Ciasteczkowy Potwór nie istnieje!

 

pies szczekał na złodzieja...
pies szczekał na złodzieja...

Człowiek, to taka istota, która sądzi, że jeśli czegoś nie widzi, to tego nie ma – powiedziała bliska mi osoba.  Przez wieś jechaliśmy polską naszą, mazowiecką. Rowerami. Chwilę wcześniej przypomniała mi się fraszka Ignacego Krasickiego:

Pies szczekał na złodzieja, całą noc się trudził;

Obili go nazajutrz, że pana obudził.

Spał smaczne drugiej nocy, złodzieja nie czekał;

Ten dom skradł; psa obili za to, że nie szczekał.


 

Ciasteczkowy Potwór - czyżby to jego wina?
Ciasteczkowy Potwór - czyżby to jego wina? A może on ani trochę nie istnieje?

.

Fraszkę zacytowałem szukając pointy, że od XVIII wieku w mentalności naszej, mazowieckiej, wiejskiej niewiele się zmieniło. Śmieci w lesie wywalone, w Parku Krajobrazowym – prawem chronionym. Chłop konia batem tłucze i psa siekierą eutanazji poddaje, bo to przecie koszt. Koszt to kontener zamówić, a starego psa leczyć, żywić lub choćby uśmiercić bezboleśnie. Burmistrza słucham w telewizji, który o powodzi w Sandomierzu mówi. Przyroda jest sroga i okrutna, ale trzeba z nią walczyć, znaczy się poddaną sobie czynić. Czasem tę walkę przegrywamy, ale to wina rządu. Za słabo walczy z przyrodą.

A może inny powtór naszej wyobraźni albo braku wyobraźni?
A może inny potwór naszej wyobraźni albo braku wyobraźni? A może nie jest tak groźny, na jakiego wygląda?

.

Tymczasem słyszę: Człowiek, to taka istota, która sądzi, że jeśli czegoś nie widzi, to tego nie ma. Rozglądam się. Czarny łeb kota w zielonej, bezkresnej trawie. Poluje mały łajdak. Nad łąką jastrząb, zbyt duży na pustułkę, kołuje, kołuje, nagle spada. Poluje drań na nornice. Burmistrz też poluje. Zły, że mu zwierzyna uszła spod oka wślepionego w lunetę. Zły, że mu woda tę jego władzę nad światem psuje, więc winnego szuka. Kto jest winny? Ten, kto przyrodę przestał sobie poddaną czynić. W dzieciństwie baliśmy się ciemności, potworów i kary bożej. Baliśmy się losu, złego fatum, a czasem pecha. Czym jest pech? Dawne demony wychodziły z ukrycia. Los mścił się. A zdeterminowane grzechem i przymusem, powinnością i winą dni codzienne bywały koszmarnie trudne.

Przyjaciele mają dom pod miastem. Sąsiad na działce obok wyrżnął wszystkie drzewa, gdy działkę zakupił. Miał prawo – owocowe były, a stare, wielkie grusze i czereśnie upiłować można dość bezkarnie. Z jakiego powodu? Bo owocowe. Lecz wciąż nie jest zadowolony. Teraz wszczyna awantury i pretensje, że sąsiedzi swoich nie wycinają. Bo mu czereśnia i śliwa z działki obok jego działkę zacienia.  Co gorsza owoce spadają, a to zgnilizna przecież. Przyjaciółka pyta – po co w takim razie działkę zadrzewioną na przedmieściu kupił? Sąsiad szczerze wyznał, że żałuje. Myślał, że jak droga jest asfaltowa, dzielnica miejska, to tu cywilizacja jest, rozsądni ludzie mieszkają, a widzi, że „wsioki i chłopy proste”.  Tak oto „chłop” stał się mniej jednoznaczny jako pojęcie. Przyjaciele cierpią. Poranek sobotni. Piją kawę na tarasie. Cudowne niebo. Drzewa szeleszczą.  Ptaki rozpoczynają swoja muzykę, trele, ćwierkanie. Tymczasem sąsiad wyprowadził z garażu sprzęt. Kosi, warczy, opyla. Nawet nożyce do żywopłotu ma mechaniczne. Wyciął co mógł, a teraz resztę czyni sobie poddaną. Wiem, wiem to nie jego wina. Niewiele widzi, pewnie niewiele też rozumie. Jak burmistrz, jak ten, co wyrzucił śmieci do lasu. Owładnięci demonami lunatycy. A jeśli Ciasteczkowy Potwór nie istnieje? I żaden inny także? Za Kołakowskim, Szestowem, Shaharem szukam winowajcy. Jest. Siedzi głęboko w zachodniej mentalności.

.

A do kobiety rzekł:

– Pomnożę wielekroć cierpienie twych brzemienności.

W boleściach będziesz dzieci rodziła, wszak do męża będziesz lgnęła,

a on rządzić będzie tobą.

Do mężczyzny zaś rzekł:

– Ponieważ usłuchałeś głosu żony i jadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem

z twojej winy przeklęta jest ziemia.

W znoju będziesz z niej pokarm zdobywał po wszystkie dni twego życia.

Ciernie i chwasty będzie ci rodziła, a jednak masz się żywić roślinami polnymi.

W pocie czoła będziesz chleb swój spożywał, dopóki nie wrócisz do ziemi, gdyż z niej wzięty zostałeś.

Bo prochem jesteś i w proch się obrócisz.

inspirująca książka
inspirująca książka
i kolejna inspirująca książka
i kolejna inspirująca książka

.

No i przechlapane. Co to za opowieść? Czyj to monolog? Jaki to moment w mitologii? Mitologii? Przecież to słowo wcielone. Coaching, rozwój, ekologia, indywidualizm, prawa zwierząt – nie mają sensu – jeżeli fundamentem, archetypem, kamieniem węgielnym ludzkich motywacji jest powyższy cytat. Wówczas burmistrz ma rację. W znoju trzeba czynić sobie poddaną ziemię oporną, przyrodę krnąbrną – wciąż od nowa. Amen.

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

10 komentarzy

  1. Ewelino, dziękuję:). Rozumiem,że już nie muszę odpowiadać Zośce:)))

  2. o matko ! muszę przepytać kilku moich klientów czy nie czują się czasem beznadziejnie bo ja tak:)) albo powiem im, że skoro uważają mnie za dobrego coacha to nie mogą być beznadziejni :)))

  3. Joanno,
    prawdopodobnie ci, którzy nie umieją pozostać po słonecznej stronie życia (cokolwiek to określenie nie oznacza) nie przeczytali jeszcze ksiażki o Colasie :)
    Albo są tak beznadziejni,ze nie umieją tak jak my, afirmować i cieszyć się z prezentu życia. Kurde, ciekawe dlaczego są tacy beznadziejni? Może mają złego coacha?

  4. Święte księgi jako projekcja ludzkich map rzeczywistości. Jedni żyją w bólu i cierpieniu czekając na wyzwolenie przez śmierć/oświecenie.Inni wiedzą, ze dostali fantastyczny prezent w postaci życia:)

    Żyjemy w tym samym polu kulturowych mitów. I jedni cierpią, a inni afirmują życie. Ci drudzy po często bardzo traumatycznych doświadczeniach. A jednak pozostają po slonecznej stronie życia.. Ciekawe…

    I znowu książka przychodzi mi na myśl: Rolland Romain-” Colas Breugnon” .”Nie ma smutnego czasu są tylko smutni ludzie” Bardzo, bardzo polecam:)

  5. Ten cytat z Biblii nawet nie wiadomo czyjego jest autorstwa – po prostu jest traktowany przez niektórych jako prawda objawiona. Moim zdaniem ten cytatat jest wielkim pierwotnym przekłamaniem – „genialnie” wpływającym na umysły ludzkie, żeby łatwiej można było nimi kierować. Podobnie jak cały chory koncept „grzechu pierworodnego” i inne brednie, którymi karmi się ludzi. Jednak mamy wybór – mamy świadomość i wolną wolę….Zbawienie jest w naszych rękach i umysłach – w naszym wybocze w co chcemy wierzyć mimo zbiorowych pomysłow, ktorymi ktokolwiek próbuje nas nakarmić.
    Nie znoszę słów „prochem jesteś i w proch się obrócisz” mimo, że jesteśmy tak samo boscy jak i ludzcy (zwyczajni). Natomiast ja osobiście uważam, że istota przekazu katolickiego w ogóle nie wzmacnia u człowieka wiary w siebie, wiary we własne poznanie i doświadczenie, zresztą sam zamysł „przewodników tłumaczących „wolę Boską” przeczy idywidulanej drodze duchowej. Z jakiego powodu umyka pewnym instytucjom przesłanie Chrystusa „takie rzeczy jak ja i większe czynić możecie” ? To chyba świadomy zamysł. Gdyby ludzie czuli swoją odpowiedzialność i wpływ – to nie potrzebne byłyby tego rodzaju instytucje. Czas na nowe przesłanie o mężczyznie i kobiecie, którzy w partnerstwie i radości toawarzyszą sobie w podróży przez życie. Czas na nowe mity – któż ma je stworzyć jak nie my. Nie warto czekać warto mieć odwagę tworzyć nowe. Czas na mity, że tylko harmonijny taniec i wymiana energii męskiej i żeńskiej tworzy nowe światy, nowe życia i nowe przestrzenie…

  6. Ten cytat z Biblii nie przeczy ani coachingowi, ani samodoskonaleniu, ani ekologii, feminizmowi zresztą także w niczym nie przeszkadza. To nie jest tekst polemiczny, ale opisowy, mówi JAK JEST w doczesności, na tym padole łez, w samsarze. I z grubsza rzecz biorąc, tak właśnie jest—i ci, co na tarasie kawę piją przyglądajac się głupiemu chłopu i sam ten chłop z tej samej niezbyt szczęsliwej bajki są. Zeby chłopa doprowadzić do stanu państwa, co to wiedzą o ekologii, kwestią czasu jest. A tekst biblijny opisuje po prostu stan po utraconej jedności z Edenu, kiedy to Ona i On nie znali jeszcze języka różnic i języka emocji, a miłość była dla nich tak prosta i oczywista, ze nie było potrzeby jej nazywać. Nic dziwnego, ze w tym ogrodzie był także Bóg . Dopiero potem przypełzł szatan ze swoją zgubną rozróżniającą inteligencją i niedosytem. Wcześniej był tam stan nirwany, doskonałości. W sposób piekny pisze o tym nasz Leśmian w poemacie „Pan Błyszczyński”.
    Wraz z dzieleniem włosa na czworo,i na tych, którzy biedni, którzy bogaci, którzy ciemni, a którzy wyuczeni ; wraz z dumą, gniewem i cierpieniem niedosytu ( w języku buddystów dukha samsary) wytworzył się stan zbiorowego umysłu i karma przemyślnego ubóstwa. Wszyscy się nią karmimy, w bardziej lub mniej subtelny sposób. Dopóki nie nastąpi oświecenie, bądż zbawienie.

  7. bo potwory w biedzie sie rodza, tam gdzie bieda tam i psa kijem bija

  8. Potwór siedzi głęboko w zachodniej mentalności. Czy tylko zachodniej? Czy Chińczyk obijajacy kijem wiszącego żywego psa -bo mięso będzie lepsze-nie czuje się królem stworzenia?

  9. dzieki Ewelino za wpis, pamietam taka piosenke z ulicy Sezamkowej, gdy dzieci byly male: „blyszczy pyszczek blyszczy, a ciasteczko w zabkach piszczy” – kocham Ciasteczkowego Potwora, to nieprawda, ze nie istnieje

    w starych krajach unii teraz spolecznosci lokalne sie reflektuja ze wyciely lasy i zamienily laki na pola golfowe, moze w Polsce wystrzezemy sie tego „skoku cywilizacyjnego” i na przyklad dolina Bugu pozostanie nie nietknieta

  10. rzeczywiście Ciasteczkowy nie istnieje :) Edukacyjna poprawność dopadła już jakiś czas temu ulicę sezamkową i ciasteczkowy jednak przeprosił się z warzywami.. Ze świecą szukać bajek dla bajek. Musi być edukacja. Kiedyś zabawy były edukacyjne bo ile kreatywności wymaga zrobienie samochodu z 2 patyków. Ale teraz patyki muszą być już ekologiczne, z atestami i podręcznikiem do zabaw patykowych. Bez instrukcji ani rusz…
    (…)
    struś i chomik też wyznają, że czego nie widać tego nie ma. Człowiek co prawda chodzi z podniesioną głową – wysoko, żeby przypadkiem wzrok nie padł na to czego nie chce widzieć. Struś nie chce widzieć i chowa łeb w piasek. Nie udaje że czegoś nie ma skoro jest. A tylko chowa się przed tym. Może dlatego nie ma potem schizofrenii ?:)

    a ten cytat, archetyp, kamień węgielnych ludzkich motywacji ? a może tak odwrócić: jeśli ziemię czynić poddaną będziesz to w znoju będziesz z niej pokarm zdobywał po wszystkie dni twego życia i jeśli on rządzić tobą będzie a ty będziesz do niego lgnęła to w boleściach będziesz dzieci rodziła. Bo prochem jesteś i w proch się obrócisz i co z tą ziemią zrobisz to na swej skórze to odczujesz bo jesteś tą ziemią. Może to przekleństwo i karma dla jednych ale też wskazówka i przestroga dla innych. No a to już burmistrz czy miastowy zagubiony na swojej wsi określa w której grupie chce być. Może tu rodzi się ta wolna wola ?

    pozdrawiam:)

Komentarze są wyłączone.