Być czy mieć – Erich Fromm

E. Fromm
E. Fromm

.

Erich Fromm wiele lat temu wyciągając wnioski z przeszłości przestrzegał: Największą radość daje zapewne nie posiadanie rzeczy materialnych, lecz posiadanie istot żywych. W społeczeństwie patriarchalnym nawet „najbardziej mierny mężczyzna z najbiedniejszej klasy” mógł mienić się posiadaczem – wobec żony, dzieci, zwierząt, względem których władza jego była absolutna.

Współczesność jedynie nieco ucywilizowała nasze rządze skierowując energię na karierę zawodową, posiadanie nowego modelu smartofa, markowych ciuchów i prestiżowego samochodu. Ucywilizowanie to jednak wymiotło pod dywan nasze dawne kompleksy i rządze patriarchalnego świata, jest kolejną fasadą, maską, skrywająca chciwość. Cały ten świat kolorowych pisemek, telewizyjna miazga popkultury nie robi nic innego jak tylko sieczkę z mózgów, pchając nasze dawne rządze w nowy konsumpcjonizm. Jedni marzą o prestiżowym ciuchu, który nada im znaczenie, inni zbijają na tym fortuny.  A nic nie jest tak jałowe i pozbawione życia, nic nie jest tak bezczelnie kłamliwe i destruktywne jak mdłe uśmiechy z plakatów i bezmyślne zadowolenie tygodników, które zapewniają nas, że jesteśmy bezgranicznie szczęśliwi. – napisze Fromm. Ale świat się nie zmienił tylko pozornie. Dopiero, gdy groźba wojny podsuwa się pod nasze granice stajemy się refleksyjni, jednak gdy nasi żołnierze byli wysyłani do odległego Iraku albo Afganistanu bez najmniejszej żenady dziennikarze pisali o spodziewanych korzyściach, które wyniknąć mają z tego podboju. Zwykłego obywatela nic to nie obeszło.

Fromm pisze: Jeśli jestem tym, kim jestem, nie zaś tym, co posiadam, nikt nie może mnie pozbawić pewności ani zagrozić mojemu bezpieczeństwu i poczuciu tożsamości.

No cóż wciąż wydaje się to trudniejsze, niż rosyjski napis przyklejony do samochodu marzeń: kakaja maszyna, takaja żyzń.

Być czy mieć – Erich Fromm
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

14 komentarzy

  1. moj wieczny dylemat…gdzie konczy sie dobroc ,gdzie zaczyna naiwnosc….
    ilez razy slyszalam ,ze jestem naiwna,gdy bylam po prostu dobra i otwarta.

    mysle tez sobie ,tak do mnie dotarlo ,ze jak sie “jest”,to “ma “nie ma na to wplywu,bo byc wlasnie oznacza byc ,czy sie ma czy sie nie ma…inaczej sie nie “jest”….he he he-czy to ma sens?czy to tylko maslo maslane,teoretyczne rozwazania

  2. Mocniejsze od być lub mieć byłoby tylko: być albo mieć.

    Pewien paradoks funduje nam dom i szkoła dość wcześnie: szybko oducza się nas nazbyt dużej dobroci, naiwności w pomaganiu, jednocześnie narzuca się zasady moralne do wkucia, zasady społeczne, pojecie moralności do rozmów przy okazji afer i rozniecanych tabloidami spraw kryminalnych.

  3. Oj najgorsze, że można żyć w iluzji. Są tacy co z niej czerpią zyski. Ten blog jakoś ściąga ludzi, którzy po frommowsku nie godzą się na branie udziału w systemie kłamstw.

    Fromm zalążek komercyjnej papki świata mediów, biznesu, biznesu społecznego upatrywał już w latach 70. Być czy mieć to nie problem postawiony być lub mieć. Ciekawe swoją drogą jak szybko dyskusja poszła w kierunku kwestii tego jak ważne jest żyć i mieć za co żyć. Polskie realia to z jednej strony folwark wszelkich dóbr materialnych na sporą kieszeń, z drugiej trzymanie obywatela za frak, pilnowanie niskiej stawki, pewność wysokich opłat przy niestabilności pracy dnia jutrzejszego.

    Coaching ma pod górkę. Operuje terminami wyświechtanymi i nadużywanymi przez różnego rodzaju naciągaczy. Motywacja, rozwój osobisty, potencjał – to słowa wytrychy na których zarobił nie jeden pseudo świadomościowy ruch. Mocne u Fromma jest nazywanie rzeczy po imieniu: prawda, przybrane kłamstwo, świństwo, narzucona koncepcja szczęścia itp. Kto dziś odwołuje się do pytań o to co dobre, prawe, moralne, użyteczne dla człowieka, a przede wszystkim odróżnialne od zachłannego, bezlitosnego kierunku: jesteś tym, co posiadasz.

  4. czy mozna zyc w iluzji posiadania kogos?

    dziecka?meza?zony?pacjenta?klienta?pracownika?

    podwladny zawsze moze abdykowac ze swojej roli, zwalniajac sie ,odchodzac,a w najdrastyczniejszy sposob pozbawiajac sie zycia….

  5. oczywiscie ,fajniej sie gra, gdy sie ma choc jednego asa ;))))
    ale sa tylko cztery
    czasem mozna go dostac szczesliwym trafem ,albo “ugrac”…a czasem nic sie nie da
    czy posiadanie asa okresla wartosc gracza?

    przegladalam wczoraj ranking najbogatszych kobiet swiata
    i najbogatszych Polek
    swiatowe firmy ,ktorymi zarzadzaja lub posiadaja w nich udzialy…to imperia stworzone przez ich ojcow lub mezow

    najbogatsze Polki zarzadzaja lub posiadaj udzialy w firmach farmaceutycznych lub kosmetycznych……….sprzedaz,r eklama, obietnice zdrowia i urody, tylko…… wez pigulke;))))))))))
    czy chcialabym zbijac majatek na czyms ,co zupelnie sprzeczne jest z tym co naprawde mysle na ten temat????

  6. dyskutujmy…..
    latwiej byc gdy sie ma.

    zwlaszcza w naszje zachodniej cywilizacji,gdzie status okresla posiadanie…meza,dziecka, pracy,domu,samochodu,tytulow…..

    sa sytuacje w zyciu,gdy sie traci wszystko co sie “posiadalo”

    cierpia przywiazani ….jedna z postawowych prawd buddyzmu

    warto “byc” nawet wtedy gdy sie jest chorym, niepelnosprawnym, zwolnionym,bezrobotnym,porzuconym,rozwiedzionym,bezdzietnym….
    to tylko karty

    ;))))))nawet gdy ma sie zaledwie dziewiatki czy waleta…gra jest nadal gra, a gracz graczem, jesli najlepiej rozgrywa tym co ma…..
    karty zmieniaja wlasciciela przy kazdym kolejnym rozdaniu ;))kto by sie do nich przywiazywal??????

  7. czy gracz w karty , utraciwszy wszystkie asy przestaje byc graczem?
    otoz nie.
    nadal jest graczem,o ile nie powie pass.
    nadal najcenniejszym pozostaje to, jakim jest graczem,a nie jakie karty posiada.
    Nawet jesli efektownie nie wygrywa.

  8. To pranie mózgu będzie nas wiele kosztować.

  9. Masz rację Aniula – dylemat mieć czy być jest dla tych, którzy już mają zapewnione podstawowe potrzeby materialne. Zaczyna się powyżej pewnego mieć.

  10. Jak się nie ma pracy to ważne jest mieć, jak się zabezpieczy podstawowe potrzeby to sobie można być… Mieć czy być zależy jaki się ma status finansowy…

  11. Podsumowując – chodzi o to, aby MIEĆ I BYĆ.

  12. Może uściślijmy. Do Afganistanu nasi żołnierze nie “byli wysyłani” lecz zgłaszali się tam dobrowolnie głównie w celach zarobienia kasy i dla zabawy, bo im się zdawało, że to rewelacyjna zabawa. Taki paintball.
    Dylemat “mieć czy być” …. a dlaczegóż to nie można zarówno “mieć i być”? Jakie korzyści płyną z biedy i “niemania” ?

    Od razu widzę Tewiego ze “Skrzypka na dachu” w rozmowie z młodym Perczykiem:
    Perczyk:
    – pieniądze to zaraza tego świata!
    Tewie:
    – oby Bóg tę zarazę na mnie zesłał. W dużych ilościach.

  13. Ten świat ma szanse, tylko kiedy więcej ludzi widzi to na co patrzy.
    Nikt mi nie powie, że lepsze dla maleńkich dzieci i młodej żony lepiej być dumną wdową po bohaterze wojennym w Afganistanie. Że kawałek złotego kruszcu zastąpi normalną obecność taty i męża, syna w domu. Nam się jednak pokazuje szlachetność, dzielność i napawamy się w ustach polityków dumą z misji. Niech wracają w pięknie przybranych flagą trumnach. A co? Świat polityki ma swoje macki wszędzie. Człowiek jest za mały by coś znaczyć.
    Lepiej go nakarmić tanim seryjnym jedzeniem z marketu, zapodać seriale pełne wszystkiego czego często brak w domach (ale ludzie się wstydzą, krepują biedy, niedostatku, na tym też można nieźle jechać będąc politykiem jak na kobyłce), jak jest militarna potrzeba wysłać na pokojową misję.
    Mdli mnie, jak widzę napisy na okładkach “Jak być szczęśliwą”, Jak być piękną i wyfotoszopowane, nieprawdziwe bo sława też męczy, ułożone do zdjęcia kobiety, które muszą to wszystko mówić, żeby nakład się sprzedał, a one żeby zarobiły.
    Pamięta ktoś może dawną “Filipinkę”? Po zmianach z czasopisma na poziomie na kolorowe, kolejne szmacidło bez treści widać, o co chodzi w kapitalizmie.
    Dziś na tapecie Fromm. Fajnie wydobyty.
    Fromm w “Sztuce istnienia” pisał jeszcze o postawie troskliwości którą z Mahatherą uważał, za “budowanie coraz jaśniejszej i intensywniejszej świadomości i tworzenie takiego obrazu rzeczywistości, który w stopniu maksymalnym pozbawiony jest jakichkolwiek zafałszowań”.

    Jak wody i chleba powszedniego potrzeba nam samooświecenia.

  14. Oczy mi wysiadają:).Pozdrawiam.Zamykam oczy.

Komentarze są wyłączone.