Bogactwo to stan umysłu

stan umysłu
stan umysłu

Wracają ważne wątki w waszych komentarzach, zatem w najbliższych postach na blogu postaram się nimi zająć.

Bogactwo zaczyna się w głowie, etyka zaczyna się w sercu, odpowiedzialność w trzustce i wątrobie. Zacznę od serca, które jak wiadomo tłoczy krew. Dzięki krwi jesteśmy zasilani i odżywiani. Wydolność serca to wydolność życia. W Polsce to ciągle najczęstsza przyczyna zgonów. Umieramy na serce. Już nawet szamani, którzy przecież nie znali fizjologii, słusznie podejrzewali, że krew to życie a krążenie to energia istnienia.

Pod wypływem emocji, którymi oczywiście zarządza nasz mózg, jako jeden z pierwszych układów, którego reakcje odczuwamy, odzywa się układ krwionośny. Zatem skacze nam ciśnienie z powodu lęku lub złości. Te dwie reakcje są najsilniejszymi reakcjami adaptacyjnymi, gdyż od tysięcy lat ratowały człowiekowi życie. Uciekaj! Walcz! Po tych sygnałach reszta odbywa się na autopilocie, mózg włącza zarządzania kryzysowe. [Swoją drogą jedno z najciekawszych pytań współczesnej nauki brzmi: jak mózg, czyli organ, biologiczna struktura, taka jak trzustka lub grasica, tworzy umysł, jak umysł tworzy samoświadomość, czyli ciebie?] Serce reaguje na emocje, zatem cierpiąc, złoszcząc się, smucąc – tworzymy emocjonlano-fizjologiczna bazę. Psychologowie sportu, trenerzy i zawodnicy wiedzą doskonale, że ciało pamięta, istnieje pamięć mięśniowa – cieszymy się, płaczemy i skaczemy zarówno mózgiem jak i ciałem. W wyniku treningu ciało ma zapamiętać nowe, skuteczne wzorce zachowania, dzięki którymi zawodnik wygrywa. Piłkarz, czy tenisista, koszykarz czy pływak – grają nawykowo. Temu służy trening fizyczny i psychologiczny. Dlatego im wcześniej trening się zaczyna [na przykład u małego dziecka] tym silniejsze nawyki, gdyż układ nerwowy wraz z mięśniami i organami wzrasta przyzwyczajony do skutecznych wzorców tenisisty, piłkarza czy baletnicy. Identyczny proces dzieje się ze wszystkimi naszymi zachowaniami ale o tym już nie pamiętamy. Sądzimy, że w kwestiach wychowania dzieci, w kuchni, za kierownicą lub w pracy rządzi tak zwana racjonalność. Dlaczego wobec tego w czasie oglądania meczu Francja – Honduras łapiesz się na drzemce lub uporczywych myślach o pracy, a wracając z pracy za kierownicą własnego samochodu nie pamiętasz ani jednej zamiany świateł, ani jednego mijanego samochodu, zaś parkowanie odbywa się niejako samoistnie? Wszystko to jest robione praktycznie bez udziału świadomości. Celowo używam formy biernej:  jest robione. Gdzie wtedy byłeś siedząc za kierownicą własnego samochdou, gdy samochód sam ruszał, hamował i skręcał prowadzony przez autopilot twego mózgu? Nawyki dotyczące pracy, sprzątania, seksualności, jedzenia, mycia a w efekcie odpoczywania, chorowania, działania powstały dawno temu i utrwaliły się przez lata, najczęściej nieświadomie. Złe nawyki trudno zmienić – wie o tym każdy trener sportowy, każdy nauczyciel gry na instrumencie, każdy instruktor narciarski lub spadochronowy. Nie wie o tym większość polskich lekarzy i spora część psychologów. Dlatego umęczeni w kolejkach pacjenci, których traktuje się jak zepsute roboty, stosując wobec nich schematyczne reguły, zamiast zdrowieć, popadają w depresję a ich rehabilitacja trwa miesiącami.

W psychologii pozytywnej nie ma pojęcia problemu, czy też koncentracji na patologii – jest szukanie dobrostanu, czyli efektywnych elementów samorozwoju. W psychologii transpersonalnej nie ma pojęcia choroby, czy też problemu. Jest symptom, z którym należy pracować. Jak? W symptomie tkwi odpowiedź, którą medycyna zachodu traktuje jako wskazówkę czysto mechanistyczną [coś się zepsuło] zaś podejście holistyczne traktuję symptom szerzej. Symptom wskazuje na zakłócenia na płaszczyźnie umysł – ciało. Umysł badają filozofowie, skutki jego zastosowania w praktyce – psychologowie, zaś działanie mózgu – neurofizjologowie. Dlatego ci ostatni, z wyjątkiem psychologów transpersonalnych i processwork – owych, boją się umysłu jak ognia, zwłaszcza własnego, który pozwala im wyłącznie na myślenie skutkowo – przyczynowe w obrębie uznawanego paradygmatu. O paradygmacie pisałem już wiele – to system założeń, uznawanych za potwierdzone, zestaw kryteriów, którymi staramy się opisywać zjawiska otaczającego nas świata. Z przyjętego paradygmatu wynika na przykład mechanistyczny model leczenia, tworzenia rozwiązań gospodarczych opartych na zysku i obsesji wzrostu, edukacja na potrzeby świata korpo i tak dalej, i dalej. Paradygmaty zmieniają się choć zanim się to stanie Giordano Bruno i Jan Hus płoną na stosie za swoje poglądy a ludzie są leczeniu upuszczeniem krwi i chemią paliatywną, której skutki uboczne przewyższają efekty terapeutyczne.

Trzustka i wątroba to organy współzależne, odpowiedzialne za trawienie pokarmów, neutralizowanie i filtrowanie trucizn obecnych we krwi. Wątroba to jeden z najważniejszych organów. Tworzy enzymy, magazynuje, bierze udział w termoregulacji organizmu, sprzęga chemicznie wiele substancji, przekształca chemicznie inne, detoksykuje, magazynuje, filtruje, metabolizuje. Jej córką jest trzustka. Produkuje niezliczone substancje. Przede wszystkim sok trzustkowy wprowadzany do dwunastnicy, niezbędny w trawieniu [ponad litr dziennie] oraz enzymy wprowadzane do krwi, dzięki którym możliwa jest węglowodanowa przemiana materii w organizmie. Jesteś tym co jesz. Jeśli jesz bez sensu wówczas przysparzasz swojej wątrobie i trzustce ogromu zbytecznej pracy, zwłaszcza detoksykacyjnej i filtracyjnej lecz również wzmożonej aktywności enzymatycznej [rozkładnie węglowodanów]. Jeśli oddajesz odpowiedzialność za to co jesz własnym apetytom, nawykom, innej osobie, jakiejś stołówce, korporacji spożywczej – oddajesz wówczas los swojej wątroby i trzustki przypadkowi. Organy te muszą wykonywać ciężka pracę, a mogłyby lekką.

Tym samym im więcej oddajesz odpowiedzialności na zewnątrz, tym więcej leży ci na wątrobie, jak mawiały mądre babcie i dawni szamani. Jeśli w dodatku w czasie jedzenia wybuchają kłótnie, jesz nerwowo, w dzieciństwie cię przekarmiano, jedzenie to nagroda, mózg nawykł do cukru, soli, zwierzęcego białka itd., itd. – wówczas bardzo wiele odpowiedzialności za życie i jego biologiczny dobrostan jest we władaniu nawyku, po za odpowiedzialnością, bez świadomości. Jesteś swoimi myślami. Jeśli nie myślisz, nie jesteś samoświadomy, wówczas działa automat, którego nawyki mogą być przeciwko twojemu dobrostanowi. Myślisz schematycznie, brakuje w twoim myśleniu wglądu [choćby w źródło objawów], bezkrytycznie ulegasz paradygmatowi – być może działasz przeciwko swojemu dobrostanowi, choć sądzisz, że działasz na własną korzyść. To nie twoja wina, tak cię wychowano, taki jest paradygmat. Mózg woła: więcej cukru, więcej soli, więcej białka, których w istocie nie potrzebujesz. Wiele osób z nadwagą lub otyłych wykazuje objawy anemii. Lekarz, pracujący w paradygmacie Zachodu, pytając cię: co czujesz? nie ma na myśli twoich nawyków, emocji, przekonań, twojego umysłu ale kłucie w boku. Diagnozuje cię, zapewne najlepiej jak umie, jak zepsuty samochód albo mikser. Tymczasem nawet trzecioligowy trener tenisa, lub osiedlowy instruktor tańca spytałby ciebie, co myślisz kiedy machasz ręką, jaki nawyk powoduje, że przetrenowałeś bark? Powiedziałby również za dużo złości w twoim uderzeniu z backhandu, albo za mało wiary w układ, który trenujesz na parkiecie, albo zbyt wiele siły wkładasz w konkretny ruch, odpręż się a wtedy trafisz do celu, nie objadaj się przed treningiem.. i tak dalej i tak dalej. Dlatego starzy szamani, nasze babcie i nawet trzecioligowi trenerzy wiedzą, że bogactwo, czyli wynik, zaczyna się w głowie, etyka zaczyna się w sercu, odpowiedzialność w trzustce i wątrobie.

cdn.

Bogactwo to stan umysłu
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

9 komentarzy

  1. zgadzam sie ,prowadzenie grupy nie jest latwe.
    zwlaszcza bez przygotowania terpeutycznego i superwizji .
    grupa jest dynamiczna ,a jej potencjal sumuje sie, wiec wymaga to zarzadzania o wiele wiekszym zasobem niz w pracy indywidualnej;)))))
    —————
    Zaleznosci :mozg /umysl /swiadomosc tez mnie bardzo frapuja
    (watroby i trzustki nauczyli mnie na studiach ,choc od podstawowki pytalam juz jak to dziala…..;)
    i rownie ciekawa jest zagadka ,jak doswiadzcenia jednego zycia ksztaltuja nastepne.

    pomijam oczywisty(?) sens duchowy- ale jak to sie przeklada technicznie na energie , hormony i ostatecznie strukture ???? jak krystalizuje sie?

    ile jeszce zagadek kryje cialo????umysl?

    dlaczego ja ?dlaczego tu?dlaczego tym wlasnie rodzicom trafiam sie jak nasionko na miare boskich zadan ? i vice versa? bo przeciez nie jest to zaleznosc liniowa ,ale przestrzenna?
    jak rozwija sie , zmienia i samoksztaltuje potencjal ??????straznie ciekawy temat…
    moze kiedys beda tego uczyli na studiach ,jak dzis biochemii watroby…
    ;)))))))))))))))

  2. Moja wątroba i trzustka nigdy nie czuły sie tak dowartościowane. Ciekawym zjawiskiem byłaby sytuacja, gdyby raz w tygodniu dochodziło do naszego spotkania z wybranym przez organizm organem wewnętrznym. Palacz spotyka swoje płuca…
    Pozdrawiam

  3. Dziękuję Panie Macieju za odpowiedź. Nie mogę powiedzieć “teraz rozumiem”, bo skłamałbym. Czekam z niecierpliwością na kolejne posty.

    “(…) leży na wątrobie” – uśmiechnąłem się zaraz po przeczytaniu tego całego zdania. “To takie proste”, pomyślałem. Ile jeszcze takich mądrości ukrytych jest w potocznych słowach? Mądrość kryje się w babcinych słowach, a stary szaman nie używa modnych technik automotywacji, a jedynie proste uniwersalizmy, które wydają się być ZA oczywiste.

    Czy pytanie “Co myślisz, gdy …?” odkrywa nawyki myślowe i wtłoczone w umysł “programy”?

    Pozdrawiam!

  4. @ Dżo-ann, chyba najlepszym sposobem aby ręce nie opadły jest po prostu myśleć, że robi się tyle ile można, ale widocznie danej osobie potrzebny jest ktoś jeszcze. ;) Tak jak jest to pokazane w “Chce się żyć” . Ważna była matka, ojciec, rodzeństwo, sąsiedzi ale też musiała znaleźć się pani z zeszytem… A propos pracy. Rozmawiam z moim bardzo mądrym znajomym , na temat jegno znajomego, który ma firmę. Prosiłam o wywiad jakie tam może być zapotrzebowanie na pracowników. Tak sobie wymyśliłam, że może jeszcze nie wiedzą, że mnie potrzebują i może trzeba Wszechświatowi troszkę pomóc w organizacji. Znajomy zaczął się śmiać i stwierdził ” Dziewczyno jakbyś naszych polskich realiów nie znała, myślisz , że to tak łatwo Wszechświatowi znaleźć tu to co sobie wymyśliłaś? Tam w Wszechświecie już dobry logistyk siedzi i kombinuje, tylko daj mu trochę czasu, dwa kursy językowe już ci zorganizował ;) :) Ach ten mój brak cierpliwości :)

  5. @Aniula jesteś powiem Ci uczciwie niezła w tym, jak od początku i z pasją prowadzisz te grupy sama. Z własnego doświadczenia wiem, że prowadzenie grupy, warsztatu jest sporym wysiłkiem. Wielu psychoterpeutów – dobrych, cenionych, kompetentnych, których znam to właśnie filozofowie :-)
    W swoim życiu nie boję się przeprowadzać zmian. Niezwykle żmudne i czasami zakończone fiaskiem jest uczenie zmian moich bardzo chorych pacjentów, podopiecznych. Spotykam się z dużym regresem. Mnie samą jako nauczyciela tych zmian czasem prostych jak dokładne sprzątanie łazienki przez osobę ze schizofrenią paranoidalną jakoś jednak to zniechęca. Sama jednak wybrałam swój zawód. Cieszę się, że zdrowe osoby potrafią współpracować z większą korzyścią dla siebie np. porzucić nałóg. A w pewnej perspektywie dawno niewidziana radość młodego człowieka z porażeniem mózgowym w kontakcie też jest nagrodą. To za każdym razem inaczej cieszy.
    Bogactwo siedzi w głowie, chciałoby się by było go jednak więcej na zewnątrz, więcej wokół, zwłaszcza dla tych którzy okupują go sporym wysiłkiem pracy, a życie nie pozwoliło na uniwersytety.

  6. Dużo rozmawiam z osobami, które dopadło Hashimoto. Oczywiście analizuję wyniki badań, samopoczucie, potem wciągam człowieka w rozmowę o sobie, jego pracy pasjach, marzeniach…. O problemach rodzinnych i w pracy rozmawia się bez problemu, rozmowa zaczyna się jednak sypać często przy pasjach i marzeniach. Niektóre osoby kompletni nie przyjmują do wiadomości, że oprócz białej tabletki rano, muszą dokonać o wiele większego wysiłku, żeby poczuć wiatr w żaglach. Pierwsza bariera to zmiana odżywiania, druga bariera to fakt, że trzeba popracować ze swoją głową, trzecia bariera trzeba zadbać o ciało…. Oprócz gadania w grupie wsparcia, promuję różne działania artystyczne, są już małe sukcesy, bo dziewczyny zaczęły światu pokazywać swoje dzieła :)

    Pozwolę sobie wrzucić ciekawy link. To jest wykład Pani doktor Grażyny Kuczek o chorobach autoagresji . Podane są dwa przykłady jak emocje mogą doprowadzać do choroby. I jak się okaże nawet duże zasoby materialne nie są często w stanie pomóc w powrocie do zdrowia. Od 28 minuty można posłuchać ale polecam całość.

    https://www.youtube.com/watch?v=no_-DSe4m-A

  7. “jedno z najciekawszych pytań współczesnej nauki brzmi: jak mózg, czyli organ, biologiczna struktura, taka jak trzustka lub grasica, tworzy umysł, jak umysł tworzy samoświadomość, czyli ciebie?”

    Jeszcze ciekawsze moim zdaniem jest pytanie, jak świadomość tworzy nowe ciało, które czasem ma na sobie znaki z poprzedniego życia?

  8. Już najwyższy czas nauczyć się wyceniać bogactwo , które niosę w sobie :) Ludzie muszą mieć cenę i to wysoką, żeby uznać coś za wartościowe. Mi wystarczy , że coś jest wartością samo w sobie. Ostatnio policzyłam ile musiałabym wydać na wszystkie kursy, które odwiedziłam za darmo. Powiem tak, mogło by mi nie starczyć z zarobków ze standardowej pracy ;) Mam jednak nadzieję , że teraz pójdzie z górki i będę mogła się uczyć gdziekolwiek będę chciała :) Biletu Vip-owskiego nie muszę kupować, żeby się czuć ważna. No w sumie jak będę na scenie to po co mi bilet :)

  9. Jest zawodnik, jest trener i jest… publiczność.

    Dlaczego jest tak, że ta ostatnia dopinguje Cię w taki sposób?
    “Rzuciłeś kawę, alkohol, mięsiwo? Chłopie, kto Ci mózg wyprał? Całe życie jadłeś, piłeś “normalnie” i było dobrze. Co się z Tobą stało?” Powinieneś iść do lekarza ;)

    I tu pokazujesz siłę albo jej brak. Doping wzmocni Cię czy osłabi? Zawodnik jest jeden. Publiczność jest w większości. Przecież lepiej jest siedzieć przed TV z piwem i chipsami, krytykować reprezentację, być sfrustrowanym po przegranym jak zwykle meczu…

    Trudniej wyjść i przebiec parę minut.

    Miałem wybór. Dziadzieć czy coś z tym zrobić? Wybrałem kondycję, świadome odżywianie i zdrowy styl życia.

    “Bogactwo, czyli wynik, zaczyna się w głowie, etyka zaczyna się w sercu, odpowiedzialność w trzustce i wątrobie.”

    POKOCHAŁEM SIEBIE. To klucz do jakiejkolwiek zmiany i bogactwa. Jestem na dobrej drodze i nie interesują mnie gwizdy i buczenie publiczności. Codziennie jeden mały krok do przodu z radością i spokojem. To moje życie.

    Ps. Wracając wczoraj z pracy, grupa starszych osób z pobliskiego Dziennego Domu Seniora, szła w zrobionych przez siebie papierowych, dużych różowych okularach, śpiewała wesołą piosenkę, pan przygrywał na gitarze a na przedzie mieli napis: “SPÓJRZ NA ŻYCIE PRZEZ RÓŻOWE OKULARY”

    Jakże Oni bogaci…
    I ja dzięki nim :)

Komentarze są wyłączone.