Bezsenność i magia

bezsenność
bezsenność

Coraz częściej przydarza mi się coś, co nie przydarzało mi się nigdy wcześniej, przynajmniej nie w tym stopniu – bezsenność. Bezsenność wynikała wcześniej z trybu mojej pracy lecz dziś kładę się wcześniej, zmęczony po całym dniu by rano być pełnym sił i wigoru…i nic z tego. Zamiast snu przychodzą myśli a wraz z nimi kot Lolek, który wskakuje na mój bok lub brzuch i głosem kociątka, choć jest już dorosłym kotem ważącym ponad 6 kilogramów, w dodatku przewodnikiem stada, domaga się głaskania.

Potrafię powstrzymywać myśli, zwijać je, przewijać, pozwalam im żeglować jak chmurom po niebie, lekko, delikatnie. Odpływać i przypływać. Umiem też zachowywać zrównoważony, pusty stan umysłu, umiem tworzyć w głowie postawę obserwatora. Lecz są chwile, kiedy powinienem zasnąć. Nakazuje to rozsądek, tak zwany ciężki dzień, kiedy muszę myśleć i działać sprawnie, podejmować decyzje, prowadzić wykład, samochód, spotykać się w sprawach niecierpiących zwłoki. Oczywiście znam pułapki słowa muszę. Podobnie jak pułapki stwierdzenia ciężki dzień. Oczywiście teoretycznie nic nie muszę, praktycznie również zakres moich życiowych przymusów znacznie się zmniejszył w ostatnich latach, raczej wybieram, decyduję, chcę. W dużej mierze moja praca przypomina zajęcia aktora teatralnego, albo muzyka koncertowego – moje spotkanie, warsztaty, wykłady, wystąpienie to zawsze jest premiera przed nową publicznością. Nie ma drugiego razu. Pisałem już o tym, że życie jest premierą, nieustannym stawaniem się od nowa, w życiu nie ma prób generalnych. Zdaję sobie również sprawę, że im bardziej muszę i powinienem spać żeby się dobrze wyspać, tym większą wywieram presję na siebie i nie śpię. Błędne koło. Przewijają się przez moją głowę postacie, twarze ludzi, portrety, filmy z ich zachowań, strzępy relacji. Gra słów i obrazów.

Między innymi dzięki pracom i książkom wybitnego neurologa Oliviera Sacksa wiemy, że nasze myśli to w gruncie rzeczy zawsze obrazy, którym potem nadajemy znaczenie poprzez słowa i zdania. Dopiero to znaczenie sprawia, że pewne obrazy [myślokształty, obrazosłowa] stają się dla nas rzeczywistością, imperatywem, nakazem do działania, gdyż dla naszego umysłu są faktem i jednoczesną instrukcją – jak działać. I znów ten dylemat pomiędzy mózgiem i umysłem, zmęczeniem i niewyspaniem, bezsennością i myślą, myślą i czynem. Jakże mylił się Kartezjusz wprowadzając ludzkość na całe dekady w pułapkę racjonalizmu, że o ile myślę, o tyle jestem. Jestem myśleniem. Oprócz narzucenia dyktatu rozumu, Kartezjusz, co przemilczane, wykazywał się straszliwym okrucieństwem. Bił a nawet zakatowywał swoje psy dowodząc, że są fizjologicznymi maszynami, które pozbawione rozumu nie mogą cierpieć. Szokujące? Gdzież tam. Pamiętam czasy, w których w służbie zdrowia naturalnym zabiegiem leczniczym w psychiatrii były elektrowstrząsy, śpiączki farmakologiczne, a także zabiegi lobotomii, czyli chirurgiczne podcięcie płata mózgu, co przydarzyło się bohaterowi Lotu nad kukułczym gniazdem.

Na Boże Narodzenie hit, gra w której z polskim dubbingiem [wow!] można toczyć wojnę, także w wersji on line. Jeszcze bardziej realistyczne niż w poprzedniej wersji: czołgi, wybuchy, bombardowania, parady myśliwców i oczywiście walka wręcz. Realistyczne ujęcie rozbryzgujących się mózgów i krwi. Poderżnięte gardła i wyprute flaki. Hit! Do świąt cena promocyjna. Dołącz do grona milionów graczy! Jaka przyjemność tak po Wigilii sobie zagrać. Inna optymistyczna wiadomość: papież Franciszek został człowiekiem roku według tygodnika Time. Po trzykroć wow! Wygrał z Cyrus Miley. W zasadzie to również niedobra wiadomość, gdyż Cyrus przegrała. Mimo nowej fryzury, zajaraniu skręta na koncercie, cielistego kostiumu, teledysku nago i tej całej, cudownej aury sukcesu. Nie wiecie kto to Cyrus? Pamiętam jak w stosunkowo niezamożnym kraju, w stosunkowo niezamożnej Łodzi bilety na boskiego Justina Biebera w strefie vipowskiej za setki złotych [a u koników tysiące] rozeszły w kilkanaście minut. Wow! Trzykroć wow! Jednak kultura nie ginie w narodzie!

Czytam Eckharta Tolle. Miało mi to pomoc w zaśnięciu ale utrudnia. Tolle twierdzi, za wieloma badaczami współczesności, że w pewnym sensie nasza zbiorowa świadomość popadła w obłęd. Jesteśmy owładnięci totalną zbiorową halucynacją, w której mainstreamowe media pokazują: wojny, mordy, bijatyki jakby pokazywały produkcję jogurtu, hitem są interaktywne gry, w których zabawa polega na mordowaniu innych ludzi, a wartość człowieka ocenia się po marce garnituru lub torebki. Tymczasem obok, na naszych oczach ginie z nędzy, przemocy, głodu i pragnienia Sudan i Burkina Faso, Etiopia i Somalia albo dziecko pijanego sąsiada. Ucieczka w zewnętrzny obłęd pogłębia obłęd osobisty, ucieczka od obłędu zewnętrzengo pogłębia wyobcowanie, wyobcowanie często tworzy rozgoryczenie i kolejną pułapkę: koncentracji na sobie. Z jednej strony ego pompowane jest przez gadżety, prestiż, blichtr, plastik, pogoń za modą i popularnością; z drugiej przez new ageowe, enelpowskie, ezoteryczne manipulacje w stylu: uwierz w siebie; poczuj swoją wewnątrz moc; stwórz siebie na nowo; możesz być bogaty, przystojny, uroczy, małolitrażowy i mądry – warunek: zapisz się na specjalny, wyjątkowy kurs. Oczywiście Tolle uchodzi za wariata. Zdaniem wielu jest nienaukowy, ezoteryczny, parapsychiczny. Pewnie nauki wariata muszą przetrwać dwa tysiące lat lub dłużej. Być może potrzebują się układać w ciszy, na uboczu, blask reflektorów im szkodzi. Tolle nie jest dobry na sen, podobnie jak de Mello. Sięgam po Herberta.

.

Pan Cogito o magii

 

1

 

Ma rację Mircea Eliade

jesteśmy – mimo wszystko

społeczeństwem zaawansowanym

 

magia i gnoza

kwitnie jak nigdy

 

sztuczne raje

sztuczne piekła

sprzedawane są na rogu ulicy

 

w Amsterdamie odkryto

plastykowe narzędzie tortur

 

dzieweczka z Massachusetts

przyjęła chrzest krwi

 

katatonicy siódmego dnia

stają na pasach startowych

 

porwie ich czwarty wymiar

karetka z ochrypłą syreną

 

przez Telegraph Street

płyną ławice brodaczy

w słodkim zapachu nirwany

 

Jaś Gołąb śnił

że jest bogiem

a bóg nicością

spływał wolno jak piórko

z wieży Eiffla

 

nieletni filozof

uczeń Sade’a

przecina umiejętnie

brzuch ciężarnej kobiety

i krwią maluje na ścianie

wersety zagłady

 

do tego orgie orientalne

wymuszone i trochę nudne

 

2

 

rosną z tego fortuny

gałęzie przemysłu

gałęzie zbrodni

 

pracowite stateczki płyną

w podróż po nowe korzenie

 

inżynierowie wizualnej rozpusty

pracują bez wytchnienia

 

zziajani alchemicy halucynacji

produkują

nowe dreszcze

nowe kolory

nowe jęki

 

i rodzi się sztuka

agresywnej epilepsji

 

z czasem

deprawatorzy osiwieją

i pomyślą o zadośćuczynieniu

 

powstaną wtedy

nowe więzienia

nowe azyle

nowe cmentarze

 

jest to jednak wizja

lepszej przyszłości

 

na razie

magia

kwitnie

jak nigdy      

 

_______________________ 

Nie, niestety Herbert też nie jest dobry na bezsenność. W takim razie idę zaparzyć herbatę. Ziołową.

Bezsenność i magia
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

15 komentarzy

  1. Ja używam rożnych ziól i technik relaksacyjnych a raczej uzywalem teraz juz nie potrzebuje
    czasem tylko jak jestem zestresowany mocno pije szklanke cieplej melisy

  2. Tak Bartku. Dodam jeszcze, że Jezus nie uświadamiał tylko tych, którzy do niego przychodzili. Sam wychodził z inicjatywą (!) Wychodził do ludzi i uświadamiał. Także tych, którzy mieli zgoła odmienne zdanie.

  3. Marku,

    Masz rację, że jako społeczeństwo nie dojrzeliśmy jeszcze do Jedności. Ba, jako jednostki też nie.

    Jesteśmy uwarunkowani i zaślepieni, że nic, ale to nic nie jest w stanie nas obudzić. Dziś 13 grudnia i co się dzieje? Marsze, protesty, precz z tym lub tamtym…

    Podział.

    Inna partia, inna religia, inny kraj, inna historia… I dlatego w imię mojej partii, mojej , religii, mojej granicy, mojej przeszłości /jakbym miał na nią wpływ/ można dopuszczać się burd, zapalczywości i nienawiści.

    Wzleć w kosmos. Stań na księżycu i zobacz. Co widzisz?

    Całość. Granice te czy inne są wytworem ludzkiego ego. Wdrukowania pospolitego.

    Jaka rada? Pomyśl świadomie. Postanów myśleć samodzielnie i po stokroć świadomie.

    Jezus tak robił. Wybrał świadomość Miłości, bo tylko ta siła może zmienić oblicze Ziemi, całej Ziemi. Ty też możesz być Jezusem !!!

    Ps. Jezus nikogo do swoich poglądów nie przymuszał. Tłumy szły za nim, bo chciały a nie bo musiały.

  4. Sylwek, …albo raczej koszmarem…

  5. Marku, gdyby nie Jezus, gdyby nie Budda, ANANASI, GUNAB,UNKULUNKULU,EUEUCOYOTL,TONATIUH,HERMOD,…..setki innych…żylibyśmy innym mitem, innym snem…

  6. Na bezsenność dać się zmorzyć komuś, czemuś. Może 5 minut otwartego okna, jeden utwór Chopina w ciszy relaksacyjnej alkowy i zmrużyć oczy. Choć dla mnie bezsenność bywa wybawieniem, wolę wybudzić się gwałtownie i trochę się przemęczyć niż np. śnić koszmar albo łapać bezdech senny.
    Noc ma swój urok, swoją ciszę, przynosi błogie odespanie zmęczenia albo worki pod oczami i wybicie z dziennego rytmu dnia w podsypianie, bezwiedne osuwanie się głowy.
    Najlepsze jednak dla mnie łyk mroźnego powietrza i melodia bez słów. Polecam Macieju, życzę odespania i naładowania nadszarpniętych pracą neuronów energią.

  7. Bartek, a jednak gdyby Jezus nie wyszedl z inicjatywa i nie przekonal wielu do idei ,,miluj blizniego…” to gdzie bysmy teraz byli?
    Wielu ludzi wyroslo z zaleznosci i osiagnelo niezaleznosc uwazajac, ze wspieli sie na szczyt. Niewielu dojrzalo do wspolzaleznosci niestety. W tej kwestii jeszcze wiele do zrobienia

  8. O tej porze roku to normalne.
    Muzyka, herbatka, ksiazka,spacer w czasie dnia, a nawet w nocy,placebo mysli pozytywnych,kapiel relaksujaca,mile wspomnienia,gimnastyka poranna,dotlenienie.

  9. ja do zestawu antidotow na bezsennosc po pracowitym dniu dodaje
    -ciepla kapiel tuz przed snem / bron boze zimne nogi-dzialaja trzezwiaco/
    -ciepla herbata
    -mila, lekka i przyjemna lektura…na mnie swietnie dziala Harry Potter-po trzech stronach wiruje mi lampka i literki….
    -fajnie tez kogos kochanego przytulic, chocby kota.

  10. Problem dla mnie obcy, chociaż co jakiś czas mam wrażenie, że nie śpię a śpię :) Magia jest fajna, ale jak zwykle zależy kto jej używa i jakie am intencje :)

  11. Panie Macieju,

    herbatkę lawendową polecam.

    Jesteś jedynym w swoim rodzaju, choć żyjesz w społeczeństwie, z innymi i przez to tworzysz Całość. Jesteś jak żaglowiec na oceanie podczas regat. Startuje kilkadziesiąt załóg. Wiatr jest jeden i wieje dla wszystkich, to jaką drogą dopłyniesz do celu, jak szybko zależy od ustawienia żagli.

    Ty decydujesz, czy wybierasz “hit” czy dobrą książkę. Serial TV i morze reklam czy spotkanie ze znajomymi. Wszystko jest wyborem.

    Na to do jakiego portu i kiedy dotrze mój statek decyduję Ja. I choćbym się starał najbardziej jak mogę przekonać innych żeglarzy, że moja droga jest najlepsza – nie uda się.

    Co niektórzy, podpatrzą moje działania, kąt nachylenia żagli. Mogą to zrobić – jeśli są gotowi i otwarci na nowe, inne. Ja mogę zrobić to samo. Wybieram.

    Co wybierasz?

    “Żywić nadzieję, wbrew wszelkiej nadziei” to najlepsze na sen.

    Kiedyś się obudzisz :)

  12. Cd. rozważań:

    Nic dwa razy

    Nic dwa razy się nie zdarza
    I nie zdarzy. Z tej przyczyny 
    zrodziliśmy się bez wprawy
    i pomrzemy bez rutyny. 

    Choćbyśmy uczniami byli 
    najtępszymi w szkole świata, 
    nie będziemy repetować 
    żadnej zimy ani lata. 

    Żaden dzień się nie powtórzy, 
    nie ma dwóch podobnych nocy, 
    dwóch tych samych pocałunków, 
    dwóch jednakich spojrzeń w oczy. 

    Wczoraj, kiedy twoje imię 
    ktoś wymówił przy mnie głośno, 
    tak mi było, jakby róża 
    przez otwarte wpadła okno. 

    Dziś, kiedy jesteśmy razem, 
    odwróciłam twarz ku ścianie. 
    Róża? Jak wygląda róża? 
    Czy to kwiat? A może kamień? 

    Czemu ty się, zła godzino, 
    z niepotrzebnym mieszasz lękiem? 
    Jesteś – a więc musisz minąć. 
    Miniesz – a więc to jest piękne. 

    Uśmiechnięci, współobjęci 
    spróbujemy szukać zgody, 
    choć różnimy się od siebie 
    jak dwie krople czystej wody.

    Wisława Szymborska

  13. A czy przypadkiem powód bezsenności nie jest czasem bardzo prozaiczny, bez drugiego dna, wyrafinowanej przyczyczyny, głębokich filozofiiiii, zwyczajny, normalny jak zmarszczki na twarzy? Ot, tak po prostu, zupełnie zwyczajnie, normalnie, z czasem potrzebujemy coraz mniej godzin snu na dobę? I dzięki temu powstają takie teksty jak ten powyżej :-)

    A te new ageowe teksty są na prawdę interesujące: ” możesz być kim chcesz”…”chcieć to móc”…. no nie wiem…. ja bym chciała być czasnoskórą amerykańską śpiewaczką dżezową. No ale jestem biała i nie mam słuchu i jestem Polką ;-) Tej klasy oekiwania i ambicje często ludzie mają jak się nasłuchają takiej indoktrynacji. I co teraz? Skoczyć z mostu? ;-)

  14. Kosmitom często towarzyszą takie okresy bezsenności ,zwłaszcza jak postrzegają więcej i mają wewnętrzną misję dzielenia się swoimi ważnymi wnioskami z innymi .

  15. Tak… De Mello nie jest dobry na sen… wiem bo sam znowu go czytam, to będzie jakiś 15 raz.. wracam i wracam a on nie daje mi spać…

    Przejdzie Ci. To taki okres. Ja miałem go… 3 lata.

Komentarze są wyłączone.