Czym jest świadomość? I

świadomość?
świadomość?

Profesor Daniel Dennett filozof  zajmujący się umysłem oraz świadomością kilkakrotnie stwierdził, że nie wie czym jest świadomość. Trochę w tym kokieterii rzecz jasna. Profesor zajmuje się bowiem darwinizmem neuralnym czyli koncepcją, która wskazuję, że nieużywane połączenia nerwowe w mózgu zamierają, zaś te używane torują sobie drogę i dominują. Nieużywane ginie, trenowane wzrasta. Synapsy nieaktywowane po prostu przestają być aktywne a oszczędny z natury mózg wcześniej czy później je wyłącza. Zjawisko to, dobrze przebadane i wnikliwie obserwowane nie jest tylko hipotezą ale rzeczywistością biochemiczną ukrytą w puszce naszych głów. Obywatel, który na przykład nie czyta, nie trenuje kreatywnych nawyków, nie tylko traci w porównaniu do innych trenujących swoje synapsy, co gorsza utrwala wzorce nieczytania i stagnacji, i w pewnym sensie głupieje, ewolucyjnie przegrywa. Jego lub jej dzieci mają mniejsze szanse na użyteczne konfiguracje własnych mózgów, gdyż jeśli w domu nie ma książek i kreatywnych zabawek, nie ma stymulacji – mózg nauczy się stagnacji. Z każdym rokiem rozwoju dziecka, którego układ nerwowy w fazie wzrostu nie jest pobudzany, szanse jego właściciela na lepszy, życiowy wynik maleją.

Nauka Dennetta jest brutalna jak brutalny jest ewolucjonizm, żadnej poezji, wiary w sens dawania równych szans, żadnych mglistych porad i cudownych technik manipulacji, wpływu lub automotywacji. Ćwiczysz synapsy albo nie. Nie ćwiczyłeś w dzieciństwie – może już jest dla ciebie za późno. Dlaczego? Gdyż mózg i szerszy w zakresie działania układ nerwowy, zrobi wszystko żeby cię zniechęcić do zmiany. Jeśli nawykiem jest narzekanie, stagnacja, konformizm, ostrożność, lękliwość, obwinianie innych itd. – jedyne co ci podsunie, to preracjonalizacje lub postracjonalizacje, czyli pseudo racjonalne uzasadnienia twoich reakcji – zanim się coś wydarzy i gdy już się wydarzyło. Po co? To swoisty akt litości ze strony mózgu na rzecz umysłu. Niech się biedak nie męczy i wierzy, że jest panem sytuacji a jego wybory są sensowne, mądre i podparte argumentami. Mózg, król  układu nerwowego, król życia dba o oszczędność i dba przede wszystkim o siebie.  W sytuacji krytycznej wyłączy się ostatni, gdy już wyczerpie wszystkie możliwości oszczędzania i przeżycia. To mózg gasi światło, światło świadomości. Ach, w takim razie czym jest świadomość?

cdn. :)

Czym jest świadomość? I
Oceń artykuł

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Pani Dżo-ann śmiem twierdzić, iż statystyczny Mireczek nawet w zaawansowanych technologicznie czasach gdzie grafen będzie głównym materiałem budulcowym , a Polska nową Doliną Krzemową (można pomarzyć). Taki Mireczek i tak jak dostanie na ścieżkach neuronalnych EFEKT WOW nie będzie miał dostatecznej siły motywacyjnej do działania. Wróci do swojego nowoczesnego fotela i dalej będzie pierdział.

  2. O jak mi miło ;) No, takie podwaliny świata, jakiego byśmy chcieli tu tworzymy.
    To taka moja zatem cząstka. A swoją drogą zastanawiam się jeszcze… może Kiedyś Kiedyś w epoce teleportacji i dromów ci, co tak lubią siedzieć w tych fotelach nawet nie będą wiedzieli kiedy dostaną nowe duchowe wibracje w tyłek i meta-olśnienie.

  3. Do Pani Dżo-ann. Bardzo interesujący komentarz. Sporo się dowiedziałem. Pozdrawiam Panią ;)

  4. Pytanie na koniec – uderzające i zatrzymujące zarazem.

    Lubię patrzeć na człowieka jak na bardzo złożony system. Jeżeli pamiętam właściwie to niegdyś część przedstawicieli psychologii poznawczej próbowało porównywać mózg do komputera (a ściślej powiedziałbym do procesora). Ów modelowanie mózgu za pomocą pojęć „biologicznego komputera” jest na tyle ciekawe, że warto pójść krok dalej. Każdy z nas ma „swój” komputer, namacalny kawałek plastiku, pod którym kryją się układy, przewody, ścieżki i tak dalej. Fizyczna część. Komputer jednak sam w sobie dla nas jest niezrozumiały, chociaż projektował go człowiek. Należy więc udać się krok wyżej w drabinie abstrakcji i stworzyć pewien system, którzy będzie zarządzał pracą tych wszystkich układów – tak powstaje Windows.

    Fizyczny komputer (sprzęt) i niefizyczny komputer (system operacyjny). Jak przenieść to na człowieka? A no proszę: fizyczny komputer (mózg) i niefizyczny komputer (umysł). Niby równanie wydaje się spełnione, „obie strony” zgadzają się powiedziałby matematyk. Czy na pewno? Człowiek nie jest istotą całkowicie przewidywalną i jednocześnie nie jest istotą całkowicie nieprzewidywalną.

    Panie Macieju, w tym równaniu musi być coś więcej. Coś co nas napędza, manifestuje się przez nas i jest trwalsze niż system operacyjny roboczo przeze mnie nazwany umysłem.

    Czekam na ciąg dalszy :-)

  5. Coś mi chodzi jeszcze po głowie. Przypominam sobie wykład, chyba prof. Brizendine, i porównanie neuronów niemowlaka z tzw. slumsów i dzidziusia, którego otoczenie obfituje w wielość pozytywnych bodźców jak opieka nad nim, bajeczki na dobranoc, dostęp do rzeczy z tzw. lepszego świata, rozwojowe zabawki itd. Mózg dziecka, które brutalnie mówiąc nikogo nie obchodzi miał nieporównanie mniej komórek, mniej szlaków między nimi a mniej połączeń to wkrótce opóźnienia. Już na starcie widać było jak nie fair rozpoczyna się dla każdego z nich życie.

    Jest jakiś spory nurt, który mówi o kryształowych dzieciach i nowej gwardii bardzo świadomych siebie dzieci. Jeśli jest w tym choć trochę prawdy, cudownie. Perspektywa, że kiedyś kiedyś coś drgnie, coraz więcej osób zmieni się wewnątrz i to do nich zacznie dostosowywać się system? Nonkonformistyczne, tętniące sumieniami, bystre, przezorne, stawiające na wartości (w końcu to co się tylko je, je i je, ma szanse w końcu się przejeść) pokolenie młodych?
    Gdyby chcieć wytężyć umysł w jakimś dalszym kierunku kiedyś nie będzie pokolenia byłych esesmanów, potem nie będzie pokolenia esbeków, kagiebowców z tymi doświadczeniami, które znamy. Mijamy. Pokolenia mijają. To, co złe też przemija. Odchodzi, przychodzi nowe. Raczej szczęki i proporcje ciała się nie wiele nie zmieniają.

    Tylko sztuka jest dziwnie, może nie jest ale bywa dziwnie aktualna?

  6. Świadomość i bycie świadomym, świadkiem rzeczy wiadomych, rzeczy w swej istocie to chwile, które Thoreau (z własnej woli uciekinier do lasu od zbyt głośnego świata hen hen w XIX wieku) nazwałby momentami, w których rośnie się jak zboże nocą a są lepsze niż praca własnych rąk. Czy, aby poczuć się świadomym trzeba uciec przed światem komputerów, zusów, szybkich randek? Jeden z ojców psychologii w ogóle, William James określiłby świadomość czymś oświetlonym reflektorem dostępności doświadczenia. Czy dziś Freud świadomości nadal dawałby tylko mały czubek góry lodowej? A może odwrotnie badania zakończyłby smutną konstatacją, że człowiek skazany jest na błogą, kanapowo-grillową nieświadomość z wyboru?
    Z biegiem wieków i lat zmienia się postęp nauki, poziom zindustrializowania, poziom wiedzy. Z jednej strony dzięki nowym technologiom widzimy, że dużo dobrego się dzieje i świat ma sens. Z drugiej poprzez nie dowiadujemy się, że trudno to przeświadczenie „świat ma sens” w głowie utrzymać.

  7. To smutny fakt. Bardzo mało czytamy, a nasze społeczeństwo dalej popierduje w strefie komfortu racjonalizując. Czas Mireczku odpocząć po ciężkim dniu wykonywania pracy, której tak bardzo nie lubimy wykonywać, przełącz na kanał 404 bo to nudne jest. Popijając piwko i pierdząc w fotelu stwierdził statystyczny Mireczek. Hola, hola to nie mój mechanizm projekcji, żeby nie było ;).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.