Coaching i wybory 1.

iluzja sprawiedliwości
iluzja sprawiedliwości

Maj 2015 to intensywny czas promocji coachingu w Polsce i oczywiście wyborów prezydenckich. Po zimie ludzie masowo spotykają się, szkolą, rozmawiają, wiecują. Wybory i coaching stały się przestrzenią zadziwiającego zderzenia postaw. Z jednej strony mamy festiwal populistycznych kłamstw, konserwatywnego zamrożenia albo po prostu głupoty – z drugiej promocję osobistego rozwoju w kierunku indywidualizmu.

Coaching przez duże C, coaching oparty o duchowość lub transpersonalny [czy jeszcze inne nazywy] jest przecież zaproszeniem do wzięcia spraw w swoje ręce. Warunkiem sine qua non coachingu jest wzięcie odpowiedzialności za swoje sprawy. Kampania wyborcza natomiast niemal w całości oparta jest na demagogicznych iluzjach pod hasłem: damy, zapewnimy, zrobimy. Demagogia niestety zastępuję prawdziwą debatę dotyczącą tego, co państwo powinno robić dla obywatela i w jego imieniu, zwłaszcza wobec i dla grup słabszych ekonomicznie, z różnego powodu wykluczonych lub bezradnych, a w jakich obszarach po prostu nie powinno przeszkadzać.

W istocie mamy walkę karnawału z postem, technik i metod zmierzających do najlepszego wykorzystania własnego potencjału [coaching] oraz iluzji, że państwo [w domyśle lepszy władca] rozwiąże ludzkie problemy lub po prostu coś da – wyciągnie ze skarbca i sypnie groszem. Ten podział to również podział na świadomości i brak świadomości, chęć wzięcia odpowiedzialności i chęć przerzucenia jej na zewnątrz, wraz ze swoją frustracją. Nie ważne czy szafujemy hasłem jow–ów, czy hasłem obniżenia wieku emerytalnego – wystarczy slogan, którego znaczenia niewielu rozumie ale hasło to przecież emocje. Co z tego, że za 5, 10 czy 20 lat państwo zbankrutuje i dzisiejszym 20, 30 – latkom będzie się żyło fatalnie [np. emerytury staną się śladowe jeśli wprowadzić populistyczne obietnice] jeśli dziś można dzięki temu podsycić iluzję i być może wygrać marsz o władzę.

Pytanie brzmi czy chcemy państwa pruskiego, którego wszystko kontroluje, jakiejś faszyzującej republiki, która mówi ludziom jak mają żyć, czy też państwa coachingowego, w którym ludzie sami obierają swoje najlepsze ścieżki, swoje – a nie narzucone im z góry? Niestety w obrębie samego coachingu, czy też hasła coaching sprawa nie jest jednoznaczna. Nie tylko popularność coachingu i dopływ słabo wyszkolonych coachów psuje markę, w obrębie popularyzatorów tego hasła i odbiorców nie brakuje również populistów. Dawni manipulatorzy, super trenerzy od natychmiastowych zmian, mistrzostwie militarnych technik wypływu i uwodzenia, propagatorzy błyskawicznych metod sukcesu – dopisali sobie do nazwisk słowo coach, a setki zwolenników populizmu, obiecanek i demagogii ruszyło hurmem na ich szkolenia. Dlaczego? Ukryli swoje pragnienie dotyczące oddania odpowiedzialności w iluzji super technik prowadzących do mentalnego przebudzenia.

Dlatego wciąż warto przypominać czym jest coaching.

cdn.

Coaching i wybory 1.
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. „setki zwolenników populizmu, obiecanek i demagogii ruszyło hurmem na ich szkolenia. Dlaczego? Ukryli swoje pragnienie dotyczące oddania odpowiedzialności w iluzji super technik prowadzących do mentalnego przebudzenia.”
    :-)

    Ta część narodu jest głupia albo… głupia. A może zagubiona? Spragniona? Zachłyśnięta?
    GRZESIAK jako naczelny coach RP ich napoi a potem wydoi… z kasy.
    I ogłosi narodowi drąc się ze sceny że osiągnął poziom rozwoju na którym fizyka kwantowa to dla niego żadne odkrycie.

    Hihi. Kiedy mu to ego pęknie?

  2. Strasznie często budzi opór u ludzi wzięcie odpowiedzialności za siebie, swoje życie, swoje sprawy. Ciężko też o radość czerpaną z tego, że się cugle swojego życia trzyma w swoich rękach?
    Ludzie trochę za łatwo wchodzą w system wychowawczy, w którym zawsze jest ktoś, kto im daje zakazy i nakazy, nagradza i karze. Nauczyli się, że aby przeżyć mają się słuchać albo radzić. Z obiema tymi czynnościami jest trochę łatwiej, bo odpowiedzialność scedowana jest na kogoś. Łatwiej się wymówić gdy coś pójdzie nie tak, a odpowiedzialność za decyzję jest dzielona lub wręcz ktoś inny jest winny czy obarczony.
    Najgorzej, że nim zobaczą co sobie robią w ten sposób, politycy i wszelkiej maści oraz niefachowi „fachowcy” w każdej branży korzystają z tego, jak chcą. To że aby dojść gdzieś i odnieść sukces, wręcz nie można się ślepo podporządkowywać w ławeczce i kulić pod siebie ogon pokazuje całe mnóstwo biografii niepokornych ludzi, na których nikt często nawet nie stawiał. Ciekawe, że ludzie czytają te biografie i oglądają filmy na ich podstawie, ale nie pociąga ich specjalnie ryzyko zmiany, wyciąganie wniosków czy dawanie sobie szansy na siebie. Nie wszyscy tak mają rzecz jasna :-) Na szczęście są tacy, co odnajdują smak życia na własne ryzyko i bilansują się in plus.
    Mnie strasznie długo zajęło wyzwolenie się z bycia grzecznisią szkolną, dalej przyglądam się swoim kawałkom ochoczego wychodzenia przed szereg. Lubię jednak być w tym procesie, nie odwracać głowy od tego, co mi nie pasuje i udawać że czego nie chcę widzieć, to tego nie ma.
    Pozdrawiam wszystkich na ścieżce rozwoju! :-)

  3. popieram wpis,pozdrawiam

Komentarze są wyłączone.