Co decyduje o skuteczności coachingu? [1]

mój coach w czasie sesji
mój coach w czasie sesji

Ostatnio spotkałem się z opinią, że coaching to naciąganie ludzi. Oczywiście popularność tej metody sprawiła w ostatnim okresie, że zły pieniądz wypiera dobry. Na czym polegał ów efekt w czasach historycznych? Mniej więcej na tym, że książę, właściciel mennicy, która biła monetę ze szlachetnego kruszcu z czasem przegrywał z mennicami, które biły monetę o podobnym nominale ale z mniejszą zawartością złota lub srebra. Stopniowo w ogóle zrezygnowano z pieniędzy bitych w kruszcach szlachetnych, na rzecz pokrycia symbolicznych, bezwartościowych [jako przedmioty] monet, w złocie zdeponowanym w skarbcu. Mniej więcej w tym samym czasie weneccy i genueńscy kupcy, a także frankońscy Templariusze wymyślili czeki, odpowiednik papierowych pieniędzy. W końcu nastał wiek XXI, który podaż pieniędzy uzależnił od gospodarki wzrostowej i tak, w skrócie, zrodziły się współczesne kryzysy ekonomiczne. Upadek banku Lehman Brothers zapoczątkował proces w wyniku, którego 20 bilionów dolarów wyparowało z giełdy, w tym majątki wielu drobnych ciułaczy.

Powiedzenie o psuciu rynku dość trafnie oddaje sytuację w każdej branży, w której  pojawia się produkt tańszy,  a często prostszy w budowie, a przede wszystkim bardziej konkurencyjny. Sesja coachingowa, która jeszcze parę lat temu kosztowała 500 € dziś kosztuje nawet 50 PLN. Prawo podaży i popytu. Kiedyś usługi coachingowe były unikalne, dziś mnóstwo ludzi po prostu dopisuje sobie do nazwiska słowo: coach.  A potem stwierdza bezceremonialnie: Od dawna byłem coachem, tylko tak tego nie nazywałem. Oczywiście w ślad za powstającym rynkiem pojawiają się rozliczne instytucje, które ten rynek zamierzają regulować, zamykać, kontrolować używając słów w rodzaju: standaryzacja, profesjonalizacja, akredytacja, a najczęściej kryje się za nimi zwykły kapitalistyczny monopol, czyli chęć zdominowania rynku na własnych warunkach. Parę już lat żyję na tym świecie i podobny proces przeżywałem kiedy „standaryzowano”  rynek psychoterapeutyczny. Wówczas starszyzna plemienna, pokomunistyczna wąska elita mająca wpływy i władzę w środowiskach medycznych, psychiatrycznych i psychoterapeutycznych przyznała licencje w pierwszej kolejności…komu? Sobie. Na jakiej podstawie? Zasiedzenia.

Dlatego jestem w tym przypadku zwolennikiem kapitalistycznej wolności, magicznej ręki wolnego rynku, która poprzez zasady wolnego wyboru i konkurencji sama reguluje sytuację, bez prób wywierania na ten rynek presji. W coachingu najlepiej spełnia się zasada mówiąca, że miarą prawdy jest twoja skuteczność, a nie wynik będący skutkiem czyjejś decyzji lub rozporządzenia. Łatwo jest odnosić sukces, kiedy wymusza się lub uzgadnia z władzą rozwiązania, które popierają tylko jednego zwycięzcę, to jak ustawiony, korupcyjny przetarg. Tego rodzaju praktyki zawsze mają krótkie ręce, a nadzieja na szybkie, łatwe pieniądze w tej branży skończyła się wraz pazernością, która ten rynek zepsuła. Reasumując im bardziej wolny jest rynek usług coachingowych, tym lepiej wpisuje się w główną ideę coachingu, którą znakomicie pointuje stare przysłowie: sam jesteś kowalem własnego losu – to stwierdzenie dotyczy zarówno coachów jak i klientów. 

Ps.

Właśnie z powodu tej różnorodności dotyczącej naszego rozwoju używam w coachingu języka metafory, symbolu, zabawy konwencjami literackimi i artystycznymi. Moje wątki powieściowe służą zbudowaniu dystansu, są zaproszeniem do budowania własnych skojarzeń i analogii, szukanie siebie, anty siebie oraz integracji własnej osobowości na wyższym, bardzie użytecznym poziomie.  Rysunek, fotografia, słowo, literackie wątki fantazy – zawsze chodzi o autorefleksję w wyniku, której rodzi się samoświadomość i lepsza jakość życia. Siła luster. Tylko wampiry i demony nie mają odbicia w lustrze.

Cdn.

Co decyduje o skuteczności coachingu? [1]
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. No nic trzeba przetrwać ten czas , kiedy coaching, będzie reklamowany jako panaceum na każde zło i póki będzie modnym dodatkiem do CV. Ja mam takiego fajnego Coacha w Kościelisku. Kasia moja Gaździna to nawet nie wie, że ją tak nazywam :) Ona nic nie doradza tylko pyta :) Mądrość, która wyrosłą z natury. Panie Macieju dostałam pozwolenia wysłania na konkurs jej zdjęcia , które zrobiła na naszej wspólnej wyprawie. I po prostu , padłam jak usłyszałam jej komentarz: “jak wygram to się pojadę szkolić ” i gdzieś tam w podtekście było, ” jak Bóg da to pojadę ” ;)

  2. No cóż… już kiedyś napisałem w jednym ze swoich artykułów… “Niech ręka kapitalizmu, która jak lejek cedzi tych którzy będą mieli więcej siły by utrzymać się na rynku”.

    Odpowiedzialność możemy brać tylko za siebie. Warto jednak obserwować zjawiska jakie dzieją się w naszym środowisku. A te są co najmniej niepokojące.

    Coaching będzie się jeszcze przez co najmniej 20 najbliższych lat gruntował na rynku polskim. Jak wszystko co nowe, jest krytykowany, wyśmiewany, nieakceptowany. Z każda nową myślą, ideą tak było. Wszystko do czasu aż będzie niezbędnym elementem rozwoju osobistego człowieka. A to…nieuniknione :)
    Polecam mój artykuł o promocji coachingu: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=357399991050077&set=a.182466105210134.36223.118792271577518&type=1&theater

  3. Dokładnie. Wierzę, że długofalowo wygra zdrowy rozsądek, a ludzie nauczą się wybierać mądrze.

    pozdrawiam ciepło,
    Gosia
    http://www.strefa-zmiany.pl/

Komentarze są wyłączone.