Kategoria

Kołczołan

Rzeka – koan

Zmiany świateł. Pojedyncze spóźnione samochody. Puste ronda. Ostatni autobus. Wielkie płatki śniegu spadały na przednią szybę auta. Nagle, tej nocy, jadąc przez wyludnione miasto uświadomił sobie, że pozorna statyczność, cisza, której doświadcza – jest złudzeniem. Gdzieś wokół niego, w domach i w szpitalach ludzie umierali i rodzili się. Nieustający ruch. Zmiana warty. Setki ludzi opuszczało […]

Aktor – koan

– Człowiek powinien być jak karteczka post-it – stwierdził. – Co masz na myśli? – Ani zanadto się nie przyklejać ani zanadto się nie odklejać. – Co masz na myśli? – Odklejony to inaczej odrealniony, nierealistyczny, urojony, iluzoryczny, fikcyjny, lecz mam na myśli również utratę pomostów pomiędzy światem wewnętrznym i zewnętrznym. Ludzie taki stan nazywają […]

Trójkąt tragiczny – koan

Tego dnia, ludzie znów pogrążyli się w rozpaczy. Dlatego stary mistrz, nieco już pochylony, wsparty na lasce, powiedział: – Gdy mówisz słowo: prawda, jej cieniem jest kłamstwo. Gdy mówisz słowo: sprawiedliwość, jej cieniem jest krzywda. Gdy walczysz o pokój, nigdy nie wiesz czy więcej będzie pokoju, czy też więcej walki. Tak rodzą się ofiara i […]

Pogłębianie nory – koan

– Jeżeli ptaki na rozpostartych skrzydłach wznoszą się i opadają, to ja też potrafię, ojcze. ­ – Nie potrafisz synu. Nasz ród nie umie latać. – Moi nauczyciele oraz ty sam ojcze, wiele razy powtarzaliście, że trzeba mierzyć wysoko, mierzyć siły na zamiary. – Trzeba też być realistą, synu. Jesteśmy istotami poruszającymi się po ziemi. […]

Męskość – koan

Mężczyzna wziął kij z drewutni i zastrugał go ostrym nożem. Szpikulec wsadził w żar. – W co go wbijecie? – Co? – mężczyzna dmuchnął w opalony koniec nie zwracają uwagi na podrostka, który wpatrywał się z uwagą, w każdy jego ruch.    – Kij, w co wbijecie? – Chłopak spytał plując w przestrzeń. – Coś […]

Dwie drogi – koan

W kościele pusto. Nikogo. Rozejrzał się. Monumentalny ołtarz z rzeźbą wypełniał niemal całą nawę główną. Z zakrystii wyszła stara kobieta z miotłą. Dopiero po chwili zorientował się, że to zakonnica. – Czyja to figura? – spytał. – Święty Jan od Krzyża – odpowiedziała. – Święty Jan, ten od chrztu? – Nie, Jan od Krzyża to […]

Papierkowa robota – koan

Jeszcze dwie minuty. Dwie minuty i nowy dzień. Co za beznadziejny przypadek. Tak nic nie rozumieć. Tak marnotrawić czas, dni, życie. No cóż, wielu tak ma. Wielu nawet w chwili granicznej jak narodziny dziecka, jak pożar, jak nagły upadek na nartach, jak śmierć ojca, jak choroba matki, jak ból nie do zniesienia – wielu nie […]

Powroźnik – koan

Całe życie plątał sznurki. Nie w sensie dosłownym. Plątał, czyli zwijał. Był profesjonalnym powroźnikiem. Splatał sznurki, sznury, linki, cumy, hole, powrozy, postronki, pyty, powrósła. Niektóre zwijał ręcznie, inne przy pomocy prostych krosien, motowidła lub dratwy z długą, zakrzywioną igłą. Były to sznury wyjątkowe, rzekłby – świąteczne. Do splatania sznurów codziennych używał maszyn tak wydajnych, że […]

Noc – koan

Trzecia kawa, czwarta kawa. Trzeba się obudzić. Kilometry. Usypiający rytm świateł. Noc. Piąta kawa. Zimne powietrze aż kłuje na krótkim postoju. Kanapka. Czy na gorąco? – rumiana dziewczyna w służbowym fartuszku zadaje kluczowe pytanie.  A co za różnica? I tak każda z tych kanapek jest w zasadzie niejadalna. Z jakiego powodu na stacjach benzynowych jedzenie […]

Jak śpiewa gil? – koan

– Pogmatwane te nasze losy – westchnął i przeczesał dłonią krótko obcięte włosy. – Pogmatwane? Z jakiego powodu tak sądzisz? – Wojna, potem Ruscy, komuna a potem kolejne kryzysy. A jeszcze wcześniej zabory, powstania. Jak nie jedni, to drudzy nas łupili. Ciągle mamy przechlapane. Tatarzy, Krzyżacy, Turcy, Szwedzi, Ukraińcy, Ruscy, Niemcy – wszyscy przeciwko nam. […]

Portrety – koan

– Portrety jak wiadomo oddają nie tyle twarze modeli, osób portretowanych, co ducha artysty, który je sportretował. Tak jest w malarstwie. W fotografii inaczej. Artysta fotografik znika, gdzieś w głębi za obiektywem i jego artyzm można rozpoznać po tym, że portret mówi za siebie. Ujawnia swego ducha. Ujawnia tajemną moc osoby zatrzymanej w kadrze. – […]

Zaproszenie – koan

Wszedł do starego domu. Nie był to budynek zaniedbany, lecz raczej dojrzały, w pewnym sensie dostojny. Zbudowano go kilka dekad temu, bez nowobogackiego sznytu, bez brukowanych alejek, kutych bram i wymyślnych kandelabrów. W ogródku raczej nieład. W zasadzie zwyczajny dom, ale ten zapach. Zioła i koty. Nie, nie mocz czy stęchlizna raczej aromat zieleni, obecność […]