Antycypacja

nie widzę, nie słyszę, nie czuję
nie widzę, nie słyszę, nie czuję

Trasy moje rowerowe, toż to czysta socjologia, psychologia społeczna w pigułce. Jechać tak i badania terenowe robić. Jechać tak przez Polskę całą bez końca i wnioski wyciągać. Niestety na twarzy mam kominiarkę, nie dlatego żeby w kogoś anonimowo rzucać brukiem lecz z powodu zatok w mojej twarzoczaszce i zimna. Nie mogę mieć jednocześnie kominiarki i okularów, gdyż te drugie zaparowują. Świat widzę zatem nieco mniej ostro a przez to może i lepiej?

Gdy jeżdżę nocą, a noc przecież teraz zaczyna się po 14:00, staram się świecić swoim polarem. Pamiętam przecież, że gdy jadę jako kierowca samochodu, wówczas w szaroburości niemal zupełnie nie widać osób w ciemnych kurteczkach i skafanderkach. Dopiero z odległości kilku metrów dostrzegam ruchomość jakiegoś cienia, który okazuje się być, na jedno, krótkie mignięcie, człowiekiem na drodze, na przejściu dla pieszych, na poboczu, na rowerze. W przypadku pieszych proporcje są inne jak w przypadku kierowców omijających rowery bądź nie, o czym pisałem wcześniej. Tam było 50 na 50. Piesi w mojej okolicy są odblaskowi – w proporcji mniej więcej 2 do 8. Ośmiu pieszych ginie w szarości nocy, tylko dwóch ma jakiś odblask lub latarkę. W przypadku rowerzystów jest nieco lepiej, jakieś 3 do 7 szarych.

Być może o to właśnie chodzi, nie tyle o empatię, ile o zdolność do przewidywania? Może na tym zasadza się inteligencja? Na zdolności do prognozowania. Doświadczenie rodzi się z antycypacji.

W nocy wszystkie koty są szare. Każdy o tym słyszał. Czy z moją kurtką i czapką może być podobnie? Czy z kurtką i czapką mojego dziecka może być podobnie? Czy z moją kurtką i czapką, gdy siedzę na rowerze, z urwanymi lampkami, może być podobnie? Czy też zniknę w szarości nocy? Antycypacja. Pijany płotu się trzyma, od piwa głowa się kiwa. Każdy to słyszał. Każdy widział jak zachowuje się człowiek po alkoholu. Czy kiedy siądę po kielichu za kierownicą może być podobnie? Świat będzie się kiwał? Czy będę sprawy? Antycypacja. Jedno pytanie. Czy jedno pytanie wystarczy by wzbudzić refleksję?

Ależ nie! W żadnym razie! Sądzimy bowiem, że reguły dotyczące świata i ludzi nas nie dotyczą! Przydarzają się im, nie nam. Dlatego w strefach zalewowych ludzie budują domy i ich nie ubezpieczają. Dlatego ludzie palą i piją, sądząc, że nie grozi im rak, zawał, choroba alkoholowa. Dlatego jedzą niezdrową żywność, kilogramy mięsa, tłuszczu i cukru, pewni, że nie przydarzy im się cukrzyca, nowotwór, nadciśnienie i wylew. Dlatego ludzie okradają innych, sądząc, że pozostaną bezkarni oraz że sami nie zostaną okradnięci. Dlatego uprawiają sporty ekstremalne, bo przecież wypadki zdarzają się innym. Dlatego nie dokonują zmian, nie rozstają się z toksycznymi partnerami, firmami, wspólnikami, rodzinami, gdyż sądzą, że zawsze przyjdzie na to czas.

Ten rodzaj choroby – to wiara w osobistą nieśmiertelność, mechanizm stłumienia lub wyparcia doświadczeń, które przytrafiają się innym – sprawia, że wiele osób żyje jakby konsekwencji nie było. Co ciekawe przez bardzo długi czas im się to udaje! Wciąż przecież powtarzamy: tyle razy się udawało i tym razem się uda. No cóż, wierzymy święcie, że statystyka przytrafia się tylko innym. Gazowy piecyk naprawi się w przyszłym sezonie. Zawsze miał tendencję do przygasania i jakoś nic się nie stało.

cdn.

Antycypacja
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Podrążmy dalej: “Ten rodzaj choroby – to wiara w osobistą nieśmiertelność, mechanizm stłumienia lub wyparcia doświadczeń, które przytrafiają się innym – sprawia, że wiele osób żyje jakby konsekwencji nie było. Co ciekawe przez bardzo długi czas im się to udaje! Wciąż przecież powtarzamy: tyle razy się udawało i tym razem się uda. No cóż, wierzymy święcie, że statystyka przytrafia się tylko innym”.
    Pokutuje szamański mit, że myślenie o konsekwencjach odbiera radość chwil, zasklepia w tetryczałości, odbiera powera młodości. Konsekwencje mogą budzić zaciekawienie, rozrzewnienie, ekscytację w tej Komedii del Arte und Muerte, teatrze kłamstwa i przebijającej się z trudem Prawdy.
    Trudno mi spać, niespokojnie mi. Te dni z czasu Powstania Listopadowego są zawsze takie jak na haju antyszyszynkowym. Spoglądam na zdjęcia Zerki Moreno. Kukam na Milana Kunderę. Psykodrama, pisarstwo wielkiej klasy w służbie sztuce.
    O czym media do nas mówią używając słowa “kryzys ekonomiczny”? Na tak urodzajnej, dewastowanej planecie? Co to jest kryzys ekonomiczny – to jakiś okres bogacenia się agentów nieruchomości? Lepszy czas dla kogo? Dla paczki Donalda Trumpa?

  2. Jak uczy doświadczenie życiowe człowieka – zawsze umiera ktoś inny.

  3. Ahoy milaczki cudaczki :-)
    “Sądzimy bowiem, że reguły dotyczące świata i ludzi nas nie dotyczą! Przydarzają się im, nie nam”. Podrążmy? Dlaczego, skąd, czemu w nas=ludziach to silne przeświadczenie, które cień swych konsekwencji rzuca na wielu ludzi mądrych z dobrymi intencjami, że to, co dotyczy innych w wyposażeniu wewnętrznym – emocjonalno-intelektualnym, niewidzialnym, niefizycznym czyli duchowym NIE DOTYCZY NA PEWNO nas?
    Ilu ludzi tyle odpowiedzi. Jedni ugrzęźli w świecie kompleksów, trudności, problemów swego charakteru czy osobowości bez wyjścia i czują się już takimi odmieńcami, że tylko wiara w niemoralne placebo – np. w wersji małomiasteczkowo-bezrobotny softporn czyli coś sobie ukradnę, dotąd się udawało to sprzedam i przeżyję kolejny dzień bez pracy dźwiga ich życie cokolwiek do przodu?

    Byli już lekarze, którzy leczyli biedotę za darmo jak Che Gueverra czy Moreno, malarze walczący do upadłego o ostatni przyczółek dla bezdomnych – szpital, który jednak został ;-) Teatrem Słowackiego jak Jan Matejko w Krakowie. Buntownicy z wyboru własnej neo cortex w wersji społecznej. Próbowali wyleczyć, dokładnie wyleczyć nas z tzw. głupoty ludzkiej, pokazać że rządzą nami wszystkimi te same prawa, jesteśmy różnymi wersjami takich samych, w gnozie, monad. Myśl (maluj, pisz, rysuj, rzeźb, wycinaj, formuj, twórz haiku, ikebanę, tańcz taniec brzucha, rób to co uwalnia twoje ciało jak Bauhausie na początku), myśl, poszerzaj horyzonty w górę, w chmury ale pozostań nogami na ziemi. Uwolnij swój potencjał. Zrozum, że ” istota kosmiczna podłączona do uniwersum” to nie tylko śmieszny humanistyczny żargon, ale matematycznie zanim zrobisz cokolwiek drugiej osobie, zapytaj się jednym pytaniem. Załatw to ze sobą jednym pytaniem: czy chciałbyś, aby Tobie coś takiego zrobiono? Twojej rodzinie?
    Nie mam za wiele lajków i nie o lajki mi w tym wszystkim chodzi, ale poczytajcie mój ostatni pean dla Moreno: http://selfoteka.blogspot.com/2014/11/badz-swa-wasna-inspiracja-swym-wasnym.html
    Może zainspiruje Was do wersji siebie na dziś? Zbadania swojej strefy komfortu?
    Buźka:-) Autorze i szanowni czytelnicy Peony :-)

  4. Magdo spokój – chwytasz i puszczasz???!!! Spokój nie pozwoliły kochać, cieszyć się radością z małych rzeczy czy przyglądać się swojej irytacji? Analizować i rozwijać samego siebie?
    Filozofie wschodu otwarły wrota do nowego spojrzenia na Źródło ponazywane w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie. Polityka operująca pieniędzmi i agresja niszcząca to, co różne zamiast czerpać z różnic zmiata nam szanse na rozwój z powierzchni ziemi.

  5. W historii człowiek przez chwilę tylko był roślinożernym zbieraczem. Szybko z łyżki zrobił sobie oszczep ;-) i łowców jeszcze sporo tu mamy do dzisiaj. Dzisiejszy system o tyle jest jeszcze dobry, że ktoś interesuje się tym, co dobre w socjalizmie to czyta Lenina, Marksa, lewicuje, ktoś chce być anarchistą proszę bardzo, ktoś inny w kiosku kupuje tygodnik powszechny, sympatyzuje z portalami niezależna czy pisującymi klimatami, ktoś jest zielony, szuka wszystkiego co eko i też proszę bardzo. Za poglądy wprost (za to znajdą np.troszkę gandzi u kogoś, kto się nie podoba systemowi =tym, którzy akurat u góry nitek są) nikogo zamknąć nie można.
    Wolność wyboru daje nam możliwość uciemiężenia kapitalizmem, w którym w zamian można chociaż bez ryzyka za nie więzienia szerzyć poglądy, jakie się chce. Najgorzej być buntownikiem. Samoświadomość to miecz obosieczny. Świat bez buntowników nie posuwałby się w rozwoju ani o jotę.
    Oglądam sztukę Bauhaus. Jaki byłby świat, dzisiaj, gdyby Hitler malował obrazy a “jego” NSDAP nigdy nie przegoniłaby Gropiusa w wyścigu szczurów z Weimaru, bo po prostu by nie powstała? Niemcy jako kolebka sztuki wielkiej, monumentalnej bez zapędów inwazji na inne państwa? Czy to w ogóle do pomyślenia? Z calym tym nieszczęsnym potencjałem europejczyka wycinającego w pień Indian dla przejęcia Ameryki Pn., kolonializacji Afryki i dalej na wschód całych Indii itd. chyba nie?

    Ok. 14 milionow lat zajęło nam przewoluowanie z postaci owlosionej, bardziej zgarbionej do dzisiejszej. Teraz pozostaje rozwój duchowy. Codziennie kazdy odpowiada sobie na pytanie ile człowieka jest w człowieku? Ile w tej sytuacji jest go we mnie? Co dziś brzydkiego ze mnie wyszło? Nad czym pracuje? Czy nie? Czy to mrzonki kogoś, kto nad sobą nieustannie pracuje? Dopiero cel majaczący na horyzoncie ewolucji mózgu społecznego (przełączenia z agresji i najazdu na empatię i wyrozumiałość z nietajonym szacunkiem do drugiej istoty – także słabszego o neo cortex zwierzęcia)…??????

  6. A tak wracając do kraju – niezły bigos tu mamy.
    Ja ozdrowiałam, ale galimatias wokół został.
    Myślę – czy naprawdę można zachować spokój wewnętrzny i radość życia
    niezależnie od systemu, w którym jesteśmy?
    Pewnie tak, ale chyba jest o wiele trudniej.

  7. Macieju ubrałeś w słowa to, z czym muszę się męczyć nawet w głupim autobusie kiedy ot choćby taki przykład wszystkie krzesełka pozajmowane przez dobrze ubraną młodzież a starszy facet z kulą sam się doprosił o wolne miejsce. Tak, jak brakiem jakiegoś elementarnego pomyślunku nazwę również zrzucanie dla swojego rewiru np. dziewczyny w zagrożonej, niewidocznej ciąży przez starszego, “kulturalnego” pana. Te proste intuicyjne reguły, zachowania wymagające chwilki zastanowienia sprawiają, że wszyscy obecni przy scence czuliby się lepiej? Teraz to już dalej w łańcuszku uprzejmych zachowań nawet przy stole wyciąga się komórki i wybiera to zamiast komunikacji z żywym sąsiadem.
    Więc, co dopiero jakieś tam odblaskowe elementy odzienia, jakieś mało ważne przychylenie się do prośby sąsiada o niezałatwianie pieska na czyimś skrawku trawnika, sprawdzenie czy nie ulatuje gaz z kuchenki, trzymanie zapasowej membrany do piecyka na mroźne dni dla ciepłej wody? Ludzie są mało obecni w tu i teraz, a co dopiero gdzieś w potencjalnej przyszłości?
    Za mało jest myślenia o sobie w świecie. W takim ujęciu szerszym niż tylko egocentryzm.
    Fatalne to, bo często grupa osób z głupkowatym myśleniem tylko dlatego że jej siła tkwi w tym, że jest grupą może bardzo wiele. Tak np. mają kibice chodzący na ustawki, wciąż myślący o sobie kibice, nie kibole dla których nomen omen czarna kominiarka może być prowokacją (człowiek zakrywa twarz na ich terenie- szuka zaczepki?). Lubię stawiać hipotezy. Stawiam ich tak dużo, że w całym tym wyścigu na metę przychodzę albo jak często było dobiegam czy dopływam ostatnia. To jednak wyrobiło we mnie jakiś zdrowy dystans. No, bo powiedzcie czy nie ważniejsze od zapełniania złotopodobnymi trofeami swoich kredensów jest jednak trzymanie zapasowych żarówek, niezniszczona ściągarka do mycia szyb czy niewrzeszczenie na kierowcę autobusu, kiedy wchodzi w trudny zakręt (odpowiada za czterdzieści egocentryzmów plus swój ;-)) że złośliwie nie otworzył drzwi (chyba jednak niepotrzebnie je otworzył ku swojemu utrapieniu).

    Paskudnie to wszystko mało rokujące. Niestety. Straszne są też grubo nieetyczne zachowania ludzi, ktore tak ot uchodzą płazem tylko za względu na pozycję w wyścigu szczurów.

    Dziękuję za fajny mimo wszystko wpis.
    Czuję się mniej osamotniona, kiedy ktoś Taki wyraża na głos swoje spostrzeżenia. Nie bojąc się narażenia ludziom? Tym się dzielę dziś z rana.
    Asta lavista myśliciele!

Komentarze są wyłączone.