racje.z punktu widzenia biologii,fizjologii,nauki-wszytskie te mechanizmy dzialaja.
    „Życie Pi „bardzo realistycznie i przystepnie ,nienaukowo opisuje zasady funkcjonowania swiata zwierząt /w zoo i w naturze/ i uzmysławia nam ,że my tez do tego świata należymy. W ekstremalnych sytuacjach wszystkie nasze zwierzęce instynkty,całe nasze dziedzictwo ewolucji zadziała w obronie zycia i przedłużenia gatunku /dwa najsilniejsze popędy/.Jesteśmy drapieżnikami-choć na tym tu blogu więcej pewnie łagodnych roślinnożerców.;)))))stąd może taki opór przed zaakceptowaniem nas,jako ogniwa ewolucji,z wszystkimi cechami…

    może jednak wraz z wytworzeniem umysłu poszlismy dalej?????

    czy wymyśliliśmy świat duchowy?czy tylko nauczylismy sie go dostrzegac i nazywać ?
    wielu twierdzi ,ze zwierzeta wyczuwaja go o wiele barzdiej intensywnie….

    a może to nie kwestia wiary tylko nieznajomości praw rządzących rzeczywistością?
    może rezonans kwantowy kiedys będzie tak samo oczywisty jak świecaca żarówka?
    /komedia „Goście ,goście „;))))))))))))-w średniowieczu-to zaledwie kilkaset lat temu-byłaby tak samo niepojęta jak dzis dla większości prawo karmy/

    Poczekajmy jeszce kilkadziesiat lat i może to co dziś wydaje nam sie nie do pogodzenia-dzięki takim umysłom jakie maja Gonzo,Kopernik,Einsten,Bohr,Planck i wielu ,wielu innych,to co dziś tylko intuicyjnie przeczuwamy,,dostrzeże tez szkiełko i oko.
    Pewnie wiele teorii padnie /świat kiedyś nosiły cztery żółwie;))))))))/ale to co prawdziwe -jest i działa,choc nazywamy i tłumaczymy to tak ,jak na tym globalnym etapie rozwoju jestesmy w stanie zrozumieć.
    Dla mnie osobiście lektura „Życia Pi”była poruszającą lekcją akceptacji….wszystkiego tego ,czego się wypieramy.W literaturze wojennej /warunki ekstremalne/ wiele jest przykładów-nie tylko przekraczania zwierzęcych zachowań,ale także,mniej chętnie czytanych-ich powielania…..czy to znaczy ,że jesteśmy źli????czy w obronie własnego zycia lub zycia dziecka zabiłabym?zjadłabym w skrajnym głodzie,innego człowieka?pozwałałabym kozrystac z mojego ciała?czy poniosłabym śmierć w obronie człowieczeństwa?nie wiem, zycie mnie nie sprawdzilo.

    w moim zyciorysie spotkałam wielu drapiezników.

    zacytuje choćby kolegę po fachu,dziś świetnego ortopedę:”pacjent to mięso armatnie.poligon ,na którym muszę nabić rękę,żeby stać się wybitnym specjalistą”.Dziś nim jest.Pacjenci stoja w kolejkach i płaca dużo za wizytę i za to ,zeby ich zoperowal.

    Ja tak nie potrafiłam.za mało miałam drapieżności,wypadłam ze stada,bo nad każdą „kanapką”roniłam łzy.Moi kolejni szefowie mawiali”:Trzeba być twardym a nie miętkim”.

    inna retrospkcja:w kżdym środowisku ,w którym pracowalam /a przeciez medycy to wybrana grupa spoleczna ,obdarzona duzym zaufaniem i prestizem/,oprocz osobnikow „drapieznikow” mieszczacych sie w normie zachowan spolecznych-zdarzal sie zazwyczaj jeden „makler z uszkodzonym mozgiem”/czyli hiena/….i oczywiscie ,mimo,ze staralam sie omijac go z daleka,wczesniej czy pozniej dochodzilo do konfliktu.co jest takiego ,ze „roslinnozerca” prowokuje drapieznika???jak to sie konczylo?

    świetny przykład z Życia Pi-gdzie hiena zabija orangutanicę-w takim starciu malpa ,choc duza i silna,nie ma szans!!! to drapieznik jest predysponowany ,zeby polowac i zabijac.a potem wypluje kostki i bez mrugniecia okiem pojdzie dalej.

    moje pytanie brzmi ,jak,akceptujac to,co zwierzece w nas,i wykorzystujac madrze to ,czego nas przez tysiace lat nauczyla natura,byc czlowiekeim?i isc dalej ,do gwiazd?

    moje osobiste pytanie…nie nadaje sie do zycia,ani walki z drapieznikami.
    jak nauczyc sie z nimi zyc w zgodzie?
    jednym zdaniem,jak oswoic tygrysa,gdy przychodzi mi zyc z nim na jednej malenkiej lodce?

    nomen omen,wlasnie pojawil sie film do kupienia;))))))))
    ciesze sie ,ze przeczytalam najpierw ksiazke,po przetrawieniu teraz z przyjemnoscia obejrze piekne animacje.

  17. Z twierdzenia Goedla (ściśle matematycznego) wynika jasno, że w każdym kompletnym systemie można zbudować takie zdanie, którego prawdziwości/fałszu nie da się dowieść posługując się wyłącznie tym systemem.
    Ergo: nie da się do końca wszystkiego udowodnić, zawsze znajdą się rzeczy „nieudowadnialne”.

  18. Swoją drogą zauważyliście, że dyskusja racjonalne-duchowe zawsze kończy się z niekorzyścią dla tego drugiego, co nie ma żadnego mocnego argumentu, jest słabe intelektualnie, jakieś takie efemeryczne albo żeby przewaga była mocniejsza- ezoteryczne, dobre dla naiwnych umysłów, które się pokarmią się takim złudzeniem i czymś w związku z tym najłatwiejszym w świecie do wyśmiania.
    Gonzo to megamózg we własnej dziedzinie, jednak bezkompromisowość to jedno, a arogancja i tłamszenie rozmówcy nie godzi się komuś, kto z zawodu wchodzi na nowy teren i zaczyna go eksplorować :)

    Dyskusja, w której spotkać się mają racje rozumu i wiary? Chłodny racjonalista pogardza, deprecjonuje, wyśmiewa zazwyczaj niewidzialne wymiary. Nie rozmawia by czegoś się dowiedzieć, on chce udowodnić swoją rację, nawrócić spłoszonego metafizyka, który nie dysponuje takim działem. Nawet gdyby chciał, jego sednem jego argumentów jest intuicja, emocje, niepewność tego, co po śmierci. Naukowiec wie. On po prostu wie, że po śmierci nie ma nic :) Nie może pozwolić sobie na „nie wiem”, a że czyjaś czyjaś wiara to np. dopowiadanie bajek o raju, to jego misją i zawodem jest oświecanie perykarionów adwersarza.
    Nie spocznie dopóki ostatni perykarion, neuron, ostatnie mitochondrium w komórce nerwowej nie skapituluje. Może to właśnie Gonzo napisze coś co przebije Boga Urojonego? Może ktoś inny? Ja mam czas, ja poczekam :p

  19. Biedny Gonzo.
    Musi być nieszczęśliwy widząc dookoła siebie same hieny i lamparty i poddające im się osły.

    Ale taka wizja świata Gonza wcale mnie nie dziwi. Jako biolog molekularny najpewniej wykonał parę eksperymentów na zwierzętach. Jakoś trzeba znaleźć dla nich wytłumaczenie. Najlepsza jest postracjonalizacja: wszystko jest w porzadku, człowiek to drapieżnik więc może robić co chce, zresztą to i tak nie ma znaczenia, natura sobie poradzi, słabi na sadło dla silnych.

    Ktoś z innym systemem wartości nie były w stanie być biologiem molekularnym.

  20. …dwie strony tej samej monety…

  21. Jak na zatwardziałego drapieżnika przystało Gonzo podał serwetkę i wyjaśnił drugiemu drapieżnikowi Wasabi’emu, że jego poglądy wyrażone wbrew wizji drapieżnictwa to acting out?
    Nie było tu żadnego rozegrania w działaniu czy inaczej, zdefiniowanego acting-out, Gonzo. Albert Einstein prawdopodobnie powtórzyłby prosto w oczy Wasabi’emu, że „to, że wierzy oznacza, że znalazł odpowiedź na pytanie co jest sensem życia”. Einstein to już innego Pokroju drapieżnik. Ze świata nauki. Jeszcze innego są Janina Ochojska, Anna Dymna czy Dalajlama XIV. I całe szczęście, że nie ma jednej wizji świata, popartej najbardziej fachowym słownictwem, którą realizowaliby wszyscy. Do dzisiejszego dnia żyć w świecie, w którym, co jakiś czas we Francji ustawia się gilotynę, a w Hiszpanii spokojnie działa sobie Święta Inkwizycja? Czegoś jednak zbiorowo, ta w dużej mierze drapieżna, ludzkość się uczy? Sam fakt jak wiele osób czuje się outsajderami, a wielu nie wychodzi z tego powodu z domu, pokazuje, że coś się burzy w człowieku na sam dźwięk uczestniczenia w drapieżnym uskutecznianiu siebie.
    Udowodniona pewność, że poza tym co wiem i widzę nic nie istnieje?

    Czy ktoś pójdzie kiedyś krok dalej niż Dawkins? Napisze rzecz mocniejszą niż Bóg urojony? Raz na zawsze zamknie usta religiom i mistykom, postawionym w końcu pod ścianą siłą racjonalnych argumentów. A po niezaprzeczalnej weryfikacji metafizyki posypią się kościoły. Nie widzę tego.

    Zawsze znajdzie się jakiś-ktoś-jeden np. przesiąknięty wiarą, że „został cudem ocalony”, żył tym całe życie i nie będzie umiał… Przestać się modlić.
    Sama się czuję autsajderem, żaden ze mnie drapieżnik niestety, bo by mi było lepiej w świecie.

  22. Z niecierpliwością wychwytuję każde zdanie Gonza, bardzo przypadają mi do gustu takie dyskusje :)

    Pozdrawiam!

  23. a moze zarowno Gonzo jak i Łasabi maja racje?

  24. Aaa! Czyli mamy ciąg dalszy rozmów między Panem, Wójtem i Plebanem.
    Tym razem pojawiła się osoba o poglądzie z ostro drugiej strony.
    I teraz biedny Ad się głowi gdzie on sam jest między Łasabim a Gonzem.

  25. Gonzo to taki chłopaczek, który stosuje metodę – bomba między oczy ;-)

    Można widzieć fabrykę zatruwającą powietrze gazami z komina i można widzieć piękne rosnące nieopodal kwiatki. Zależy na co chcesz patrzeć. A To dalej zależy od wzorców, przekonań i bodźców.

  26. O właśnie czasem tzreba wybuchnąć i tyle jestem za :) Chciałabym kiedyś chłopaków poznać :) Jest w porządku :)

Komentarze są wyłączone.