Coaching i Chomsky

św. Marcin dzieli się płaszczem z żebrakiem
św. Marcin dzieli się płaszczem z żebrakiem

Pisałem już o tym wcześniej, wielokrotnie, że coaching nie jest wyłącznie sztuką lub techniką zadawania trafnych pytań. To w istocie nieustająca praca twórcza. Wracam do moich wątków książkowych z Coaching, kreatywność,  zabawa. Natrafiłem na tekst Chomsky’ego, co za koincydencja! Nie tak dawno potwierdzono w badaniach nad neuroplastycznością mózgu, że wiedza i doświadczenie są ważnymi czynnikami sprzyjającymi uzyskiwaniu ponadprzeciętnych rezultatów zwłaszcza, jeśli towarzyszy im raczej wyższa od przeciętnej inteligencja. Jednak te trzy czynniki (wiedza + doświadczenie + inteligencja) mogą się wzajemnie blokować. Człowiek staje się wówczas zachowawczy, konserwatywny w poglądach, raczej woli odcinać kupony niż eksperymentować. To los rozlicznych wybitnych postaci, które sprzeciwiały się postępowi w jednym obszarze, choć były twórcami postępu w innym.

Noam Chomsky w Silent Weapons for Quiet War pisze, że kluczowym elementem manipulowania społeczeństwem przez mainstreamowe media w służbie globalnego kapitału jest odwracanie uwagi od prawdziwych problemów i kreowanie problemów sztucznych a następnie dawanie sztucznych lecz spektakularnych rozwiązań.

Najpierw, na przykład, antagonizuje się społeczności ismalskie wobec Zachodu, wcześniej umożlwiając częściową emigrację ludzi i transfer kapitału. Następnie te społeczności się spycha, izoluje, pogarsza ich sytuację bytową, wreszcie prowokuje. Następnie antagonizuje się społeczności zachodnie, na przykład kreując konflikty, zamachy, zagrożenia a potem wypowiada się wojnę terroryzmowi atakując  bezbronne kraje, w który znowu wtórnie, część społeczności się antagonizuje jeszcze silniej widząc w najeźdźcy okupanta a nie wyzwoliciela. Zdestabilizowaną Syrią, Pakistanem, Irakiem, Afganistanem – łatwiej jest manipulować, bez trudu można taki kraj kontrolować siłą i zarabiać na wojnie, skutkach wojny, surowcach i eliminowaniu skutków wojny. Tak działa doktryna cenionego, zwłaszcza w USA, Miltona Friedamna, doktryna zmiany przez kontrolowany konflikt. Wojna i rewolucyjna zmiana, rzecz jasna kontrolowana przez kapitał, to najlepszy sposób na biznes. Wówczas potencjał i kreatywność społeczna a także odpowiedzialność są powstrzymywane, gdyż większość ludzi w społeczeństwach wysokorozwiniętych realizuje, w istocie niepotrzebne dla ich osobistego szczęścia, narzucone scenariusze. Albo pogrążają się w konsumpcji albo walczą o wyższy poziom konsumpcji, chcąc dorównać marketingowym, sztucznym wzorcom a nierzadko jednocześnie pogrążają się w alienacji i anomii. Wróg wewnętrzny i zewnętrzny przecież czuwa, czyha, zakrada się i może w każdej chwili odebrać dobrobyt i bezpieczeństwo człowiekowi, który chce przecież tylko mieć nowego iPhonea, o niczym kłopotliwym nie wiedzieć i niczym się nie martwić.

Wyhamowanie potencjału i anomia, konserwatyzm i utrzymywanie paradygmatu powstrzymują proces odpowiedzialności społecznej i odpowiedzialnej zmiany. Przypomnijmy z historii: Albert Einstein negował fizykę kwantową, lord William Kelvin konstrukcje lotnicze i aerodynamikę, Thomas Edison prąd zmienny, Bill Gates pojemność pamięci komputera i potrzebę wyszukiwarki internetowej, kolejny noblista w tym gronie: fizyk amerykański Robert Milikan negował energię jądrową, a producentom muzycznym w USA zabrakło wyobraźni by promować Sixto Rodriqueza – rozsławionego Suger Mana, dopiero 30 lat po premierze autorskiej płyty, dzięki oscarowemu filmowi. Istnieją setki, tego rodzaju przykładów, karier i osiągnięć zastopowanych przez brak kreatywności, przez uparte pogrążanie się w konserwatywnym podejściu, w raz utrwalonym paradygmacie. Zarzucono i do dziś nie wznowiono na przykład badania Nicoli Tesli nad tanią energią odnawialną, bo ludzie, którzy opanowali obecnie eksploatowane źródła energii nie chcą stracić gigantycznych zysków. Prąd w gniazdku pozyskiwany ze spalania węgla lub elektrowni atomowych to jedyna, dostępna technologia? Samochody i samoloty na toksyczne i drogie paliwo to jedyne energia, która mogłoby napędzać silniki? Niestety to tylko paradygmat, umowa, a czasem zmowa, która wymusza na nas określone zachowania i postawy. Podobnie rzecz mają się również w innych obszarach, choćby praw do utworów słynnego zespołu The Beatles, które swego czasu nabył Michael Jackson, skutecznie tym samym blokując możliwość wykorzystywania genialnych kompozycji czwórki z Liverpool. Pewnie nigdy nie usłyszymy ich muzyki w nowych aranżacjach.

Tanim i skutecznym środkiem komunikacyjnym są motolotnie. Jednak gigantyczne inwestycje w infrastrukturę drogową na świecie muszą się zwracać, dlatego tanie lotnictwo w ogóle nie jest rozwijane. Podobnie jest z zaawansowaniem technicznym naszych komputerów. Najpierw musi się sprzedać starsza technologia zanim korporacje zdecydują się na upowszechnianie nowej. Przez początek XXI wieku zabieg powstrzymywania rozwoju technologicznego w telekomunikacji dotyczył możliwości korzystania na jednym urządzeniu zarówno z Internetu, telewizji, sieci telefonicznej jak i namierzania satelitarnego. Techniczne takie możliwości istniały już w latach 80 XX wieku. Identycznie rzeczy mają się w branży farmaceutycznej, spożywczej czy samochodowej. Z jednej strony decyduje tu biznesowa kalkulacja i swoisty kapitalistyczny oportunizm, z drugiej zaś efekt hamowania kreatywności. Podobnie rzecz się ma z głodem, brakiem wody, eksploatacją zwierząt, przeludnieniem, regulacją poczęć – od dawna można te problemy powstrzymywać, zjawiska regulować, nadwyżki żywności skierować do głodnych, upowszechniać zdrowe wzorce przez masowe media. Z jakiego powodu tak się nie dzieje? Jednym z nich jest chciwość, drugim potrzeba aprobaty, społecznej nobilitacji wykorzystywana perfekcyjnie przez współczesny przemysł i media.

Wiemy z badań, że wybitnym twórcom, którzy w pewnym momencie rozwoju kariery negowali dalszy postęp brakowało elastyczności i kreatywności. Eksperymenty dają nam odpowiedź, że ludzie deklarują różne aktywności, obiecują sobie i innym różne działania, zobowiązują się, przyrzekają, angażują się w najprzeróżniejsze rzeczy dla uzyskania aprobaty, lub choćby chwilowej akceptacji, dla złudzenia miłości. Znamy bardzo wiele tych relacyjnych tricków i gier w: lubię cię nie lubię, postaraj się bardziej, nie jesteś taki dobry jak myślałem, ludzie są podli, gdybym nie był skrzywdzony, nikomu nie zaufam ale tobie zaufam ale już ci nie ufam, ludzie są mi obojętni, ludzie są cudowni zwłaszcza ty, tylko ty możesz mi pomóc, gdyby nie ty… Wiele osób zachowuje się dziecinnie w przeciwieństwie do dziecięcej autentyczności i spontaniczności. Dawno temu ich otoczenie wychowawcze nie zadbało o ich poczucie siły i wartości, zostali dziećmi w skórze dorosłych. Coaching wzmacniając osobiste wybory i odwołując się do zasobów jednostki, może ów niekorzystny stan zmieniać, może być metodą i siłą wyciągającą człowieka z anomii.

cdn.

Coaching i Chomsky
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

24 komentarzy

  1. @Magda polecam spróbować lekcje przez skype :) Znasz uczniów oni ciebie , może się udać. kasę zawsze można wysłać. @ Ania Aneczka ten kto zostaje we wspomnieniach nigdy nie umiera i tego się trzeba trzymać. Moi znajomi po drugiej stronie często mi pomagają :) Naukowcy dowodzą, że sny czyszczą tylko mózg… biedni są…

  2. Dżo-ann,Magda ,dzieki za dobre slowo….

    kiedys i tak trzeba odejsc,ale czasem wydaje sie za szybko….za wczesnie,jeszce nie czas…
    komu to jednak oceniac???? nam ,ktorzy płacza nad soba po stracie kogos bliskiego?

    czy winny tu koncern farmaceutyczny?za duzy stres?uposledzone mechanizmy genetyczne?toksyczni rodzice?aspartam czy inna chemia w zyciu i jedzeniu,za malo ruchu? za malo radosci?

    czy taka kolej rzeczy i smierc tez jest ok.

    jak cale mnostwo niechcianych zdarzen,a przeciez bardzo ludzkich,naturalnych,powtarzalnych. Wypartych poza margines spolecznej swiadomosci.

    Choroba ,cierpienie,starosc, smierc.

    w tym wszystkim swiat trwa dalej ,sloneczny, piekny, soczysty w kolorach, w deszczu …
    jeszcze bardziej intensywny ,jeszcze mocniej pachnacy i rzeczywisty

    śmierc kogos bliskiego to jedna z tych wysiadek w łan żyta…a może w łan życia
    gdy dociera cała jego pełnia ,cały sens, całe czlowieczństwo

  3. Piękny dziś dzień w Dublinie.
    Piękna pogoda.
    Super lekcje z moim uczniami.
    Super śpiewanie piosenek Beatlesów z moją najmłodszą uczennicą.

    Ale już powoli się żegnam z tym miastem.
    Dzisiaj spacer wieczorny po moich ukochanych Docklands.
    Nasyciłam oczy ukochanymi widokami.
    Most Samuela Becketta.
    Millenium Tower.
    Grand Canal Square.
    To jest takie żywe miasto.
    Miasto młodych ludzi.
    Pięknie.
    Sałatka i smoothie z mojego ulubionego sklepu.
    Spacer wzdłuż kanału.
    Super chwile.

    No i cieszę się tym wszystkim, i doceniam każdą chwilę w moim ukochanym mieście.
    Chciałabym tu zostać.
    Ale wszystkie pomysły na to jak to zrobić z praktycznego punktu widzenia mi się wyczerpały.
    Wydaje mi się, że sprawdziłam wszystkie możliwe opcje na znalezienie stałej pracy.
    I nic.

    Ale postanowiłam, zamiast się martwić, że nie mogę mieć czego chcę,
    nacieszyć się do woli tym moim ukochanym miastem.

    No i przykro mi będzie powiedzieć uczniom, że już nie będę ich uczyć.
    Czuję się tu im naprawdę potrzebna.
    Znajomość języka tutaj może realnie pomóc komuś odmienić życie.

    Ale trudno.
    Jest jak jest.
    Jak mówi Tolle, życie bez oporu i przywiązywania się, to
    droga do wolnego życia.
    Podjęłam decyzję – nacieszę się jeszcze tym miastem jak mogę.

    Jutro kolejny piękny dzień.
    Czego i wam życzę.

  4. Ania, przytulam cię też.

  5. Doładowałam baterie w Kościelisku. Gazdostwo moje kochane zadbało o klimat jak zwykle. W głowie nowe pomysły na działania artystyczne …. trzeba usiąść i spisać, bo tyle tego… :) Nawet przez Kraków przemknęłam, wciągnęłam trochę mocy czakramu. Tak mi się zachciało zaszyć w takiej chatce na uboczu, z piecem do chleba i oscypkami u sąsiada :) Warsztatcik bym sobie otworzyła, wieszała garnki na drewnianych wieszakach i ozdabiała różne fajne rzeczy, pachnące drewnem :) O jak fajnie, jeszcze sobie tak posiedzę i podumam, zanim dopadnie mnie szara rzeczywistość ;)

  6. Przykro mi bardzo Aniu. Z każdym bliskim człowiekiem umiera spory kawałek nas samych. Mocno Cię przytulam.

    I wyrażę swoją złość na firmy i koncerny farmaceutyczne (omijam wspaniałych lekarzy jak dr. Andrzej Szczeklik, którzy w istocie leczą). Te wszystkie pastylki muszą się w końcu sprzedawać???? To jest biznes, nie??? Świat to niestety globalna wiocha. Potrafi być piękna, ale tzw. spiskowa depopulacja ludności wcale taka mało realna nie jest, a w postaci np. wirusa świńskiej grypy, eboli czy tabletek na ból głowy, a właściwe tabletek wzmagających AIDS w Afryce (głośny proces znanej firmy farmaceutycznej w USA). Muszą nas z czegoś leczyć, a jak nie mają z czego to choróbsko “dziwnym trafem” zawsze jakieś się przypałęta. Zastanawia liczba chorych na nowotwory – zwłaszcza dzieci????
    Najpierw tzw. globalne przyjemności czyli aspartam, “pyszne” stabilizatory E coś tam, opryskiwane owoce i warzywa, leki w których jest wszystko oprócz tego co napisane wyssaną z palca reklamą a potem globalne choroby, z jakimi niby koncerny walczą.
    Masę katastrof i krzywdy wokół to człowiek sam ma myśli takie, a nie inne.
    Chciejmy tworzyć światy zdrowego trybu życia. Antrykot to tylko uprzedmiotowiona krówka a cola niszczy zęby, idzie jesień – trujące grzyby są bardzo podobne to tych jadalnych i nie wiadomo co jeszcze? Jeśli wiemy, że jesteśmy trybikami w machinie to jesteśmy świadomymi trybikami i więcej możemy dobrego dla siebie i innych zrobić. Na przeziębienia, ból gardła, przeziębieniowy ból głowy polecam korę wierzby: Do garnuszka: szklanką wrzącej wody zalać trzy płaskie łyżeczki kory i gotować 15 minut, potem 15 minut odczekać.

  7. “…wszyscy rowni wobc czasu i plomienia
    na moiam podworku blues,na zegarze wieczor
    nie ,nie czekaj tylko zyj………..”

  8. nigdy sie nie jest procentem statystyki
    zawsze sie jest 100%

  9. dzis odszedl ktos mi bliski.

    w tej calej wielkiej machinie biznesu ,polityki,manipulacji
    taki maly trybik,nie istotny z globalnego punktu widzenia

    z tego jednego punktu widzenia nastapil koniec swiata

    caly wszechswiat jednego czlowieka przestal istniec

    niby wiem ,a jednak nie wiem jak to bedzie ,gdy sie nie uslyszy znajomego glosu przyjaciela
    w sumie nie wiem ,co mam z tym zrobic ,wiec robie to co najlepsze-placze

  10. U mnie dzisiaj zimno.
    Nie na dworze, bo na dworze cały czas dość ciepło.
    Ale w duszy mi dziś zimno.

    Mimo, że miałam 4h fajnych lekcji z fajnymi ludźmi.
    Bilet na 16go zabukowany.
    Chyba jednak wyruszę w drogę powrotną do domu.
    Ale póki wyruszę, nacieszę się jeszcze barwnymi knajpkami Dublina.
    I moim ukochnym mostem Samuela Beckhetta.
    I ukochanymi Docklands.

    Chciałabym mieć ciastko i zjeść ciastko.

  11. I taki Majdan wszędzie. Tam nie jest dla mnie jasne co się właściwie dzieje. Kto z kim jest w konszachtach, układach i układzikach. To się zmienia. Dwaj najlepsi przyjaciele mogą być wrogami, kiedy dochodzą pieniądze i wspólny biznes upada albo ktoś kogoś wykpi

  12. O celny głos rozsądku w.aga :-)

    Przypomnijcie mi Ukraina w ogniu zaczęła się gdy Janukowycz nie chciał się podać do dymisji? I potem wojska tzw. separatystów do których działalności nie przyznaje się W. Putin? To nie może być człowiek całkiem zły – ma dwie dorosłe córki?
    Ania Lubon ciekawy koment. Daje do myślenia o wybitnym Chomsky’m…

  13. Zawsze tak było i będzie. Będą ludzie skromni dostosowujacy się do sytuacji i będą pochłaniacze materii. Im więcej będą mieli tym wiecej będą potrzebowali. Nie dadzą innnym zaistnieć. Zawsze muszą być najlepsi i najkreatywniejsi. Towarzystwo wzajemnej adoracji nie dopuszczające zmian i konkurencji. Zmowa 1% najbogatrzych. Po co im ta kasa?Złotem się jeszcze nikt nie nasycił.Może to ludzie chorzy i nieobliczalni?My na to pozwalamy. Po co sobie d. zawracać. A czas pomyka.Niektórzy wierzą w reinkarnacje inni w życie pozagrobowe. No a teraz? Dzisiaj…Nie isc utarta scieżką. Co moge zrobic dla drugiego?

  14. Cześć Kochani ponownie! Hej @Magda uszy do góry i pierś do przodu ;-* Irish Koniczynko :-)
    Ćwiczę łapanie chwili – staram się znowu być obecna jako oko obserwatora samej siebie w samej sobie. Zapominam wszystko,co wiedziałam do tej pory (wiedzę i doświadczenie porzucam i zatapiam się tylko w inteligencji odczuwająco-myślącej).

    Piję filiżankę serdecznika. Właściwie najulubieńszą, bo z serca daną filiżanę :-) Słucham radia classik fm i czytam po raz trzeci tekst Pana Bennewicza. Konsumpcja mnie nie przeraża tylko jeśli dotyczy wszystkich, a nie tylko tych wybranych. Jeśli jakiegoś polityka szanuję to za człowieka, którego zdołał w sobie uratować.

    Niedziela w Krakowie rozleniwia czas. Ciągnie się on jak lana kluska peerelowska. Siedzę w kucki pod kocem, bo mnie chłodno jak nie wiem (kucki i ojojoj słowa pochodzące z języka żydowskiego). Płonie świeca. Lubię potem wpatrywać się, skupiając wzrok na knocie i przestrzeni wokół) w taniec dymu i zapach propolisu. Niedziele wrześniowe są ciekawe. Pojedyncze drzewa na osiedlach – uwidaczniają zmaganie lata z jesienią. Widziałam dziś sojkę, która porwała orzecha dzięciołowi na Olszy. Olsza to dzielnica, gdzie kiedyś były tylko lasy pełne olch.
    Kierowcy szykujcie kaskę na zmianę opon, a potem na płyn do szyb.

    Zbliża się Rocznica War Trade Center :-( Pamiętamy.
    Bardzo ciekawa notka na blogu. Widać, że autor jest pracownikiem światła. O wielu sprawach opisanych tu nie miałam pojęcia. Bogacze z USA i Rosji zapominają w szerszej skali, że nie są jedynymi śmiertelnymi ludźmi na planecie Ziemia, a niewolnik, który widzi, że jest niewolnikiem potrafi siebie i ich wyzwolić. Król, władca feudalny, car, miliarder, Pan i Władca pozostawiony sobie jest samotnikiem, eremitą, nie ma nad kim sprawować władzy toteż jej nie ma. Co może zrobić z nagromadzonymi skarbami kiedy otruje albo zetnie głowę tego, z kim mógłby się nimi podzielić. Tak było już w historii i nikomu to szczęścia nie przyniosło. Nie idźcie tą drogą!!!!
    Miłek reszty niedzieli!

  15. Madzia mindulness jest wciąż trudną sztuką! W weekendy w Krakowie ćwiczę uważność, skupienie na chwili, zapominam o tym wszystkim, co wiem i rozgrzewa procesory mindfulness od nowa. Idę rano przez pusty park i nagrywam na komórkę zieleń drzew, szum strumienia, ptaki świrujące w koronach drzew. W pracy staram się zatapiać w chwile, a to wcale łatwe nie jest.
    Na razie jeszcze nie odniosę się do notki. Wymaga wnikliwego, ponownego przeczytania, a tak to pobieżnie bym coś strzeliła.
    Dziś pogoda się popsuła, niebo burzowe zabrało słoneczna aurę. Ptaki śpiewają od rana. Kraków tętni kafejkami, pubikami pełnymi turystów dopiero koło południa. Lubię siedzieć w kucki i uspokajać się świergotem ptaków za oknem przy zapalonej pszczelej świecy.
    Nie dalej jak wczoraj widziałam parę uśmiechniętych Arabów – ona w hidżabie. On trzymał ją za rękę i czule się do siebie odnosili. Czuję, że łapie mnie pierwsze przeziębienie a nie mam lekarstw więc zrobiłam odwar z kory wierzby. Zatrzymuję troszkę czasu dla siebie.
    Całuję Kochani w policzek :-)

  16. dziękuję za nowe słowo, za anomię.

  17. Cała ta gonitwa wygląda jak walka osobowości o bycie w centrum i próbę udowodnienia swojego istnienia, podczas gdy tak naprawdę nie istnieje. Znów celny wpis Panie Macieju!

  18. jako dziecko mailam takie wizje-telefon komorkowy,bez kabla,albo taka mala latajaca maszyna do przemieszczania sie nisko nad ziemia na niewielkie odleglosci, ktora nazywalam “poduszkowcem” i bylam przekonana ,ze nprawde takie cos moze istniec,ze ojciec moze to zbudowac w garazu- jak rower albo radio….taki latajacy motorower….jak w “Arizona dream”
    ;)))))))))
    ;)))))))

  19. nie mowiac juz o wielkich biznesach,o zaangazowanych pieniadzach i megainwestycjach…
    o egoizmie calych narodow, krajow,plemion,wspolnot,za ktorymi stoi wielki pieniadz…
    ;(
    i masowa manipulacja

    na ile moge byc niezalezna?

  20. czy za tym naglym zahamowaniem kreatywnosci ponadprzecietnego umyslu nie stoi przypadkiem…zwykle przywiazanie?

    przywiazanie do stworzonej teorii,
    gdzie kolejnym krokiem naprzod byloby jej obalenie?
    i jednoczesnie zwalenie ego z pomnika slawy uzyskanej dzieki tej teorii ?????
    zaprzeczenie temu ,co sie samemu stworzylo
    “zamordowanie” wlasnego dziecka, dziela wlasnego umyslu????
    ;))))))))))
    w uproszczeniu- czy nie ego hamuje dalsza kreatywnosc????

    mi czasem ciezko spruc wlasna robotke, namalowany obraz,a co dopiero o dzialch a miare calego zycia…..

  21. Skoro zacząłeś od Chomsky’ego, to taka jeszcze koincydencja :) – dziś wszedł do kin fantastyczny film (animowany!) – Czy Noam Chomsky jest wysoki czy szczęśliwy. Michel Gondry, reżyser fantasta, rozmawia z Chomskym po angielsku, w języku, który zna średnio. To sprowadza hermetyczną dla wielu filozofię do najprostszych pytań i odpowiedzi. Na dodatek Gondry ilustruje to, co mu mówi Chomsky uroczą, prostą, dziecięcą niekiedy animacją. Te ruchome rysunki bywają także zaskakujące, bo opierają się na skojarzeniach, które ma reżyser (pracujący obrazem) na dźwięk słów i pojęć, którymi operuje lingwista. Piękna rozmowa :)

  22. W sumie to wszystko jest proste. Zmiana jest prosta. Tylko muszę być w 100% uczciwa wobec siebie.

  23. I znów ten wpis jakby adresowany do mnie. Kurcze, ile jeszcze różnych rzeczy muszę przeczytać, żeby w końcu coś zacząć robić inaczej?
    Mam poczucie, że teraz albo nigdy.

    Właśnie łazi po mnie pożyczony kociak. Dublin, dom z dzikim winem, super ludzie, super uczniowie, kociak.
    Nie może już być lepiej.
    Dzisiaj na targach jobsexpo w Croke Park był przedstawiciel Coaching Masters course.
    Postanowiłam zagadać.
    Ale oni nie mają bladego pojęcia o coachingu.
    Mindfulness? Jeez.
    To jak kurs dla zerówki.

Komentarze są wyłączone.