Bogactwo to stan umysłu cz. 2 Praca

stan umysłu
stan umysłu

Brak pracy, czy też niemożność znalezienia pracy, to symptom, czyli objaw. W psychologii transpersonalnej, z której przecież garściami czerpią współczesne techniki samorozwoju, w tym coaching, nie ma pojęcia choroby czy też problemu. Jest symptom, objaw, sygnał. Wiemy od pewnego czasu, że nasze decyzje najczęściej pochodzą z nawyków, choć wtórnie nadajemy im znaczenie, uzasadnienie, racjonalny wymiar [postarcjonalizacja]. Drugi ciąg decyzyjny, to nieświadomość, której przejawy we własnych działaniach również znakomicie post racjonalizujemy. Mniejszość, znacząca mniejszość naszych działań, to wynik samoświadomych wyborów, a jeszcze mniejsza samoświadomych kreacji, czyli stworzonych przez siebie możliwości, rozwiązań, produktów, pomysłów i tak dalej.

Przykro mi ale są na to dowody badacze, neurofizjologiczne, eksperymentalne dowody. Dlaczego nie są upubliczniane, dlaczego nie zmieniają naszego paradygmatu, sposobu myślenia, systemu prawnego, edukacji? Z tych samych powodów z jakich odkrycia Kopernika, Keplera, Galileusza a nawet Tesli, Bohra czy Feynmana musiały czekać latami na zmianę światopoglądu, osłabienie inercji intelektualnej, akceptację środowiska naukowego, religijnego, na kolejne dowody i tak dalej. W przypadku Tesli z resztą część jego odkryć i badań nigdy nie ujrzała światła dziennego z powodów czysto komercyjnych. Z interesami biznesowymi jest jak z wydajnością komputerów osobistych, która technologicznie jest znacznie większa niż oferta rynkowa, jednak stare trzeba sprzedać, wycisnąć z nich wszelkie soki, nowinki cyzelować lub hamować. Przemysł zapałczany robił wszystko by zapalniczka nie ujrzała światła dziennego.

Jednak w kwestiach naszych życiowych postaw ogranicza nas nie tyle świat oraz inni ludzie, co nasz sposób myślenia. Pewien mój znajomy podróżnik słysząc na przyjęciu narzekania na Polskę powiedział: Nie podoba ci się w Polsce? Weź paszport i jedź do Mombaju albo Ćennaj, wynajmij mieszkanie, znajdź pracę i przekonaj się jak wygląda życie codzienne Hindusa. Nie lubisz Azji? Może Brazylia, kraj możliwości. Zamieszkaj w cieniu Faveli. Dogadaj się ze skorumpowanymi urzędnikami i policją. Może tam? Może w Chicago, na nielegalu? Chicago się wyludnia. Za grosze wynajmiesz dom do remontu w cieniu fabryki Chryslera.

Zanim wyemigrujesz, żeby sprawdzić jak źle lub dobrze żyje się innym psycholog trans-personalny zachęci cię żeby potraktować brak pracy jako objaw, sygnał, jak kontrolkę zapalającą się na kokpicie samochodu. Co sygnalizuje? Na jaki układ wskazuje? Jaką dysfunkcję wyświetla? Wszystkie nasze wzorce i cienie, rzeczy ukryte i powracające jak echo, mają swoje źródło w silniku lub układach wspierających. Silnikiem jest nasze dzieciństwo i rodzina generacyjna, rodzina, z której pochodzimy. Tam zaczęło się wszystko i mniej więcej do 6 roku życia ukształtowały się wszystkie elementy napędowe życia, jego silnik. Następne lata tworzyły dodatkowy osprzęt – życiowe hamulce, sprzęgła i biegi oraz inne systemy. Silnik rodziny, postawy i nawyki naszych rodziców a nawet dziadków, zakorzenione są w ukrytym paradygmacie kultury, w archetypach, pradawnych symbolach, które przenikają do naszej krwi, do naszych myśli z taką łatwością jak powietrze do płuc. Żyjemy w patriarchalnym świecie, czyli zdominowanym przez mężczyzn, męskie nawyki, męski sposób myślenia, władzę mężczyzn, świat rywalizacji i wojen, męskie archetypy. Kobiety w ten świat jakoś się wpisują lecz ciągle odgrywają rolę służebną. Wybijają się na niepodległość lecz poprzez naśladowanie świata męskiego – kobieta menedżer, kobieta-trener, kobieta w pracy. Seksualizacja relacji, rodzaj reklamy, model pracy, marketing, media – to też męskie mechanizmy, kobieta na siłę zaadoptowana do męskiego punktu widzenia. Tworzymy jakieś nieudolne kalki męskich form przenosząc je do świata kobiet.

Tym samym praca jest archetypem męskim. Mniej więcej od czasów utrwalenia się kultury judeochrześcijańskiej naszym myśleniem o społecznej aktywności zawodowej, o przywództwie, o pracy, o walce – rządzi archetyp męski, rządzi patriarcha, szef, zwierzchnik, padrone. Praca to ojciec. Zatem jeśli odczuwamy problemy z pracą – to psycholog trans-personalny szukałby odpowiedzi w relacji z ojcem; w relacji ojca do rodziny; w znaczeniu pracy ojca dla rodziny generacyjnej, czyli wyjściowej; w tym jak odbierana, przeżywana była praca ojca przez rodzinę i jakiego wzorca pracy ojciec nauczył swoje dzieci – inaczej córkę, inaczej syna. Szukałaby również odpowiedzi w relacji z ojcem u osoby, która nie może pracy znaleźć, utrzymać, odnieść sukcesu, odczuwać satysfakcji z pracy. Odpowiedzią może być również w nieobecności ojca lub wzorów męskich w dzieciństwie. Odejście ojca, jego utrata. Praca to ojciec. Pieniądze, czyli rodzinne zasoby, spiżarnia, karminie, dysponowanie zasobami – to w naszej kulturze matka. Pieniądze to matka.

Ps. Pewna moja coachee stwierdziła, że nie miała ojca, więc w jej przypadku teoria o archetypach nie działa. Wychowywała ją matka. Spytałem – kto zatem był ojcem? Ktoś był w zastępstwie. Ktoś pełnił tę rolę, być może tak jak proteza zastępuję nogę, ale ktoś taki był. Swoją drogą bywają znakomite protezy, które bardzo ułatwiają życie. Przez chwilę milczała a potem odpowiedziała. To była moja matka, ona była facetem w domu: od zarabiania, podejmowania decyzji, złoszczenia się, malowania ścian. Nawet relaksowała się jak typowy facet z piwkiem przed telewizorem. A kto był ojcem? – spytałem. Babcia – odpowiedziała bez wahania. Kobieca, czuła, opiekuńcza, zajmująca się domem. Odrabiała ze mną lekcje, usypiała mnie, karmiła mnie, śpiewała mi – babcia. Acha! Zatem jaki wzorzec pracy przekazała ci matka? – spytałem. Straszny! Praca to harówa, a jak cię zwolnią to zawsze z krzywdą. Pracodawcy to łobuzy. A przede wszystkim tej harówy nie ma pod dostatkiem, nie można jej dostać, a jak się ma to cud, przysługa. Pracę się załatwia. Musisz się starać żeby dostać harówę, która spieprzy ci życie! To dlatego tak bałam się dorosłości. Dorosłość to było życie mojej matki. I jeszcze jedno! Kobiety mają gorzej, zwłaszcza jak muszą być facetami jak moja matka, te mają najgorzej! Wszystko dla dzieci, dla tego cholernego balastu. Staram się tylko dla ciebie, wciąż mi powtarzała! Żebyś miała lepiej niż ja- powiedziała moja coachee i się rozpłakała.

cdn.

Bogactwo to stan umysłu cz. 2 Praca
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

4 komentarzy

  1. Macieju, często w Twoich wpisach pojawia się pojęcie psychologi transpersonalnej, uważam że temat ten jest bardzo ważny dla rozwoju ludzkiej świadomości oraz idąc o krok dalej zachowania gatunku ludzkiego. Niestety bardzo rzadko pojęcia te trafiają na podany grunt. Kiedy próbuje się komuś przybliżyć jej wnioski i nauki mozna stać się w oczach tej osoby odmieńcem co potrafi skutecznie zablokowac dalszą relację. Zmiana paradygmatu o której równie często wspominasz aktualnie, w związku z wartościami przekazywanymi przez wszelkie media, jest bardzo powolna. Sam doświadczyłem jak ciężko jest zmienić system wartości oraz spojrzeć na rzeczy z innego punktu widzenia.

    Polecam wszystkim czytelnikom bloga przybliżenie postaci oraz prac Stanislava Grofa, twórce psychologi transpersonalnej. W szczególności na początek jego książkę „kiedy niemożliwe staje się możliwe”, pozwala ona poznać obszary wiedzy zupełnie dla człowieka zachodu niedostępne w dzisiejszych czasach. Jeśli nie wierzysz w to co opisuje sprawdź to przez bezpośrednie doświadczenie.

    Pozdrawiam

  2. No i mnie Wiking dzisiaj uświadomił co z tą moją pracą. Za słabo ją sprecyzowałam, w domu roboty to mam huk, to po co ma mi Wszechświat nowej szukać :)

  3. A propos pracy w „Golgota Picnic” coraz bardziej mi się ta sztuka podoba. Wprost Garcia pisze o wszystkich pielęgnowanych ludzkich wynaturzeniach, o beznadziei naszej życiowej drogi, która nie jest niczym innym tylko drogą krzyżową. O tym , że szukamy emocji na skraju, a zapominamy o czymś takim jak MIŁOŚĆ . Pozdrowienia dla wszystkich protestujących, widocznie bardzo boli ich prawda…

    „Nikt nigdy nie powinien był dawać przyzwolenia na te przerażające drogi krzyżowe, krzyże i łzy, otwarte rany i palce, które w nich grzebią, propagandę perwersji, udręki i okrucieństwa stworzonych wyrafinowanymi technikami.

    Ale coś trzeba w życiu robić.

    Są konserwatorzy udręki. Są ludzie, którzy sprawdzają bilety, żebyś mógł popatrzeć sobie na to barbarzyństwo. Są tacy, co stoją na straży z pistoletami wokół tego ogromu cierpienia. Są wyspecjalizowani przewodnicy prowadzący grupy ludzi od upokorzenia do upokorzenia, tłumacząc każdą torturę z technicznego punktu widzenia. Są zwiedzania dla dzieci, aby dzieci nauczyły się wyrządzać krzywdę. I są restauracje, aby zwiedzający mogli zjeść sobie zupę między jedną masakrą a drugą. I są suweniry – prawie o nich zapomniałem – żeby umieścić na drzwiach lodówki swoje ulubione kawałki przemocy i deprawacji.

    Wielu ludzi zarabia na życie w muzeach i mówi, że są szczęściarzami, bo lubią swoją pracę.

    Praca jest czymś tak strasznym, że doprowadziła ludzi do wymyślenia następującego zdania: „Mam szczęście, bo robię to, co lubię” – tylko po to, by móc ją znieść.”

    „Przeszedł Drogę Krzyżową, która nie była bardziej bolesna od tej, którą przebywa pracownik poczty – drogi krzyżowej życia pozbawionej sensu, jak każde życie, dokładnie takie jak twoje. I twoje.”

  4. No i odziedziczyłam po moim tacie organizację pracy i umiejętność zarządzania pieniędzmi… co z tego skoro, patrzyli na mnie jak na durną w pracy kiedy wykonywałam swoje obowiązki, przecież praca jest po to żeby się nie narobić…. Lubię mieć wszystko poukładane , zaplanowane, jakiś plan B na wszelki wypadek, wtedy praca idzie pełną parą. Nigdy nie robiłam wokół tego show, no i może to mój błąd. Może dzisiaj byłabym jakąś panią dyrektor. Umiem doceniać zaangażowanie innych i myślałam ( o naiwności) , że inni robią tak samo. Koleżanka kiedyś mnie uświadomiła ” Nie mierz ludzi swoją miarką” Święte słowa. Nauczyli mnie w domu kultury ( nie mylić z usłużnością i nieśmiałością) i pracowitości. Balast jak cholera :)

Komentarze są wyłączone.