Coaching tao i polityka

władza
władza

Nie, nie chodzi mi o politykę, w żadnym razie. Nie zajmuję też stanowiska politycznego ani nie kibicuję żadnej partii. Polityka co prawda jest z definicji zinstytucjonalizowanym sposobom rozwiązywania sporów lecz dalece niedoskonałym, w istocie nietaoistycznym.

Taoistyczne podejście, które sobie cenię, choć liczy tysiące lat, wydaje się jednak tak odległe od współczesności, jak rozmowa z hodowcą lisów o miłości do zwierząt, z handlarzem bronią o przemocy, z ortodoksyjnym biskupem o kapłaństwie kobiet, z rzeźnikiem o wegetarianizmie, ze złodziejem o uczciwości,  z politykiem o kłamstwie i prawdzie. Jako socjolog i transpersonalny psycholog  widzę i opisuję, to co w mojej mapie świata dostrzegam jako zjawiska istotne dla mojego życia w zbiorowości o nazwie: społeczeństwo polskie. Używam do tego opisu pojęć innych niż politycy.

W swojej książce Zabić coacha oraz na blogu pisałem o teorii Thomasa Hobbesa, który twierdził, że polityka jest w pewien sposób nieunikniona. Ludzie – zdaniem Hobbesa, z natury popędliwi, chciwi, nastawieni rywalizacyjnie doszli do wniosku, że muszą oddać znaczną część swojej wolności – w ręce władzy aby ta, ograniczająca i kontrolując niebezpieczny egoizm jednostek, umożliwiała im życie w zbiorowości. Życie względnie bezpieczne. W pewnym sensie ducha tej idei wdrażał w życie kalwinizm – człowiek, z natury grzeszny musi poddać się społeczności aby tym samym realizować wolę Boga. Bóg wybiera i namaszcza sprawiedliwych, ich powodzenie życiowe jest znakiem błogosławieństwa bożego.

***

Wcześniej w historii, w swych poglądach jeszcze dalej szedł Konfucjusz, który w instytucjach władzy, w prawie, w regułach i hierarchii upatrywał jedynego skutecznego mechanizm ładu i sprawiedliwości. Dlatego, jego zdaniem, państwo, jako instytucja kontrolująca i porządkująca było wartością nadrzędną, zaś polityka sposobem realizowania interesów władzy, jedynie słusznej i jednie możliwej struktury utrzymującej ład społeczny.

Natomiast demokracja, która nie mieściła się w konfucjańskich złożeniach, jako najbardziej szkodliwa z możliwych form dająca prawa niedouczonym tłumom, oddaje głos zwykłym ludziom, przynajmniej w teorii. Demokracja poprzez przedstawicieli, którzy reprezentują głos swoich grup odniesienia, wyraża opinie i potrzeby tychże grup, jednakże nie jednostek. Ludowładztwo wielokrotnie wykluczało, i nadal w wielu krajach wyklucza, jednostki oraz mniejszości funkcjonujące niezgodnie z wolą większości. Sokrates ginie, gdyż zdaniem większości demoralizuje młodzież. W spartańskiej demokracji militarnej wszyscy słabi byli eliminowani, podobnie jak regulowana była populacja dziewczynek i chłopców by utrzymywać właściwy przyrost naturalny i militarny skład populacji. Regulacja? Eugenika? Dziś nazwalibyśmy to zbrodnią.

 ***

Chociaż demokracje nowożytne starają się uwzględnić głos mniejszości to jednak wciąż żywe jest przekonanie, że większość (w tym większość wyborcza) ma rację i tylko jej głos się liczy. Pogląd ten dotyczy spychania na margines mniejszości religijnych, politycznych, seksualnych, etnicznych i wszelkich innych – wystarczy przecież dowolna cecha aby ktoś wydawał się inny a zatem obcy. Uchodźcy u bramy Europy są tego najlepszym przykładem.

Niestety już w samej idei demokracji zawarte jest wysokie ryzyko. Tak jak nie powierzysz kierowania 80 tonowej ciężarówki z przyczepą amatorskiemu kierowcy, który dotąd jeździł fiatem pandą, tak finansów firmy, która obraca milionami, nie zlecisz księgowemu, który rozliczał pity sąsiadom z bloku. Jednak zaślepieni ideą demokracji, zwłaszcza w Polsce, sądzimy, że każdy obywatel nadaje się na polityka, gdyż każdy zna się przecież na problemach społecznych. Co gorsza uproszczone opinie wyglądają z grubsza jak całkiem sensowne propozycje. Duch Nikodema Dyzmy wciąż żyje wśród nas i ma się dobrze.

 ***

Większością, zwłaszcza słabo wykształcona, o niskiej samoświadomości daje się znakomicie manipulować. Im bardziej uproszczona wizja świata, im większa podatność na sugestie, im silniejsze emocje – tym łatwiejszy to proces. Jeśli dodamy do tego nieufność, zabobonność, lęk przed nieznanym, stereotypy – to sprawa jest dość prosta. Im bardziej jednoznaczny, biało-czarny obraz rzeczywistości, tym lepiej przemawia on do osób mniej wykształconych i podatnych emocjonalnie na sugestie. W takich klimatach wystarczy podsycać stereotypy.

***

W Polsce niestety cała klasa polityczne, bez wyjątku, zmarnowała społeczne szanse po zmianie ustroju w 1989 roku wzmacniając mechanizmy ksenofobi, alienacji społecznej i braku zaufania. Zaczęło się od wałęsowskiej wojny na górze. Potem Unia Wolności przyjęła wyższościowy ton, natomiast w plebejskim społeczeństwie inteligencja to przecież mniejszość. Przez lata władze komunistyczne wmawiały proletariuszom, że inteligenci są podejrzani a nawet samo słowo inteligent wyszło z użycia, jako coś zawstydzającego, więc naród inteligencji się wstydzi. Unia i podobne pomysły przepadły. Potem były: noc teczek Macierewicza, afery Olina, afera Rywina, większe lub mniejsze korupcje, baronowie SLD i PSL, osobiste animozje pomiędzy kluczowymi politykami. Prezydent Wałęsa zdymisjonował braci Kaczyńskich z ministrów stanu w swojej kancelarii. Rychło zapłonęły kukły Wałęsy przed Belwederem a niechęć osobista trwa do dziś. Prezydent Komorowski uwierzył w swoją stabilną pozycję lecz jego zasługi mało kto pamiętał, nie znał ich lub nie doceniał. Wizerunek dobrego wujka przestał działać a brak mocnego stanowiska w sprawach społecznych dał efekt podobny jak z Unią. Do tego afery hazardowa, taśmowa, zegarkowa, stadionowa, futbolowa, Amber Gold i Skoków. Ministrowie PO cynicznie pointujący państwo i własną w nim rolę. Funkcja Donalda Tuska w Brukseli zinterpretowana jako ucieczka a nie polski sukces. Wreszcie katastrofa smoleńska i źle prowadzone śledztwo dało przestrzeń do teorii spiskowych.

Pękniecie Polski stało się przepaścią. Politycy w gminach i powiatach, w miastach i wsiach – nie lepiej a gorzej sprawowali społeczny mandat. W świadomości społecznej powszechna jest opinia o korupcji i nadużyciach władzy, o łapaniu obywateli na fotoradary by ściągnąć ukryte podatki, o przekrętach małych i dużych, w sektorze rolnym, wydatkach unijnych, infrastrukturze, w gminie i powiecie. Przykładem jest budowa autostrad. Korupcja wymuszana paradoksalnie przez kryteria przetargowe, w których liczy się najniższa cena, za którą nie można uczciwie wybudować mostu lub szosy. W dodatku politycy, którzy oficjalnie kłócą się i opluwają w telewizji potem wspólnie idą na wódkę by umówić się jak będą głosować w radach nadzorczych spółek skarbu państwa, w których zgodnie zasiadają ramię w ramię za gigantyczne pensje.

 ***

Reasumując drogi czytelniku, zanim wrzucić do urny swoją kartkę wyborczą włóż minimalnych wysiłek i wcześniej przeczytaj kim jest poseł, przy którego nazwisku stawiasz krzyżyk. Nie głosuj na partię. Partia i klepane na rozkaz poglądy nie są dobrą wskazówką. Proponuję dość proste ćwiczenie umysłowe. Przyjrzyj się uważnie, czy człowiek na którego zamierzasz oddać głos zagłosuje na ciebie, gdy stracisz pracę, gdy będzie ci potrzebna pomoc, leczenie, wsparcie na starość? Czy jest to jedynie wierny funkcjonariusz, który zrobi co mu każe prezes, przewodniczący, szef klubu, lobby przemysłowe, partia? Czy jest politykiem, który udaje, czy też stwarza choćby cień szansy, że kiedy potrzebna ci będzie pomoc, on będzie wiedział co robić i tej pomocy ci udzieli? Nie musi cię lubić, ty też nie musisz go lubić ani nawet się z nim zgadzać! On ma skutecznie zadbać o twoje interesy! Jeśli chcesz mieć dobrze naprawiony samochód jedziesz do sprawdzonego warsztatu, z rzadka kierujesz się reklamą; jeśli chcesz długo nosić spodnie, używasz proszku, w którym więcej jest detergentów a mniej sody; gdy chcesz zdrowo się odżywiać kupujesz jedzenie od rolnika, którego znasz; gdy potrzebujesz pomocy medycznej wolisz aby udzielił ci jej dobry lekarz lub ratownik a nie pijany sąsiad z góry.

Nie posługuj się zatem iluzjami, gdy chodzi o twoją przyszłość społeczną. Szanse na taoistyczne podejście, o którym jeszcze napiszę, są niewielkie, może nieco większe na samoświadomość. Nawet jeśli twój głos nie będzie miał znaczenia a twój kandydat nie wygra, będziesz miał czyste sumienie i większą samoświadomość.

***

Ps.

Ktoś napisał, że nie będzie mnie czytał, gdyż pewnie nie zgadza się z jakimś moim zdaniem lub poglądem. Napisałem w jednej z mojej książek i powtórzę – spokojnie możesz mnie czytać a nawet posłuchać moich sugestii. A nawet zrób to koniecznie, gdyż to jedna z niewielu szans na dobry feed-back! Czysta korzyść! Będzie ci trudno znaleźć opinie bardziej niezależne w twoim otoczeniu.

Dlaczego? Gdyż ja, w przeciwieństwie do posła X czy prezesa Y, nie mam żadnego interesu w tym abyś coś myślał albo czegoś nie myślał, robił albo nie robił, wierzył w coś albo nie wierzył. Nie jestem też twoją żoną ani mężem, dlatego nie zależy mi na tym co robisz ze swoim życiem i w jaki sposób twoje poglądy wpływają na jakość tego życia. Nie jestem księdzem ani członkiem scjentologów – więc cię nie nawracam, ani do niczego nie przekonuję. Wszystko mi jedno w co wierzysz. Nie podpisuję z tobą również kontraktu biznesowego, więc nie mam żadnego interesu w tym, abyś przyjął mój punkt widzenia. Twoja sprawa co zrobisz ze swoim życiem. Nie mam żadnego interesu w tym, żeby cię do czegokolwiek przekonywać. Nie jestem też celebrytą, który za wszelką cenę musi dbać o popularność, gdyż w innym przypadku nie zaproszą go do reklamy szamponu. Nie jestem politykiem, któremu prezes czy kolega minister nie da nominacji do rady nadzorczej, jeśli nie będzie posłuszny, ani nie jestem dziennikarzem, którzy podlega cenzurze i autocenurze.

Zatem czytając moje przemyślenia przyjmij coachingowe kryterium – możesz sobie z nich wziąć wszystko, trochę, jedną rzecz, kilka, ogólny obraz lub nic. Twoja sprawa. Na tym polega coachingowy feed-back i siła coachingu – coach nie ma żadnego interesu w tym, abyś coś przyjął lub nie. Nie ma w tym nic osobistego. Feedback nie zmienił twego punktu widzenia? Twoja sprawa.

Coaching tao i polityka
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

11 komentarzy

  1. Bardzo dobry artykuł ! Jak zawsze dobra znajomość historii i teorii z kilku dziedzin. Wiele można dowiedzieć się czytając Pana i wziąć coś dla siebie. To samo dotyczy Pana książek i dlatego moja sugestia z poprzedniego wpisu – wziąć czyli wyciągnąć samemu wnioski. Mówiąc wprost o polityce i o swoich poglądach wzbudzamy emocje i przez to sugerujemy, wpływamy, zaburzamy samodzielne myślenie i w mojej opinii osłabiamy coachingowe działanie. Oby więcej takich artykułów jak ten !

  2. Autorze, mówisz: nie kibicuję żadnej partii, ale przecież tutaj mocno na blogu opowiadasz się przeciwko populizmowi i konserwie PIS, jesteś bardzo liberalny w poglądach. We wpisie zaznaczasz zasługi byłego prezydenta, pokazujesz ruch prawicowy jako rozwiązanie bardzo niekorzystne. Zaskoczył mnie ten wpis. Mam duży szacunek dla Twojej wiedzy w ogóle, świetnej znajomości historii, lubię czytać bloga, czemu niejednokrotnie daję wyraz. Zupełnie nie przeszkadzają mi, ani nie zniechęcają mnie Twoje antypatie dla pis czy Kukiza. Polityka jest dla mnie grą, gładkie frazesy i śmiałe wizje przykrywają brudne mechanizmy rywalizacji i sięgania po wielkie pieniądze, dlatego pewnie też zaciekawia, fascynuje, włącza silne emocje? Tusk mówi o miłości, Piechociński całuje ziemię niczym Jan Paweł II, Gowin przypodobuje się wyborcom prawicowym głosując przeciw związkom homoseksualnym. Wszystko to gra, o której tu często czytam z zaciekawieniem i inspiruję się do własnego myślenia.
    Czy coach nie ma prawa głośno posiadać własnych poglądów politycznych?
    Sądząc po temperaturze emocjonalnej, jaką obudziłeś po wyborach prezydenckich na blogu, masz wiele osób życzliwych, swoich fanów głosujących na A. Dudę.

    Polityka przekłada się na nasze życie, choćbyśmy się wzbraniali rękami i nogami. Kiedy traciłam pracę w wyniku redukcji etatów, nie tylko nie mogłam liczyć na polityków, szczerze właśnie – przez politykę. Niby nic, ale jak dotąd to była moja długofalowa, ostania umowa o pracę.
    W swoim życiu miałam pacjentów i podopiecznych, którzy na stare lata musieli korzystać z pomocy państwa. Liczę się, że moja starość (po umowach śmieciowych, czy własnej działalności gospodarczej) może być podobna, a wtedy żaden polityk nie da mi na codzienny ciepły obiad, chyba że będzie to jednorazowa przedwyborcza „wigilia dla biednych”.
    Jestem trochę zaskoczona. Pozdrawiam!

  3. Odnoszę wrażenie, że świat zwariował.

    Niedobrze mi się robi gdy patrzę na skutki działań polityków niemieckich w Grecji, greckich w Grecji, angielskich francuskich i amerykańskich na Bliskim Wschodzie, Putina w Syrii, na działania PI, na tle tego wszystkiego polska kampania przedwyborcza i setki tysięcy imigrantów islamskich w Europie, zrównana z ziemią Palmira, dzieci obcinające głowy niewiernym i poduszeni ludzie w ciężarówce – chłodni.

  4. Moze cos jednak da sie zmienic? Warto sprobowac…Na co mam wpływ..

  5. „The affairs of the world will go on forever, do not delay the practice of meditation. ” – Milarepa

  6. Andzrej S Andrzejku ja zdawałam historia na maturze zamiast matmy i nie uważam, że problemem jest nieumiejętność matematyki ;) Działając w trzecim sektorze ( NGO) dopiero złapałam oddech. Spotkałam tu ludzi z pasja, robiących super projekty, zarabiających też na tym a przede wszystkim będących otwartymi na to co się dzieje. Myślę, że problemem są korporacje, nieadekwatne wynagrodzenia i ciągłe poczucie , ze jesteśmy nadal daleko od zachodu…

  7. Nie jestem taoistą, ale ogólnie zgadzam się z zarysem, który pan przedstawia. Dla siebie biorę i od jakiegoś czasu, próbuje uskuteczniać kryterium funkcjonalności. Na kogo zaś zagłosuje podejmę decyzję 25 pażdziernika, kiedy będę wrzucał swój głos do urny. Bo na razie tak wedle mojej obserwacji kampania wchodzi po prostu na wyższy bieg. Czyli nic nowego pod słońcem parafrazując starożytnych. Pozdrawiam serdecznie

  8. P.S.

    Poza tym uczę się tutaj doskonale i nie zamierzam przestać tu zaglądać.

    Czytając posty Maćka widzę obszary, w których warto uzupełnić wiedzę aby być mądrzejszym człowiekiem. Wartość, która wydaje się, że zanika. Wiedza i doświadczenie tu zawarte pozwala na szerszy punkt widzenia a to prowadzi do bardziej świadomego a co za tym idzie rozsądniejszego i lepszego wyboru.

  9. Mimo tego, że świadomie wiem jakie nadchodzą trudne czasy polityczne w naszym kraju to zdaje się nie do końca dowierzam. Jako psycholog i politolog widzę worek sztuczek, socjotechniki, manipulacje, uproszczenia, propagandę, kłamstwa i półprawdy. Logicznie myślący człowiek, wyciągający wnioski nie da się nabrać. A jednak.

    Nie można się jednak dziwić, że społeczeństwo, szczególnie te w przedziale wiekowym 18 – 26 działa i myśli nielogicznie a wręcz emocjonlanie skoro co roku matury z matematyki nie zdaje co najmniej 30 %. 30 % to też liczba progu po przekroczeniu którego zalicza się. Kryzys edukacji i wymagań. Potężny.

    A prosta matematyka jest przecież tak potrzebna. Chociażby w planowaniu własnego budżetu. No ale jak się nie umie liczyć to nie dziwota, że niektórzy dochodzą do wniosku, iż można krócej pracować i więcej zarabiać.

    51,5 % społeczeństwa, szczególnie tej wschodniej części zagłosowało na Andrzeja Dudę. Produkt świetnie wypromowany za pomocą wyżej wymienionych technik i narzędzi. Cynizm wylewa się uszami. Mój kolega ostatnio podsumował to krótko: „powiedz co chcesz a ja Ci to obiecam”. Coś w tym jest.

    Pracuję z wieloma młodymi ludźmi. Rozmawiam z nimi i zauważam dużą roszczeniowość. Krzyczą: dajcie nam! Zanim jeszcze coś dali od siebie, już chcą korzyści. Teraz. Natychmiast. Nie chce im się poczekać, wypróbować, szukać. Szybkie tempo.

    Boli mnie to, że głupota jest tak wszechobecna.

    Maciek, dobra robota.

  10. Wykorzystując różne metody sprawdzające, wyszło mi, że żaden poseł nie przejmie się moją sytuacją… niestety albo stety. W sumie to wychodzi na to, że dobrze będzie jak wstydu nie będą przynosić, ale jeszcze w tym roku czarno to widzę… Stanowczo muszę ograniczyć napływ informacji ze strefy politycznej, bo się nerwowa robię :) Nie chodzi tu jednak o moją ignorancje, ponieważ prawo do głosowania, wywalczone przez moje babki, wykorzystuję, ale o ten bajzel i puste słowa, które często bezsensownie napływają.

  11. Pierwszy raz przed ostatnimi wyborami prezydenckimi poświęciłem sporo czasu by wczytać się w każdego kandydata. Jego program, CV, osiągnięcia, poglądy. Czytał w mainstreamie i drugim obiegu.
    Byłem zszokowany ilością i prezentacją danej sytuacji w zależności od medium zwłaszcza tych mainstram. Poświęciłem czas i oddałem świadomie swój głos nie ulegając reklamie i sondażom.
    Polecam choć refleksje na temat naszego życia politycznego, kultury itd wprowadziły mnie w smutek na kilka dni.

Komentarze są wyłączone.