Cud niepamięci

No więc jak czerpać  radość z życia? Pewien ślad zostawiam nam nieoceniony ojciec de Mello, oczywiście w formie metaforycznej, czyli z pozoru niełatwej do zrozumienia. Oddajmy mu na chwilę głos.

Obecność

– Gdzie mogę szukać Oświecenia?
– Tutaj.
– Kiedy się ono dokona?
– Teraz właśnie się dokonuje.
– Dlaczegoż go nie doświadczam?
– Dlatego, że nie patrzysz.
– Na co powinienem patrzeć?
– Na nic. Po prostu patrz.
– W co?
– W cokolwiek, na czym spoczną twoje oczy.
– Czy muszę patrzeć w jakiś specjalny sposób?
– Nie. W zwykły sposób.
– Ależ, czy ja nie patrzę zawsze w zwykły sposób?
– Nie.
– Dlaczego nie?
– Dlatego żeby patrzeć, musisz tu być. Przeważnie jednak jesteś gdzie indziej.

Drew Barrymore zagrała wraz z Adamem Sandlerem w 2004 roku, ot w lekkiej komedyjce pod tytułem 50 pierwszych randek, postać  Lucy Whitmore. Idąc za radą Jego Świątobliwości  Dalajlamy, kiedy już zainwestowałem czas w komedię romantyczną ,starem się jej nie lekceważyć.  Lekceważyłbym przecież siebie samego, lecz wyciągnąć z niej naukę. Lucy w wyniku wypadku utraciła pamięć trwałą dotyczącą wszystkiego, co wydarzyło się i wydarza po wypadku. Pamięta swoją tożsamość, ale każdego dnia rano jej pamięć się wyzerowuje.  Sandler [filmowy Henry Roth] zakochuje się w Lucy i postanawia każdego dnia spotykać się z nią od nowa, każdego dnia od nowa przeżywać pierwsze wyznanie, pocałunek, obietnice, nadzieje. I choć w końcu znakomicie poznaje swoją ukochaną, jej nawyki, potrzeby, tożsamość – on dla niej każdego dnia jest nowym facetem, którego spotkała pierwszy raz w życiu. Te kilka zdań nie zdradza fabuły, gdyż cały suspens jest dla widza oczywisty od początku filmu.  Początkowo uraz Lucy może wydawać się straszny, lecz ów neurologiczny uraz sprawia, że każdego dnia Lucy jest obecna całą we własnym życiu sobą i kiedy już poznaje dzięki trickowi Henry`ego własną historię niepamięci, tym mocniej zanurza się tu i teraz. Zatem wystarczy być jak Lucy, bez uderzenia w głowę. Przyda się jedynie radosna, proaktywna osobowość, ciekawa życia tożsamość, no i ktoś kto tę tożsamość pokocha, ale to już zupełnie inna sprawa.

Cud niepamięci
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

8 komentarzy

  1. Zośka!!!!!! Cukier do smaku można dodać !!!!! Skleroza sorry ;)

  2. Aniula,
    cudownie, dziękuję, jutro to gotuję :)

  3. Panie Macieju jak Pan widzi , trzeba założyć “Kącik kulinarny Bennewicza”, okaże się, że z przepisów komentatorów książka kulinarno- coachingowa wyjdzie :) Korzystając z okazji, polecam zupę z soczewicy. Tajemnica smaku to podsmażona 1 cebulka z soczewicą ( szklanka), a następnie uduszone to wszystko z solą i pieprzem( i z 4 szklanki wody) . Jak wszystko zmięknie zalać bulionem z kostki , a jak ktoś lubi sam robić bulion to zagotować marchewkę, pietruszkę i seler z przyprawami. Miękkie warzywa można zetrzeć na tarce , będzie bardziej gęsta zupa. Może być na ostro – dodać trzeba pieprz cayenne, ale ostrożnie plus np mięsko z kurczaka :) Gotowanie to rewelacyjne ćwiczenie na poznawanie natury rzeczy :)

  4. Obecnie jestem na etapie gotowania dobrych zup na każdej randce z tym samym mężczyzną, który wydaje mi się przy każdej zupie inny. Nie jestem zbyt dobrą kucharką, ale póki co ten mężczyzna za każdym razem łapczywie je :) Hej, jak macie jakiś fajny, niezbyt skomplikowany przepis na wieczorną zupę, to podrzuccie do jutra (bo jutro mam randkę).

  5. Ciekawe jak nieskończenie wiele możliwych odpowiedzi może tu paść. Nazwisk, ujęć, syntez tych ujęć, ale i własnych spostrzeżeń. Ile jeszcze padnie? Podzielę się tym, jak sama żyję.
    Samo pytanie pojawia się zawsze wtedy, gdy nie płynie do nas radość z życia. Gdy ją czerpiemy, jesteśmy tak mocno w samym doświadczaniu, że tego pytania nie ma nawet w zamyśle.
    A co jeśli rzeczywiście nie ma drogi do czerpania radości i samo czerpanie radości jest drogą? Nie musimy ruszać w podróż. Nie musimy przeczytać wszystkich ważnych książek (zresztą nie starczy jednego życia). Poznać największych nauczycieli. Nie musimy nawet “wchodzić w buty” Lucy. Będąc takimi jakimi jesteśmy, z tą rzeczywistością wewnętrzną, a nie inną, z całym bagażem (jedynie i aż) wystarczy nie przeszkadzać czerpaniu. Nie roztrząsać. Nie zabraniać sobie. Życie w końcu jest zbyt realne, aby mógł nam grozić stan wiecznej szczęśliwości i jakiś endorfinowy haj.
    Wczytuję się w swój przepis. Słowa nie do końca chcą się uformować, w taki jaki początkowo obmyślałam, ale oddają ogólny sens. Tak to zostawię…

  6. No właśnie. To doskonale nawiązuje równiez do mojego dzisiejszego wpisu o Joe Blacku w “Twoje”. Chyba jakiś wspólne korytarze myślowe mamy Panie Macieju :)

  7. Polecam Marka Aureliusza, ten to potrafił poznawać świat:) W zasadzie to bardziej rozpoznawać, drążyć, dociekać…. Znam taką osobę, która uważa , że weszła na drogę oświecenia, ale tak naprawdę powierzchownie podchodzi do życia i uprawia raczej magiczne rytuały na pokaz , niż tak naprawdę dla siebie. Przyglądam się jak ta osoba stara się narzucać swoje poglądy innym i nie zauważa, że ludzie się od niej odsuwają, naśmiewają się z niej. Mam wrażenie, że to co robi jest bardziej ucieczką od samej siebie. Zawsze mnie śmieszą noworoczne postanowienia typu ” będę się odchudzać” albo ” nauczę się języka obcego”, przeważnie wiążą się one z jakimś brakiem – akceptacji, popularności, zachwytu innych nad naszymi umiejętnościami. Przeważnie, pozostają niezrealizowane, ponieważ tak naprawdę nie zgłębiamy problemu tylko chcemy bardzo szybko poprawić swoje samopoczucie. Lubię Marka Aureliusza, ponieważ dzięki niemu, wiem na co zwracać uwagę. Oczywiście nie studiuję całymi dniami rozkładania stołu na elementy pierwsze, ale np pomogło mi to chociażby w przeanalizowaniu i zrozumieniu , dlaczego ludziom trudno przejść na dietę i zmienić przyzwyczajenia żywieniowe. Oczywiście zaraz gro osób zwróci uwagę na problemy psychiczne, urazy itp, ale często jest to po prostu brak wiedzy o podstawach żywienia i chęci zagłębienia się w temat. U mojego męża na przykład wystarczyło ograniczyć tłuszcze zwierzęce i widać efekty. Sam zainteresował się nowymi smakami, siedzimy i degustujemy sery, wędliny itp. Zastanawiamy się co tam jest w środku, jakie przyprawy, w jaki sposób robione. Jedzenie stało się ciekawostką, to nie tylko zapychacz ale smak , zaskoczenie, przygoda. I to funkcjonuje też w innych dziedzinach życia:) Trzeba zauważać to co jest wokół dzisiaj a nie tylko snuć plany, co się będzie robić na emeryturze , jak już się zarobi kupę kasy. Mamy z mężem takie fajne miejsce, gdzie można pojeździć na desce. Jak się uzbiera trochę kasy organizujemy mały wypadzik na jeden dzień. Zabawy mamy po pachy i nie potrzebujemy od razu 2 tygodni w kurortach. Ważne to co przeżywamy teraz , bo skąd ja mogę wiedzieć czy będę za kilka lat mieć siły na taką zabawę:) Życie składa się z chwil , które są bardzo ulotne, więc trzeba być szybkim w ich łapaniu.

Komentarze są wyłączone.