Alicja i Neo

co Alicja znalazła w głębi króliczej nory?

W głąb króliczej nory podąża też inny bohater, reprezentant pokolenia, które w 1999 dorastało, praprawnuczek Alicji – Neo. Alicja w krainie Czarów została opublikowana w 1865 roku. Angielski Wonderland pierwsi polscy tłumacze nazwali krainą Czarów i tak już zostało. Tymczasem był to pierwszy opis matrixu, Dziwnej krainy :)

Morfeusz: Jakiego chcesz dokonać wyboru?

W chwili poznania Morfeusza Neo usłyszy od swego mentora: Czujesz się jak Alicja, spadająca w głąb króliczej nory?  Neo wcześniej, jak Alicja, podążył przecież w ślad za białym króliczkiem, a potem wybrał tabletkę i drogę, która raz na zawsze pozbawiła go strefy komfortu. Ta dziwna tabletka, przeciwnie do znanych nam medykamentów, uspokajaczy, tłumiących, spidujących lub narkotyzujących, stymulujących funkcje mózgu, lub setek układów organizmu – tabletka Morfeusza przebudza. Ale to tylko pierwszy krok. Prawdziwy świat okazał się dla Neo zaskakujący, lecz wolny; estetycznie okropny, ale niezależny; z ludźmi zepchniętymi do roli niewolników z jednej strony i garstką bojowników z drugiej. Świat znany widzom – korporacje, nowoczesne miasta, sieć komputerowa, autostrady, dostatek, sklepy – ta rzeczywistość była dla filmowych postaci fikcją, ułudą, manipulacją. Cóż za niesamowity zabieg! Bracia Wachowscy w filmie Matrix stworzyli niewątpliwie coachingowe dzieło. Kiedy Neo ćwiczy kontrolowanie swego umysłu usłyszy od swego mentora Morfeusza: Nie myśl kim jesteś, wiedz kim jesteś. [Don’t think you are, know you are]; a w innej scenie usłyszy: Próbuję uwolnić twój umysł, Neo. Ale mogę wskazać ci tylko drzwi. Sam musisz przez nie przejść.

 

biały królik

Jakie jest przesłanie filmu i jego kolejnych części? Cóż, wykonano setki analiz, napisano dziesiątki artykułów. Film z 1999 zaczynał dekadę, następna część weszła do kin wiosną 2003 roku i kolejna jesienią tego samego roku. Nawet sposób produkcji i dystrybucji trzech części filmu były nietypowe. Wplecenie w film akcji cytatów z religii, literatury, mitologii, koncepcji filozoficznych i wreszcie nowe podejście do mitu o podróży bohatera do nieuniknionego celu, coachingowe sekwencje rozmów – to były kolejne, zaskakujące elementy filmu. Neo pyta na przykład Wyrocznię: Ale jeśli już wiesz jaka jest odpowiedź, jak mogę dokonać wyboru? Wyrocznia odpowiedziała: Przychodząc tutaj już dokonałeś wyboru. Teraz musisz go tylko zrozumieć. Dialog ten okazał się ilustracją odkryć nad neurofizjologią procesów decyzyjnych, które zostały potwierdzone kilka lat po premierze filmu! W istocie to prawda. Kiedy wydaje nam się, że świadomie wiemy jaką decyzję właśnie podejmujemy, ona już dawno [niekiedy wiele setnych sekundy wcześniej] została podjęta nieświadomie!

Sztuka i twórcy to genialni coache. Co kilka lat w literaturze, teatrze, a także w filmie – pojawia się dzieło tak niesamowite, poruszające całe pokolenia, tak coachingowo odkrywcze, że potem z wytęsknieniem pozostaje nam czekać na kolejne. I zawsze, czasem dość nieoczekiwanie, takie dzieło się zjawia, spada na nas, porusza i w wielu ludziach coś odmienia raz na zawsze. Potem pojawiają się oczywiście naśladowcy i kolejne odkrycia, nowe punkty widzenia – przenikają do naszej codzienności. W taki sposób powszechnie zrozumiałe stały się na przykład teorie kwantowe, analiza snów i świadome śnienie, czy teoria wszechświatów równoległych. W taki sposób artyści rozmawiają z ludźmi, z przestrzenią społeczną i wpływają na jej kształt.

W finałowej scenie Matrixa Neo mówi do całej sieci:  Wiem, że tam jesteście. Czuję was. Wiem, że się boicie. Boicie się nas. Boicie się zmian. Nie znam przyszłości. Nie powiem wam, jak to się skończy. Ale powiem wam, jak się zacznie. Odłożę słuchawkę i pokażę ludziom to, co przed nimi ukrywaliście. Świat bez was. Świat nie kontrolowany, bez granic i nakazów. Świat, w którym wszystko jest możliwe. Co się stanie potem, to już zależy od was.

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

10 komentarzy

  1. Pamiętam prowadzone swego czasu rozmowy z różnymi ciekawymi ludźmi temat Matrixa. Pamiętam, że każdy widział w tym filmie coś innego; ja oczywiście widziałem w nim przesłanie buddyjskie , ale pamiętam pewnego kolesia, który znajdował w filmie motywy Rasta inny przyczepił się do słówek Zion (Syjon) czy Nabuchodonozor…
    Jak dla mnie potwierdzała się buddyjska nauka, że ludzie patrząc na rzeczy nie widzą ich, widzą tylko własny umysł… To było bardzo ciekawe.
    Zastanawiałem się tylko, czy twórcy faktycznie chcieli coś przekazać, czy może bawili się nami tworząc zupę mistyczno-filozoficzno-naukową z której każdy mógł wyłowić dla siebie jakiś kąsek.
    Pozdrawiam

  2. Hmm, wymieniłam dwie kobiety. Widocznie taki czas :-)

  3. A co by było, gdybyśmy jednoczesnie połknęli niebieską i czerwoną? To tez wybór-spoza zbioru oferowanego przez Morfeusza.

    A co do Marka Aureliusza. Przyglądam się różnym nauczycielom . Ważne są dla mnie rezultaty, jakie sami uzyskiwali/uzyskują. A te,ktorych u nich szukam to harmonia i radość. Bardzo mnie ujęła w osobistym kontakcie Suzi Smith. A na filmach Byron Katie.

  4. Dla mnie Matrix (pierwsza cześć) był niezwykle interesującym filmem. Inspirował do wielu przemyśleń i zmian. Ja dużo razy oglądałem i myślałem o nim. Np zastanawiał mnie fakt że model telefonu komórkowego który był obecny w tym filmie stał się bardzo popularny. Ja też bardzo chciałem mieć taki telefon z klapką i do dziś nie wiem dlaczego ?
    Sama scena w którym Neo dokonuję wyboru też jest dla kontrowersyjna.
    nie podoba mi się w tej scenie to że Neo dokonuje wyboru, bierze tabletkę i już wszystko jest załatwione. Tabletka robi wszystko za niego.
    Stworzyłem też taki dodatkowy scenariusz w filmie taki „any Matrix” w którym pod koniec filmu Morfeusz okazuje się handlarzem organów. Przedstawia on fałszywą rzeczywistość Neo i faszeruje go środkami halucynogennymi.
    Cała Akcja na statku jest niczym jak z filmu „Truman Show” gdzie Neo gra głównego bohatera.

  5. To ciekawe. Morfeusz mówi: „Don’t think you are, know you are.” Ty, Maćku tłumaczysz: „Nie myśl kim jesteś, wiedz kim jesteś.”. A ja tłumaczę: „Nie myśl, że jesteś, bądź.”. Można by tu zrobić kilka fajnych matrixów. Może: „Nie myśl kim jesteś, bądź.” lub „Nie myśl kim jesteś, wiedz, że jesteś.” A może: „Nie myśl, że jesteś, wiedz kim jesteś.”
    A może wplećmy jeszcze Thomasa Mertona: „My brothers and sisters, we must become what we already are. One.” :-)

  6. Dżo-ann,
    nie oceniam Cesarza, mówię po prostu to, co mówię–„ze to bardzo trudna postawa”, tak czuję i tak Mu współczuję.
    Znam Marka Aureliusza nie tylko z Wikipedii. Jan Parandowski w zbiorze opowiadań „Godzina śródziemnomorska” dał ciekawy portret tego człowieka.Opowiadanie nosi tytuł „Słup milowy”.

  7. Hmm..M.A. Jak każdy filozof ma swoje „lepsze” i „gorsze” myśli. Nie wszystko, co wymyślił było genialne. O tak, ciężko zniósł śmierć każdego z trzynaściorga swoich dzieci, ale właśnie kołczing i szukanie spokoju w sobie pomagał mu przetrwać. Inna sprawa, że potwornie męczył się w swoim małżeństwie, a jego żona czuła się przez to jego czasem nadmierne kołczowanie zwyczajnie samotna, może nawet niekochana (?). On chyba nie mniej. Nie zerkałam, co można przeczytać w wikipedii, powiem, że szperałam trochę po bibliotekach swego czasu. Możecie mi zaufać :) Lubię go najbardziej, za przyrównanie naszego bycia do bycia szmaragdu, który jest piękny taki, jaki jest (niezależnie czy się nim zachwycamy, czy mówimy o nim źle, może obojętnie).
    Nasze intencje też są szmaragdowe. No chyba, że wybieramy dla siebie gorszą drogę życia. Nie wiem, wolę nie wkraczać w takie rejony.
    Zabawna ta Alicja odsłaniająca Matrix zza kotary, Alicja – nieszczęśliwa miłość Neo i Neo niespełniona miłość Alicji niezgrani w czasie ;)

  8. Dżo-ann, no teraz Cię chyba lepiej rozumiem, tzn.chyba wiem, jakie masz intencje. „Nie blużnić”, czyli przyjmować z wdzięcznością wszystko, co się przydarza? To jest na maksa trudna postawy i moim zdaniem bardzo elitarna, z przyczyn oczywistych. Sam Marek po śmierci swojej córki się o tym przekonał.

  9. I jak zwykle synchronia skojarzeń:))) Pisałam poprzednio, ze jedno z moich wystąpień n/t coachingu oparłam na Alicji. A inne nosiło tytuł „Personal Matrix czyli coaching jako sztuka pracy z przekonaniami”. I nawet pierwszy slajd to bylo zamieszczone tutaj zdjęcie Morfeusza:)))
    Film naszpikowany jest znaczeniami. Także odniesieniami do fizyki kwantowej, teorii strun itp. Dla mnie najbardziej znaczące jest to, ze stal się kultowym. Co oznacza, ze ludzie byli na niego gotowi, a on sam pięknie współgra z aktualnymi procesami.czegoś, co czasem nazywa się Zbiorowym Umysłem.

  10. „Wiem, że się boicie. Boicie się nas. Boicie się zmian.”
    Inspirujący wpis, fajny mix intelektualny :) zatrzymam się na chwilę na fragmencie, który sobie wybrałam. Dziś, wmiksowałabym tu jeszcze jednego coacha – jednego z ciekawszych moim zdaniem (sam dla siebie lubił być pasjami coachem i coachee): Marka Aureliusza. I co on sobie o świecie, obawach, zwłaszcza o przyszłość dopowiada?
    Nieprzeciętnie wykombinował, że wtedy człowiek bluźni.
    „I zaiste, kto goni za przyjemnościami, jakby były dobrem, cierpień zaś unika, jakby były złem, bluźni. Z konieczności taki człowiek często złorzeczy wspólnej naturze, że niezasłużenie coś przydziela złym i dobrym, przez co źli cieszą się przyjemnościami i posiadają środki, które ich przysparzają, dobrym zaś przypada cierpienie i to, co je przysparza. Ponadto ten, kto b o i się cierpień, będzie bał się tego, co może mu się przydarzyć w świecie. To również jest bluźnierstwem”.
    Siadał sobie często sam ze sobą, po bitwach, których nie chciał jako człowiek a przecież musiał jako cesarz je staczać – bił się z własnymi myślami, a potem się uspokajał. W swoich rozmyślaniach, których fragment tu cytuję często się kołczował: człek musi starać się o postawę bezstronną. Musi ją przyjmować wobec „cierpienia i przyjemności, śmierci i życia, sławy i niesławy”. Bo inaczej bluźni.
    Takie kurczę ostre słówko. W tym kontekście wychodzi na to, że strasznie często bluźnimy ;-) niekoniecznie uznając przy tym religię katolicką. Facet, w końcu modlił się do wielu bogów.
    Wiemy, co już było. Mamy całe mnóstwo świetnych perspektyw, mniej więcej ogarniamy złożoność tego, co się wydarza. Ale co będzie u licha? Ja w każdym razie za jednym z moich idoli M.A. dążę do postawy bezstronnej.
    Najserdeczniejsze dla Autora i komentatorów :)

Komentarze są wyłączone.