Bajka o królu – koan

Na zamku mieszkał król i jak to z królami bywało już w drugim roku swoich rządów oderwał się społecznej bazy i stał się tyranem. Tyrania Jego Wysokości nie była okrutna ani zanadto swawolna. Od czasu do czasu kazał ośmieszać swoich wrogów, niekiedy kogoś pozbawić majątku (rzecz jasna bez sądu). Innym razem szczodrze rozdawał bogactwo odebrane jakiejś mniejszości. Unikał skandali i wystawnego życia.

Był mądrzejszy od swego poprzednika, gdyż grabił, ale też rozdawał. Był jak zbój z legend, co to owszem zgwałci i gardła poderżnie, ale zawsze słusznie. Zgwałcił i to jedynie trochę, w dodatku nielubianą szlachciankę, gardło poderżnął jej ojcu satrapie, więc poniekąd zasłużenie. Słusznie, tym bardziej że część tylko złota przepił – resztę przecie rozdał – mówili ludziska.  

Logika ludu zawsze jest ta sama. Dobry pan albo zły pan. Dobry pan daje, zły zabiera. W wersji bardziej liberalnej – zły pan co prawda nie zabiera, ale też nie daje, więc w końcu i tak jest złym panem. Lepszy ten, który daje.

Co pan powinien dawać wiernemu ludowi, aby był mu wierny? Mądry król słuchał ludu. Przebierał się nocami w łachmany i wtapiał w rozdyskutowany na rynku tłum, co to właśnie wyszedł z wieczornego nabożeństwa. Szpitale i ultranowoczesne tomografy? A gdzież tam. Umierać przecie trzeba, wiadomo. Drogi i mosty? A gdzież tam, jeździło się kiedyś, to i teraz się dojedzie. Szkoły. O…szkoły, szkoły co to, to nie. Na co komu mądry lud.

Znacie z resztą tę historię doskonale. W skarbcu w końcu deficyt, na straganach inflacja, siła nabywcza pieniądza coraz słabsza, oczekiwania ludu coraz większe (rozbuchane przecie). Dociskanie pasa. W końcu wojsko i policja na ulicach. Aresztowania.

Jaki morał z tej opowieści, spytacie? Nie ma morału? Może jedynie próba morału a właściwie wniosek, z którego król doskonale zdawał sobie sprawę.

Lud, czyli ludność tworzy nowy, zbiorowy umysł, który nie jest wypadkową umysłów indywidualnych, nie jest nawet ich średnią – tak co do inteligencji jak i zdolności przewidywania. Umysł zbiorowy ludu wyraża inteligencję poniżej najniższej inteligencji najmniej zaradnej jednostki. Umysł zbiorowy rozumie tylko chleb, ale zrozumienie dżemu do chleba wymaga sporego wysiłku. Umysł zbiorowy rozumie co najwyżej, że chleb bierze się z piekarni a dżem ze słoika.

_________________

inne koany

________________

jeszcze w lipcu warsztaty i szkolenia w Instytucie

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.