Czynisz świat sensownym miejscem

Juliet Gallatley - twórczyni Viva
Juliet Gellatley - twórczyni Viva

Joanna napisała do mnie w głębokiej duchowości. Tacy mistrzowie jak de Mello, Chopra, Dalajlama, Wilber, Ghandi, Mindell, Hesse i Merton, Gellatley czy zgadzamy się z nimi czy nie, jednym głosem powtarzają myśl bezdyskusyjną: potrzebne jest twoje zaangażowanie, osobiste, stałe zaangażowanie, nawet niewielki akt woli, drobna suma pieniędzy, kilka kliknięć, by czynić świat sensowniejszym miejscem. Kropla drąży skałę, zawsze wielkie zmiany zaczynają się od grupy innowatorów, którzy mówią rzeczy nowe, robią rzeczy odkrywcze i komunikują innym; że trzymanie psa na łańcuchu do ohydna praktyka; że traktowanie kotów i psów jak własność, jak zabawki to hańba; że traktowanie ufnych wobec człowieka koni, jako mięsa to wstyd; że kastrowanie żywcem małych warchlaczków to skandal; że myślistwo to prymitywne odreagowanie kosztem cudzego życia, że krowy, konie i świnki morskie cierpią….

 

 

Cytuję list Joanny w całości:

 
na wykupienie Daszy i jej maleństwa, źrebaka - mamy czas do 20 lutego; handlarz żąda 3 800
na wykupienie Daszy i jej maleństwa, źrebaka - mamy czas do 20 lutego; handlarz żąda 3 800

 

Witaj Maćku;

Na wykupienie Daszy w ciąży  jest czas do 20 lutego. Na ponowne rozesłanie maili o takiej akcji ludzie mogą różnie zareagować. Sprężyli się przy Karusi, natomiast kolejny apel w krótkim czasie może nie wywołać już takiego odzewu. Mam, więc propozycję: czy mógłbyś zaproponować na blogu akcję polegającą na stałych, comiesięcznych wpłatach na konto Fundacji 20 zł (moje podkreślenie) 20 zł to bardzo mała suma, która nawet dla studenta nie powinna być obciążająca – to kilka batoników czy paczek chipsów. Jeżeli kilkaset osób będzie regularnie wpłacało taka sumę to wystarczy na kupno koni i ich utrzymanie. 500 osób x 20 zł to jest 10 tysięcy miesięcznie! Można by wtedy poprosić blogowiczów o rozesłanie takiej informacji po znajomych z linkiem do Twojego artykułu. Ludzie mogliby ustawić w swoich kontach stałe zlecenia na rzecz Fundacji. 20 zł dla jednej osoby to kropla, a takie krople tworzą ocean:))

To moja kolejna głęboka refleksja, aczkolwiek chyba nic nie przebije tej, że nie każda wiewiórka to dziewczynka:))) Pozdrawiam Joanna

 

 

 

 

książka Juliet Gallatley - szukaj na allegro :)
książka Juliet Gallatley - szukaj na allegro :)

Nie wiem czy 20 zł to dużo czy mało? Bywały czasy, gdy brakowało mi 20 zł na codzienne wydatki. Marzyłem, żeby znaleźć choć 20 zł na chodniku.  Każdy z nas ma własną miarę wydatków. Przyłączam się do idei zaproponowanej przez Joannę. Zrób na swoim koncie przelew cykliczny, na dowolną kwotę: 5, 20, 50, 500 zł. Zaufaj genialnym, wspaniałym ludziom z różnych miejsc w Polsce, którzy pomagają cierpiącym kotom, królikom i koniom i setkom innych. Podaję kilka linków. Nie obawiam się rozproszenia naszej energii, przeciwnie jestem pewien synergii, kręgów, które rozchodzą się po wodzie. Chopra pisze: nie masz akurat pieniędzy? – wyślij maila, poinformuj o akcji,  zrób to, co możesz zrobić. To każdy z nas czyni świat miejscem w jakim chciałby przebywać.  Każda zmiana zależy od innowatorów. Ty czynisz świat sensownym miejscem. 

 

 

 

 

Cervus elaphus, czyli jeleń
Cervus elaphus, czyli jeleń

PS. O co chodzi z wiewiórką? To siła lingwistycznego wzorca, rodzajnik, który sprawia, że w naszym mózgu odpala się automatyczne skojarzanie: wiewiórka – to dziewczyna; skowronek i słowik – to faceci; podobnie jak wróbel; choć sroczka, sikorka, sójka, jaskółka – to oczywiście dziewczynki; zaś jeleń – to przecież facet; ot czysto ludzki, antropocentryczny punkt widzenia. Wiekie odkrycie Joanno!  

 

 

 

 

Capreolus capreolus, czyli sarna
Capreolus capreolus, czyli sarna

 

Jak nazywa się pani gatunku jeleń? A jak nazywa się pan gatunku sarna? :) :) 

 

 

 

 

 

 

http://viva.org.pl/

http://www.pustamiska.pl/index-3.php

http://www.adopcje.org/

http://centaurus.org.pl/

http://adopcje.kroliki.net/

   
Czynisz świat sensownym miejscem
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

45 komentarzy

  1. Dziękuję Joanna! :)

  2. Info z FB:

    BĄDŹ ŚWIADOMY!

    Zwierzęta potrzebują Twojej wiedzy!!!
    Internetowa telewizja miłośników zwierząt FaunaPlanet.tv uruchamia akcję o nazwie „Bądź świadomy”.

    Poprzez reportaże skierowane do właścicieli lub przyszłych właścicieli zwierząt pragniemy budować świadomość odpowiedzialnego posiadania zwierzęcia oraz konieczność podejmowania przemyślanych decyzji przed wyborem zwierzaka.

    Więcej:
    http://www.faunaplanet.tv/20/badz_swiadomy.htm

    Strona na FB:
    http://www.facebook.com/pages/Badz-Swiadomy/181630211876354?v=wall

    Pierwszy wywiad:
    http://www.faunaplanet.tv/207/Pawel_Stasiak_-_Badz_Swiadomy_!_tv.htm

  3. Elu, codziennie ogromne ilości koni idą na rzeź, więc nie sądzę, żeby sytuacja Daszy była podkręcana przez handlarza. Inna rzecz to w jaki sposób Fundacja Centaurus dociera do określonych zwierząt-i o to juz trzeba pytać jej pracowników. Cena konia zazwyczaj to cena kilograma w skupie pomnożona przez jego masę. To okropne wyliczenia, ale sami taki system stworzyliśmy lub zgadzamy się na jego istnienie

  4. Moniko B, jezeli chcesz pomagac w bezpośrednim kontakcie-to tylko kwestia decyzji. Masz domy dziecka, ogniska wychowawcze, świetlice środowiskowe. Dzieciaki potrzebują pogadania, pomocy w odrabianiu lekcji, opieki na wycieczkach. Możesz podejść do najblizszej szkoły podstawowej i porozmawiac z pedagogiem szkolnym, któremu dziecku potrzebna byłaby Twoja pomoc. Oczywiście za zgodą jego rodziców. Mozesz tez podejść do MOPS-u i o to samo zapytać, skontaktowac się też z organizacjami pozarządowymi na Twoim terenie. Natomiast prawdopodobnie na początku spotkasz się z dość ostrożnym przyjęciem. Większośc tych placówek ma złe doświadczenia z tzw. “słomianym zapałem” wolontariuszy.

  5. Dziękuje …Dam znać …

  6. Moniko, działaj! Jak wiele w sercu, to to jest prawdziwe i prędzej czy później zostanie zrealizowane! Gdybyś potrzebowała wsparcia, daj znać. Potrafię pisać ;-) Zawsze chętnie coś zredaguję, napiszę, skreślę, dodam ;-), Rzecz jasna moc talentów jeszcze we mnie, więc gdybyś potrzebowała wsparcia w czymś innym, też daj znać ;-)

  7. może , a może nie
    to moje zaangażowanie , mój talent …jak empatia , czy umiejętność angażowania …
    i to staram się wykorzystywać każdego dnia … ale mam w sercu i w głowie tego jeszcze wiele ….
    wpłacam …nie tylko na załączoną fundacje …ale
    myślę że ważna jest też świadomość , wiedza …
    jako sierota…dostawałam buty / paczki …ale to rodzina z naprzeciwka …karmiła mnie obiadem …podleczała moje serce …pozwalała mi być ze sobą …uczyła że po wyjściu z łazienki trzeba ” umyć ” sedes ..takie nie ważne .. a jakie ważne …dziś dla mnie …
    ściskam wszystkich ..i Dziękuje Wam i Tobie Maćku

  8. Jak miło w końcu przeczytać w internecie dyskusję “na poziomie” :)

    Ja chciałabym zwrócić uwagę na trochę inny problem i dowiedzieć się jakie są opinie innych. Jestem tu po raz pierwszy więc nie znam dokładnie historii Daszy, rozumiem jednak że planowane jest jej wykupienie od handlarza, z którego rąk grozi jej śmierć. Wzięłam kiedyś udział w podobnej akcji (nawet byłam w jakiejś części jej organizatorką), z tym, że wtedy chodziło o suczkę ze szczeniętami. Akcja miałam miejsce na pewnym forum którego nazwy nie podam. Zostałam BARDZO ostro skrytykowana, niektóre osoby wręcz zostały na forum zablokowane z powodu tej zbiórki ponieważ uznano, że dawanie jakichkolwiek pieniędzy handlarzom powoduje, że mają oni źródło dochodu i mogą kupować kolejne zwierzęta, które krzywdzą. W ten sposób nakręca się tzw. spirala okrucieństwa. Powiedziano mi, że jedynym sposobem by pomóc (choć akurat nie tym zwierzętom które są w potrzebie właśnie w tym momencie, ale innym, których handlarze nie kupią w przyszłości) jest brak jakiejkolwiek reakcji finansowej, ponieważ są nawet oszuści, którzy na takich akcjach żerują i podszywają się pod wolontariuszy i sami organizują akcję wykupu od siebie, tylko po to żeby zdobyć pieniądze.

    Co o tym sądzicie? Nie chcę wywoływać tutaj burzy, uważam, że jeden i drugi punkt widzenia jest w jakiś sposób właściwy. Z jednej strony kiedy widzę tego typu akcje serce mi mówi, że powinnam wziąć w nich udział, a rozum podpowiada, że nie tędy droga. czy wykupywanie zwierząt to faktycznie dobry pomysł? czy tylko młyn na wodę dla złych ludzi? osobiście czuję się zagubiona…

  9. Agnieszko, to bardzo ważne co napisałaś. Oczywiście, ze w pomaganiu realizujemy nasze własne potrzeby. Warto by było, żeby były spójne z potrzebami drugiej strony. Domy dziecka mają to dobrze przerobione -często zglaszają się tam osoby pod wpływem emocji. I po jakimś czasie odpadają. Bo bycie “dobrą ciocią”wymaga wytrwałości i odpuszczenia sobie oczekiwania wdzięczności.Moja koleżanka zajmująca się adopcjami mówiła mi, ze pojawia się wiele wniosków o ich rozwiązanie, gdy dzieciaki wchodzą w okres dojrzewania. Bo na rodzonego nastolatka człowiek jest skazany- nie powie mu, się rozmyślił:) Nie chodzi o to, zeby oceniać ludzi, którzy podejmują takie decyzje. To niezwykle trudne emocjonalnie sytuacje.
    Dlatego pomoc powinna być odpowiedzialna.Warto sobie wcześniej powiedzieć: nie dam rady, decyduje się na pomoc w innej formie.
    Moniko, nie jestem zwolenniczką akcyjności, chociaz biorę w takich formach udział. Stąd moja propozycja stałych wpłat, a nie chwilowego zrywu. To tez sposób na utrwalenie nowych postaw, a nie tylko jednorazowa zmiana wzorca:) Moze tu zadziałać reguła konsekwencji-jezeli stale wpłacam na działania na rzecz innych, to mogę też byc bardziej na tych innych uważny. Jeżeli zapraszam znajomych do takich wpłat, to zwiększa się prawdopodobieństwo, że będę im przekazywac tez inne, wazne informacje z obszaru pomagania.
    A co do pieniędzy-przekazywanie ich jest tak samo wazne jak bezposredni kontakt. Pieniądze dostajemy za swój czas i umiejętnosc.Dzieląc się pieniędzmi dzielimy się swoim czasem i umiejętnościami. I umożliwiamy osobom kompetentnym /chociażby z organizacji podanych przez Maćka/sensowną pomoc w bezposrednim kontakcie z potrzebującymi

  10. Droga Moniko B. Tak sobie myślę, że serca czyjegoś nie uleczymy. Też kiedyś tak bardzo chciałam. Nie da się (wg mnie). Możemy jedynie stworzyć warunki do tego, żeby ktoś sam się uleczył. Nie wiem gdzie mieszkasz i jakie to środowisko, ale wierzę, że można być kimś fizycznie dla dzieci. Trafiłam raz na stronę wolontariuszy, chciałam się zgłosić i już wypełniałam podanie, kiedy trafiłam na “test”, przeczytaj zanim wypełnisz… I przeczytałam, odpowiedziałam na kilka pytań (chciałam być “ciocią” dla dzieci z domów dziecka) przed samą sobą i… z bólem, ale nie dałabym rady psychicznie. Były tam pytania w stylu: czy jesteś w stanie się zdystansować (nie), czy potrafiłabyś odejść od dziecka, którym się opiekujesz i “przejąć” kolejne (nie) itd itp. Zbyt silne emocje w grę wchodziły. Być może dlatego “wtedy” mnie się nie powiodło.

    Teraz.. teraz jestem gotowa. Pracuję teraz nad bajkami dla dzieci, to znaczy piszę je ;-), piszę artykuły o tym, jak rozmawiać z dziećmi, jak je kochać itp. I są efekty (ostatnio dowiedziałam się, że zainspirowałam młodą dziewczynę swoim artykułem i teraz pisze pracę licencjacką o ograniczaniu praw dziecka do kontaktu z ojcem, po rozwodzie rodziców)

    Jak już znamy nasze talenty, łatwiej wybrać miejsce, gdzie mogą się przydać ;-)


  11. dziękuje za te wpisy ..Agnieszko – o dzieciach …
    chciałabym bardzo być zaangażowana nie tylko moimi pieniędzmi ..chciałabym całą sobą , swoją miłością pomóc ( uleczyć czyjeś serce ) , pracować , być ..jako wolontariusz ..i tak próbuje od kilku lat …znależć gdzie ??? bo pieniądze nakarmią , ale nie przytulą , kupią buty , ale nie pośmieją się razem …
    moze ktoś ..wie ..jak ? ..może razem coś wymyślimy …chciałabym też przez to uczyć moje dzieci ..zaangażowania , empatii , wrażliwości , uważności …
    wymyśliłam że te wpłacone pieniądze na ratowanie koni będzie od nich …od moich córek ..może można by było aby mogły widzieć na co miały wpływ ..aby czuły się zaangazowane , aby były świadome jakie są wyzwania , potrzeby , aby zachęcały inne koleżanki , kolegów , rodziców ..aby może kiedyś mogły pojechać na wycieczkę …może jakieś inne pomysły ..macie ..
    może stworzymy drugą …Wielką Orkiestrę tylko dla zwierząt …np na Światowy Dzień Zwierżat 4 pażdziernika …co myślicie …ja chętnie się zaangażuje …może znajdziemy sponsorów , zaangazujemy media …
    piszcie ….

  12. Dziękuję Anito.

    Świadomość nie przychodzi bez bólu. :)

  13. Nie odpowiedziałeś. Znam Cię i wiem, że znasz odpowiedzi na te pytania, wiec po prostu nie rozumiem po co je zadajesz… jakie jest to poszerzanie perspektywy? kiedy ktoś powiedziałby Ci, że własnym umysłem nic nie można zmienić- to wtedy co? przyznałbyś rację, czy może chciałbyś pokazać swoją rację? a może zadajesz te pytania, bo chcesz się połechtać własną wiedzą????

    po co Ci to? irytuje mnie to zaiste, bo nieodparcie mam wrażenie, że rzucasz tymi pytaniami na wiatr… tylko po to by rzucać… pochwalić się: o jakże ja jestem inteligentny i mądry, że takie pytanie stworzyłem :P :P :P :P :) :) :) :)

    bez sensu to trochę dla mnie i nie rozumiem tego, dlatego proszę o poszerzenie mojej mapy :P

  14. Anito, rządzi mną ciekawość innego spojrzenia… otwieranie się na nowe perspektywy.
    Odpowiedziałem? :)

  15. W ogóle, Kocie, to czemu takie pytania zadajesz, na które znasz odpowiedź?

  16. Kocie, tak. Przede wszystkim pracując ze swoimi przekonaniami i towarzyszącymi im stanami emocjonalnymi. Szczegolnie tymi nieświadomymi przekonaniami. Patrz chociażby prosta zaleznośc pomiędzy utrzymujacym się stresem a pracą systemu immunologicznego

  17. Oczywiście, że można w dużym stopniu :) dowód na to jest np. w RTZcie (Racjonalnej Terapii Zachowania)

  18. Jak myślicie – na ile możemy własnym umysłem wpływać na zachowanie i funckjonowanie naszego organizmu?

    Czy poprzez siłe woli jesteśmy w stanie ustrzec się chorób i zachować zdrowie?
    Oczywiście zachowując optymalną dietę i odrobnię ruchu?

  19. Joanno świetnie, że wspomniałaś o starszych ludziach. Mi jakoś zawsze było bardziej żal starszych ludzi niż dzieci, może dlatego, że taka świadomość, że życie mija dla mnie jest wstrząsająca i sama się tej starości boję. albo dlatego, że już mają tyle za sobą… a może dlatego, że akurat w mojej rodzinie szczególnie dużo przypadków złych rzeczy na starość. Tak czy inaczej, problem jest tak często pomijany. Np jak na stronie kampaniespołeczne wpisuję Alzheimer to mam dużo reklam, ale żadnej z Polski.. Starość u nas wciąż jest tabu.

  20. Viva bardzo dziękuje, ponownie ;) a Czytelników bloga zachęca, by uważnie czekali na numer marcowy Vege, bo pewien wywiad, który się tam znajdzie na pewno ich zaciekawi ;)

  21. i jeszcze jedno-mówimy o dzieciach i zwierzętach. Zwracajmy też uwagę na starszych ludzi. To bardzo proste gesty. Wystarczy np. rozejrzeć się uwaznie w kolejce w hipermarkecie. Czasem widać tam mocno starszego człowieka, dla którego takie zakupy to cała wyprawa. I można zaproponować mu podwiezienie do domu. Starsi ludzie czasem boją się przejść przez przejście dla pieszych. Zaproponujmy pomoc, poczują się bezpieczniej.Kot napisał, ze ludzie lubią byc dobrzy. OK, mozna na to patrzeć z psychologicznego punktu widzenia. Mozna też tak-każdy taki gest to wmacnianie Jasnej Strony Mocy. W mapie świata części ludzi istnieje twór nazywany matrycami energetycznymi. Każde nasze działanie, każde słowo, każda myśl tworzy lub wzmacnia jedną z nich. Im mocniejsza matryca, tym silniejsze jej oddziaływanie i pojawianie się sytuacji z nia związanych.. Dobre gesty służą zachowaniu równowagi.Lub Równowagi;)
    No tak, ja to się dużo Ziemiomorza naczytałam:))

  22. a facet który zachowuje się jak jeleń to łoś;

    chociaż to bardzo krzywdzące dla łosi i jeleni :)

  23. Ewelino, w mojej mapie Jelena Jelenowna-i tej wersji będę się trzymać:)))

    /Z tą Jeleną to był taki żarcik-tłumaczę zainspirowana poprzednim artykułem “Gupie żarty”/

  24. Joanno – pani gatunku jeleń to łania :)

  25. Kochani!!!!

    Proszę zapoznać się z tym linkiem: http://www.koalicja.org.pl/

    “Do wszystkich sympatyków zwierząt:
    Zaczynamy zbierać podpisy pod projektem nowej “Ustawy o ochronie zwierząt.” Do końca lutego chcemy zebrać 1000 podpisów i zarejestrować Komitet Obywatelski, który przez następne trzy miesiące będzie zbierał podpisy do wymaganych minimum 100 tysięcy.”

    ile osób wchodzi na tego bloga? ja nie wiem, ale może da radę przedstawić projektu ustawy?

    kiedyś była taka reklama w czasach mojej podstawówki, albo liceum (na trądzik) “Oxy działa? działa! działa”

    to teraz ja mam nowe hasło reklamowe: “dobro działa? DZIAŁA! DZIAŁA!!!!!!!”

    no :)

  26. Ewelino, właśnie o tej metaforze myślałam:) Przypominam ją sobie, kiedy uderza mnie świadomość, że nie jestem w stanie pomóc w każdej sytuacji i muszę wybierać. Myślę, że jakichś powodów ta, a nie inna sprawa przyciąga moją. uwagę i właśnie w nią angażuję się . Szczególnie w zwierzęta, bo chociaż częściowo mogę zadośćuczynić im krzywdy czynione przez mój gatunek. A wszystkich namawiam do rozsyłania maili do znajomych z linkiem do artykułu Maćka. Jest szansa, że spory procent ludzi przyłączy się do tego.

    A jak sie nazywa pani gatunku jeleń?

    Proszsz….

    Jelena

    Obficie występuje na terenach byłego Związku Radzieckiego

  27. Przypomina mi się tekst jaki napisałam na zajęcia z retoryki w liceum po przeczytaniu artykułu o zabijaniu orek. Pamiętam tę ciszę po odczytaniu na forum klasy… Kurczę, to we mnie jest tyle lat! Akurat dziś sobie to przypomniałam, przed chwilą… I warto. I wiecie co, mój przyjaciel pies też przygarnięty z ulicy, w śniegu zakopany się “grzał”. Tata przyniósł go do domu, a w domu już jestem pies był, podarowany, a w zasadzie podrzucony… Zatem mogę z dumą powiedzieć, że dwa psy uratowane ;-)
    Połączyło mi się coś w większą całość. Kilka meduz wróciło do morza…

  28. ja wiem i powiem :

    pani gatunku jeleń – to łania, jeleń to w gwarze myśliwych to byk,
    pan sarna – rogacz
    pani łoś – klempa
    młody łoś to łoszak
    itd

    rozbawiło mnie kiedyś, że pan dzik – to odyniec, pani dzik – locha, młode-warchlak. więc kto jest dzikiem ?? nie wiem..

  29. znalazłam kiedyś taki fragment historyjki, że szedł facet brzegiem morza i wrzucał meduzy do morza, które to morze wyrzuciło na brzeg. ktoś do niego podszedł i pyta – po co to robisz ? przecież tu jest setki tych meduz a ty uratujesz ile ? 100 sztuk ? to bez sensu a twoje działanie jest dla świata bez znaczenia. Na to facet spojrzał i odpowiedział – dla tych które wrzucam to ma znaczenie.

    pozdr

  30. w sprawie jelenia i sarny nikt nie wie? ja wiem ale nie powiem : D

  31. Kiedy byłam na studiach, paliłam papierosy, mało jadłam, mało spałam (teraz w sumie też niewiele śpię ;)) i oczywiście do tego, jak to studentka, miałam BARDZO mało pieniędzy… ale… pewnego dnia (to było chyba na drugim albo na trzecim roku) podszedł do mnie na Rynku Głównym w Krakowie chłopak z Greenpeace’u i zapytał, czy zgodzę się na przelew stały za 10 pln miesięcznie. Powiedział, że jeśli nie będę miała pieniędzy na koncie to mi nic nie wezmą, nawet jesli pieniądze pojawią się na drugi dzień po właściwej płatności- tzn. że jeśli w danym miesiącu nie miałabym pieniędzy, to nie powstałby żaden wskaźnik na minusie… zgodziłam się :)

    od tamtej pory a minęło już przecież prawie 4 lata, co miesiąc 10 pln idzie na Greenpeace… ja tego nawet nie czuję, zapominam o tym… przypomniałam sobie dzisiaj :)

    przez te 4 lata, po 12 miesięcy uzbierało się 480 pln. Niedużo, ale jak zrobiło tak 1.000 ludzi: to już dużo? może tak a może nie… ja wiem że robię dobrze :)

    Agnieszko, jeśli zwątpisz- to nic się nie dzieje. Poczujesz jeszcze większą satysfakcję, gdy odnajdziesz wiarę w Twoje działanie, w nasze działanie… Życzę Ci tego z całego serca :)

  32. Zadziałało! Proste! Jeden ruch ramion a zmienia się “coś” w głowie ;-)
    Dziękuję!

  33. nie wolno nikogo ciągnąć za uszy, koty, psy, konie a także osiołki bardzo tego nie lubią :) :) :)
    może po prostu się wyprostuj :)

  34. Czasem, choć działam, czuję się bezsilna. I tak też dziś jest. To mija, jak wszystko. Nie poddaję się. Czasem wątpię, zadaję pytania, rewiduję stan rzeczy, bilans wychodzi na plus mimo wszystko. Ale jest tyle do zrobienia! Cieszę się, że ROBIMY ;-)
    Dzięki za wpisy ciągnące za uszy. Jedno ucho się podniosło ;-)

  35. Pamiętaj – zwiększając świadomość u ludzi, których spotykasz na swojej drodze, dajesz im możliwość brania odpowiedzialności za naszą wspólną rzeczywistość.

  36. dzieki Moniko, dzięki za twój wpis, i twój kocie z Cheshire

    mnie też najbardziej porusza cierpienie zwierząt i dzieci,
    podpisuję się pod każdym waszym słowem;

  37. Agnieszko;
    kiedy szedłem na studia pomysł, że można mieć w domu paszport, mało tego, że w Madrycie albo Florencji będzie mnie stać na posiłek w restauracji, że w kominach elektrociepłowni Kawęczyn i Żerań, które widzę z okien mego domu – będą filtry, dzięki którym do atmosfery idzie czysta para wodna —- to było marzenie fantasty, starsze pokolenie w ogole w to nie wierzyło;

    nasza, polska fundacja Janiny Ochojskiej buduje studnie w Afryce, a Wieka Orkiestra Jurka Owsiaka od lat zaopatruje nasze szpitlale w sprzęt

    z punktu widzenia skali potrzeb to może wydawać sie mało, ale już nie z punktu widzenia Karusi, czy Siwulki, które między innymi dzięki ludziom na tym blogu uratowaliśmy przed rzeźnickim nożem, z ich punktu widzenia uratowliśmy cały świat!!!!

    Narzekanie może dawać dwa rezultaty:
    1. pogarsza twój stan psychofizyczny, ewentulanie innych ludzi, którzy się zaindukują twoim stanem
    2. uświadamia nam ogrom potrzeb, lecz dopiero działanie daje nam poczucie wypływu

    z punktu widzenia niewinnej ofiary, gdy rartujesz jej życie ratujesz cały świat!!!!

  38. MACIE MOJE PEŁNE ZAANGAŻOWANIE. Zaraz też umieszczę na swojej stronie info. Wielu ludzi się dziwi dlaczego akurat zwierzęta? W moim przypadku to akurat jest tak, że na ich krzywdę byłam zawsze najbardziej wyczulona. Dlaczego? Może dlatego, że pomijając dzieci to właśnie zwierzęta mają najbardziej przesrane na tym świecie. Są całkowicie UZALEŻNIONE od naszej pomocy. Skrzywdzone dzieci skupiaja głownie uwagę ludzkości. A zwierzęta są zawsze gdzieś “poza”. Jakby przy okazji. Mnie zawsze interesowało dlaczego podczas kataklizmów nikt nie mówi o ofiarach w zwierzętach, jak bardzo one też potrzebują naszej pomocy. Bo my zwierząt nie traktujemy jako “istoty żywe” tylko jakby miały spełniać jakąś funkcję. A to nas karmić, wozić, pomagać w polu, zabawiać, być królikami doświadczalnymi żebyśmy potem mogli nakładać mase chemii na nasze twarze, ciało itp. . I zgadzam się z tym co mówi Alice Walker “Zwierzęta tego świata istnieją dla nich samych. Nie zostały stworzone dla człowieka, podobnie jak czarni ludzie nie zostali stworzeni dla białych, a kobiety dla mężczyzn.”

    Ja Krzywdę wobec zwierząt odczuwam niemal jako moją własną. Czasem myślę, że może w poprzednim wcieleniu zrobiłam coś naprawdę złego i teraz muszę to naprawić.
    Sama mam świadomość jak ogromne są potrzeby. Mam kilka wybranych miejsc gdzie co miesiąc wpłacam kasę, wiem że nie jestem w stanie pomóc wszystkim choć chciałabym. Ale poza wpłacaniem pieniędzy można zrobic wiele. Uświadamiać ludzi, swoim przykładem pokazywać “to dla mnie ważne” – przecież wystarczy że kupisz torbę za kilka złotych z VIVY! z hasłem np. adoptuj miśka albo ratuj konie. Poza tym są nasze CODZIENNE WYBORY. Są kosmetyki nietestowane na zwierzętach, jest wegatarianizm, są strony gdzie można klikać i w ten sposób pomagac, są dzieci, które czesto przejmują “nasz” stosunek do zwierząt. Mnie samej nikt tego nie uczył, “nauczyłam” się sama.
    Prawda jest taka, że często interesuje nas tylko czubek własnego nosa. Żyjemy codziennym życiem, nie zauważając tego co się dzieje dookoła, albo nie chcąc zauważać. Dopiero kiedy dzieci wyfruwają z gniazda, albo zostajemy sami zaczynami być wrażliwi na innych. Oczywiscie są wyjątki i jest masa rodzin, które angażują się w pomoc innym. To się zmienia.

    Tak czy inaczej, przenigdy nie będziemy w stanie odkupić naszych krzywd, które wyrządziliśmy zwierzętom.. ISTOTOM CZUJĄCYM.

  39. Wątpię, że się zmieni za mojego życia ;-)
    Dla mnie jeden to za mało, pewnie, że lepiej jeden niż żaden, ale chciałabym żeby wszystkie…

    A świadomość ekologiczna u mnie w mieście wygląda tak: stoją sobie na śmietniku w boksie kontenery, opisane pięknie gdzie co wrzucać. Przyjeżdża jedna śmieciara i wrzuca do wielkiego brzucha. Ot i cała sprawa segregacji śmieci w centrum miasta jakże pięknego ;-)

  40. “Kropla drąży skałę nie siłą, lecz częstym padaniem.”

    “… jest tyle do zrobienia” – to prawda Agnieszko.
    Jednakże czasem, a nawet często, to właśnie nasze małe gesty, działania, uśmiechy, poświęcony czas sprawiają, że czynimy świat lepszym.

    Inicjatywa, która powstałą na blogu powinna jak napisał Maciek docierać do jak najszerszej publiki. Jeśli nie ja, to może ktoś obok.

    Ludzie lubią pomagać innym, bo dobrze im z tym. :-)
    Pielęgnujmy więc tą inicjatywę.

    W ostatnich tygodniach obserwuje wśród ludzi, z którymi mam styczność wzrost “świadomości ekologicznej”. Ty wątpisz, we mnie zaś wzrasta wiara i optymizm, że coś się zmienia na lepsze.

    Pozdrawiam niedzielnie!

  41. ……moja siostra w ciagu trzech lat uratowala 3 psy, niby malo, ale trzy psy nadal zyja i maja super nowe dome – to dla mnie duzo i dla psow tez

  42. warto zrobic soc niz nic, czy los jednego psa to malo, czy duzo? kiedy ten chocby jeden wziety ze schorniska pies ma dobre zycie? dla mnie to duzo :) i dla psa tez

  43. PS I jakże mamy traktować zwierzęta z szacunkiem, kiedy sami się tak nie traktujemy?

  44. A mnie jakoś się refleksyjnie zrobiło. Pewne zwątpienie naszło… Bo jest TYLE do zrobienia… I poruszają mnie sprawy Ziemi, zwierząt, kwiatów i wszelkiego stworzenia, ale… są dzieci w domach dziecka, co z nimi, kto im pomoże? Kto ukocha, da miłość, troskę? Kto zmieni prawo pozwalające rodzicom adoptować dzieci szybciej niż teraz?
    Kto zrobi reformę prawa rodzinnego, gdzie dziecko po rozwodzie czy w trakcie jest poważnie indoktrynowane i nastawiane przeciwko ojcu? Ileż jeszcze trzeba opisać historii i tych tragicznych i tych z happy endem, żeby COŚ się ruszyło poważniej i żeby wielkie hasła “dobro dziecka” przestało być apaszką na szyjach “urzędasów” i pseudo-pro-dziecięcych osób? (Opisałam kilka takich spraw, coś się ruszyło, artykuły trafiają do dokumentacji w sądzie itp itd, ale to ciągle mało…)

    Kiedyś chciałam czytać dzieciom w szpitalach bajki. Przebrać się w fantazyjny strój, bawić, śmiać się, być. Zrobiłam kilka podejść. Nie pozwolono mi, wymagało to masy zezwoleń (!!!!). Okazuje się, że człowiek z ulicy, jak ja, nie należący do żadnej organizacji, nie może tak po prostu wejść na oddział umówiwszy się wcześniej z lekarzami czy kim tam trzeba w szpitalu, żeby poczytać bajki!

    I tak mi dziś smutno w tym oceanie potrzeb. Wysyłam miłość sercem. Tyle mogę teraz.

Komentarze są wyłączone.