Coaching, powrót do źródeł cz.3

droga otwarta na zmiany
droga otwarta na zmiany

Dotychczas sądzono, że istnieje jakieś powszechne kryterium prawdy. Sądzono, że wyżej rozwinięte ekonomicznie cywilizacje mają lepsze i trafniejsze rozumienie wartości, zasad współżycia społecznego, trafniej też określają różnice między dobrem a złem. Słowo dotychczas i czas przeszły są mylące. Ludzkość wciąż orbituje wokół wartości bardziej wartościowych i lepszego stylu życia w porównaniu z gorszym, prawd prawdziwych wobec prawd nie prawdziwych. Gorsze lub lepsze są religie, systemy społeczne, modele gospodarcze, konkretne narody, ludzie, kolor skóry, poglądy, kluby piłkarskie i tak bez końca.

To tragiczne nieporozumienie i zadufanie było przyczyną eksterminacji całych społeczności, wojen i niemal wszystkich konfliktów społecznych w rozwoju cywilizacji. Szczęśliwie współczesna, zaawansowana neurologia oraz inne nauki pozwalają nam dostrzegać, badać i coraz lepiej rozumieć procesy poznawcze człowieka i doświadczać granic iluzji w jakich żyjemy. Jednak nawet nie przypuszczamy, spotykając na co dzień ludzi z pozoru otwartych i nowoczesnych, jak silne jest u nich przekonanie o własnej racji, o wyższości wyznawanych poglądów, jak mocno przebija przez ich sposób myślenia i działania, jak mocno determinuje dzisiejszego człowieka, który chciałby o sobie sądzić, że jest tolerancyjny i empatyczny? Nawet jeśli stara się nie poddać tej iluzji, to i tak często popełnia błąd, jak ten z nieszczęsnymi końmi wiozącymi grubasów do Morskiego Oka. [Swoją drogą co za przyjemność być w tłumie zadeptującym Tatry?] Ratując konie skazuje je na rzeźnię. Kraj rzekomych miłośników koni jest ich największym w Europie importerem na mięso. Gdy dziecku znudzi się ulubiony konik pod siodło, lub po prostu okazuje się byt drogi w utrzymaniu, bez problemu trafia do jatki ale najpierw musi przeżyć gehennę transportu i zarzynania. Tego już jednak dawny miłośnik hippiki nie chce widzieć, lub opowiada brednie o dużej ilości mięsa, które inaczej się zmarnuje.

Tymczasem pod spodem tego, na co bezkrytycznie się zgadzamy, bo tak łatwiej, bo tak chce kultura, pomimo iluzji rzeczywistości jesteśmy jednak bardzo różni. Upodobniamy się co prawda, tworzymy społeczności przez wprowadzenie w życie określonego systemu wartości, najczęściej narzuconego nam przez rodziców i środowisko wychowawcze, a potem przez kulturę. Proces ten nazywamy internalizacją, czyli uwewnętrznieniem zewnętrznych norm, uznaniem ich za swoje. Dodatkowo sprawę ułatwia przemożna potrzeba akceptacji społecznej, jeden z najsilniejszych narkotyków, dzięki któremu ludzkość tak szybko ewoluowała. W grupie przeżyjesz, w grupie raźniej, bez grupy jesteś outsiderem i nie masz szans.

Jednakże miarą skuteczności ludzkiego życia jest zadowolenie z jego jakości. To jedyna sensowna miara jaką znam. O ile zaspakajanie naszych potrzeb nie odbywa się ze szkodą dla innych ludzi, coraz częściej dodajemy tu: również dla innych istot  żywych, o tyle jesteśmy na dobrej drodze do siebie. Czasami jest to droga nietypowa, czasem odległa od głównych nurtów, niekiedy pod prąd, lecz oparta na osobistych wartościach. Droga rzadziej uczęszczana prowadzi do osobistej skuteczności w realizowaniu celów życiowych w zgodzie z własnym talentami, predyspozycjami i coraz lepiej uświadamianymi potrzebami. Coaching to, w tej chwili najlepiej usystematyzowana i sprawdzona, metoda, która umożliwia człowieka harmonijny rozwój. Nie na drodze buntu, jak dawniej bywało, wobec obowiązującego porządku, ile na drodze akceptowanej społecznie zmiany, która prowadzi do indywiduacji, czyli stawania się w pełni świadomą, integralną osobą ludzką.

ps. jakby pointą mego tekstu jest dzisiejsza sytuacja, premiera Tuska wybrano na jedno z najważniejszych stanowisk we współczesnym świecie, jest ich kilka i jedno z nich objął Tusk, żaden Polak od dawna, chyba od czasów Jana Pawła II – nie dostąpił takiego zaszczytu na międzynarodowym forum a prasa, politycy, opozycja nie wiedzą jak się zachować, nie mówiąc o całej rzeszy hejterów i populistów, to znaczy wiedzą jak się zachować…zachowują się wrogo, nieprzyjaźnie, niekiedy arogancko…smutne, Polacy uwielbiają pokazywać jacy są kontrsugestywni, aroganccy i zawistni, umniejszanie innych, zwłaszcza w chwili sukcesu to już stało się wzrocem

Coaching, powrót do źródeł cz.3
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

17 komentarzy

  1. Witajcie :-)
    Co dociera do nas z mediów? Blady strach i afiszowanie się pióropuszem pawim Rassiji. Mocarstwo wprowadzane w błąd, przez nadmierną potrzebę dominacji i kontroli. Byle zniszczyć każdą inną kulturę, ludzi, zabić syna matce ku sławie pośmiertnej. Rassija idzie jak czołg. Ludzie mądrzy, lecz psychofani, ale nie niebezpiecznie oczarowani jak Ługin Striełkowem dają się omamic obrazkomw telewizji jak nie ma tam serialu o Łubiance i prawdy o bezdomnych dobrze wykształconych na dworcu Moskwy i serialu o biedzie, która aż skrzeczy to wszystko jest podniośle, pięknie, pozorancko cudnie.
    Bułat Okudżawa, Tołstoj, Dostojewski nie przystali by na tę wojnę. Nie o to walczyli w swojej twórczości.
    https://www.youtube.com/watch?v=zkyCdz34iJ8

  2. Jak dobrze wrócić do czytania jednego z bliskich mi blogów. Bardzo lubię drobne dygresje tyczące się traktowania zwierząt. Takie ucieranie noska mięskożercą. Zjedz mięso zostaw ziemniaki to dopiero proces internalizacji, a może Coaching przy wędlinie? Pozdrawiam

  3. Tak, zgadzam się z Wami moi Kochani.
    W poprzednim komencie użyłam słów zjednoczenie medyczne a chciałam użyć, jak historycy sztuki, zjednoczenie mistyczne :)
    Rozpoczynam własną akcję “Znicz” tzn. ostrzegam kierowców i pismaków (dziennikarzy, którzy wykańczają życie ludzi aparatami fotograficznymi i gębowymi).
    W Krakowie już jesień na horyzoncie. Dużo turystów – razem raźniej patrzeć na wschód.
    Islandia ma podobno czerwony guzik alarmowy (wulkan) :(
    Na pocieszkę mówię sobie dziś: jak żyć – jeżeli jutra nie ma, to spokojnie dożyję, zobaczę co Tam jest.
    Dla @Bartek na dobitkę:
    https://www.youtube.com/watch?v=nLf-hOjKCU4&index=9&list=RDfIfVdkO2IMA

    Dla Aniula wiesz, że Magda mieszka w Krakowie, a myśli że mieszka w Dublinie. Już dawno wszyscy ludzcy wiedzą, że Kraków się rozciąga :-)
    Trzymamy kciuki za Damiana będzie Panem Magistrem :-)

  4. Jeśli Ty lub Twoi najbliżsi współpracownicy nie pojadają ośmiorniczek na koszt obywateli w restauracji Sowa & Przyjaciele – to nie martw się.

  5. Co do Pana Tuska, czy powinnam się martwić , skoro sam premier emigruje?

  6. Może już dość tej hodowli mięsa armatniego? Wszędzie! Nie mówię o serwilizmie, ale szlachetne idee są wypaczane w imię prywaty układów zabezpieczonych na pokolenia.

  7. Mam bordera jeśli chodzi o Kraków. Kocham i nienawidzę czasem tego miasta. Oby nie było tak, jak pisze m.in. Applebaum, Michnik, Bakuła że na Krymie pochód młodziutkich, którzy nie mają nic do stracenia a na odwagę zamiast polskiego cydru hektolitry wódki czerwonoarmistów się może nie skończyć.

  8. Magda może Twoje miotanie się to empatia w sytuacji pamięci pokoleń 1 września 1939. Jest coś, że się człowiek łapie na podnoszeniu głowy do góry przy szumie samolotów i na rozruchy wojenne uwikłanych w zagarnianie ziemi do Rosji młodych chłopców, którym “tylko” dać karabin do ręki. Gdzie chce dojść Rassija, bo nigdy nie szła na bezkrwawą kawę w odwiedziny, a strącała z własnych łóżek w domostwach (nawet Niemcy gospodarzom oszczędzali własnej pościeli) i z niewiedzy, głodu, przerażenia samym sobą gotowała kury bez patroszenia?

    Magda powzięłaś decyzję :-) Trzymaj się jej. Buziaczki cmokaczki
    Czujesz niepokój o bliskich.

  9. Znalazłam niepochlebne komentarze nt Tuska na forum w prasie irlandzkiej. Że jest neoliberałem, który zagraża przywilejom społecznym, które Irlandczycy mają zagwarantowane w konstytucji.

  10. Fajnie masz Dżo-ann, że mieszkasz w Krakowie. To jest chyba najfajniejsze miasto w Polsce.
    Ja dzisiaj zmarnowałam dzień na próbie podjęcia decyzji – wracać we wtorek czy zostać. Okropnie się z tym miotam jednak. Dlaczego tak trudno mi określić czego tak naprawdę chcę? W końcu to moje życie, decyzja powinna być łatwa.

    Co do parszywego systemu.
    Tutaj jest trochę lepiej. Ale wystarczy się przejechać autobusem w godzinach szczytu, żeby zobaczyć wymęczonych, zaspanych ludzi. Może ten system jest parszywy w każdym kraju?

  11. Ja dziś zgłębiam matryce neuronalne ;-) W Krakowie remonty nawierzchni, mostów, szyn. Ciężka odpowiedzialna praca, ale panowie mądraskowie dają radę (popatrzcie pracują nawet w niedzielę, a my ujadamy na korki i objazdy)

  12. Mądre spostrzeżenia Magda! to o czym piszesz to dla mnie rana, odwet za bycie zmywakiem, mopem, pijokiem bez języka. Urażona duma – męska ambicja drzemiąca w każdym, absolutnie każdym – nawet więźniu człowieku.

    Dziekuję za ten wpis pełen prostych, esencjonalnych acz ważnych kwestii.

  13. I parszywy system to nie “wina Tuska”. Na to pracujemy my wszyscy, a w pierwszym rzędzie jednak rządzący wszelkiej maści.

  14. Wolimy odrzucić świadomość. Smutne to prawda? Nie chcemy zgłębiać, zrozumieć siebie. Wolimy często, choć na szczęście nie wszyscy żeby ktoś podał nam na tacy wszystko i nic. Chłam może być, w końcu mamy kłopot z poczuciem wartości – bezdomni, żulernie, wagabundzi outsiderzy to nie ewenement na skalę światową to i możemy łyknąć chłam. To obnaża system, w którym człowiek mało się liczy. Jak się tu cieszyć zwycięstwem premiera, gdy się człowiek czuje jak niewolnik systemu? Nic nie ma z życia oprócz zapierniczania za darmochę.

    Może gdyby dysproporcje były inne… Nie chodzi o to by bogatemu zabrać, porysować samochód, okraść mieszkanie na złość. Nikt nie kradnie drożdżówki, gdy na nią ma. Gdyby Ci na dole mieli jednak proporcjonalnie więcej i nie czuli się wyzyskiwani, zmieszani z błotem, nie byliby szargani przez własną zawiść i zazdrość oraz godne pożałowania donosicielstwo.
    Skąd gwałty, rozboje, ustawki? W podświadomości mężczyzna nie czuje się godny kobiety i zasługiwania na normalne zjednoczenie miłosne i pewność własnej męskości. Naród to wszyscy ludzie – niestety większość zapitalająca co dzień na kieszonkowe albo bezrobotna po kolejnej wylotce z pracy bo wiadomo, że ludzie dają sobie często wycisk psychiczny. Drastyczne różnice w kieszeniach obywateli przekładają się na nasze złe samopoczucie i skrajne hejterstwo – złorzeczący flaming.

    Gratuluję Premierowi – zdobył to do czego dążył w swych politycznych dążeniach. Jednak ludzie lubią być traktowani poważnie w kwestiach obietnic i z szacunkiem, bez względu na wykonywany zawód, a że mają swoje emocje, bo krew nie woda to budują swoje frazy i frazesy. To jednak dobrze, bo czują się bezpieczni w jakiś sposób.

  15. Ja trochę z poślizgiem śledzę wydarzenia międzynarodowe. Sukces Tuska jest jednak wielki.
    Ma rację pan Maciej, że nie potrafimy gratulować komuś sukcesu, czy wręcz cieszyć się, że to w sumie nasz sukces. I mówię tak mimo, że nie jestem fanką T. I to umniejszanie innych … Ja myślę, że to jak traktujemy innych najlepiej oddaje to, jak traktujemy sami siebie. Moi nowi uczniowie, Polacy którzy tu w Irlandii zbudowali bardzo często swój sukces, bywa że nienawidzą Irlandczyków. I traktują ich wrogo i arogancko właśnie. Dziwna jest ta polska nienawiść.

  16. Będzie się działo.
    Ciekawe jak ten cały dwór poradzi sobie bez króla, który dyktował każdemu co robić. Już widać początki paniki. Jak żyć Panie Premierze?
    Dobry menedżer jest trochę jak znikający coach, pozwala innym rosnąć i przejmować odpowiedzialność.Niestety w naszym modelu partii wodzowskich,który powstał z m.in. powodu takiej nie innej ordynacji wyborczej im więcej miernych wiernych tym lepiej dla wodza.

  17. Taaaaką reformę szkolnictwa nam MEN przygotowało , że ho ho. Tylko nic a nic tam nie ma o indywidualizacji, rozwijaniu talentów, świadomości i integralności….

Komentarze są wyłączone.