Cud niepamięci

mgła w głowie
mgła w głowie

Rektor legendarnej łódzkiej filmówki powiedział do swoich studentów, żeby nie oglądali Polsatu i TVN-u, gdyż stacje te schlebiają tanim gustom. „Nareszcie!” – ktoś dopisał w komentarzach. Ale, ale…przecież studenci po reżyserii, produkcji telewizyjnej, absolwenci wydziału operatorskiego i scenografii gdzieś muszą pracować. Aktorzy również a jedyny rynek pracy to telewizja i jej durnowata ramówka. Oczywiście królowie showbusinessu jakimi są dyrektorzy programowi tychże stacji (wraz z publicznymi, które niczym nie różnią się od zdurniałej ramówki wymienionych przez Jego Magnificencję Rektora Grzegorzka), cieszą się ogromną estymą. Od lat ci sami, wychwalani za świetne ramówki i znakomity gust, za przełomowe programy, które gromadzą miliony widzów. Rektor chyba strzelił sobie w stopę i chociaż być może wyliże się, realizując się głównie w teatrze, to co mają począć młodzi?

Zdobycie funduszy na film, czy to telewizyjny czy też kinowy graniczy z cudem, chyba, że reżyser da się poznać w serialach jako sprawny realizator, wówczas istnieje nadzieja, że producent powierzy mu realizację komedii polsko-romantycznej. Najlepiej sprzedający się produkt na rynku. Skeczowe żarty, dużo seksu, sprośne dialogi, rozpoznawalne twarze, romans albo dwa i jest film.

Znajoma dziennikarka wróciła niedawno z festiwalu w Gdyni a tam śmietanka towarzyska zważona i skwaśniała. Nie inaczej w czasie ogłoszenia nagrody Nike. U nas w kulturze tylko śmietanka, familia, córka prezesa z synem sponsora, koteria i menażeria – nie szklana lecz plastikowa. Walka frakcji i umizgi do możnych, dąsy i pląsy, swoi wybierają swoich.

Profesor Wiktor Osiatyński – wybitny socjolog powiedział kiedyś, że po zmianach w 1989 roku przejęliśmy z Zachodu najgorsze nawyki popkultury sami tracąc dobre a niekiedy wybitne, gdyż okres komunistyczny został potępiony w czambuł i odrzucony w całości. Kto dziś wie kim byli: Kantor i Grotowski, Szajna i Swinarski, Has i Kawalerowicz, Hasior i Duda-Gracz, Holoubek i Łomnicki, Hartwig i Kossak-Szczucka? Ponadto zachodnią papkę popkultury, głównie made in USA, przyprawia polska zawiść i bida. Rynek odbiorców filmowych, muzycznych, teatralnych, rynek książki są u nas lichutkie, słabiutkie, nie zarabia się na nim tyle co w USA czy na Wyspach Brytyjskich, torcik do podziału i półka z konfiturą skromniejsza, setki razy skromniejsza. Rąk i gąb chętnych jednak sporo, seriali telewizyjnych typu talent-show bez liku, każdy składa obietnice kariery tysiącom napalonych chętnych, którzy chcą mieć w tv swoje 5 minut sławy w nadziei na cudowne życie celebryty. W ich cieniu absolwenci szkół teatralnych, filmowych, pozostałych kierunków artystycznych – też by chcieli błysnąć. Gdzie? Jak? Jeśli jedynym pracodawcą, który jako tako płaci jest telewizja?

Rynek czytelniczy się kurczy a ponad 9 milionów obywateli żyje poza kulturą czytelnictwa, czyli nie czyta niczego, nawet encyklopedii krzyżówkowicza i prasy codziennej. Ponad 15 milionów nie odwiedziło w zeszłym roku żadnej wystawy lub muzeum. Nie lepiej z odbiorem tak zwanej kultury wysokiej, muzyki popularnej, nie mówiąc o tworzeniu kultury na potrzeby zbiorowości lokalnych. Czyżby Polska intelektualnie umierała? Oczywiście nikły procent (ok. 7%) to super aktywiści twórcy i odbiorcy kultury w jednym, twórcy kontentu w internecie i nabywcy biletów do teatru oraz masowi czytelnicy książek. To ci sami ludzie! Oni zarówno tworzą kulturę oraz w niej uczestniczą.

Resztę ojczyzny naszej pogrąża po cichutku choroba Alzheimera. Jej początkowym stadium jest ignorancja i zobojętnienie z jednoczesnym poczuciem wszechwiedzy, krytykanctwem i omnipotencją. Umysłowo zacofani, edukacyjnie zapóźnieni obywatele paradoksalnie czują się mistrzami intelektu i wcale im nie przeszkadza, że niewiele wiedzą o otaczającym świecie i jeszcze mniej rozumieją – tak podstępnie działa ta straszna choroba. Nic też dziwnego, że już niebawem obudzimy się wszyscy z zaskoczeniem konstatując, że właśnie jesteśmy we śnie wariata jak tło wydarzeń, jako marionetki i ciemny lud. Nie wszyscy, większość będzie się znakomicie bawić przeżywając demencję, cud niezrozumienia, rozpuszczającą w nieistnieniu schyłkową samoświadomość.

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. I gdzie tu uciec?

  2. Damian,
    tak, masz rację, to zwrot będzie na pewno.

  3. @AW
    Pytanie z jakiej perspektywy wygląda na szkodzenie. Z drugiej strony ów „szkoda” może okazać się potencjałem w przebraniu, okazją, momentem zwrotu. Ale co ja wiem o życiu, żeby tak mówić ;-)

  4. Druga strona medalu:

    pewna młoda, inteligentna, odpowiedzialna, oczytana osoba, o szerokich horyzontach, sporej empatii, po drugim roku medycyny, kilku odbytych praktykach i zderzeniu z tzw. realem pracy lekarza wpada w depresję i twierdzi, że lekarzem być już nie chce po tym jak przyjrzała się nieco, w jakich warunkach lekarze pracują, jakie mają w związku z tym życie prywatne, ilu z nich leczy się czynnie na nerwicę i depresję, ilu zdradza ciężkie objawy wypalenia zawodowego przed 30-tym rokiem życia, jak obrzydliwi potrafią być pacjenci (chamscy, wulgarni itd.), do jakiego stopnia głupi i szkodliwi potrafią być rodzice małych dzieci, które są uzależnione od nich całkowicie – wszystko to, okazuje się, nie mieści się w głowie.

    Wniosek: myślenie i stawianie sobie pytań o sens, cel – może szkodzić.

  5. Ostatnio jadąc samochodem usłyszałem w radio krótką rozmowę reportera z młodzieżą w wieku licealnym. Tak mniej więcej brzmiał dialog:
    – Czy korzystasz z biblioteki szkolnej? – zapytał reporter.
    – Nie, po co miałbym korzystać?
    „W sumie to sam nie korzystałem zbyt wiele z zasobów biblioteki szkolnej” – pomyślałem.
    – Po to, żeby wypożyczyć lekturę czy po prostu książkę do poczytania. – odparł reporter.
    – Nie czytam książek.

    Wiadomo, można tutaj odnaleźć daleko rzutującą generalizację, że każdy młody to ma siano w głowie i czytać nie umie. Prędzej jednak wyobraziłem sobie tego młodego chłopaka ze smartfonem w ręce niż z książką.

    „Życie pokaże co z tego będzie”, pomyślałem.

  6. Prowadzę szkolenia dla nowych pracowników w jednej z firm. Każdego miesiąca od 4 do 8, najczęściej młodych, często bez doświadczenia ludzi, zaczyna pracę od 3 – dniowego szkolenia.

    Podczas tych 3 dni mam okazję poznać trochę ich świat, przekonania, wzorce i zachowania. Widzę i słyszę zmanipulowane umysły, pozbawione refleksji i głębszego zastanowienia, głoszące schematyczne wnioski zaczerpnięte od polityków i celebrytów czy pseudoautorytetów. Ci ludzie przecież Tworzą społeczeństwo i w nim żyją. Jakie otoczenie tworzą? Co za dramat! czasami sobie myślę.

    Cóż mogę więc zrobić wtedy ja? Zadam jedno, dwa pytania, postawię tezę i od razu zaczynam żałować. Budzą się mechanizmy obronne, roszczeniowość, krytykanctwo, uproszczenia i generalizacje. Zatem zaprzestaję natychmiast pobudzania do myślenia. „Nie ucz świni śpiewać…” Robię więc swoje.

    Myślę sobie – stracone pokolenie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.