Dorosłość – trzeci koan dla Joanny

– Dorosłość, mistrzu, czym jest? Wiele mówimy o dorosłości z innymi uczniami wyczekując dnia inicjacji. Czym jest dorosłość? – Powtórzył. – Ach dorosłość, dorosłość, prawda. Dorosłość wydaje się taką doniosłą sprawą. Dojrzałość to nie są dorosłe rozmowy ani poważne decyzje. Dzieci w ten sposób udają dorosłych – mistrz potarł łysą czaszkę szorstką jak papier dłonią. […]

Wojowniczka i jej miecz – koan dla Renaty

Mieczem wojowniczki są zęby. Ostre siekacze spiłowane tak, by cięły jak brzytwy, przebijały jak igły. Recz jasna to tylko metafora. Nikt nie mógłby żyć na co dzień z dwoma szpikulcami w ustach. Nikt o zdrowych zmysłach. Przeplaszam baldzo, któledy na Tfosec Wileński? – musiałaby seplenić taka wojowniczka by nie poranić sobie dziąseł. Wojowniczka, jak każda […]

Samotność – koan dla Michała

Kamień potoczył się i wpadł do strumienia, po chwili następny i kolejny. Przewertował księgę i otworzył dwa zaznaczone cytaty. Kamienie spadały same. Może ruch wywołały mikro drgania ziemi, których nie odczuwał, może wiatr? Nie znał przyczyny. Odczytał na głos dwa fragmenty z aramejskim cytatem. A około dziewiątej godziny Jezus zawołał donośnym głosem: „Eli, Eli, lama […]

Czułość – koan dla Joanny

Jaka była moja pierwsza myśl? Czułość. Pierwsza idea? Wrażliwość. Ale potem pomyślałam, że chodzi nie tyle o tkliwość lub rodzaj serdeczności, uczuciowej troski, nie tyle o delikatność, subtelność a nawet nie o wyczucie lub wrażliwy dotyk. Chodziło mi o pytanie – skąd się bierze w ludziach tkliwy żal, urocza serdeczność, zwiewne muśnięcie? Jak rodzi się […]

Znikanie – koan dla AS

Śmierć – do niej jesteśmy przyzwyczajeni. Codziennie ktoś umiera. Codziennie mijamy jakiś cmentarz, a jak nie cmentarz do pomnik upamiętniający czyjąś śmierć. Kościoły, kaplice, przydrożne krzyże – to przecież miejsca śmierci lub na jej cześć postawione sanktuaria. Czy przywykliśmy do śmierci? Czy nam zobojętniała? W żadnym razie. Czujemy się nieśmiertelni. Śmierć dotyczy wszystkich innych, zwłaszcza […]

Eros – koan dla SP

– No cóż u Homera, u mistrza, który stworzył poezję i po wielekroć wyrecytował Iliadę oraz Odyseję słowo eros jest rzeczownikiem pospolitym, nie oznacza osoby a tym bardziej osoby boskiej, lecz pragnienie posiadanie czegoś, czego się nie ma. To również poczucie dyskomfortu a nawet bólu spowodowanego brakiem. – Myślałem, że to bóg, ktoś w rodzaju […]

Korozja – koan

– No i szlag trafił. – Kopnął i metalowa część rozleciała się w pył. – Korozja, kurde. Przegnite – dodał. – Nie mówi się przegnite tylko skorodowane – poprawił go. – Skorodowane czy przegnite, jeden pies. Nie pospawasz tego, kurde ani nie naprawisz ani nic. – Było nie robić tego z żelaza – powiedział. – […]

Wyświetlacz – koan

Wiktor Rudyk prawie nigdy, niemal nigdy – nie doświadczał pustki. Nie, nie chodziło o pustkę, której zaznają doświadczeni w medytacji buddyjscy mnisi lub skacowani imprezowicze, którym pęka głowa po nocnym pijaństwie. Chodziło o pustkę intelektualną, pewien rodzaj bezmyślności, czy też głuchego lęku, który należy przytłumić za wszelką cenę, jeśli nie serialem telewizyjnym, to grą komputerową. […]

Chleb – koan

Chleb to pożywienie, które chyba najbardziej zmieniło się na świecie. Teraz wszystko co kupujesz w piekarni jest w stu procentach pyszne a kiedyś cały wypiek mógł się nie udać. Zakalec, spalenizna, gniot. Chleb wyszedł zbyt suchy albo nie wyrósł. Kiedyś wszystko było ryzkiem a teraz ryzyko przeniosło się na ulice. Wypadki drogowe są loterią, ale […]

Dziecko – koan

– Kiedyś, żartem, powiedziałem, że dzieci są przereklamowane – zaśmiał się. – Bo są – ten drugi też się zaśmiał. – Żart jak żart, ale pewna matka, która to usłyszała nie tylko obraziła się na mnie, ale uznała, że jestem szowinistyczną świnią. Chamem co to nawet dziecka nie uszanuje. – Musiałeś ją dotknąć do żywego […]

Kawa – koan

W dzieciństwie, człowieku, kawa to był luksus. Całkowity rarytas. Pamiętam nawet nazwy: Wyborowa, Super, Extra Selekt. Piło się tak zwaną plujkę, żużlówkę albo emerycką. Żaden tam dzbanek czy ekspres. Po prostu do szklanki wsypywano trochę mielonej kawy i zalewano wrzątkiem. Stąd plujka i żużlówka, gdyż na dnie zbierały się fusy, które chrzęściły potem w zębach. […]