Cebula

moja ulubiona

Miałem napisać o cebuli, ale inne wątki, dotyczące zwierząt skierowały moją uwagę w tę ważną stronę. Zacznę jednak o cebuli, ukochanej, ulubionej – cebuli, bez której nie wyobrażam sobie życia, a przynajmniej frajdy w kuchni. Cukrowa, dymka, czerniakowska, kutnowska, rawska, red baron – odmian jest nieskończona ilość. Lubię gotować. Świętowanie tradycyjnie w wielu kulturach związane jest z jedzeniem, zwłaszcza w Polsce. Wychowywałem się w czasach, kiedy z powodu wzrostu cen mięsa wybuchały rozruchy, a za nielegalny handel mięsem skazywano na karę śmierci. Tak jest – w Polsce! Parę lat temu! Wielki zryw Solidarności z roku 1980 też zaczynał się od cen mięsa i podwyżek, dopiero potem pojawiły się postulaty społeczne, związkowe i polityczne, wraz z przybyciem do stoczni podstępnych intelektualistów.

Skądinąd mięso, wyroby wędliniarskie, kiełbaska ­ wszystkie te słowa mają na celu ukryć prostą prawdę, że są to ciała istot czujących, mięśnie, serca, wątroby i krew. Mówi się też skup żywca, tusze wołowe i trzoda chlewna, nawet słowo zwierzę nadaje produktowe, obojętne znaczenie. Szynka przestała być nogą świnki, jest szynką babuni, staropolską, z pieca, szlachecką, z komina. Negocjatorzy policyjni doskonale wiedzą, że terroryści, psychopaci i socjopaci odczłowieczają swoje ofiary, przestają w nich widzieć istoty. Pierwszym ruchem negocjatora jest uczłowieczenie. Po to są te pytania o imiona porwanych, samopoczucie, pytania o leki, głód, podsyłanie pizzy, sekwencja uwalniania najsłabszych, rozmowa o rodzinie – po to, żeby bandyta ujrzał w swojej ofierze żywą, czującą istotę. To samo, co psychopatyczny bandyta uczyniliśmy innym istotom czującym, które zjadamy – zapomnieliśmy, że tętni w nich życie, że czują, cierpią, pamiętają. Stały się plasterkami w folii.  

Nie trzeba nawet fizycznie zbliżyć się do cierpienia. Wystarczy przeczytać jak straszne męki przeżywają małe prosiaczki oderwane od matek, kastrowane żywcem, jaki strach czują prosiaki w noc przed śmiercią, w obcym miejscu stłoczone, bez pokarmu, po wielu godzinach transportu w zimnie, kurczaki wsysane żywcem na taśmę – żeby zrezygnować z życia kosztem innych istot. No cóż, zdaję sobie sprawę, że poprzednie zdanie to czysty idealizm. Przemysł mięsny i przetwórczy, a dalej handel i konsumenci mają się świetnie, łącznie z tysiącami myśliwych. Napisałem w jednej ze swoich książek: Jakim trzeba być człowiekiem, żeby do tak cudownej istoty jak sarna strzelać z karabinu z lunetą, dla własnej przyjemności?

 

prosiaczek - czująca istota

Ostatnio wyczytałem w książce S.Dubnera i S. Levitta, że prawdziwym zagrożeniem dla ocieplającej się planety jest nie tyle przemysł [to tylko 2% emisji metanu i dwutlenku węgla], co masowa hodowla zwierząt, zwłaszcza krów i prosiaków, z powodu wydzielanego metanu, zarówno z ich odchodów, jak i w wyniku masowej rzezi i przetwórstwa. Kangury nie wydzielają metanu, inne bakterie. Starano się rozpropagować mięso kangurze w USA, a potem dokonać manipulacji genowej żeby w żołądkach krów zagnieździły się kangurze bakterie. Cóż za okrutna wiadomość dla kangurów! Gdzież tam, Amerykanin musi pożerać krowy, a Polak świnie. Znam lekarzy, którzy z zapałem godnym lepszej sprawy przekonują, ze białko zwierząt jest nam do życia konieczne potrzebne. No cóż, mało podróżują, albo jak to z naszymi mózgami bywa, widzą i rozumieją, co chcą widzieć. Jedna trzecia ludzkości żywi się niemal wyłącznie ryżem, kolejna pokaźna grupa prostymi zbożami i roślinami strączkowymi – zwierzęta zjadają bogate grubasy z tak zwanych krajów wysokorozwiniętych. I tym sposobem wymyślono setkę chorób cywilizacyjnych, czyli żywieniowych od cukrzycy poprzez nadciśnienie, na miażdżycy skończywszy.

A wracając do cebuli. Uwielbiam cebulę! Siekam ją, kroję, podsmażam, dokładam do gotujących się ziemniaków i kaszy, nabierają wtedy głębokiego aromatu. Dodaję do sosów i zup. Cebula nadaje smaku i głębokości potrawom. Kiedy ma być łagodna, wystarczy skropić ją olejem i poczekać, gdy ostra – utrzeć surową. Inaczej smakuje w plasterkach z pomidorem, a inaczej pokrojona w kostkę z grzybami. Dodana do buraków wzmacnia ich kolor i smak, a potem, co to za barszcz!  Jeśli w lodówce po długim tygodniu pracy czeka na mnie cebula, a reszta to schłodzone światło, jestem szczęśliwy. Wystarczy z dna szuflady wydłubać dwa suszone grzyby, utrzeć dwa mizerne kartofle, wszystko to zmieszać i powstają przepyszne placki, albo zapiekanka. Na święta niemal nie ma potrawy, której nie uhonoruje cebula.  Czy cebula cierpi wydłubana z ziemi? Może owoce, bulwy i cebule, gdy są dojrzałe, chcą zgnić w naszych żołądkach z powodu pestek, jak marokańskie orzeszki arganowe?

Cebula
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Myślę, że właściwe i dobre jest dziękowanie (takie ciche, świadome uznanie dla tego, co spożywamy) przed posiłkiem, w trakcie i po jedzeniu. Są ludzie, którzy żywią się praną – doszli do takiego stanu własnej świadomości, w którym nie czują tej ambiwalencji, która towarzyszy nam -“zwykłym zjadaczom chleba”.
    Jedzenie potrafi być smaczne, bardzo smaczne. Pochodzenia zwierzęcego czy roślinnego, jakby nie było, okupione jest jednak obumieraniem i śmiercią tych organizmów żywych. Zwierzątka, myślę, są nam bliższe na drabinie życia, które samo w sobie nie ułatwia decyzji, wymusza odpowiedzialność, skłania do głębszych refleksji i bardziej świadomej egzystencji tych, którzy są uważni i żądni rozwoju siebie.
    Na szczęście świat ewoluuje. Historie kanibalizmu powoli stają się wątkami obecnymi w filmie lub na szczęście w podręcznikach dawnych dziejów. Ekolodzy nawołują i bronią karpia, najróżniejsze organizacje ratują czy to konika przed okrutną rzezią czy też dają drugą szansę krowie-uciekinierce.
    Wspaniale jest czytać o Waszych własnych akcjach ratowania zwierząt, o działaniu na ich rzecz, o wegetarianizmie, o życiu z autentycznym pokłonem wobec wszystkich j e g o przejawów. Wierzę, że pożywianie się, poparte głębszym zastanowieniem i prawdziwym, szczerym dziękczynieniem jest swego rodzaju modlitwą. Jest czymś wykraczającym poza zewnętrzny obraz konsumpcjonizmu.
    Serdecznie pozdrawiam

  2. Wegetarianizm – myślałam o tym ostatnio, jak cholernie szczęśliwa jestem, że 16 lat temu, będąc gówniarą podjęlam tę decyzję. Najlepszą decyzję w moim życiu, która dała mi WOLNOŚĆ, WOLNOŚC OD CIERPIENIA. Wg mnie ten świat nigdy nie będzie normalnym, pełnym pokoju miejscem dopóki ludzie będą traktować zwierzęta tak jak je traktują.
    Największą radością są dla mnie sytuacje, kiedy ktoś mówi mi “Monia wiesz, postanowiłem zrezygnować z mięsa”, a takich ludzi dookoła mnie jest coraz wiecej, często są to osoby, które przed laty uważały moją decyzję za dziwactwo.
    Dla mnie świat mięsożerców jest jakimś matriksem, nie odnajduję się w nim, ale z tego piekiełka trzeba się najpierw wydostać by to zrozumieć, jak z każdego innego “nałogu”. Z dystansu widać więcej.

    P.S. Uwielbiam cebulę !
    Ale wierzę, że wszystko w naszym świecie, rośliny, minerały czują. Na swój sposób ale czują. Wszystko jest ŻYCIEM.

  3. Witam,

    Dla mnie ten artykuł jest o tyle ciekawy, że uświadomiłem sobie, że od dziecka tkwiłem i nadal tkwię we wzorcu jedzenia mięsa. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym jak cierpią zwierzęta w rzeżni i co ja mogę w tym temacie zmienić. Dziękuję za to odkrycie.

    Pozdrowienia

  4. Cebula może być. Ale do wszystkiego u mnie pasuje soczewica. Od niedawna ją znam i praktykuję.
    W buddyzmie mówi się, a mówi to nie byle kto, ostanio słyszałam tę opinię z ust bardzo ważnego Rinpoche, że: zwierzęta karmiące nas swoimi ciałami zbierają zasługę i polepszają sobie karmę (co nie znaczy, ze Was namawiam do odstąpienia od wegetarianizmu). W naszej sandze co tydzień robi się ganapudze, do której używa się m.in. mięsa i je spożywa. Mięso spożywane na ganapudży przynosi korzyść zwierzętom, które je nam ofiarowały.

  5. kiedys moj zespol projektowal tak zwany wezel energetyczny przy duzej rzezni, to byla rozbudowa juz istniejacej fabryki; najpierw bylo zwiedzanie, a potem degustacja; to miejsce to byl dla mnie wstrzas, autentyczny szok, po wizycie odmowilem udzialu w projekcie, po prosotu nie moglem przy tym pracowac, na cale szczescie moj owczesny szef, Wloch z Piemontu zrozumial moja decyzje; do dzis nie jem miesa, staram sie, na ile to mozliwe, szanowac zwierzeta i wpajam to moim dzieciom

  6. Jeżeli ludzie byliby świadomi, co tak naprawdę mają na talerzu-nikt nie wziąłby mięsa do ust. Pytanie za 100 punktów-jaka jest róznica między sklepem mięsnym a kostnicą?

  7. Dziękuję za ten post – ważny nie tylko w okresie przedświątecznym, chociaż teraz w chwili zakupowych szałów szczególnie.
    A cebula jest świetna także leczniczo.

Komentarze są wyłączone.