Czy to coaching czy nie coaching? Zasada użyteczności

miszcz leci...
miszcz leci…

Użyteczność w coachingu dotyczy fundamentalnego pytania: czy to, co myślisz o danej sprawie a w efekcie to jak działasz – jest dla ciebie użyteczne? Dlatego miarą prawdy o twojej metodzie myślenia i działania jest skuteczność jaką uzyskujesz w osiąganiu swoich zamiarów a nie cudze opinie! To absolutnie kluczowy warunek! Nie to, co zaproponował jakiś super trener rozwoju osobistego, nie jego poglądy na szczęście zarabianie i skuteczność, ani nawet najbardziej humanistyczny system wartości – mają decydować o twoich wyborach lecz twoja osobista użyteczność.

Użyteczność

Użyteczność, czyli przydatność, stosowność, efektywność, dopasowanie do ciebie! Żadne cudze recepty, jedynie twoja osobista droga w oparciu o wybrane przez ciebie, akceptowane style działania i myślenia. Gdyż co jest dobre dla mnie, nie musi być dobre dla ciebie, co jest dobre dla ciebie, nie musi dobre dla mnie, twoja droga, to nie jest moja droga, ty lubisz herbatę, ja lubię kawę, ja wolę rower, a ty wolisz bieganie. Mogę ci pomóc w twojej dyscyplinie jednak nie wolno mi jako coachowi podawać ci moich rozwiązań jako najlepszych, lub co gorsza, jedynie skutecznych lub jedynie słusznych!

Tym różni się coaching od sekty i pseudo rozwoju! Coach pracuje na rzecz klienta i jego użyteczności a nie na rzecz własnej użyteczności (w domyśle finansowej) dlatego etyczny coach czasem nie spełnia oczekiwań klienta, który chce oddać odpowiedzialność, oczekuje, że ktoś rozwiążą jego problemy, skutecznie mu doradzi i poda cudowną metodę na wszelkie możliwe sukcesy i problemy. Coach, który się godzi na tego rodzaju oczekiwania klienta lub co gorsza prowokuje je lub przemilcza, lub jeszcze gorzej – składa nierealistyczne obietnice – to hochsztapler.

Oczywiście przez kilka godzin, kilka dni a nawet miesięcy może klienta uzależnić, łudzić ale efekt będzie taki, jak w każdym podobnym przypadku. Zmanipulowany klient nie uzyska poprawy funkcjonowania ani mitycznego rozwoju, gdyż zamiast treningu, który prowadzi np. do skutecznego, bezpiecznego przebiegnięcia trasy maratonu, zastępczo zaspokoi swoje cele jako bierny słuchacz kolejnego super szkolenia. Na tym polega nadużycie super trenerów rozwoju. Klienci redukują napięcia i zastępczo pompują swoje ego na szkoleniach tychże trenerów, zamiast we własnym życiu podejmować realne zmiany, próby i błędy, eksperymenty i wygrane.

Analogie ze sportem

Różnica między pseudocoachingiem i prawdziwym treningiem jest jak pomiędzy siedzeniem przed telewizorem i oglądaniem transmisji sportowej a biegiem na trasie treningowej. Na trasie czasem pada deszcz i niekiedy powstaje kontuzja. Przed telewizorom wystarczy szeroko otwierać oczy i rozdziawiać usta. Kto sądzi, że można przebiec maraton tylko dlatego, że ktoś mu wmówił, że można, ten nie tylko jest w błędzie lecz również naraża życie i zdrowie. Owszem maraton jest możliwy do przebiegnięcia lecz nie dla totalnego amatora. Od dnia postanowienia to chwili przebiegnięcia maratonu musi upłynąć czas efektywnego treningu – niekiedy to jest rok, czasem dłużej, czasem nieco krócej – wszystko zależy od kondycji, predyspozycji oraz ciężkiej pracy zawodnika a także od jego zdrowia. Sukces zależy także od skuteczności treningu, trener po prostu musi się znać na tym co robi. Dlatego lepiej zatrudnić dobrego trenera, który wie jak poprowadzić zawodnika. Kto obiecuje w sporcie, lub w jakiejkolwiek innej dyscyplinie, cudowne zmiany od ręki pod warunkiem zastosowania super skutecznej metody, ten jest najzwyczajniejszym naciągaczem dla naiwnych. Niektóre sukcesy wymagają długotrwałych przygotowań i żelaznej konsekwencji. Tylko kisiel gotuje się szybko, jednak i tak potrzeba do tego pewnej wprawy.

Trzecia zasada kanoniczna w coachingu to ekologia zmiany.

cdn.

Czy to coaching czy nie coaching? Zasada użyteczności
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. I jak żyć Panie Macieju, jak żyć … z tą euforią otaczających mnie ludzi, w związku z wynikiem wyborów?

  2. Hmm… ciekawe. Mocną stroną takiego myślenia w coachingu jest dla mnie ciągłe przypominanie: Ty jesteś autorem zmian w swoim życiu. Nie pozbywaj się tej własnej zdolności, ceń sobie odpowiedzialność – trudną bo trudną ale twoją i myśl, wracaj na właściwe, dobre dla siebie tory, trzymaj umysł jeśli zbłądzi w smutne kawałki, ruminacje, martwienie się, przewidywanie porażki, uciekanie w niskie mniemanie o sobie by mniej się zawieść, rozczarować w sytuacji gdy coś idzie nie po myśli. Z mojego doświadczenia jako takiej pracy z ludźmi zdrowymi i chorującymi psychicznie to zdrowsze, nieobciążone osoby lubią jednak wyzwania, chcą próbować dźwigać odpowiedzialność chętniej, zmagają się z kryzysami. Dla mnie ciekawym doświadczeniem było i jest widzieć tę różnicę w porównaniu np. z ludźmi chorującymi na schizofrenię, gdzie ucieczka w kryzysy, pozycję dziecka, które potrzebuje opieki, łaknie jakiejś ręki, która odciąży, weźmie trochę ciężaru, ale także ten rodzaj biedy, w której często niedosyt, brak, deficyty w relacji z uznającą wartość matką jest nie do nadgonienia.
    Od siebie dodałabym coś jeszcze chyba takiego, że chyba ten kto oddaje odpowiedzialność, nie ma apetytu na życie, unicestwia się, jest mu źle. Być może oddawanie odpowiedzialności jest jakimś rodzajem mechanizmu depresyjnego w nas. Bardzo to obserwuję w domu opieki społecznej dla starszych osób. Zastanawiam się w tym miejscu często nad psychologią głębi i psychologią egzystencjalną. Kiedy widzę kolorowanki – wesołe szablony na których uśmiecha się każde słonko i kwiatek to te elementy terapii trzymają starszą osobę przy życiu, ktoś ma kawałek czegoś za co odpowiada – swoje szablony, przerysowuje, pisze kartki na których notuje co gdzie ma i za co odpowiada. Zaczynamy życie kolorowankami, coaching mobilizuje do kolorowanek w każdym wieku by rozćwiczyć rękę i dożywamy życie kolorowankami ;-)?

  3. Dzisiaj koleżanka podrzuciła mi link do webinaru dotyczącego nowego kierunku w coachingu, podobno bardziej opłacalnego, niż zwykły coaching czyli coachingu kryzysowego. A Pan mi tu Panie Macieju o użyteczności i etyce ;) Odnoszę wrażenie, że wielu osobom na szkoleniach umyka fakt, że coach nie jest trenerem ani mentorem…. oczywiście posiadając określona wiedze, łatwiej zweryfikować klienta i stwierdzić, czy potrzebny mu coaching, czy jednak szkolenie, ale jak to się mówi biznes ważniejszy. I tak się człowiek coachuje kilka lat ( podobnie jak czasem terapeutyzuje bez efektu) a w końcu stwierdza, że metoda nie działa…. Ostatnio pracuję więcej z metaforą i kompletnie nie wiem, czego sprawa dotyczy a klient i tak dochodzi do ważnych wniosków. No nic , obserwuję sobie ….

Komentarze są wyłączone.