Barca

Leo Messi z pucharem Ligii Mistrzów na głowie
Leo Messi z pucharem Ligii Mistrzów 2011

Powoli kończy się piłkarski sezon. Kiedy przyglądam się grze FC Barcelona mam wrażenie, że ten zespół, ci gracze uprawiają inny sport niż przeciwnicy. W sobotę 3 : 1 z Manchesterem United na Wembley. Niemal każda piłka trafia do celu, od nogi do nogi. Przeciętny zespół wykonuje w czasie 90 minut meczu 500-600 podań. Barcelona ponad 800. Najlepsze zespoły mają na murawie jednego, dwóch liderów rozgrywających piłkę – reżyserów gry. Barcelona ma trzech, czterech, pięciu. Puyol, Xavi, Iniesta, Messi, Villa, Pique – kierują grą, wymieniają się, rozumieją, kreują grę, kierują meczem.

Czasem dokonuję odkryć. Niekiedy nawet piszę o tym na blogu. Coaching i rozwój osobisty to według mnie przede wszystkim odkrycia – choć to dopiero początek drogi prowadzącej do zmian. Jak z wieloma odkryciami bywa –  w opinii obserwatora często może być oczywista oczywistość, a nawet banał. To również specyfika osobistego rozwoju – co dla mnie jest odkryciem dla ciebie może być oczywistością, a nawet ograniczeniem. Odkrycie odkryciem ale teraz wprowadź je w życie!

.

po drugim golu ma Wembley
po golu na Wembley

Jest wiele wybitnych drużyn w lidze hiszpańskiej, angielskiej, francuskiej, włoskiej i wielu innych. W Argentynie i Brazylii, we Holandii i w Niemczech. Można się zachwycać grą Milanu i Arsenalu, Realu i Bayernu. Można podziwiać znakomitych piłkarzy jak Rooney czy Ronaldo, jednak FC Barcelona osiągnęła w piłce nożnej nieznany innym poziom. Piłka krąży jak wirtualna, jakby nie istniało prawo grawitacji. Zespół zwalnia i przez dwie minuty podaje sobie piłkę jakby to był trening, by nagle przyspieszyć. Messi wbrew piłkarskiemu kunsztowi pcha się tam gdzie stoi trzech obrońców i wszystkich mija. Podaje piłkę z takich pozycji jakby miał samochodową kamerę cofania. Zbigniew Boniek komentując ostatni mecz powiedział, że Barcelona gra tak jakby nie było przeciwnika, oni zawsze grają tak samo, swój skuteczny styl gry.  Wayne Rooney z Manchesteru w czasie meczu często jest wściekły, a czasem napastliwy, podobnie Franck Ribéry z Bayernu potrafi wdać się w bójkę, Cristiano Ronaldo z Realu pokłócić, obrazić innych i wreszcie samemu się obrazić, a Florent Maluda z Chelsea – przywalić rywalowi. Wszystko wybitni gracze, znakomici na boisku. Na konferencjach prasowych potrafi był równie gorąco. W ostatnim meczu piłkarze Menchestru United byli po prostu wściekli a potem smutni i ostentacyjnie obrażeni. Napięcie, testosteron, adrenalina buzowały, ale jakby z różnym skutkiem w katalońskiej i angielskiej drużynie. Xaviemu, Inieście, Messiemu wściekłość skierowana wprost do przeciwnika niemal się nie zdarza. Grają za każdym razem tak, jakby to lubili robić.  Na czym, polega odkrycie? Tak jak grają Katalończycy – taki jest coaching. Na tym polega osiąganie ponadprzeciętnych rezultatów. Jedenastu ludzi na tym samym boisku osiąga diametralnie różne efekty. Barcelona gra w to samo, a jednak jakby z prawdziwymi grali piłkarze z gry na play station. Zaraz zaraz – spytał mnie przyjaciel – więc na czym polega twoje odkrycie?

Josep Guardiola trener FC Barcelona
Josep Guardiola trener FC Barcelona

.

Lekko, łatwo i przyjemnie. Może być lekko, łatwo i przyjemnie. Z wdziękiem i radością. Te same kryteria, te same zasady, identyczna pogoda, murawa i piłka – a rezultaty mogą być tak radykalnie różne. Synergia. Warto grać swoje, jakby pod drugiej stronie nie było przeciwnika. Jakby po drugiej stronie była ta sama strona.  Jakby nie było stron.

Barca
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

10 komentarzy

  1. Synergia, lekkość i oszołomienie jest konsekwencją ciężkiem poracy – KAISU O KASANERU – doskonalenie poprzez powtarzanie …….
    To dzięki temu na boisku widzimy finesję ..

    Fan reprezentacji Urugwaju i Diego Forlana

  2. pilka nozna jest jak szachy tylko ze ruchome, polecam

  3. O ile piłka nożna wcale mnie nie pociąga, to ostatni akapit tego wpisu strzelił mi gola.

  4. nie jestem fanem piłki nożnej (ba! fan to za dużo nawet powiedziane :)
    ale pamiętam że jak miałam 12-14 lat to często bywałam (przy okazji) na meczach w Belgii. Chyba nawet kibicowałam KV Mechelen jeśli dobrze pamiętam. i to były fajne przeżycia. Mecz jak mecz bo się nie znałam ale ta atmosfera! lata później jak trafiłam ze dwa razy na mecze naszej reprezentacji to well.. byłam rzeczywiście zaskoczona. ale to tez było kiedyś. może po tym 2012 się zmieni.. ? ( i nie mam na myśli końca świata :)

  5. na meczach bundesligii jakos sie nie boje, nawet gdy druzyna gra w Belgii albo w Holandii albo odwrotnie, wyjsc na mecz to przyjemnosc, na przyklad w Bayernie gra 5-6 obcokrajowcow, w Shalke jest 18-stu, a w Polsce jakos strach wyjsc na stadion z przyjaciolmi, z rodzina, moze po 2012 to sie zmieni, gdy ranga imprez sie zmieni

  6. No cóż miłość do sportu, a zwłaszcza do ukochanej drużyny jest ślepa, jak to miłość;
    ostatnio w Krakowie słyszałem na ulicy przekrzykujących się kibiców Wisły i Cracovii, słowa były twarde, męskie, bezkompromisowe – całe szczęście szli po dwóch stronach ulicy; całe szczęście również, że chwilę wcześniej w taksówce zdałem test, gdy kierowca spytał mnie wyzywającym tonem: “No i jak pan sądzi za kim jestem, za Wisłą czy za za Cracovią?” Rozejrzałem się po aucie w nadziei, że znajdę jakiś symbol, podpowiedź – nic. Odważnie zatem strzeliłem w ciemno, w końcu szanse były po 50% “No od razu widać, ze kibicuje pan Wiśle” – udałem pewność i entuzjazm w głosie, zaciskając kciuki w nadziei na celne trafienie. Kierowca wybuchnął radością puszczając kierownicę: ” Jasne, że za Wisełką, no ma pan oko!” Po czym zaczął śpiewać na całe gardło hymn swego ukochanego klubu. Uradowany zaparkował pod samymi drzwiami teatru, w którym miałem wykład, ochoczo wytaskując pakunki z materiałami.
    Od lat uczę trenerów biznesu żelaznej zasady: ” W czasie szkoleń i innych publicznych występów, nawet w kuluarach, ani słowa o polityce, religii i sporcie” i jak kretyn ostatni, niestety sam łamię te zasady, choćby na blogu, za co niniejszym składam samokrytykę [ jak w odległych czasach socrealizmu]. Samokrytycznie również dodam, że piłkarze Barca są tak samo agresywni, kłótliwi i napastliwi jak cała reszta piłkarskiej braci z wyjątkiem reprezentantów twojego ukochanego klubu……[należy wpisać właściwą nazwę]
    :) :) :)

  7. a nie którzy uczeni w mowie i piśmie ..powiedzieliby że tak jak w coachingu ..ich gra ..prowadzi do strefy nie do pomyślenia ..przełamali wzorzec ..ograniczenie 600 uderzeń ..a może także to wpływ energii kibiców , sponsorow ..ich wiara i wsparcie ..a moze to tez dobry klimat ..dobre warunki finansowe ..może i trawa bardziej elastyczna i miększa .?!..zaangażowanie wszystkich wokół w tworzenie energii sukcesu i wygranej ..no i może i to że maja dobrego trenera ..nie mówiac już o tym że jest zajebiście przystojny …dobrze ubrany …a przy tym spokojny ..a wiec czy może jego zespół nie wygrać …ale ja tam niewiem kompletnie się na piłce nie znam ..ale chciałam coś tak od siebie napisać …?!
    Pozdrawiam Serdecznie
    Monika

  8. “Xaviemu, Inieście, Messiemu wściekłość skierowana wprost do przeciwnika niemal się nie zdarza. Grają za każdym razem tak, jakby to lubili robić.”
    Z tymi słowami nie mogę się zgodzić. Futbol to moja pasja i spora część życia. Oglądam często mecze Barcelony. Wściekłość skierowana wprost do przeciwnika zdarza im się i to nie rzadko. Nie mam zamiaru wklejać tutaj linków z youtuba potwierdzających moje słowa. Często również wyróżniają się znakomitą grą aktorską ( nazwać to sprytem i zdolnością czy oszustwem?) Nie raz zdarza im się wymuszać na arbitrze spotkania różnego rodzaju decyzje albo stosować presję psychiczną. Nie chodzi mi tutaj by szkalować ten zespół ale bądźmy precyzyjni, nie są bez skazy.
    Muszę jednak przyznać, że nie widziałem nigdy tak fantastycznej drużyny z piękną dla oka filozofią grania w piłkę. Jestem kibicem i takiego czegoś oczekuję. Są jednak też inne piękne filozofie gry.
    Jako, że od 13 lat jestem zakochany w Interze Mediolan mam satysfakcję, że w poprzedniej edycji LM galaktyczny zespół Barcelony został pokonany przez moją drużynę. ( argument, że jechali długo autobusem do mnie nie przemawia, szczególnie gdy sam P. Guardiola go odrzuca)
    Pozdrawiam

  9. warto grać swoje.

    życie to może nie mecz piłki nożnej. nie ma jakby jasno ustalonych 11u przeciwników i czasu 2*45 na mecz po którym możemy się już kumplować z przeciwnikami. chociaż może właśnie dlatego życie jest jak mecz – możemy się kumplować i być przyjaciółmi a raz na jakiś czas przez 90 minut mamy swoje interesy do zrobienia ?

    ważne też po co gramy. bo jak gramy dla przyjemności, dla samej czynności to w sumie nieważne z kim gramy ani o co. wtedy rzeczywiście nie ma tych stron. ale w życiu,kiedy skupiamy się na celach, obietnicach, osiągnięciach i nagrodach to nawet jeśli gra przynosiła nam kiedyś flow to wizja tych 5 minut na szczycie może nieźle rozczarować..

    mam dzisiaj jakiś totalnie letni rozgardiasz w głowie. natłok myśli w mojej głowie przypomina raczej jakieś lokalne rozgrywki niż Kataloński pokaz gry. ale co tam :)

  10. “Warto grać swoje, jakby pod drugiej stronie nie było przeciwnika” Robić swoje, dla każdego wystarczy:)

    I używac swojej mocy, a nie siły. Bo sila zawsze rodzi przeciwsiłę . Hawkins David R.”Siła czy Moc. Ukryte Determinanty Ludzkiego Zachowania”. Bardzo polecam.

Komentarze są wyłączone.