cdnn.

cdnn.
cdnn.

Pomiędzy trzema cytatami. Często wpada mi do rąk fragment, urywek, jedno zdanie. Wpada mi w istocie przed oczy, do moich neuronów, tam uaktywnia się jakiś ślad, skojarzenie i powstaje całość. Wspomnienia. Wspomnienia to cmentarze. Na cmentarzach ruch. Zupełnie niesłychane doświadczenie, miejsca te, zazwyczaj puste i wyludnione, gdzie pomiędzy grobami przemyka się zgarbiona staruszka, teraz tętnią życiem. Kolorowe kwiaty, kubły z wodą, szczotki, wieńce, stragany z różnościami, całe rodziny, gwarne rozmowy, nieoczekiwane spotkania. Biznes, handel, obroty roku. Pamięć zaludnia martwe strefy. Upiększa szare, nagrobne płyty. W miejsca, w których panuje cisza i pustka wprowadza ruch. Gdy w moim dzieciństwie pierwszego listopada krewni i znajomi wracali z cmentarzy, wchodzili się ogrzać na drugie pięto, do naszego mieszkania. Panował wtedy gwar i ruch. Na talerzach drożdżówka. Herbata i kawa [jeśli jakimś cudem matce udało się kupić dziesięciodekową paczuszkę kawy Orient lub herbaty Madras]. Goście, święto, mieszkanie pełne ludzi, gwaru, wspomnień, opowieści. Mieszkanie w kamienicy na trasie do wielkich cmentarzy. Pamięć, to tylko ślad neuronalny w mózgu. Interpretacja.

Czytam fragment Tadeusza Różewicza.

Idzie przez moje serce

stary ojciec 


Nie oszczędzał w życiu


nie składał
 ziarnka do ziarnka 


nie kupił sobie domku


ani złotego zegarka


jakoś nie zebrała się miarka



 

Żył jak ptak


śpiewająco


z dnia na dzień

ale

powiedzcie czy może

tak żyć niższy urzędnik


przez wiele lat

Idzie przez moje serce

ojciec

w starym kapeluszu

pogwizduje


wesołą piosenkę

I wierzy święcie


że pójdzie do nieba

Mężczyzna w naszej kulturze znajduje się poniekąd zawsze pomiędzy swoim ojcem a synem. Jeśli z ojcem jego relacje były nie najlepsze, tym gorzej dla syna. Syna, którym jest, oraz syna, którego będzie wychowywał. Jeśli pozbawiony jest synostwa i ojcostwa, może tym lepiej dla niego? Jest bezbronny, bezwzrocowy, zmuszony budować swoją męskość na oślep, w drodze prób i błędów a jednak po swojemu. Po chwili czytam nowy fragment, tym razem z Mrożka: Historia świata jest historią brutalnego ucisku kobiet, dzieci, artystów przez mężczyzn… Nie lubię męskości… Określenie „zniewieściały” jest w gruncie rzeczy określeniem pochlebnym. Oznacza ono, że dany osobnik często się myje, nie lubi zabijać ludzi, zdolny jest do współczucia, nie lubi wrzeszczeć i pchać się, żeby udowodnić swoją ważność. Kobiety znają wartość życia ludzkiego, nie tylko dlatego, że rodzą ludzi, ale także dlatego, że ich wychowują i wiedzą, jaka to męka, odpowiedzialność i wysiłek. Mężczyźni nie wychowują dzieci, w najlepszym wypadku na pierwszego oddają na ten cel pewną ilość pieniędzy. Nic dziwnego, że potem masakra może wydać im się zajęciem nie tylko lubym, ale i pożytecznym.

 

Przeglądam notatki w starym zeszycie. Wciąż wraca do mnie zdanie wypowiedziane przez Jacka Wisznowskiego, trenera, który z nami kiedyś współpracował:  Jeśli twoją otwartość i uprzejmość, ktoś bierze za uległość i słabość; to okazuje oczywistą arogancję. Jednak może się rozczarować w chwili, kiedy przekona się, że uprzejmość oznaczała dobre wychowanie ale pod spodem kryje się stanowczość. Wówczas stanowczość wobec własnego grubiaństwa bierze za arogancję i zazwyczaj głośno krzyczy, że został skrzywdzony.

Ludzie dają nam największe szczęście i sprawiają najboleśniejsze zawody; ludzie przysparzają nam wiele zmartwień i rozczarowań ale też ogrom przyjaźni i bezinteresowności. Często ci sami ludzie. Na cmentarzach, pod płytami nasze zgubione ciągi dalsze, które nie nastąpią.

cdnn.
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. ach i jeszcze… coachingum pauperum to nie prześmiewczo sformułowałam tylko nie ukrywajmy wiele tajników tej wiedzy kosztuje…

    Pozdrawiam wszystkich coachee’ów, zwłaszcza tych, którzy jutro w pracy!

  2. Topos coachingowy: męskość. Myślę, że mężczyzna ma i miał jednak gorzej w sensie odpowiedzialności rodzinnej: nestora, głowy rodu, roli ojca, roli syna, jedynego żywiciela rodziny, człowieka, którego można i należy posłać na wojnę, kogoś, kogo można zwolnić zamiast przyuczyć do pracy, albo zabrać mu dzieci.
    Jaki jest współczesny pożądany obraz męskiego faceta? Facet to ma być chłop a nie baba. Ma mieć jaja. Faceci nie płaczą. Facet to świnia? Najgorzej jak “Cienkie portki”.
    Superman, himan, spiderman, batman w jednym. A przy tym (kogo szuka się na portalach randkowych): szarmancki, przystojny, najlepiej zabójczo, inteligentny i oczywiście bogaty. Bogaty nie dlatego, że wszystkie kobiety to materialistki tylko boją się biedy – nawet tak nie swojej jak ewentualnego potomstwa.
    Najgorzej mężczyznę można w cztery oczy obrazić słowem pod tytułem część od roweru albo nazwa mojej obecnej perfumy (jak to okropnie brzmi, po włosku zwykłe: krzywa, ale lubię ten zapach na ten moment).
    Jaki byłby ten świat bez właściwych mężczyzn?
    W przededniu jutrzejszego Święta dziękuję za decyzję prowadzenia tego bloga bez Pana Przyjaciela. To niesłychanie 9piszę całkiem poważnie) fajna opcja dla ludzi, którzy lubią coaching, interesują się socjologią, psychologią, światem w ogóle. Ten coachingum pauperum to miły gest dla ludzi z różnych krańców Polski :)
    Dziękuję

  3. Andrzej S – a to chamy skończone, człowiek już taki oświecony a dziady granice naruszają :) :) :) :)

  4. Ja jestem dobry. Do czasu aż ktoś naruszy moje granice.

  5. Pisze Pan o ojcu i synu, nie zapominajmy jednak o matce. Jeżeli Ojciec nawet najbardziej męski szanuje matkę, kobietę swojego życia, ciche wsparcie, to syn też będzie męski i będzie szanował swoją przyszłą żonę. Zawsze chodzi o szacunek i miłość. Oczywiście nie chodzi mi o to, że ta matka ma cicho w garach siedzieć. Jeżeli ma być zachowana równowaga między dwojgiem kochających się ludzi, mężczyzna musi być siłą fizyczna, kobieta duchową. I nie ma znaczenia , czy mężczyzna jest na wózku inwalidzkim, czy Pan Bóg nie dał mu postury Pudziana. Kobieta rozkwita tylko wtedy kiedy mężczyzna jej na to pozwala. Kiedy widzi w niej piękno, mądrość i tego nie zazdrości. Mężczyzna rośnie w silę, kiedy tą siłę widzi w nim kobieta. Taki paradoks. ( Pomijam wszystkich napompowanych karków, bo w większości to specjalne przypadki :) )

    Dwa tygodnie temu zwiedzałam Cmentarz Żydowski. Może dzięki temu, że był piękny słoneczny dzień nie wydawał się tak bardzo mroczny. Pani przewodnik opowiadała historię fantastycznych ludzi , którzy zapisali się w historii Wrocławia. Fundowali budowę dróg, linii tramwajowych , tor wyścigowy itp. Czuli się częścią społeczności, byli zakorzenieni w mieście. Budzili jednak zazdrość, bo mieli pieniądze. Refleksja jednak była inna. Mimo tego, że niektórzy byli bardzo bogaci, w obecnej chwili groby są zaniedbane, opuszczone, nawet nie ma kto kamyczka położyć na płycie. Jesteśmy bardzo krótkowzroczni, niby uczymy się historii ale kompletnie nie umiemy z niej wyciągać wniosków. 1 listopada jest dla mnie dniem magicznym, dniem oczyszczania, płomyczki lampek pozwalają zmarłym spokojnie odejść , a lampka w dyńce pozwala dzieciom oswoić się z nieznanym.

    Dżo-ann to kawka zbożowa w ruch :)

  6. Ach i jeszcze czy umiemy ostro krytykować czyjeś zdanie, tak by nie zdeptać krytykowanego? Atakować pogląd, a nie człowieka? Np. słowa wszystko mi zawdzięczasz mogą być i najpewniej są projekcją, a mimo to przykre i niesprawiedliwe bo choć nie ma człowieka całkiem głupiego czy niewdzięcznego, każdemu może zabraknąć słów na tupet drugiego, zwłaszcza gdy jest to ktoś bliski.
    Życze wszystkim nam zabawnych, a nie chamskich tupeciarzy!

  7. “Nie śmiałem jednak rzec nic przewodnikowi i nagle, nie wiem jak, obudziłem się żywy między ludźmi” pisze dwa wątki niżej Karma Yoshe.
    Wielu ludzi, mam wrażenie, woli gadać, brylować, trajkotać, pokazywać swoje zdanie byle głośniej, byle je mieć, pisać hejty i trollingi. Nie musi to być złe, jeśli ich nie gubi, nie trzyma dalej, jak mówi de Mello, w stanie uśpienia. Jeśli niepokorna jest kobieta w krajach orientu, jej nadstawiony policzek poleje ktoś kwasem. U nas kwas wylewa się z nas samych, z emocji, które biorą górę. Forum trójmiejskiej gazety to forum ludzi mądrych, supermoralnych i bezbłędnych od kołyski? Dwudziestolatka wielokrotnie zgwałcona przez fotografa naznaczana jest dalej jako bezdennie głupia i sama sobie winna, przy okazji dostaje się p.prof. Płatek.
    Więcej pozytywnych rzeczy i wspomnień mamy o zmarłych. Póki ktoś nie kopnie w kalendarz, można “huzia na józia” blablabla blebleble. Jakby co poniektórzy mieli tylko narzędzia dewaluacji i idealizacji w zanadrzu?
    Obudziłam się dzisiaj rześko i już nie przejeżdża mi przez głowę tysiąc mrówek na rowerach, tym ożywczym wpisem (serdecznie dziękuję). Popijam kawę zbożową i pozdrawiam wszystkich blogowiczów. Niech będzie wylewnie: zwłaszcza Aniulę :)

Komentarze są wyłączone.