Czas

 

S.Proost na motywach S.Dali

Blog jest niesamowitym zegarem. Działa podobnie precyzyjnie jak atomowe czasomierze w CERN pod Genewą, albo w MIT w Instytucie Fizyki. Rytm dnia, a potem stopniowo miesięcy określają ślady na blogu, wątki, słowa, wydarzenia, wpisy. Naprawdę Internet to rzeczywistości osobna, której istnienie byli w stanie przewidzieć i docenić zawczasu tylko tacy geniusze jak Ursula K. le Guin, czy Stanisław Lem. Przy całej obfitości zadań i zajęć zawsze mam dość czasu, by tutaj coś napisać, przeczytać, przemyśleć, odnaleźć inspirację.

 

 

miasto nad Wisłą

Przerwałem rehabilitację kolana, leczenie jakiegoś wirusa, odwołałem kilka szkoleń – z powodu zmęczenia i nawału spraw, lecz na blog zawsze starcza mi czasu. Co więcej dostrzegam wyraźniej niż dotychczas przepływ własnych myśli, tego, co zajmowało mnie jeszcze tydzień temu, a przestaje być aktualne, wciąż jest aktualne, staje się jeszcze bardziej aktualne. Bez przepływu słów-myśli, bez transferu tych myśli do innych osób, bez feed-backu, wymiany, rzeka wyschłaby. Rzeka, która zasila różne światy. Świat, w jakim chciałbym uczestniczyć. Jaki jest ten świat? Jeśli poszukiwać metafory Tao, Drogi, a nawet Wszechświata – Internet jest odpowiedzią. Blog, jak wyspa zatrzymuje pewne informacje w strudze miliardów impulsów z jakich jest stworzony Internet, pewne przyciąga, inne odpycha, inne zatrzymują się na chwile, jeszcze inne zostają na długo, jedne powracają, zataczają kręgi, giną, pojawiają się nowe. Krążą wirusy i spamy, pojawiają się wciąż nowe proteiny myśli, a za nimi kryją się żywi ludzie, prawdziwe emocje. Nie ma materii, bo czyż materią są literki wyświetlane na ekranie, czyż materią jest impuls przechowywany na serwerze albo w pamięci komputera, a potem w twojej i mojej głowie? Tu i teraz powstaje tekst, ale tu i teraz, kiedy odczytujesz słowa, owo tu i teraz jest innym wszechświatem w stosunku do miejsca i czasu, w którym powstawały słowa. Twój pokój, komputer, klawisze, światło, pora dnia, przestrzeń, są odrębne, znane tylko tobie.

 

 

 

radio z minionej epoki

Moja mama opowiadała mi, że w dniu, kiedy w małym miasteczku nad Wisłą, w którym się wychowywała pojawiło się pierwsze radio, ludzie byli oszołomieni. To oszołomienie trwało przy każdym kolejnym, zbiorowym słuchaniu audycji.  Byli też tacy, którzy uznawali to za szatański wynalazek. Minęło 70 lat. Od dekady telefony komórkowe stały się codziennością, a od kilku lat dostęp do Internetu przez własny telefon jest naturalny. W jednym telefonie mamy tyle funkcjonalności [urządzeń] ile dwadzieścia lat temu zajmowałoby przestrzeń sporego pokoju i życiowy dorobek dobrze prosperującego obywatela. Kiedy w 1986 roku zdawałem zaliczenie z informatyki na Uniwersytecie Warszawskim komputer Odra zajmował dwie ogromne sale na Krakowskim Przedmieściu, a na wydruk prostych obliczeń statystycznych czekało się trzy tygodnie.

 

 

 

Uczestnik tego samego wydarzenia zbuduje odrębną narrację

.

.

Ale nie o technologii chciałem napisać. Raczej o tym, że tworzymy siebie i nasze światy z opowieści. Jakość tej opowieści i to, do kogo ją kierujemy decyduje o jakości naszego życia. Jako ssaki, które nauczyły się budować złożone informacje i zwarte narracje, nowele, opowiadania, historie – potrafimy również odnajdować nowe sposoby ich przekazywania. Co mam na myśli mówiąc o narracji? Cokolwiek zrobiłaś, robisz, lub zrobisz, cokolwiek pomyślałeś, myślisz lub pomyślisz ubierasz to w obrazy, a potem w setki słów. Kiedy zamierzasz przekazać informację zawsze jest to opowieść, twoja wersja, osobista narracja. Uczestnik tego samego wydarzenia zbuduje odrębną narrację. Dlatego, że spostrzegł, zapamiętał, zrozumiał zupełne inne fragmenty, słowa, myśli – niż ty. W kraju, w miejscu, w którym istnienie biologiczne nie jest wprost zagrożone, jakość życia zależy od jakości narracji. Jak to? Tak długo dopóki nie wyobrazisz sobie, na przykład: wyższych zarobków, lepszej pracy, satysfakcjonującego związku, dopóki w swojej opowieści nie określisz, co konkretnie oznaczają: wyższe zarobki, lepsza praca, satysfakcjonujący związek – tak długo nawet nie zauważysz nowych możliwości. Dalej będziesz opowiadać sobie opowieść o sobie, w której „pewne rzeczy są już nie dla mnie” a inne są „nieosiągalne”, „nierealne”, „zbyt trudne”. Skąd to wiem? Jestem tego przykładem. A oprócz tego poznałem kilka [może nawet więcej niż kilka :) wyrazistych przykładów innych ludzi. Zatem jaki jest świat, do którego chcesz przynależeć? Jaka jest twoja opowieść?

 

 

Czas
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

49 komentarzy

  1. Zośka, ja pisze twoje słowa. Powtorzylam po tobie, ze istnieją wyjątki i powyższe pytania możesz zadać sobie :-) odpowiedz być może jest w tobie.

  2. Ola,
    piszesz mi, że istnieją wyjątki, nie wątpię. Ale możesz mi napisać, skąd sie bierze ich wyjątkowość? I na czym ona właściwie polega?

  3. Widzisz, dla mnie wymowny jest dalszy fragment o kolorze zielonym, gdzie ja widzę to co napisał Maciek pytając: jak jest twoja opowieść? Twój kolor zielony, twoje mango? Idąc tropem de Mello powinnismy milczeć, a nie rozpisywać sie na tym blogu :-)
    To jest jednak moja opowieść…

  4. Anno Mario, dla mnie czucie się jak głupiec to stan dość powszechny ;-). Bawi mnie ten stan, bo wtedy odpuszczam szybciej i przychodzi czucie zamiast rozumowania. Bez stanu głupca nie byłoby dla mnie zdziwienia, że pewne sprawy są takie proste, a ja tyle kombinowałam. Lubię się zadziwiać ;-)
    Mam nadzieję, że ten świat nie przestanie mnie zadziwiać do końca mych dni.

  5. I żeby nie było, że taka jestem mądra sama z siebie ;-)
    Anthony de Mello “Przebudzenie”

    “To tak, jakby ktoś, kto nigdy nie jadł zielonego mango, pytał mnie:” Jak ten owoc smakuje?” Odpowiedziałbym: “Jest kwaśny”. Mówiąc cokolwiek wprowadziłbym cię w błąd. Spróbujcie to zrozumieć. Ludzie w swojej większości nie są zbyt mądrzy, opierają się na słowie – nie na słowie Pisma na przykład – wszystko pojmują błędnie. Mówię:”Kwaśny”, a ty pytasz:”Kwaśny jak cytryna, kwaśny jak ocet?”. Odpowiadam “Kwaśny jak mango”. “Nigdy nie próbowałem manga” – pada odpowiedź. Tym gorzej! Ale nie daje mu to spokoju i w końcu pisze doktorat na ten temat. A nie robiłby tego, gdyby tylko spróbował manga. Naprawdę. Może napisałby doktorat na inny temat. I kiedy pewnego dnia spróbuje w końcu owocu mango, powie:”Boże, zrobiłem z siebie głupca. Nie powinienem był pisać tego doktoratu”.

  6. Dziękuję za tytuły już je sobie przekleiłam do worda, bede zamawiac i czytac …:) Ksiązki Macieja znam, ostanią była właśnie coaching tao, szłam sobie z moim dzidziusiem jeszcze całkiem małym w Łazienkach… dopiero co przeczytałam tę książkę i byłam bardzo podekscytowana, obiecałam komuś ją pożyczyć, ale tak sobie szłam i doszłam do wniosku, że nie jestem gotowa na jej pożyczenie, więc tylko polecę… no więc idę i wyobrażam sobie, że spotykam Macieja i w myślach opowiadam, mówię, rozprawiam, pełna ekscytacja… oczywiście nie miałam pojęcia o blogu, ale wieczorem przeglądając książkę zobaczyłam adresy internetowe i tak tu trafiłam…;) i to jest dopiero spotkanie…

    czytam i czasem zastanawiam się w którym miejscu mojej drogi jestem? Wydaje mi się, że wiem o czym piszecie, że ogarniam to wiedzą, ale czasem nie potrafię zastosować, i wtedy czuje się jak głupiec, bo kim jest ktoś kto ma wiedzę, a nie potrafi z niej korzystać?
    A może to tylko mój surowy paluszek-nakazuszek jest taki ostry w osądzaniu… taka refleksja na koniec dnia…

  7. Dla mnie mango smakuje jak mango ;-)
    Tak samo marchewka jak marchewka, a ananas jak ananas ;-) I kiwi jak kiwi…
    ;-)
    Ważne, że smakuje tak jak ma smakować ;-) I nie jest ważne jak, ważne, że jest.
    O, tak napiszę, ale jestem właśnie po dwóch masażach hawajskich, więc moja percepcja jest… no właśnie, jest jaka jest ;-)

  8. Istnieją wyjątki

  9. …i z obserwacji świata. Oczywiście jak zawsze istnieją wyjątki, które potwierdzają regułę.

  10. Wiem to Olu z własnej praktyki.

  11. Sorrki, to co napisałam do Moniki miało być oczywiście do P.S. Agnieszki :-)

  12. A skąd wiesz zośko, ze trzeba sie napracowac?
    Moniko B. śmiem twierdzić, ze gdybyśmy zaczęły opowiadać jakie jest dla nas mango, jak wyglada, pachnie i smakuje to okazałoby sie, ze jednak mango i mango to nie to samo. Dla mnie smakuje jak marchewka, a dla ciebie?

  13. PS. I czasem pewnych spraw nie trzeba wyjaśniać i tłumaczyć. Mango to mango i smakuje jak mango… ;-)

  14. O, no proszę, a ja nie znam książek Murakamiego… :-)

  15. MonikoB,
    balonik i kotwica ten balonik uziemiająca, ten metaforyczny zestaw, pochodzi z ksiązki H. Murakami “1Q84”; rzeczywiście jakaś “synchronia” tu zadziałała bo akurat czytam teraz tę książkę, poleconą mi przez moją natoletnią córkę, fanatyczkę powieści Marukamiego, stąd wiem, skąd mogły się wziąć te wyobrażeniowe tropy. Natomiast nie podejmuję się odpowiadać na pytanie “co jest w przestrzeni”?, chyba że wcześniej założymy jakiś klub latających na miotle lub innym, może byc nowocześniejszym, sprzęcie, określimy status klubu, wybierzemy zarząd, ustalimy kapitał początkowy…

  16. Ola,
    z perspektywy narratora “wszechwiedzącego” wszystko jest relatywne. Rzecz w tym,ze większość ludzi nie ma takich kompetencji, by być w swoim zyciu takim narratorem bo brakuje dystansu, w drogę wchodzą emocje i wszystko to, co ludzkie i niejednokrotnie —ograniczające. Dobrze mieć taką teoretyczną świadomość, ze wszystko może być “dobre” na tym, czy innym poziomie, ale jest to tylko teoria, by ją urzeczywistnić, to jest w istocie przystać na każde warunki zyciowe i nie uważać je za nieodpowiednie dla siebie, trzeba się najpierw napracować realnie. Teoria bez urzeczywistnienia jej jest …balonikiem. Wydmuszką.

  17. PS i jeszcze rzecz jasna książka obowiązkowa, tak oczywista, że aż jej nie napisałam, a przecież to, że tu piszemy, nie znaczy, że wszyscy znamy dzieła ojca założyciela ;-)
    Absolutnie tao ;-) “Coaching Tao”

  18. Moniko B. cudny pomysł. U siebie widzę porażającą różnicę. U mnie to działa. Wczoraj zrobiłam sobie podróż przez ostatnie lata mojego życia. Od chwili, gdy huna wkroczyła z impetem, od chwili, kiedy tao odkryłam w sobie i wszędzie, od chwili, gdy zaczęłam czuć… dzieje się magia. I to magia codzienności. Myśl jest potężną modlitwą. Uważaj o co się modlisz, bo się może spełnić.

    Ciekawa też jestem, czy “podajecie dalej”? U mnie ten trans zassał dużo dusz, bardzo dużo zmian, dużo darów od życia dostaję w zamian i jeszcze więcej dziękuję za nie ;-)

    Dziękuję za życie takie, jakie jest.

  19. Książki, które na teraz i szybko mogę polecić:
    – Leo F. Buscaglia – wszystkie jego książki, przecudne, wzruszające, ciepłe, pełne inspiracji
    – Jon Kabat-Zinn – Życie piękna katastrofa i Gdziekolwiek jesteś, bądź
    -Wayne W. Dyer – Odmień swój umysł odmień swoje życie. Żyj zgodnie z mądrością tao
    -Paulo Coelhi – Być jak płynąca rzeka (Myśli i impresje 1998-2005)
    -Jego Świątobliwość Dalajlama. Howard C.Cutler Sztuka szczęścia. Poradnik
    -Serge Kahili King – Szaman miejski
    -Titziano Terzani (mój ukochany dziennikarz, kiedy zbaczyłam jego zdjęcie w księgarni, na okładce, zobaczyłam mojego dziadka! Kropka w kropkę… Książki Terzaniego mają dużo do przekazania…) – polecam “Nic nie zdarza się przypadkiem”, “Powiedział mi wróżbita”, “Koniec jest moim początkiem”

    – Beletrystyka, która wciągnęła mnie na ładnych kilka dni, która poruszyła moją duszę, obudziła wiele – “Shantaram” – Gregory David Roberts
    – Książka, nad którą wylałam sporo łez, przy której moja dusza była aktywna ;-) “Zamek w Pirenejach” – Jostein Gaarder – przeczytana w kilka godzin…

    Służę pomocą ;-)
    Smacznego

  20. ciekawe ..skad tyle o balonikach ? czego on moze byc symbolem ..co jest w przestrzeni ..co jest synchronia ? …
    A ja mam propozycje ..dla każdego z Nas ..pewnego doświadczenia .. superwizji dla siebie..
    każdego dnia pomysl o czym i jak myślałeś ? ..o czy marzyłeś ?..czego się bałeś ..?
    a następnie przeanalizuj co Ci dzien w efekcie przyniósł ? przeanalizuj ..i pomyśl o tym co chcesz inaczej ? np tak jakby to sie wydarzyło ..tak jak chcesz żeby to było ? ..
    podoświadczajmy kilka dni ..porównuj ..wyciagaj wnioski .. Poczuj różnicę w emocjach ..w efektach ..podzielic sie ..
    Ja już nie moge sie doczekać Waszych komentarzy ….

    Pozdrawiam wszystkich ..bez wyjatku ..
    Monika

  21. Kłody, kotwice, balony to dla mnie elementy narracji. To nazwy, które my przypisujemy pewnym zdarzeniom. Dla jednego “siedzenie” z dzieckiem w domu to kłoda na drodze do kariery i “nie służy”, dla innego to szansa i możliwość na inna perspektywę życiowa. Co jest kłodą, a co nią nie jest? Kto o tym decyduje? Dla mnie narrator.

  22. Dużo zdrowia dla Synka !

  23. No właśnie. Balony będą zawsze. Kłody także. Zycie to radości i smutki. Chodzi o to, by umieć się odprężyć, czy jest dobrze, czy żle. Aż tyle.

  24. kochani skoro o książach, chce mi się coś poczytać o hunie, o tao, o zen, o czymś co znowu otworzy mi oczy, natchnie mnie, “pogilgota” , ale trudno mi wybrac z bardzo szerokiej oferty, jaka jest w necie, jeśli macie coś co Was poruszyło to proszę podzielcie się…
    Apropos baloników, w moim salonie od kilku dni jest pod syfitem piękny balonik wypełniony helem, z kubusiem puchatkiem i jego przyjaciółmi… ;;;)i jeszcze jedno, jak była w ciąży, niepokoiłam się o zdrowie synka, bo miał arytmię, to za kazdym razem wyobrazałam sobie balon z tym strachem, otwierałam mu okno i wylatywał, czasem jeszcze go przekłówałam, arytmia ustąpiła samoczynnie…:)

  25. PS Boska Matryca “wymiata”, niezwykle energetyczna rzecz, turbodoładowanie ;-)

  26. a co to oznacza świat ? każdy z Nas ma pewnie inna definicje ..inna opowieść ..
    a i tak opowiemy kazdy z nas o tym co sami wybralismy i sami lubimy , czy tez tak wolimy ..
    Bo to kazdy z nas jest jego Twórca …
    nie zdajac sobie czesto z tego sprawy …ze mamy bezposredni wplyw na swoje zycie ..i na innych , bo jestesmy ze soba polaczenie ..w materii , w eterze , jakkolwiek to nazwac ..
    A wiec ciekawsze jest dla mnie samej pytanie czym sie kierujemy ze takich a nie innych wyborow dokonujemy ? , jedni wola pisac , inni rozmawiac , inni słuchać , moze bo wszystko jak na tym zegarze nie moze dziac sie w jednym czasie ..na wszystko jest moment , ale to i tak my wiemy kiedy na co ?kiedy jestesmy na to uwazni ?! tak lub nie ? …czy tez inaczej tak wolimy …z jakiegos powodu …chowamy sie …taki mamy dar , tak sie spelniamy , tak ladujemy energie ?? mam na to swoja odpowiedz ale ona tez jest juz pewnie u Was Jest ?
    Choc w przestrzeni , juz synchronicznie ta odpowiedz juz Jest …
    Ps polecam Boska Matryca

  27. Tak sobie jeszcze myślę, że dopóki zadaję pytania, dopóki kwestionuję różności mego życia, dopóki docieram do intencji, jest ze mną wszystko dobrze. Jak uznam coś za pewnik, coś totalnie, absolutnie niezmiennego i stałego – będzie ze mną źle ;-)
    W sumie to fajnie mieć coś pewnego w życiu… Fajnie myśleć, że się to coś ma, ale tylko do czasu, aż okaże się, że jest inaczej. Ostatnio obserwuję jak działa mój rozum, ciekawy twór. Lekarstwo na jego lawirowanie? Dla mnie świadomość, a jeśli nie jestem czegoś świadoma, to modlę się o prowadzenie nitek mojego życia dobrą ścieżką dla mnie. Czasem trzeba zaufać, że spadająca lawina może stworzyć nową krainę na której wyrośnie piękny kwiat.
    Hawajczycy cieszą się kiedy wulkany wybuchają. Bo choć lawa niszczy, na niej powstanie życie. Śmierć-narodziny-śmierć-narodziny. Ten cykl w moim życiu ostatnio się uwidacznia, oswajam się z nim.

  28. Dziękuję Agnieszko Hawajko :))))

    Ola sprawiła, że spojrzałam na sprawę kotwic z innej perspektywy. Czy ja potrzebuje pozbyć się tych demonów? A może ich obłaskawienie, dogadam się z nimi i wyjdę na tym lepiej?

  29. Hmmm, moją kotwicę przytulam. Nie walczę. I choć początkowo jest zimna, to po chwili coraz cieplej się robi… Aż w końcu nawet stal się roztopi. Wystarczy kochać.
    A moja kotwica raz jest, raz jej nie ma. Kiedy się pojawia, pokazuje czym jeszcze warto się zająć by było się lżej. Kotwica to rozwój. Na każdym etapie życia rozwój. Kotwica też się zmienia, ja się zmieniam, balonik się zmienia… Pytanie jak się odnajduję z zmianie. Spadam? Ginę? Nie, mimo wszystko lecę uważnie rozglądając się dookoła (bo mój balonik ma piękne oczy i chce widzieć jak najwięcej ;-))

  30. I jeszcze może: czego potrzebujesz lub w co potrzebujesz wierzyć aby pozbyć się kotwic raz na zawsze?

  31. A u mnie narodzilo się pytanie: Po co są i co dają te kotwice? Po co ta nazwijmy to świadomość “walki z kotwicami”?

  32. Podobnie jak Ty Ireno, kotwica to demony u mnie przyszłości. Lęki, projekcje, filmy ;-) I tak fajnie być balonikiem, pełnym, okrąglutkim, mającym dystans do samej swojej okrągłości, cieszącym się wolnością i z ufnością poddającą się istotą. W końcu wiatr mnie poniesie, deszcz oczyści, słońce osuszy. Gorzej jak piorun trzepnie ;-) ale jam mocny balonik, nie dam się przebić. Z metaforami taka zabawa, że przeważnie tylko autor wie co ma na myśli, a i z tym bywa różnie. Zatem cieszą mnie Wasze baloniki i kotwice i to jak się dzielicie.

    Ireno, praca nad liną kotwiczną warta zachodu. W razie potrzeby, podlecę obok i ciachnę co trzeba ;-)

    PS Bycie balonikiem nie zawsze = euforia i ekstremum. Balonik stateczny, swobodny, luźny i taki okrągły, że aż miło, że jest wypełniany, że wypełnia…

  33. dla mnie fazy relacji,dialogu,takze wewnetrznego, przeplataja sie z fazami dzialania…jedna uzupelnia druga.jakby sam eter byl miejscem ,gdzie powstaje mysl,gdzie ciosa sie rdzen.gdzie modeluje sie powierzchnie…a gdy ma juz ksztalt,nagle ta energia staje sie materia,stygnie i za pomoca naszych dzialan dokonuje sie w naszym codziennym zyciu…bez jednej nie byloby drugiej,to jak uzupelnienie prawej lewa,duch w maszynie…zbytnie rozproszenie w jednej lub w drugiej sferze albo prowadzi do dzialan pozbawionych ducha,albo rozprasza energie na czcze gadanie……..

  34. Dla mnie kotwica kojarzy się z demonami przeszłości i przyszłości. Demon przeszłości: “zobacz jak fajny beztroski był czas …itd.”. Demon przyszłości: “nic nie rób, nawet nie zaczynaj, na nic nie masz wpływu, nigdy nie miałaś i nie będziesz miała….itd.” Te demony jak ciężka kotwica, która nie pozwala ruszyć z miejsca. Czas, który dostaję każdego dnia najpierw chcę przeznaczyć na przecięcie tej liny. Następne liny nie będą tak grube i te setki sekund przeznaczam na zobaczenie siebie od wewnątrz., na rozwijanie skrzydeł. Balonik kojarzy mi się z kimś lub czymś co udzieli mi wsparcia i nie pozwoli by kotwice zwyciężyły.

  35. A co dla mnie ciekawe Maćku to fakt, że przy nawale różnych obowiązków, zawsze znajduję czas na to, żeby pisać mojego bloga. Rozmowa, komunikacja, relacja, która istnieje dzięki blogowi jest dla mnie tak ważna i ciekawa.

  36. Moja narracja jest pełna pytań. Pytania pozwalają mi zauważać i zmieniać, choć mocniejsze są pytania zadane z zewnątrz. Moja narracja jest w dużej mierze oparta na obserwacji siebie, pojawiających się emocji i uchwyceniu myśli, które wzbudzają niektóre emocje. A później zadaniu sobie sekwencji pytań: Czego chcesz w zamian? Co możesz zrobić inaczej? Czego nie widzisz? … To nieustający proces, nieustająca droga :-)
    I wiem już też, że moja narracja oparta jest na przekonaniu, że INNI SĄ WAŻNI, że przewodnią wartością jest miłość rozumiana jako świadoma akceptacja inności i poczuciu, że dwie “inne” strony tak wiele mogą czerpać z wzajemnej relacji. Wiem, że chcę pomagać i pomaganie w rozwijaniu skrzydeł jest dla mnie nadrzędnym celem. I widzę jak ta historia kształtuje moje życie. Dobre i dojrzałe życie.

  37. balonik i kotwica to troche hustawka, to moze byc niebezpieczne jak u wspomnianego Kubusia P.; czytalem ksiazke o coachingu Tao i inne w tym temacie, jedna sprawa jest eksperyment i odwaga w zmienianiu, poszukiwaniu ale druga – rownie wazna to decyzja gdzie “wyladowac” i jak wyladowac a potem co dalej…maturzysto

  38. Wędrówki po necie to rodzaj podróży na latającym dywanie. Teraz może to robić każdy, ale wymyślili to arabscy baśniopisarze :) No, trzeba umieć na nim latać, by dywan nie zamienił się w wyświechtany codzienny chodnik. To raz.
    Dwa. Miś o Małym Rozumku mówił, że “nie można tkwić uparcie w swoim kącie Lasu, czekając,aż do nas przyjdą. Czasem trzeba pójść do nich.” :) To dwa.
    Po trzecie fenomen bloga polega na tym (sama kiedyś prowadziłam bloga, to mogę się w tej kwestii wypowiedzieć), ze ta “wysepka bloga” może stać się miejscem spotkania (“eterycznego spotkania” :)), w którym , jak pisze nasz Autor, każdy powie, co wie i czuje, w danym momencie, w odniesieniu do tej, a nie innej sytuacji, do tego, a nie innego człowieko-nicka, czyli dojdzie do autentycznego spotkania, często o wiele bardziej autentycznego niż w realu, gdzie jesteśmy ograniczeni w o wiele większym stopniu konwenansami, warunkami materialnymi, etc. Spotkałam się z kilkoma uczestnikami mojego bloga i okazało się, że w realu to też byli ludzie bardzo mi “odpowiadający”. Bo jak pisze jeden z filozofów dialogu (E. Levinas) “Istota słowa początkowo nie tkwi w jego znaczeniu i narracyjnej potencji, lecz w odpowiedzi, jaką ewokuje. Słowo nie zawdzięcza swej prawdziwości temu,ze myśl, jaką wyraża, jest zgodna z rzeczą lub ze ujawnia byt. Słowo jest prawdziwe, gdy wypływa z relacji Ja-Ty, która sama jest procesem ontologicznym. Jest prawdziwe, kiedy wypełnia wzajemność tej relacji, wzbudzając mianowicie odpowiedz i ustanawiając tę a tę osobę, jedyną, która jest w stanie tę odpowiedż dać. W tej koncepcji ginie statystyczne pojęcie prawdy.”
    Co do balonika, to polecam przygodę Kubusia Puchatka z balonikiem właśnie (ku przetrodze )

  39. Niestety ta kotwica pod mój balonik jest tak podczepiona, że nie da się odczepić, jest zawieszona na bardzo grubej linie. Więc zaczęłam odcinać po jednej nitce i to działa, Niedługo tą line przetnę, pewnie pojawi się następna, ale też poradzę sobie z nią.
    pozdrawiam:))

  40. PS takie przesłanie na dziś znalazłam na stronie : http://www.maya.net.pl
    “Dziś rozpoznaję, od czego powinienem uwolnić swoje myśli. Jeżeli poczuję się przygnębiony, spięty lub speszony, będzie to znak, że wbiłem sobie do głowy coś, co hamuje naturalny bieg myśli. Rozterki duchowe są oznaką, że powinienem powiedzieć STOP. Nigdy nie jest za późno na NOWY początek. Moja głowa to nie muzeum. Tylko materia może ulec skostnieniu, natomiast myśli muszą być elastyczne.”

    Czasem myślę, że już jestem tak mocno elastyczna, że bardziej to się nie da, a życie pokazuje, tak myślisz? No to co powiesz na tę sytuację? Upsss… Czasem myślę, że jestem już tak lekka jak balonik z helem, latam wysoko, nic mnie nie trzyma, wolność… No to co w takim razie robi ta 7tonowa kotwica podczepiona pod balonik? Upssss… ;-) I tak każdego dnia, czasem kilka razy dziennie odczepiam kotwicę i wracam do esencji. Fajna praca. Przestałam się buntować, że trudna. W życiu nie zamieniłabym jej na żadną inną ;-)

  41. Ewelino, dzięki ;-) Każdy z nas jest tym idealnym elementem układanki zwanej Ziemia ;)
    Pięknego dnia wszystkim!

  42. a ja odkrywam wiele rzeczy. zaczęłam je odkrywać w momencie gdy miałam takie wewnętrzne przekonanie że prawie wszystko już wiem, że poukładałam. trochę jakbym niosła w kieszeniach milion puzzli z których zawsze coś sensownego albo odjechanego dało się ułożyć. no i zawsze miałam gotową interpretację co autor czyli ja miał na myśli. ale nadszedł taki moment, że trzymałąm w ręku fragment tej układanki i ten fragment był niewiarygodnie idealny sam w sobie. nie ja go ułozyłam lecz jakby sam się znalazł w mojej ręce, ułożył się mimochodem ? kompletnie nie pasował do całej reszty – misternie budowanej narracji i opowieści. było ich wiele ale on nie pasował do żadnej, opowiedzianej w mojej głowie miliony razy. potem te opowieści zaczęły tracić swój blask niesamowitości i tajemniczości. daleko im od banału ale są tylko jedną z miliona możliwych opowieści. znalazłam w nich jednak pewne wspólne cechy z tym “idealnym” fragmentem obrazka. To jak czasem kupujemy puzzle i w pudełku mamy kilka obrazków do ułozenia. Można je posegregować kierując się wzorem z drugiej strony puzla. Ja też dostałam w jednym pudełku kilka różnych układanek do ułożenia a nie wiem czemu chciałam ułożyć jeden wielki obrazek z sensem, widokiem i przesłaniem.
    cieszy mnie ta zmiana perspektywy. (no i jak by to nie zbarzmiało – jestem cholernie dumna ż mojej determinacji w tych zmianach:)
    pozdrawiam,

  43. Synchroniczność jak zwykle. Mnie to już nie dziwi, a cieszy, tak mocno cieszy. Każdy przejaw życia, każdy jego aspekt…
    Pomogły mi dziś słowa De Mello. Kiedy za pierwszym razem czytałam „Przebudzenie” moja dusza się budziła, czułam wolność jedynie w snach, a rozpaczliwie pragnęłam, żeby była moją przestrzenią, moją codziennością.

    Oto słowa mądrzejszego ode mnie człowieka, który dziś ze mną pogadał…
    „Szczęście nie jest czymś, co możesz nabyć, miłość nie jest czymś, co możesz wyprodukować, miłość nie jest czymś, co możesz posiadać. Miłość jest czymś, co może cię posiąść. Nie możesz wejść w posiadanie wiatru, gwiazd lub deszczu. Nie posiadasz ich, poddajesz im się. Oddanie może nastąpić jedynie wówczas, gdy świadom będziesz swoich iluzji, swoich nałogów, pragnień i lęków”.

    Poddaję się. Poddaję się temu uczuciu, które mną zawładnęło i które wykracza poza wszelkie granice. Poddaję się miłości. Poddaję się i z radością będę ją pielęgnowała z pomocą każdej istoty, która podejmie się wspierającego zadania.

    Jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczy się życie i jaką drogę i z kim przejdę. Otwieram się na każdą ewentualność i dziękuję za każdą szansę czerpania z tego boskiego źródła bycia na ziemi.
    Miłość wyostrza mój wzrok, dzięki niej widzę coraz więcej rzeczy takimi jakie są, nie zaś przez pryzmat iluzji. Mnie tych zasłon jeszcze trochę zostało, filmów zmęczonego umysłu. Dobrze jest budzić się z letargu przy cudownych “przebudzaczach” którzy stają na mej drodze. Jestem wdzięczna każdemu z osobna. Każda bratnia dusza, budzi, odżywia, wskazuje jakie tęsknoty chcą wyjść ze sfery cienia i przejść do jasności, ubawić, dopełnić mnie.

    Dobrze jest być na tej ziemi, w tym tu i teraz, które za chwilę będzie innym tu i teraz. Od chwili do chwili. Dobrze, że opadają iluzje, dobrze, że czasem się o nie obijam boleśnie ;-) jest się z czego później pośmiać i to nic, że siniaki się mienią…

  44. wczoraj, może przedwczoraj pomyslałam, że zrobię sobie mape marzeń, mapę życia, zaczęłam już przygotowywać wycinki, zdięcia, cytaty i robić notatki, pomyślałam tylko, że jeszcze na chwilke zajrzę co u Was…:)))))

  45. A moja opowieść to: świat jest pełen możliwości. Tylko czasem na chwilę odstrajamy się od tej wiedzy. A gdy mamy z nią kontakt to świat błyszczy i wibruje. I życie staje się niezwykłą podróżą, pełną olśnień. Ten wątek swojej opowieści lubię najbardziej:)))

  46. A gdyby to byla prawda…

    A gdyby to był ostatni rok Twojego życia to jakbyś go przeżył/przeżyła?
    Jak bardzo zmienia to perspektywę?

    Tachiony /czasteczki czasu/ płyną w różnych kierunkach. Umysły większości nas odczytują czas linearnie. Koniec osobistej linii to game over czy wejście na kolejny poziom gry?

  47. “Każdego ranka, po przebudzeniu, otrzymujemy kredyt w wysokości osiemdziesięciu sześciu tysięcy czterystu sekund życia na dany dzień.
    Kiedy wieczorem kładziemy się spać, niewykorzystana reszta sekund nie przejdzie na następny dzień; to, czego nie przeżyliśmy w ciągu dnia, jest na zawsze stracone, pochłonięte przez wczoraj.
    Każdego następnego ranka rozpoczyna się ta sama magia, znowu otrzymujemy taką liczbę sekund życia i wszyscy zaczynamy grać w tę nieodwracalną grę:
    bank może zamknąć nam konto w najbardziej nieoczekiwanym momencie, bez żadnego ostrzeżenia – w każdej chwili może zatrzymać nasze życie.”

    Marc Levy A gdyby to była prawda…

  48. Jestem zintegrowana ze światem , w którym jestem. odnajduję się tu dzięki tym z którymi jestem związana. To są moi rodzice, dzięki którym nauczyłam się dokonywać samodzielnych wyborów. To mój mąż , którego wybrałam bo wiedziałam kogo szukam:) To moje dzieciaki, które kocham nawet jak dają w kość. Mój świat to mądra miłość, wsparcie ale i też krytyka gdy trzeba. Moja choroba na trochę przytłumiła chęć poszukiwań, ale w obecnej chwili znów czekam na coś nowego. Umiem teraz docenić jeszcze bardziej fakt, że mogę. Wkurzają mnie ludzie którzy marnują sami siebie ale to nie moja droga. Tym co chcą pomagam i tyle. Każdy musi dojrzeć do bycia sobą :)

Komentarze są wyłączone.