Burza

-Od dzieciństwa lubiłem burze, moja mama mnie tego nauczyła. Spędzaliśmy wakacje na Pojezierzu Krajeńskim niemal rok w rok. Nie brakowało tam jezior, lasów i burz. Wychodziliśmy z mamą przed dom, stawaliśmy w oknie albo nawet w strugach deszczu. Staliśmy wpatrując się w ten cud natury. Mama pokazywała jak błyskawice rozpościerają się na niebie, jak wielkie krople stają się rzęsistym deszczem. Jak drzewa kłaniają się burzy. Oddychaliśmy deszczem, łapaliśmy go w dłonie, a nawet pływaliśmy w jeziorze w ogromnych strugach wody. Woda nad nami, woda pod nami, woda wszędzie. Cudowne chwile.

– A moja mama mówi, że burze są straszne – powiedziała Karolcia. – Straszny huk i błyskawice. Burze są okropne i groźne.

– Co w tym strasznego? – spytałem. – Przecież w Nowy Rok ludzie specjalnie odpalają petardy. Wtedy zwierzęta się boją, bo wyczuwają tę sztuczność. Większość zwierząt jednak nie boi się burz, bo to naturalne zjawisko. Boją się podobnie jak dzieci, tylko wtedy, gdy ich opiekunowie się boją. Boją się strachu swoich przewodników a nie błysków samych w sobie.

-Ale pożary mogą być, dachówki zrywa grad i ludzie giną – upierała się Karolcia, zatykając uszy przy każdym grzmocie.

-No cóż, więcej ludzi ginie od nieostrożnej jazdy samochodem lub dlatego, że wygłupiają się nad wodą niż z powodu burz. Kiedyś burze były groźne, ale wymyślono uziemienie, drut, który zbiera ładunki i odsyła je do ziemi.

– A tata mówi, że klimat się zmienia i będzie coraz gorzej. Nie chcę żeby były jeszcze gorsze burze. A ty się burzy nie boisz? Na prawdę?

– Nie, nie boję się ani trochę.

– Mama ciebie nauczyła. – Karolcia raczej stwierdziła fakt niż zadała pytanie.

– Tak, mamy uczą nas różnych rzeczy. Uczą czego się bać, a czego nie bać. Tatusiowie z resztą także. Uczą nas wszystkiego.

-Wszystkiego? Na przykład czego jeszcze? – spytała zaciekawiona.

-Jak pracować, jak się uczyć, ale również czy praca to przyjemność, czy harówka, czy nauka jest przyjemna czy nie, co jest smaczne, a co nie, co jest dobre, a co złe. Uczą też jak wpadać w kłopoty, i jak z nich wychodzić, z jakiego powodu się złościć albo cieszyć. Uczą również tego czy deszcz jest przyjemny, czy nie i czy burza jest groźna, czy fascynująca – odpowiedziałem.

– A czy twoja mama nauczyła ciebie wujciu też jakiegoś strachu?

-O tak, bardzo wielu.

-Na przykład jakiego wujciu?

-Nie pamiętam, zapamiętałem tylko same przyjemne rzeczy – odpowiedziałem. Burza powoli odchodziła na wschód, tylko deszcz lekko szumiał.

Burza
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

14 komentarzy

  1. deszcz pozwala rosnąć i chwastom i drzewom.
    Taak, rodzice uczą nas wielu rzeczy, w większości nie słowami a czynami. Raz użyteczny wdruczek, innym razem ograniczający i sprawiający ból. W sumie jeżeli patrzeć z prespektywy tego, że skuces składa się mniej wiecej proporcjonalnie z tej samej ilości porażek i sukcesów to okej. Pytanie czy ktoś wyciąga wnioski i uczy sie na błędach.

    U mnie leje ostatnio i leje… i leje… Dobry czas na odkładane książki.

  2. ania życzę mamie zdrowia jak najdłużej:) Zapewne to tylko syndrom przewidywania :)

  3. nie ma takiego zwiazku i rodzinne przypadki temu przecza-mojaj lekowa mama ma zdrowa tarczyce,a jej siostra z gleboka niedoczynnoscia jest najodwazniejsza osoba na swiecie;))))przykladem odwagi,elastycznosci,otwartosci i zdrowego poczucia wlasnej wartosci.dwie rodzone siostry ,wychowane przez tych samych rozicow ,w tym samym domu,na tych samych zasadach.;))))))to tez dowod na to ,ze nie wszystko zalezy od naszych rodzicow i nas samych jako rodzicow…dziecko rodzi sie z wlasnym potencjalem…dlaczego wlasnie takie,a nie inne w tej rodzinie a nie innej?zagadaki karmy?

  4. ania niech twoja mama zbada tarczycę, przy niedoczynności tak człowiek wszystkiego się boi……..

  5. znalazlam mame Muminka ,poniewaz swiat w oczach mojej mamy byl i jest jednym wielkim zagrozeniem….przekracznie tego i nie przenoszenie na moje dziecko jest dla mnie duzym wyzwaniem zyciowym.wiec starm sie byc bardziej mama Muminka niz wlasna matka.
    dzis wiem ,ze to ja paralizowal lek i najprosciej bylo wszystkiego zabronic.
    mam nadzieje ,ze mojemu dziecku bedzie latwiej;)))))))))))))))))))

  6. ania masz rację, przede wszystkim trzeba dziecku tłumaczyć dlaczego trzeba tak a tak postępować. Dzieci wymagają konkretów to dorosłym jakoś później wystarcza na pytanie ” Dlaczego?” odpowiedź „Dlatego.” Nie drążą tematu. Może dlatego, że tak nauczyli ich rodzice:)

  7. mistrzem w tej kwestii jest dla mnie Mama Muminka;)))))polecam wszystkim nadopiekunczym mamom.

  8. mysle dalej….
    po obu stronach moga byc skrajne postawy-albo lekkomyslne ryzykanctwo,i wiara ,ze zawsze mi sie uda,albo skrajny lek i przewidywanie najgorszego,nawet tam ,gdzie ryzyko nie jest wielkie….jak wybrac zloty srodek???

    nie ma odwagi bez leku.jak nie zarazic dziecka wlasnymi strachami?

    .nadmierne zakazy albo spowoduja ,ze bedzie sie bal wszystkiego,tracac okazje do doswiadczania zycia,albo bedzie ryzkowal na przekor matce.

    staram sie widziec realnie: piesek ,nawet pogodnie wygladajacy, moze ugryzc.z drzewa mozna spasc,pijany kierowca moze sie nie zatrzymac itd…takie rzeczy tez sie zdarzaja….
    sama mialam wypadek jako dziecko na oczach nadopiekunczej mamy….
    z drugiej strony-nie bedzie mnie zawsze tam ,gdzie moje dziecko,nie moge go stale chronic-co sie ma zdarzyc,zdarzy sie….
    musi sie nauczyc sam rozpoznawac prawdziwe zagrozenia-i te wimaginowane.

    dlatego zawsze prosze swoje dziecko: idz,jesli czujesz potrzebe sprawdzenia sie,ale badz uwazny,gdy przechodzisz przez jezdnie,gdy zbierasz czeresnie 10 metrow nad ziemia,patrz na psa i czuj jego emocje…patrz na ludzi i czytaj ich intencje;)))))jak trzeba-ratuj wlasny tylek;)))))) masz aniola stroza,ale mysl madrze,on tez czasem musi sie zdrzemnac ;))))))
    nagroda jest jego satysfakcja,,z przekroczenia granicy swoich mozliwosci ,nowego doswiadczenia,osiagniecie celu ,nawet jesli bylo troche straszno…a moja-z przekroczenia leku o dziecko;)))))

  9. nasze wlasne ,czy przejęte od rodzicow przekonania to czesto tylko opinie,nasycone emocjami

    racjonalnie: burza moze byc grozna,moze zabic i poparzyc,takie przypadki tez sie zdarzaja ,mimo zabezpieczen. moze tez zniszczyc dobytek i sprzet rtv,komputer.

    nalezy unikac stawania pod debem i kapieli w jeziorze w tym czsie ,gdy pioruny wala rowno z grzmotem.czlowiek jesli nie musi- nie ma prowokowac-i wyplywac w morze,gdy burza sie zaczyna,to nierozsadne,ryzykowac zyciem niepotrzebnie.
    ale jesli trafi sie burza w drodze,to nie ma co demonizowac, ze Zeus chce nas wlasnie trafic piorunem…trzeba przetrwac.
    burza to jedna z najwiekszych fobii mojej mamy. ojciec zas nauczyl mnie liczyc odleglosc /czas miedzy grzmotem a piorunem/ i realnie oceniac odleglosc i ryzyko.gdy wali blisko-rozsadnie: wyciagnac wtyczki z gniazdka,nie stawac pod debem i nie kapac sie w jeziorze.samochod to puszka Faradaya,wiecj grozi mi ,jesli padnie jakies drzewo na drodze.a jesli burza jest stosunkowo daleko…mozna bezpiecznie wyjsc na spacer i podziwiac spektakularne zjawisko pogodowe,cieszyc sie deszczem i naozonowanym powietrzem;)))))

  10. Strach często nie pozwala cieszyć się, chociażby z takiego cudu natury jak burza. Strach często nie pozwala ludziom żyć pełnią. Z przerażeniem słucham jak rodzice ostrzegają swoje pociechy: – uważaj piesek cię ugryzie, ta pani cię zabierze, przewrócisz się itd… A dzieci zabierają bagaż strachu i przekonania które mają szanse stać się ich nieodłącznymi towarzyszami. Wszystko to w imię miłości…

  11. W Kościelisku przyroda pokazuje jaką ma siłę. Jak tu grzmi to ma się wrażenie, że cały świat to słyszy:) Gwałtowne strugi deszczu, zmywają cały kurz i po godzinie wychodzi słonce. Przyroda daje przesłanie, w życiu może się zdarzyć wszystko, od ciebie zależy jak to wykorzystać :) Nie jestem zwolenniczką spacerów jak jest burza, trochę zdrowego rozsądku trzeba mieć. W deszczu jak najbardziej :) Pod Giewontem piorun trafia co jakiś czas turystów, nie polecam.

  12. Mama nauczyła mnie troski prawie o wszystko, co się rusza na moim podwórku, a Tata dystansu. To są bezcenne dary. Tak naprawdę , sama już niewiele zrobiłam.

  13. Spacer w burzy jest fenomalną sprawą. To jest coś takiego co odbiega od schematu. Zupełnie…
    Inną sprawą jest nauka od naszych rodziców. Będąc albo powoli stając się dorosłym widzimy czego tak na prawdę nauczyli nas nasi rodzice. Albo czego nas nie nauczyli. Chcąc być samemu rodzicem i mając marzenie,żeby zabrać swoje dziecko na spacer w burzy, zastanawiam się czego tak na prawdę mogę nauczyć swoje dziecko…

Komentarze są wyłączone.