Autopilot

leczenie głupoty, obraz z lat 90 XX wieku

Namalowałem kiedyś obraz Leczenie głupoty. Mężczyzna wpatruje się na nim w telewizor, a wokoło skaczą dziwaczne ludziki. Telewizja, w jakimś niszowym programie powtarzała film: Klik: i robisz co chcesz (Click) z Adamem Sandlerem. Nie jest to mój najbardziej ulubiony aktor, choć 50 pierwszych randek, też z pozoru komedia romantyczna, zapadła w pamięć, a Sandler, jak kiedyś Bill Murray W dniu świstaka był znakomity w tej roli.

Dalajlama XIV, mnich i uchodźca, inkarnacja Czenreziga, żywego buddy współczucia, Awalokiteśwary, czyli bodhisattwy, Pana który patrzy na Ziemię ze współczuciem, lubi telewizję. W swoim gabinecie w Dharamsali ma wielki telewizor na przeciwko biurka. XIV Dalajlama stwierdził kiedyś, że w oglądaniu telewizji, a nawet scen przemocy, kina akcji, komedii, czy rozrywki nie ma nic złego – warunkiem jest pożyteczność. Jaki wyciągasz pożytek z oglądania telewizji? Czego się uczysz nowego? W jakim stopniu twoje życie staje się lepsze? Bodhisattwa wchodząc na kolejne poziomy wglądu coraz lepiej rozeznaje swoje połączenie z istotami wszelkiego rodzaju i coraz bardziej ceni swoje altruistyczne motywacje, aż wreszcie stan altruizmu znika, pojawia się stan buddy, oświecenie i jednoczesny bezgraniczny, spontaniczny, otwarty, bez wysiłku – stan wspierania wszystkich istot. I nawet telewizja może w tym pomóc! Może nie każdemu człowiekowi, ale buddyjskiemu mnichowi pomaga.

A co z Sandlerem? Michael, grany przez Sandlera kupuje uniwersalny pilot o niezwykłych właściwościach. Jego właściciel może na przykład przewijać i zatrzymywać swoje życie, przyglądać się przyszłym wydarzeniom i powracać do przeszłości. Marzenie enelperów! Może tłumić szczekanie psa, przewinąć do przodu chorobę i nieznośny czas oczekiwania na awans, a nawet grę wstępną w seksie. Pilot zapamiętuje osobiste preferencje i ustawienia, dlatego z czasem zaczyna przewijać większe kawałki życia, wszystkie choroby, lecz również uciążliwe zajmowanie się dziećmi, rodzinne problemy, wreszcie wszystko co odrywa Michaela od pracy. Co dzieje się ze mną, z moim życiem, gdy włączam przewijanie do przodu? – pyta Michael. Jedziesz na autopilocie – odpowiada anioł, grany przez Chrisa Walkena. Filmowy Michael po okresie euforii, (może przecież przewinąć niechcianą kolację z nudnymi rodzicami i jeszcze setki innych sytuacji), odkrywa, że stracił swoje życie. Nie zauważył, kiedy dzieci dorosły, kiedy stracił małżeństwo, kiedy zmarł ojciec. No cóż: Głupi nienawidzi swojego nauczyciela jak mówi przysłowie abchaskie z północy Kaukazu. Bohater obwinia pilota, wreszcie innych ludzi i oczywiście anioła, który sprzedał mu magiczne urządzenie. Jakby powiedział John Hobbes: Ludzie zrzucają wszystkie swe głupstwa na jedną kupę, tworząc potwora, którego zwą losem.

Aha, film kończy się happy endem.

Autopilot
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

5 komentarzy

  1. Za często włączamy autopilot. Jeżeli zupa jest niedosolona i ktoś nam o tym mówi pierwszym odruchem często jest nie podanie soli tylko włączenie autopilota i prowadzenie dialogu z samym sobą, fantazjowanie na temat danej sytuacji. Następnie chętnie klikamy jeżeli rozmowa poszła nie po naszej myśli. Klikamy i „kończymy rozmowę” z zadowalającym nas zakończeniem. Klikamy w czasie kłótni lub po kłótni by usprawiedliwić siebie, dowartościować, przyznać sobie rację. Jednak na szczęście przychodzi taki moment kiedy zadajemy sobie pytania: co się dzieje ze mną, z moim życiem, dlaczego straciłem/am przyjaciół? Każdy dostaje szansę na happy end, na swój własny happy end. Kto uświadomi możliwość i potrzebę zmiany?

  2. Sandlera zdecydowanie nie lubię za całokształt, ale zaciekawił mnie temat. Film obejrzałam do końca tylko dlatego, że nie lubię nie wiedzieć, jak się skończy. Standardowo.

  3. Dojrzały enelper nie będzie wycinał doświadczeń, a popracuje nad ich przeramowaniem:) To czy kolacja z rodzicami jest nudna czy nie to tylko kwestia interpretacji:))

    Film z fajnym przekazem, poszukam w sieci.

    A z Sandlerem uwielbiam „The Wedding Singer”, szczególnie błyszczące garniturki, samochód w stylu Miami Vice i imitatora Boya Georga:))

  4. Podoba mi się zdanie z Hobbesa. Uzupełniłabym ją tylko uwagą, że nie zawsze ludzie zdają sobie sprawę, co czynią, a właściwie w większości przypadków nie wiedzą o tym, bo „głupstwa” robi się nieświadomie, w stanie „głupoty”. Często tzw. los człowieka bywa wypadkową (jak to metaforycznie zabrzmiało i humorystycznie zarazem) wielu „głupstw” , wielu ludzi. Z perspektywy zaś bodhisatwy –jak myślę— te „głupstwa” to cierpienie, splamienie, po prostu ignorancja. Ignorancja prowadzi do cierpienia.
    Oglądam telewizję, jak każdy bodhisatwa :))))))

  5. Bardzo podobał mi się ten film(Klik: i robisz co chcesz), kiedyś był on powodem mojej zmiany. Spowodował on że więcej zwracałem uwagi na codzienne obowiązki a czasami zmieniałem sposób wykonania niektórych czynności. Uświadomił mi jak bardzo cenna jest rodzina którą mam.
    Podoba mi się moment w tym filmie kiedy Anioł mówi Michaelowi że właściwie to on zawsze miał tego Autopilota ze sobą.

Komentarze są wyłączone.