Czym jest świadomość? II

tożsamość
tożsamość

Kiedy mówimy o świadomości – co właściwie mamy na myśli? Dla człowieka w codziennym nurcie spraw pytanie o świadomość dotyczy przede wszystkim, tego co zauważył, czyli faktów, zdarzeń, ludzi  zarejestrowanych przez jego zmysły. Jestem świadomy to znaczy: wiem, zauważyłem, przeczytałem, dostrzegłem, zwróciłem uwagę.

Poszło ci oczko. -Tak jestem świadoma.

-Masz pochlapany płaszcz. Jestem świadomy, wyczyszczę go za chwilę.

-Matka martwi się o zdrowie ojca. – Wiem, też się martwię.

-Benzyna się kończy. Mam tego świadomość, zaraz zjadę do stacji.

Oczywiście z rzadka w potocznych rozmowach, w codziennym myśleniu pojawia się ten szczególny termin: świadomość. Jego synonimy to: uzmysłowienie, unaocznienie, poczucie, uczucie, odczucie, przeświadczenie, przekonanie a nawet a może zwłaszcza – sumienie, jaźń, jestestwo, wnętrze, centrum. Kiedy kończę ćwiczenia z moimi klientami często stawiam pytanie: Czego jesteś świadomy teraz? Co okrywasz?  Świadomy to również: intencjonalny, zamierzony, celowy, rozmyślny, planowy. A zatem w pytaniu o świadomość chodzi o refleksję podjętą celowo, o zamysł i namysł nad własnymi motywacjami i dążeniami, i jak mówimy w coachingu w wersji Norman Benett, nad efektami. Dopóki nie pojawia się jasne rozumienie efektu, czyli rezultatu podejmowanych refleksji, dopóki nie jest ów oczekiwany rezultat powiązany już na początku z zamiarami, działania najpewniej zostaną podjęte na ślepo.

Jaki masz zamiar?

-Chciałbym – mówi klient – dostać lepiej płatną pracę.

I z tej chęci nic może nie wynikać dopóki ów klient nie uświadomi sobie, o ile więcej chce zarabiać, w jaki sposób chce zarabiać i co konkretnie spodziewa się uzyskać w efekcie większych zarobków. Pieniądze to przecież zaklęty w papierze zamiar, który ma prowadzić do potrzeby.

Cdn.

Czym jest świadomość? II
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

9 komentarzy

  1. emocje to tylko wytwor umyslu- tak jak i mysli ;)))))))))nie demonizujmy emocji…. to tylko nasz produkt, ktorym mozemy zarzadzac,jak nam sie podoba,o ile jestesmy tego swiadomi.

    RTZ wszak tego uczy…taki zlepek,ktory tworzymy sami, ktory czasem odpala sie nawykowo.
    mozemy za nimi podazac ,albo sie dystansowac ;))))))))) gdy nam szkodza,albo nas niszcza. albo wykorzystywac ,gdyz sa motorem dzialan i zmian-przenosza energie z mysli w czyn.
    sa jakby produktem pośrednim ;)))))))))))

  2. Świadomość efektów…Świadomość…

  3. Wiesz co wg. mnie nie kwestia czy są takie czy śmakie, dobre czy złe. Są i nie zawsze takie jakbyśmy chcieli, mam na myśli te, które mogą być nie do dźwignięcia. Powiesz, że dzięki nim się rozwijasz. Tu się zatrzymam. Nie chcę w święta pisać o ludzkich tragediach.
    Generalnie jestem za tym, co budzi pozytywne emocje, za pracowaniem z nimi. Kiedy mówisz, że obraz jest przeżarty emocjami to dobrze dla autora. W sumie nie jestem ocenna, tylko zauważam, że świadomość i emocje są naczyniami połączonymi. Zależnie od zawodu mogą być większą lub mniejszą przeszkodą, materiałem twórczym, wskazówką.
    Pozdrawiam świątecznie :)

  4. A co jest złego w emocjach? Niech sobie będą. Jak się za nimi nie podąży to cię nie wkręcą. O! Czuję złość, bo mi tramwaj uciekł. I w tej chwili złość sobie idzie.
    Ćwiczę, ćwiczę i między złością a O! jest coraz krótszy odstęp.

  5. I nie chcę roztrząsać jak ciężka może być praca na roli. Myślę konkretnie o tym, że gdy my tu biegamy za chlebem, panie w marketach siedzą w pampersach, dzieci w fabrykach sklejają w Indiach piłki dla wielkich firm, nadal żyją ludzie którzy poświęcają większość czasu tylko rytuałom modlitwy, kontemplacji. Wiemy to niby wszyscy.

  6. a gdzie tu nowość @ad????? Spiernicza Ci sprzed nosa ostatni tramwaj, to jesteś zły, owszem świadomy i możesz zareagować w sposób skontrolowany, co nie zmienia faktu, że takie emocje przez Ciebie przepływają. Co innego czujesz, gdy Twoje życie biegnie bądź, co bądź wolniejszym tempem w rdzennym Tybecie.

  7. … można też, Dżo-ann, ćwiczyć świadomość własnych emocji.

  8. Z kwestiami na poziomie myśli pracuje się łatwiej niż np. włącza sobie, kiedy życie się rozgrywa program odkochania po zakochaniu albo słabiej “dociera coś do świadomości, kiedy człowiekiem targa plątanina emocjonalna typu nienawiść i złość do szefa w pracy. Zaryzykowałabym śmiałą tezę, że emocje przeżerają świadomość na okrągło. Na praktykowanie bezruchu, koncentracji i metaciszy trzeba wdziać pomarańczowe szaty.

  9. Trzeba wiedzieć gdzie się zmierza, po co się idzie?

Komentarze są wyłączone.