bez pointy

Wpadły mi w ręce a raczej przed oczy dwa cytaty. Pierwszy z nich pochodzi z Dzienników gwiazdowych Satnisława Lema.  Duizm głosi, że każde życie zna dwie śmierci, przednią i tylną, to jest tę sprzed narodzin i tę po agonii. Teologowie dychtońscy za szperklapy brali się ze zdziwienia, słysząc potem ode mnie, że my tak na Ziemi nie myślimy i że są Kościoły interesujące się tylko jednym, mianowicie przednim bytowaniem pośmiertnym. Nie mogli pojąć, czemu ludziom przykro myśleć o tym, że ich kiedyś nie będzie, a nie jest im tak samo przykro rozmyślać o tym, że ich przedtem nigdy nie było. No cóż dla hinduistów lub buddystów ten problem, tak zabawianie opisany przez Lema –  nie istnieje. Wynika to z wiary w prawo karmy. W uproszczeniu oznacza ona, że nasze czyny, a nawet myśli oraz intencje tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście, jakie sprowadza na siebie, a także na innych, z którymi wchodzi w relacje. W dodatku prawo karmicznych uwarunkowań prowadzi nas do reinkarnacji, czyli poglądu, że dusza po śmierci fizycznego ciała może wcielić się w inny byt, na przykład w ciało fizyczne dziecka i odrodzić się w nowym ciele. Co więcej obie te zależności budują przekonania, że człowiek poprzez właściwe myślenie i uczynki może na swoją karmę wpływać, ba nawet powinien, gdyż dzięki temu odmienia swój przyszły, a nawet obecny los. Nie inaczej mówi coaching, mentoring, tutoring, counseling i dziesiątki innych odmian rozwoju osobistego. Weź sprawy w swoje ręce!

Nic też dziwnego, że Benedykt XIV – papież, powie:  Siła przyciągania buddyzmu bierze się stąd, że wydaje się, iż umożliwia on osiągnięcie nieskończoności, absolutnego szczęścia bez konkretnych zobowiązań religijnych. Jest to rodzaj autoerotyzmu religijnego. Ktoś słusznie przewidywał, i to już w latach 50 – tych, że prawdziwym wyzwaniem dla Kościoła nie będzie marksizm, ale buddyzm.

Przecież według koncepcji katolickiej łaska Boża do zbawienie jest koniecznie potrzebna, a kościół jedyną instytucją prowadzącą nieomylnie do tejże łaski. Tymczasem chrześcijaństwo przez ponad 500 lat rozwijało również koncepcję reinkarnacji, odrzuconą dopiero na soborze w Konstantynopolu w 553 roku.  Jeden z ówczesnych ojców kościoła, patriarcha Konstantynopola Nestoriusz ogłosił swoją doktrynę, która oprócz koncepcji reinkarnacyjnych zajmowała się osobą Chrystusa, co wzbudziło kontrowersje. Zwłaszcza, co do podwójnej natury Chrystusa – boskiej i ludzkiej. Samego patriarchę potępiono. Jednak jego doktryna przetrwała i jeszcze przez sto lat wiara w kolejne wcielenia, zwłaszcza proroków, była oficjalnie uznawana i dość powszechna. Chrześcijaństwo, jak z resztą wszystkie religie, nie jest i nigdy nie było jednorodne.

Na koniec moich rozważań odnalazłem fragmenty listów Alberta Einsteina: Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Powinna ona przekraczać koncepcję Boga osobowego oraz unikać dogmatów i teologii. Zawierając w sobie zarówno to, co naturalne, jak i to, co duchowe, powinna oprzeć się na poczuciu religijności wyrastającym z doświadczania wszelkich rzeczy naturalnych i duchowych jako pełnej znaczenia jedności. Buddyzm odpowiada takiemu opisowi.(…) Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm. I dalej… Słowo ‘Bóg’ jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości, a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych, legend, które są ponadto dość dziecinne. Żadna interpretacja, niezależnie od tego, jak subtelna, nie może (dla mnie) tego zmienić.

A potem nie mając dostatecznie dobrej pointy włączyłem na YT fragmenty kazań księdza Natanka, a potem Bonieckiego… żeby poszerzyć własną mapę…

bez pointy
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

16 komentarzy

  1. a ja zapomniałem wcześniej dodać, ze już dawno temu wyrosłem ze Star Wars …

  2. Ja pamiętam inny cytat ze Stanisława Lema. Do przemyślenia: „Ludzie nie pragną nieśmiertelności – podjąłem po chwili. – Nie chcą tylko, po prostu, umierać. Chcą żyć, profesorze Decantor. Chcą czuć ziemię pod nogami, widzieć chmury nad głową, kochać innych ludzi, być z nimi i myśleć o tym. Nic więcej.”
    Stanisław Lem – Dzienniki gwiazdowe

  3. Moderatorze,
    Czy to szuflada?To nie maska , ani kłamstwo.Chciałam zmienic nicka. Stara Aga mi się znudziła. Czy mogę na w.aga?
    Więcej zmian nie przewiduję i Moderatorowi bardzo dziękuję.
    Rym, rym i pójdzie z głowy dym….

  4. Pamiętajmy by nie mylić wiary z instytucjami, które tą wiarę promują. Wszędzie są ludzie i ludzie:), To tak jak z oceną polityków , że kombinatorzy i karierowicze, jest jednak kilku, którzy posiadają wewnętrzną ideę robienia czegoś dobrego dla innych. Którzy to, ciężko mi powiedzieć bo giną w odmentach:) staram się jednak wierzyć , że są.

  5. Wielokrotnie rozprawiamy z moim przyjacielem na temat wiary. Jak na razie wierzę w miłość. Mój przyjaciel uświadomił mi ciekawą rzecz ostatnio- skoro wierzę w miłość to jest mój sposób wiary w Boga, ale wierzę.
    To mocny temat, związany z sensem życia. Religia jest taka, jaką sobie sam stowrzysz. Czym jest Bóg? Bóg jest miłością.
    Buzzyzm do niczego nie zmusza, daje szansę wyboru. Kościół i elastyczność to jak Bóg i Szatan.
    W przeszłości ludzie jak czegoś nie rozumieli to oddawali to “interwencji boskiej”. Ale to inna historia.

    Fajny jest ten mój Bóg, bo mój.

  6. Niech moc będzie z Tobą Łukasz :)

    Have a nice weekend

  7. U nas w parafii był ksiądz Dawid. Niesamowity gość. http://www.facebook.com/dawid.wasilewski.773 /kolejna osoba do poszerzenia mapy :) /. Kuma bazę :). Pokazywał prawdziwego Boga. Mówił, że Bóg jest w słońcu i deszczu, w górach i w morzu, w drugim człowieku i we mnie. Mówił o Jezusie, który kocha Ciebie i mnie. Jego kazania zapierały dech w piersiach. Podczas nich nie myślałem o planach i tym co zrobię na niedzielny obiad. Prawdziwie słuchałem

    Nie ma znaczenia, że jestem buddystą, żydem, muzułmaninem, chrześcijaninem. Pytanie jakim jestem człowiekiem. W większości religii jest jeden Bóg, ludzie tylko stworzyli instytucje takie i inne, obrzędy, ideologie. Po prostu nad stadem można zapanować i nim odpowiednio zarządzać. Jeżeli wszyscy ludzie na ziemi zobaczą Boga Prawdziwego a nie Boga w instytucjach, wtedy zapanuje prawdziwy pokój.

  8. Dobre :)

  9. “tylko nie ma ich w kościele katolickim”
    … co za pycha …

  10. Buddyzm zawsze we mnie był. Wystarczyło mu nie przeszkadzać, a sobie we mnie wyrósł sam. Nie muszę się go uczyć, przyswajać … po prostu jestem buddystą od zawsze, takie mam poglądy i spojrzenie na świat. Miłe było odkrycie w młodości – że nie jestem sama, że nie jestem jakimś “dziwakiem”, że jest całkiem sporo ludzi podobnie myślących, tylko że nie ma ich w kościele katolickim … “Uczyńcie sobie Ziemię poddaną” …. co za pycha …

    PS.
    Miłe było też “odkrycie” podczas oglądania filmu “7 lat w Tybecie”, że nie ja jedna przenoszę dżdżownice i pająki ;-) hahahahaha!!!!!

  11. Ks. Boniecki jest przeciw pogardzie wobec cudzych przekonań i symboli religijnych.
    “Cudzą wiarę wykpiwa się nie po to, zeby przekonac do PRAWDY. Pniżenie budzi agresje,
    pobudza do upartego trwania przy swoim”.Szanujmy się nawzajem.Nie mówmy: Głupi ludzie.Mówmy to co oni robią- nie podoba mi się. Najgorsza jest bezwzględna nietolerancja i wrogośc. Róznijmy się -pięknie.

  12. tak sobie myślę czym mnie osobiście buddyzm przyciągnął i chyba nie ma jednego aspektu który zadziałał – po prostu bliższa jest mi ta filozofia, trochę mi się rozjaśniło, wzięłam odpowiedzialność za swoje życie. i kwestia szacunku do wszystkich istot (“roślinki, zwierzątka”). ale nie czuję się ani buddystką ani chrześcijanką, ani ateistką. moja “wiara” jest moja i mnie rozwija. dla mnie to najważniejsze.
    Ale był czas że chrześcijaństwo było “moje” i był czas że miałam sesje regresingu i “ćwiczyłam” jogę. i nigdy nie mówię “nigdy”. bo nie wiem gdzie i kim będę za rok.

  13. kiedy pare lat temu znalazlam fragmenty listow Einsteina,potem czytalam biografie,szukalam cytatow i tlumaczen…. rozplakalam sie ze wzruszenia ,ze ktos mysli podobnie jak ja;)))))))))))))))))w dodatku taki nieglupi facet jak Einstein;))))))))))))))))))))

    Poczuam sie “w domu” ze swoimi odkryciami.

    Buddyzm tez ma swoje oblicze religjne i tak samo wiele w nim obrzedow,tradycji…kiedys moj przyjaciel buddysta probowal udowdnic mi ich wyzszosc…odparlam na t o,ze widze to samo,co buddysta zobaczylby np w trakcie procesji Bozego Ciala-choragwie ,kwiaty,spiewy….
    dla mnie to proste-buddysci tez sa na roznym poziome rozwoju i roznego poziomu
    zrozumienia potrzebuja…tak jak i katolicy….
    zeby zrozumiec sedno obu filozofii,nalezaloby jednak pominac zewnetrzna warstwe i wejsc glebiej-osobiscie w zadnej nigdy tak daleko nie bylam,
    mam cicha nadzieje,ze najglebszy sens jest taki sam-zarowno w chrzescijanstwie,budyzmie,fizyce…………….jest tylko kwestia roznicy w drodze ,ktora w tym zyciu do prawdy zmierzam;))))))))))))))

  14. Zaintrygował mnie wątek reinkarnacji w chrześcijaństwie “rozwijanej przez 500 lat”. Skąd można wziąć na ten temat informacje. Reinkarnacja wydaje się być kompletnie sprzeczna z całą ideą chrześcijaństwa.

  15. Joga też szkodliwa, po Tarocie to trzeba się egzorcyzmować, sex to skaranie boże, zło najgorsze. Jednakże dzisiaj słyszałam, że jakaś kobita wstrzykiwała sobie w biust olej jadalny coby cyc powiększyć, więc ja nie wiem czy o wierze jest sens mówić skoro w narodzie zdrowego rozsądku nie ma eh…:)

  16. bliskie to i znajome bardzo dla mnie. i słowa o buddyzmie i Einsteina z ktorym mi jakos po drodze.
    a z drugiej strony ksiadz Natanek ktorego tez kojarze- mama mi o nim opowiada. co jakis czas dostaje zatem od niej adresy stron www gdzie pisza o szkodliwosci wiary w reinkarnacje. duzo rozmow na ten temat bylo bo tez i moja droga byla ciekawa i roznorodna w kwestii poszukiwań duchowych.
    przy okazji : wegetarianizm wg Natanka tez jest szkodliwy:)

Komentarze są wyłączone.