Kategoria

Refleksje

Energia i uwaga

Oto siedem zasad. Kiedyś ja również, jak wy, wysłuchałem siedmiu zasad od swego mistrza. Na początku nie rozumiałem ich znaczenia. W przypadku niektórych trwało to bardzo długo, nazbyt długo, zanim pojąłem ich znaczenie. Posłuchajcie zatem. To właśnie chciałem wam powierzyć na zakończenie naszych wspólnych medytacji: Pierwsza zasada: To na czym się skupiasz – wzbudza twoją […]

Dialog – koan

– Jedyny dialog, który jest możliwy, to w istocie dialog z samym sobą – stwierdził wykładowca i zamknął komputer. – Nie zgodzę się z tym… a kompromis, dyskurs, debata – starszy mężczyzna zagregował gwałtownie wstając z krzesła. – Oczywiście, kolega ma rację, na tym polega między innymi asertywność – stwierdził gość w szarej marynarce. – […]

Trójkąt tragiczny – koan

Tego dnia, ludzie znów pogrążyli się w rozpaczy. Dlatego stary mistrz, nieco już pochylony, wsparty na lasce, powiedział: – Gdy mówisz słowo: prawda, jej cieniem jest kłamstwo. Gdy mówisz słowo: sprawiedliwość, jej cieniem jest krzywda. Gdy walczysz o pokój, nigdy nie wiesz czy więcej będzie pokoju, czy też więcej walki. Tak rodzą się ofiara i […]

Danse Macabre – koan

Na scenę wyszedł szczupły, żylasty, niewysoki mężczyzna. Miał na sobie t-shirt i puchową, czerwoną kamizelkę, trochę zbyt ciepłą jak na temperaturę w auli. Od łysiny na czubku głowy odbijało się światło reflektorów. Usiadł wygodnie na wysokim stołku, poprawił mikrofon i powiedział: – Znowu przyśniła mi się śmierć. Śmierć śni mi się dość często. Wygląda trochę […]

Portrety – koan

– Portrety jak wiadomo oddają nie tyle twarze modeli, osób portretowanych, co ducha artysty, który je sportretował. Tak jest w malarstwie. W fotografii inaczej. Artysta fotografik znika, gdzieś w głębi za obiektywem i jego artyzm można rozpoznać po tym, że portret mówi za siebie. Ujawnia swego ducha. Ujawnia tajemną moc osoby zatrzymanej w kadrze. – […]

Zaproszenie – koan

Wszedł do starego domu. Nie był to budynek zaniedbany, lecz raczej dojrzały, w pewnym sensie dostojny. Zbudowano go kilka dekad temu, bez nowobogackiego sznytu, bez brukowanych alejek, kutych bram i wymyślnych kandelabrów. W ogródku raczej nieład. W zasadzie zwyczajny dom, ale ten zapach. Zioła i koty. Nie, nie mocz czy stęchlizna raczej aromat zieleni, obecność […]

Szata – koan

Założyła sukienkę, potem zdjęła. Ubrała sweter i spodnie dresowe. Znów założyła sukienkę tym razem szarą. Tamta była bura albo sprany błękit a może coś w rodzaju indygo wpadającego w brąz. Szarobure. Były szare nie dlatego, że były to ubrania słabej jakości lecz z powodu jej wyborów. Wybierała bure. Bure, szare, ciemne a właściwe szaro ziemiste, […]

Języki obce – koan dla Mariusza D.

Intelektualna dezynwoltura sprawia, że nawet najtrafniejsze interpretacje imponderabiliów tracą na znaczeniu. Pozorna kongruencja wprowadza odbiorcę w stan afektu zmieszanego z frustracją w wyniku czego spatologizownie nabiera literalnego znaczenia dla koncepcji pracy z obiektem. Niekiedy możemy przyznać rację lacanowskiej interpretacji zjawisk lingwistycznych poprzedzających rozumienie lecz tylko wtedy, gdy zdystansujemy się do logosu wchodząc na pozycje transcendentne […]

Bliskość – koan dla Asi B.

Wtulił się a potem zwinął w kłębek. Znów obrócił się wokół osi. Ciepło. Ciepło i zimno. W grzbiet zimno, w brzuch ciepło. Jak tu się wtulić, gdy w grzbiet przeraźliwie zimno? Żadnego mruczenia. Na takim chłodzie nie da się mruczeć. Drugie futerko drżące. To z przodu. Od strony brzuszka. Drży bardzo. Temu futerku bardziej zimno. […]

Vincent – koan

  – I jeszcze słów kilka. No tak. Nowość. Nowe. Co tu powiedzieć? – Spojrzał w ekran komputera. Na górze mała ikona z jego zdeformowaną twarzą. Niemal na całej szerokości ekranu twarz rozmówczyni z pomarańczowym tłem jakiegoś pomieszczenia. Pewnie odblask lampy. Sylwetka trochę w cieniu, co rusz znikająca z pola widzenia kamery jakby co moment […]

Ćmy – koan

Praca jak praca. Wiadomo. W Sylwestra zarobek jest największy. Czy mam tequilę? Gościu? Mam sześć rodzajów tequili. Wypił. Od razu dwa kieliszki. Polizał cytrynę tylko raz. Odszedł. Osunął się. Bez limitu. W Sylwestra podaję drinki bez limitu – ścięty, pijany w trupa, nieprzytomny – każdemu nalewam. Wszyscy są nieprzytomni. Każdy jest ścięty. Wszyscy piją. Żeby […]

Szara godzina – koan

Stał tak i stał. Stał po prostu na mrozie. W smogu. Kiedyś, parę lat temu smog nazywaną mgłą albo szadzią. Starał się nie oddychać pełną piersią ale jak tu nie oddychać. Nie można nie oddychać więc udawał, że oddycha tak jakoś gorzej, niepełnie, nie do końca.  Lubił ten zapach. Przypominał mu dzieciństwo. Węglowy dym. Rozpalanie […]