Cień

taka sytuacja...
taka sytuacja…

Pewien mój znajomy, kilka lat temu powiedział: sądzisz, że krajem rządzą goście w jaguarach i bmw? Nic z tych rzeczy, w większości to błazny, które dorobiły się jakichś tam pieniędzy. Sądzisz, że krajem rządzą goście z czarnych limuzyn rządowych? W większości to mierni ale bierni działacze polityczni. Po Magdalence krajem rządzą goście grubo po sześćdziesiątce, w wyświechtanych garniturkach, którzy jeżdżą dziesięcioletnimi skodami ale mają w rękach wszystkie sznureczki dawne i nowe. Oni kochają być u władzy ale zawsze są w jej cieniu.

Czym była Magdalenka, podwarszawska miejscowość willowa, kilka kilometrów od centrum? Paktem pomiędzy ludźmi z liberalnej opozycji pod wodzą Wałęsy a ludźmi starej władzy reprezentowanymi przez generała Kiszczaka. Junta wojskowa przez, którą rządzona była Polska nie oddała władzy za darmo, oddała ją pod wieloma warunkami. Najważniejszym z nich było zrzucenie ciężaru kryzysu gospodarczego i anachronicznego państwa na barki nowych władz. Umycie rąk jednak za słoną cenę. Wszystko co dzieje się 25 lat później jest w pewnym sensie pokłosiem Magdalenki. Nie było rewolucji i krwawej wojny domowej – były, są i będą rozliczne skutki tamtej umowy. Choćby setki tysięcy wiernych funkcjonariuszy służb siłowych i ideologicznych tamtej junty, którzy nadal mają wpływ na państwo, jednak wpływ cichy.

Taśmy. Taśmy zostały nagrane nielegalnie ale nie można prowadzić śledztwa, gdyż to tajemnica dziennikarska, chociaż sama w sobie przestępstwo kryje. Strzał celny ale nie wiadomo, kto strzelał? Zgodnie z przewidywaniami państwo się chwieje. 3 000 godzin nagrań. Nagrano pewnie wielu polityków. Nie ulega wątpliwości, że minister siłowych resortów jak dziecko pozwolił się nagrywać, lecz podobnie inni funkcjonariusze państwowi. Ich mentalność, jak wynika z taśm, jest bardzo podobna do mentalności skorumpowanego wójta, czy radnego, który w jakimś zapyziałym miasteczku a to kupczy dotacjami, to znów bratu podsunie przetarg, to znów zmolestuje dziewczynki z domu dziecka. Możemy śmiać się z ministrów i prezesów, że klną jak prostacy, że kombinują jak herszci mafijni, że są naiwni jak dzieci, ale sprawa jest poważna. Obraz powstaje znacznie poważniejszy, opozycja oczywiście zechce upiec swoją pieczeń na tym smrodliwym ogniu. Tygodnik Wprost wygrywa w rankingu nakładów i kilkalności, a Sylwester Latkowski jak Rejtan urasta na obrońcę praw i swobód. Z własnego doświadczenia wiem, że Wprost za jego rządów nie raz publikowało artykuły z tezą, w sprawach pewnie mniej ważnych do polityki – jak coaching, rynek szkoleń, samorozwój. Warto pamiętać, że ani dziennikarze ani politycy opozycyjni nie są z definicji czyści moralnie, tylko dlatego, że są po jakiejś stronie. Jednak pointą tych wydarzeń jest obecność w redakcji Wprost Przemysława Wiplera. Otóż on już czeka, jest gotów, on już tej władzy chce, odda się każdemu, kto ofiaruje mu choćby kawałek tortu. Media zwarły szeregi w obronie swej niezależności. A naród, czyli my, my też czekamy, szeroko otwierając usta, klnąc i złoszcząc się na elitę władzy. W Internecie obelgi spadają na premiera. O co nam chodzi? Czego byśmy chcieli?

Takie będą rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie. Mamy takich polityków i takie rządy jakimi sami jesteśmy. Po zaledwie 25 latach wolności młode pokolenie niestety nie wie i nie rozumie o co chodzi w kontekście historii najnowszej. Magdalenka jest tak samo realna, jak bitwa pod Płowcami, a postaci Kuronia, czy Jaruzelskiego tak samo odległe i obojętne jak Kościuszki czy Nowosilcowa. Jakże znakomicie można takim społeczeństwem manipulować, które nie ma własnej tożsamości. Kto ma u licha tę władzę przejąć, jeśli na naszych oczach, za chwilę najważniejsze organy państwa się rozsypią? Polak sfrustrowany, że ma państwo i dobrobyt nie taki jak we Francji czy w Anglii? Polak niepewny wobec siebie i zawistny wobec sąsiada, Polak o mentalności plemiennego kacyka, kolesia, który przy wódeczce załatwia interesiki? Przemysław Wipler premierem?

Ps. Wracam z Łodzi, gdzie prowadziłem spotkanie poświęcone coachingowi i grom coachingowym mego autorstwa. Pięknie zmienia się to miasto. Atmosfera znakomita, wiele ćwiczeń z uczestnikami i niezliczone możliwości oraz warianty do zastosowania zabaw i gier w rozwoju człowieka. Ludzie entuzjastyczni, współdziałający, otwarci. Łódź – miasto, w którym wychował się i urodził mój ojciec. Bliskie mi od dzieciństwa, kiedy przyjeżdżałem tu z ojcem. Przychodzi mi do głowy taka oto refleksja, że w przestrzeni lokalnej, w małych grupach możemy zdziałać wiele. Możemy budować siebie, uczyć się współdziałania i coachingowej odpowiedzialności. Na razie tylko tam i aż tam. Dziękuję Łodzi i łodzianom!

Cień
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

15 komentarzy

  1. @Aniula lepiej zachować w sobie odrobinę idealizmu niż wypełnić się w sobie po brzegi merkantylnym gnojstwem patrz mafia polityczna ;-)

    A takie wybory do europaralmentu w stolicy wspólnoty? Spora liczba osób ciuła za tysiąc PLN miesięcznie i mają iść do wyborów i głosować na nazwisko powiedzmy takiej Hubner, żeby zarabiała 10 tysięcy euro miesięcznie i potem mówiła w wywiadach że Polacy to dziwnie skwaszeni, ponurzy narzekacze i ona nie rozumie tych skrzywionych min jak tu przyjeżdża.
    Zobrzydzono tę politykę już chyba tak, że bardziej nie można.

  2. Sytuacja jest normalna, bo “House of Cards” jest wszędzie, nie tylko w US czy w Polsce. Co rusz słychać o skanadalach, tylko nazwy krajów wychodzących z “cienia” się zmieniają. Wyjdziemy z tej sytuacji obronną ręką, aż do następnego razu.
    Jednak jestem pewna, że jest nadzieja w młodych. Jak tylko my dorośli wyrzucimy na śmieci te ich umowy śmieciowe i pójdziemy na emeryturę robiąc miejsce młodym. O, racja, przecież przedłużyliśmy sobie wiek emerytalny. Upsss.

  3. Aniula ,nie “ktos”ich wybral,tylko my.
    nie ma masy, jest suma jednostek.
    niepojscie na wybory tez jest glosem na czyjas korzysc.

  4. co do poczucia wspolnoty…kwestia ustawinia wspolnego smietnika do segregacji smieci na ograniczonym trerenie posesji jest trudna do rozwiazania ,bo pod czyims oknem w koncu musi stac….i komus bardzie pachniec…..;))))))) nikt sie nie poswiecil ,a glos zabierali nawet ci ,ktorzy okna maja po drugiej stronie budynku……

    a mimo wszystko latwiej dogadac sie w 12 rodzin;))))) niz w 20,200 ,20 000 itd….ci zarzadzaja wiecdza cos o tym ,ze nie dogodzi sie wszystkim ,ale tez….niikt nie idzie na ustepstwa dla wspolnego dobra.
    tym moze roznimy sie opd innych narodow,ktore maja wieksze poczucie wspolnoty.

  5. zgadzam sie ,wiekszosc jednak tworzy system i ustala zasady gry.
    jesli chcedsz sie obracac w tym systemie sprawnie i z zyskiem -przyjmujesz zasady i plyniesz z pradem.
    pod prad trudniej nawiazywac koalicje i wspolpracowac komus o odmiennych zasadach ,a w pojedynke sila sprawcza slabsza…odmienne jednostki szybciej narazone sa na wykluczenie

    to tak jak bys chciala grac w pokera z oszustami uczciwie;)))))))

    ja osobiscie szukam wiec miejsca ,gdzie moge grac z uczciwymi …lub solo
    ;))))

  6. “Proste” pytanie, co w takim razie pozostaje nam zrobić? Na kogo miałbym zagłosować w ew. przyśpieszonych czy normalnych wyborach? Czuję się rozdarty, bo wydaje mi się, że nie mam wyjścia, gdyż mam możliwość wyboru z pośród nazwisk, z których większość (mniejszość ta dobra jest mi nie znana) reprezentującą tą samą jakość (tj. brak jakości). A jeśli zdecyduję, nie brać udziału w wyborach, to czuję, że samemu zaniedbuję i przyczyniam się to bieżącego stanu, który jeszcze raz zatoczy koło.

    Tak chyba ma duża część moich znajomych…

  7. @Dżo-ann ja wiem , że cierpię na przewlekłą nieuleczalną chorobę zwaną idealizmem. Ale czasem cuda się zdarzają :)

  8. @Aniula to, co my byśmy chcieli naprawdę, w polityce, się nie liczy :-)
    @Ania jakaś prawda w tym jest, ale nie wszyscy są przecież tacy. Znam ludzi ze smykałką do biznesu – nie krętaczy, szanowanych, na poziomie. Ty też pewnie znasz. Problem ludzi u władzy, że ludzie z klasą i odpowiednim dorobkiem nigdy do żadnej polityki się nie wybiorą.
    Dla mnie polityk, na całym świecie, to jest osobna kategoria człowieka. Słabi szybko się kończą i ich nie ma, tu się rozmawia jak samson z samsonem.
    Mojej tożsamości nie wyznacza Belka czy Nowak. Nie wystarczy urodzić się na danym obszarze. Może rzeczywiście czyjś pomysł, by mieli ciągły kontakt z pracą fizyczną, coby nie odjeżdżali od realnej rzeczywistości nie jest najgorszy? Politycy pracujący solidarnościowo z obywatelami. No, ale wtedy np. ministrem infrastruktury musiałby być inżynier budowlany z doświadczeniem, a nie modelik z własną agencją reklamową itd itp. Ja będę zawsze pod wrażeniem Vaclava Havla – jego postawy do życia, wyborów, ciężkiej pracy przy kotłach i sztuk pisanych po pracy a potem mądrości politycznej. Nie ma ludzi ideałów, ale są takie postawy na szczęście które mogą imponować.

  9. Ja bym tak nie uogólniała, że “my wybraliśmy” Gdyby były wybierane konkretne osoby a nie lista wyborcza , byłoby inaczej. Sitwa chowa się w masie. Zrobili sobie tak dobrze i się tego trzymają. Kolejna partia rządząca nie ma potrzeby naprawiania czytelności urzędów skarbowych, nie ma jednej interpretacji przepisów, bo to pozwala na większy bajzel. Posłowie nie ponoszą konsekwencji swoich czynów, chroniąc się immunitetem, a uważam, że mandaty za przekroczenie prędkości powinni płacić jak każdy statystyczny Kowalski. Pensja posłów i senatorów powinna być na poziomie średniej krajowej. Państwu mają służyć a nie z niego doić.

  10. po zastanowieniu sie doszlam do podobnych wnioskow….ci sami ludzie ,te same zachowania….w zyciu codziennym ,na klatce schodowej, w firmach,w lokalnej polityce ,w duzej polityce.

    male dzieci male- klopoty,duze dzieci-duze klopoty…..podobnie z politykami,szefami-im wyzej stolek ,tym skala interesu moze wieksza ,ale sposob wciaz ten sam i te same gry….
    dlaczego wiec ujawnienie tasm tak bardzo dziwi ?????

    przeciez donos ,podsluch ,,wykorzystywanie informacji o prywatnym zyciu ma miejsce w kazdej pracy….
    to sa ludzie tacy jak my wszyscy ,z tymi samymi ukladami i interesami do zalatwienia…..tylko na wyzszym szczeblu.w dodatku my sami ich wybralismy. Na nasz obraz i podobienstwo.
    Dlaczego wiec oczekujemy ,ze po otrzymaniu wladzy w rece bede nagle ucziwi i altruistyczni ???

    czy “solidarnosc” nie jest juz dzis terminem historycznym? wyswiechtanym frazesem?

    trudno o dobra wspolnote mieszkaniowa,samorzad lokalny ,bo nikt nie ustapi z wlasnego interesu dla dobra wszystkich mieszkancow…a moze wlasnie od takich komorek ksztacenie wladzy powinno sie zaczac?

  11. Strzał w dziesiątkę. Tacy włodarze, jacy sami jesteśmy.

  12. @ Dżo-ann a dlaczego my mamy swoich porównywać do innych kopciuchów? Nasi mają być na poziomie i z głową na karku. To, że za granicą są prymitywy to nie musi tak być u nas ;)

  13. Jest cyrk. Są małpy i publiczność oglądająca spektakl. Cyrk się zaczyna palić. A pod Cyrkiem już czekają hieny. Kto małpą a kto hieną? Można się domyślić.

    Mechanizmy projekcji aż wyją. Cień dominuje. Wszakże dzisiaj jest święto, ludzie odsunięci od codziennej harówki nie mają się czym zająć. Siedzą i myślą.. krzywda.. wina..ofiara… okrutny los… politycy… brak wpływu…

    Niestety w lokalnych społecznościach, grupach również dominują układy i układziki. Nawet w naszym coachingowym środowisku. Może skala jest mniejsza.

    Gdyby tak nagrać nas wszystkich Polaków. I odtworzyć publicznie. Czego byśmy się dowiedzieli o naszej nieświadomości zbiorowej?

    P.S
    Dobrze wiesz, że na chwilę można ubrać maskę. A pod maską… ;-)

  14. A spójrzmy na tę naszą elitę polityczną na tle innych. Francja, Niemcy, Rosja – tam rzeczywiście rządzą ludzie bardziej światli od społeczeństwa? Ich kuluarowe rozmowy nagrane spod stołu na pewno delektowałyby nasze ucho poziomem, otwartością, brakiem zacietrzewienia i interesem wszystkich przed własnym.
    Washington Post pokazuje, że jesteśmy numerem jeden w poczytności. Wow. “Polish authorities try to seize magazines files”. Co za kaczka dziennikarska? Kto ma być moim autorytetem: minister, który obżera się perliczkami i ogonami wołowymi? Rząd, to grupa ludzi powołana do tego by władać i rządzić, bo ten typ tak ma.
    Jest arena polityczna i jest cyrk polityczny. A taka Erika Steinbach jest według was o kilka poziomów wyżej od Marka Belki? Elity z krajów bogatszych zamożniejsze są, wcale nie są natomiast kulturalniejsze, zacniejsze, moralniejsze. Polityka od dawien dawna ściąga pewną kategorię ludzi na pierwszy plan, którzy to perwersyjnie lubią i wykorzystują.
    Mnie szokuje, że amerykańska gazeta odwraca uwagę od problemów podsłuchów na giga skalę na własnym podwórku. Państwo, które szpieguje na porządku dziennym, po wszystkich aferach z podsłuchem dyplomatów, z własnymi problemami na mega skalę, choruje z powodu naszych podsłuchów.
    Szkoda mi tylko, że nie ma u nas jednego, choćby jednego aktywnego polityka, który takowym autorytetem mógłby być. Pocieszam się, że nigdzie takiego nie widzę. W żadnym kraju europejskim ani amerykańskim. Bo kto by niby miał to być?

  15. Gro moich znajomych wycofało się do obszaru swoich domów. Chodzą do pracy, minimalizują stres, organizują grille, co jakiś czas wyjdą do kina, komuś urodzi się dziecko…. Niektórzy nie mają nawet telewizorów, bo stwierdzili, że nie ma sensu się denerwować głupotą rządu… na wybory nie chodzą, bo nie ma sensu… Czy to kwestia bierności wyuczonej w szkole? Wzorców wyniesionych z domu? Zmęczenia, przebijaniem muru głupoty zwierzchników? Twórz swoją rzeczywistość….. czy umiem, czy mogę się tego nauczyć?

Komentarze są wyłączone.