Demon pod dywanem

demon
demon

No cóż życie przyniosło temat noworoczny. W mediach głównego nurtu i w głowach populistycznych polityków odbywa się wzmożona aktywność dotycząca wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców. Odbywa się festiwal głupoty i niedorzeczności, idiotyczne wyjaśnienia prześcigają się z jeszcze głupszymi propozycjami karania, przeciwdziałania, konsekwencji, reakcji na tego typu zbrodnie. Nikt nie ma odwagi powiedzieć w czym problem. Z jakiego powodu tak się dzieje? Możemy się tylko domyślać jakie w tym tkwią interesy. Możemy jedynie tropić, kto z opiniotwórczych osób w naszym kraju zasiada w spółkach, radach nadzorczych i temu podobnych instytucjach żyjąc z produktów spirytusowych i browarniczych. Rzecz bowiem dotyczy alkoholizmu. Alkoholik to najwierniejszy konsument, niestety ciężko chory.

Alkoholizm to ciężka, wieloobjawowa choroba progresywna prowadząca do śmierci. Jest przyczyną szeregu schorzeń współtowarzyszących i powikłań od: cukrzycy, poprzez miażdżycę i choroby nerek, serca, wątroby i oczywiście skutkuje sprawstwem zdarzeń nagłych, jak wypadki w czasie pracy lub w czasie prowadzenia pojazdów mechanicznych a także jest przyczyną zaburzeń i chorób psychicznych z depresją na czele. Alkoholizm jest chorobą tak groźną, gdyż wraz z alkoholikiem choruje najczęściej cała jego rodzina a nawet środowisko. Ten rodzaj choroby dotyka relacje, więzi społeczne i rodzinne, proces wychowania dzieci i nazywa się współuzależnieniem, czyli współuczestnictwem osób niepijących w procesie choroby osoby pijącej i również odbija się na zdrowiu fizycznym, psychicznym oraz relacjach społecznych osób niepijących! Niekiedy powoduje uporczywe zaburzenia osobowości. Staje się samodzielną choroba współuzależnieniową.

Kilka danych oficjalnych. W Polsce ciągle dominuje zwyczaj picia alkoholi ciężkich, wysokoprocentowych. Procent wódki w strukturze picia wynosi ponad 80 %. Osiem razy częściej uzależniają się mężczyźni niż kobiety, jednak kobiety uzależniają się szybciej, przechodzą chorobę ciężej a ich procent w całej populacji osób chorych na alkoholizm szacuje się na ok. 10 a nawet 15 %. Kobiety częściej piją w stylu domowym, słodkie drinki lub piwa spożywane w czasie zajęć domowych pomagają się zrelaksować, uśmierzają ból i długo są niezauważane przez otoczenie jako problem. W czasie imprez piją wszyscy, więc picie kobiet nie jest jakimś szczególnym wydarzeniem, które zwraca czyjąkolwiek uwagę. Nieszczęściem jest też masowe picie piwa powszechnie nie traktowanego jak alkohol, zaś smakowe mieszkanki przypominające lemoniady i koktajle tylko rzecz utrudniają. Alkoholik lub alkoholiczka uzyskuje społeczne uzasadnienie swego picia, pije przecież tylko niegroźny soczek. Mężczyźni zaczynają picie wcześniej i piją jednorazowo więcej od kobiet [piją najwięcej między 20-30 roku życia] jednak próg inicjacji alkoholowej stale się obniża z roku na roku i obecnie nawet nastolatki w gimnazjum piją na imprezach alkohol, najczęściej piwo. Kobiety wypijają najwięcej w okresie 30-40 roku życia. W Polsce badania nad alkoholizmem prowadzi się od lat regularnie ale są to badania trudne do przeprowadzenie z dużą rzetelnością statystyczną, gdyż piją wszyscy a wspomniane piwo lub małe ilości alkoholu nie są uznawane za picie. Według ostrożnych szacunków około 4,5 miliona osób stale nadużywa alkoholu, według innych danych grupa ta może sięgać nawet 8 milionów. W tej liczbie znajduje się  grupa ok. 900 tyś. a nawet 1, 5 miliona osób uzależnionych i wymagających leczenia. Mamy dane zebrane z różnych niekompletnych statystyk: szpitalnych, opieki społecznej, sądów, pogotowia ratunkowego, policji, częściowych danych NFZ zebranych na podstawie wywiadów, zdarzeń i hospitalizacji z udziałem osób spełniających niektóre kryteria uzależniania. W praktyce tych nieujawnionych osób może być znacznie, znacznie więcej. W latach 80 XX wieku spożycie roczne alkoholu na jednego mieszkańca w przeliczeniu na 100-stu procentowy alkohol w litrach wynosiło – 8, 5 litra; wliczając w to dzieci, kobiety, chorych i starców. W latach 90 spożycie zaczęło spadać o obecnie rośnie i wynosi około 10,5 litra, lecz jest zaniżone, gdyż nie uwzględnia handlu przygranicznego i przemytu oraz produkcji własnej. Szacuje się, że codziennie ok. 3, 5 miliona Polaków przekracza próg trzeźwości! Statystyczny alkoholik w Polsce najczęściej zakłada rodzinę, najczęściej czteroosobową – zatem problem alkoholowy każdego dnia dotyczyć może 14 milionów Polaków! Każdego dnia! 365 dni w roku! Osoby intensywnie pijące i nadużywające alkohol znajdują się w grupie wiekowej 24 – 44 lata i co roku ten próg się obniża, zwłaszcza u kobiet! Jeśli w latach 80 XX wieku grupę intensywnie pijących [co najmniej razy w tygodniu upicie, kilka razy w tygodniu spożywanie alkoholu] szacowano na około 5 milionów, to dzisiaj niektóre szacunki wskazują nawet liczbę 10 milinów ludzi! Intensywnie pijących!

Piją dzieci, uczniowie, studenci, dziewczynki, lekarze, intelektualiści, robotnicy, pracownicy korporacji, młodzi, starzy, księża, artyści, katolicy i nawet polscy buddyści, modelki, dziennikarze, informatycy, pracownicy sezonowi, bogaci, biedni, bezrobotni i pracujący. Polska jest krajem alkoholików. Powtórzę ten kontrowersyjny sąd: Polska jest krajem alkoholików. Zamiatamy alkoholizm pod dywan, udajemy, że go nie ma, że nas nie dotyczy, uśmiechamy się dwuznacznie, udajemy zbulwersowanie pijanymi kierowcami i sami siadamy po małymi piwku lub kieliszeczku za kierownicą. Pijemy przy dzieciach, na ich imprezach urodzinowych, w czasie komunii, świąt i Wigilii, na działce, przy grillu, w domu i na balkonie, pijemy niby nie pijąc przy telewizorku, przy komputerku, jedno piweczko. Nawet te zdrobnienia: piweczko, wódeczka, kieliszeczek, po maluchu, mają osłabić odpowiedzialność. Pisałem o tym wiele razy. Jeśli w czasie tak zwanych długich weekendów policja zatrzymuje średnio koło 1, 2 – 1,5 tysiąca kierowców, którzy pili alkohol, to nawet przy super skuteczności policji, a wiemy, że taka nie jest, nawet zakładając super, gigantyczną skuteczność 10% wykrywalności – to oznacza, że po polskich drogach dzień w dzień, godzina po godzinie jeżdżą tysiące pijanych kierowców. Tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy! Lawina alkoholizmu nie wyhamuje z powodu tragicznego wypadku i zaostrzonych kar, ani medialnej histerii, ani kontroli policyjnych, gdyż alkoholizm to choroba. Tu nie działają racjonalne argumenty. Częścią choroby alkoholowej jest stosowanie racjonalizacji bez mrugnięcia okiem, uzasadnienia, wyjaśnienia, usprawiedliwienia to element tej choroby. Alkoholik wraca do domu pijany, przysięga poprawę i bierze kluczyki do samochodu by wyruszyć po kolejną butelkę i znowu rano będzie przepraszał, obiecywał, prosił.

Jeden z najgorszych i najbardziej rozpowszechnianych stereotypów brzmi: alkohol przecież jest dla ludzi. Otóż alkohol w każdej postaci jest trucizną i w każdej postaci używany przewlekle, co nie oznacza wcale, że w nadmiarze, prowadzi częściej, czy później do uzależnienia, czyli choroby. Używany w nadmiarze, z częstym przekraczaniem progu trzeźwości po prostu ten proces przyspiesza – u dzieci, osób chorych, kobiet – przyspiesza gwałtownie. Chowamy głowę w piasek z demoralizującą postawą mediów i polityków na czele. W Polsce, co wynika choćby z brutalnych statystyk, nie ma rodziny, która w bliższym lub dalszym gronie nie byłaby dotknięta tą straszną chorobą. Ani o tym nie mówimy, ani z tym nic nie robimy, ku uciesze koncernów spirytusowych, gorzelniczych i browarniczych.

Reasumując. Rada na nasze problemy społeczne i rodzinne jest złożona i prosta zarazem. Trzeba w końcu, jak Szwedzi czy Norwegowie, stanąć w prawdzie i powiedzieć sobie: Tak, mamy z tym problem, potrzebny jest narodowy program trzeźwości rozpisany na lata, inaczej czeka nas wyniszczenie narodu. Rada prostsza brzmi: Nie pij, jeśli jeszcze możesz przestać. Nie pij alkoholu nigdy, pod żadną postacią. Koniec kropka.

Demon pod dywanem
Oceń artykuł

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

38 komentarzy

  1. wzajemnie,milego dnia zycze;))))))

  2. a odnosnie polaczenia rzecznej metoryki i motoryki oraz iluzji, polecam swietny kawalek przygod Wiedzmina w „Sezonie burz”
    ;)))))))))))

  3. bo nie da sie zrozumiec pewnych problemow z poziomu na ktorym sie jest.

    na przyklad prawa karmy,z zalozeniem ,ze czas jest linearny,a nasze ludzkie zyce od narodzin do smierci ogranicza nam perspektywe i wglad.

    trzeba wspiac sie na wieze i spojrzec na miasto z gory,zeby odnalezc wlasciwa droga,widzac ja w szerszej perspektywie niz poziomu zatloczonej ulicy….

    staram sie najprosciej to porownac i zdaje sobie sprawe,ze to co koncepcje kwantowej fiyzk probuja dzis udowodnic ,dla wiekszosci ludzi jest t zupelnie niezrozumiale i niepraktyczne,choc dowody na takie zjawiska sa nam powszeche zanane.

    na tym wolalabym zakonczyc dyskusje:)))))nad czynnikiem czasu.)))))

    ps dodam tylko ,te kartofli tez czesciej uzywam jako narzedzia dydaktycznego i metafory niz czesci obiadu;))))))
    choc obecnie(,w ramach wycieczek karmicznych, )zmagam sie z kartoflami-tak jezykowymi ,jak i smazonymi- kazdego dnia;)))))))widocznie rownowaga musi byc;)))))))))))
    ale tez docenia latwosc wyrazania sie w jezyku ojczystym…………..

  4. lukasz ,wytlumacze ci to na kartoflach….zeby nie whodzic w akademickie dyskusje…

    zanim czlowiek popadnie w uzaleznienie tak psychiczne jak fiyzyczne,mija jednak troche …milo spedzonego nad kieliszkem czasu .
    jesli ktos jest swiadomy i dojrzaly…i nie zyje na bezludnej wyspie…ma czas na decyzje o nie piciu czy leczeniu,na przyjecie komunikatow ze srodowiska ,zec cos jest nie tak.
    nie mowimy o 13 letnich nastolatkach ,za ktore sa odpowoedzalni dorosli i dojrzali rodzice.

    w przypadku grypy zazwyczaj…atakuje w kilka godzin i nie mamy czasu na swiadoma decyzje ,czy chcemy zalapac grype czy nie.niezaleznie od wieku…..

    alkohol w tym sensie jest bierny,sam sie w gardko nie nalewa.

    wirus atakuje bo taka jest jego natura….potrzebne mu tylko adekwatne podloze-ludzkie zycie…jak je znajdzie ,to wpina sie w RNA i leci….

    czynnikiem rozniacym ,w ludzkiej perspektywie,obie te choroby jest dla nie…swiadomosc.

    co do wmieszania w to iluzji czasu..no wlasnie…jesli czas linearny nie istnieje ,to w wyniku nagromadzenia nie szeregowego a rownoleglego karmy,bywa ze pewne rzeczy dzieja sie troche poza nasza swiadomoscia…wowczas…w duzym skrocie nurt rzeki przyspiesza,albo zupa kipi….choc nie wiemy dlaczego…
    i nadal chcialam zaznaczyc ,ze to moja wlasna koncepcja i nie musisz sie z nia zgadzac…nie musisz mi tez tlumaczyc tego po angielsku…zazwyczaj w muttersprache najlatwiej zrozumiec.
    ;)))))))

  5. to juz dyskusja akademicka mozna przyjac ,ze zycie zaczyna sie od bakterii….albo pantofelka.
    ale z praktycznego punktu widzenia garstka nukleotydow atakuje nas szybko i skutecznie ,powielajac swoj material RNA…..czy replikacja materialu genetycznego nie moze juz uchodzic za forme zycia???w ktorym miejscu bog stworzyl swiat?iluzje iluzjami…nad odpornoscia na wirusy tez mozna by dlugo dyskutowac…na ile zapraszamy je do naszego zycia.przyjmijmy wiec kryterium czasu,choc ustalilismy ,te jest tez iluzja…zanim powszanie uzaleznienie…jest wiecej czasu na wybor.o ile jest swoadomosc. wyboru.
    ale to moej prywatne zdanie i n ie musisz sie z tym zgodzic :)))))))))))))

  6. lukasz,mi tez sie podoba metafora rzeki….zresza od zawsze mam poczucie przeplywu…plyne ja,pynie caly swiat wokol…i jak medrcy wschodu mawiaja,iluzja jest odrebnosc naszego istnienia….jedna wielka energetyczna rzeka,czy wedlug innych zupa ,ktora czasem milo kipi w rezonansie z tykajacym zegarem czasu a czasem burzy sie i unosi pokrywke…moze to wlasnie stosunek energii do czasu sprawia ,ze nurt rzeki wydaje sie nam leniwy,spokojny albo wartki?????czasu ,ktory jest iluzja naszego umyslu….
    w kazdym razie metafora z uregulowaniem rzek,rowniez bardzo odpowiada mojej koncepcji swiata….,)))))

    natomiast co do porownania do choroby…hmmm,jednak grypa a alkoholizm sie roznia…zanim alkohol uzalezni czlowieka,jest wieksza przestrzen na swiadomosc i wolna wole….na wybor,

    z grypa leci szybciej:)))))i jakby nie bylo ,w pierwszym przypadku atakuje nas inna forma zycia,choc prymitywna….w przypadku alkoholizmu sami go sobie aplikujemy.

    mysle ,ze ten element swiadomego wyboru jest tu istotny…..
    ,))))))))))

  7. Właśnie ze względu na takie powodzie, zwłaszcza przy eksperymentach i dzieciaki, nie do końca jestem za legalizacją narkotyków. A alkohol i papierosy jak wpływa na zdrowie i potem płodność trzynastoletniego pyrtka? O nie, jednak nikt mi nie powie, że alkoholizm i grypa to rangą te same historie :/ Obwinianie mamy jako manipulacje doprowadzone do perfekcji.

  8. To Sverker Belin porównywał nasze silne, wzburzone emocje (wzburzona krew, grunt pod nogami ucieka, tracimy kontakt z rzeczywistością zewn.) do zalewu, powodzi w kryzysie psychotycznym. No, tak normalny nurt rzeki zmienia się w nagłe wezbranie i zalanie schematów, wzorców, konstruktów, skutkuje brakiem zdrowych odruchów. Lubię to porównanie czyli znowu filozof miał rację/ Panta rhei?

  9. @Łukasz Kozioł,
    uchwyciłeś wyższą konieczność dna. Bardzo, bardzo fajna metafora. Zwłaszcza nasze emocjomyśli, stany afektywne, przeżycia przepływają przez nas tak jak opisałeś.
    @Ania dziękuję :) szacun również dla Ciebie. zwłaszcza, że Ty też nie jedno musisz zdzierżyć, bez okazywania skrzywienia kiedy estetycznie Cię razi ;-)

  10. Dżo-ann ,
    powiedzials,”nieszczesny”.
    Cenie te wypowiedz,bo pewnie chocby z racji zawodowej,wszelkimi zmyslami dobrze to poznalas.Markuje po wyrazistosci opisu.
    Szacun za brak pogardy.

  11. Goffman pisał, że świat jest sceną a my odgrywamy tylko li jedynie nasze role. Gramy, gramy nasze role, podejmuje nowe, jak mówi Lidia Bennewicz, bez prób generalnych. Nie przećwiczone teksty. Nowe scenerie. Improwizujemy. Suflerowi nawet umowy zlecenia nikt, przy dzisiejszym kryzysie nie zaproponuje, a człowiek się nie raz nie dwa czuje jakby go Bóg opuścił.
    @Magda Turek, może nie ma sobie czego zazdrościć czy czuć przykrość, że się jest w jakimś stopniu gorszym, mniej zdolnym od kogoś tam? Jak uważasz? Może w dobie stresu i perspektywy braku emerytury ludzie mają jakieś powierzchowne mapy poznawcze?

  12. O @Ania staropolszczyzna :)
    Nie, no nie. No nikt mi nie powie, że widok zwymiotowanego, nieumytego faceta nie jest widokiem nieszczęsnym. Podobnie widok i zachowanie kobiety, której twarz potem starzeje się inaczej a kłamstwa eliminują z poważnego traktowania. Nie dlatego, że miałby/miałaby być superbohaterem. ale dlatego, że to co sobie i innym robi jest nieludzkie. Że dzieci muszą na to wszystko patrzeć i ogarniać i godzić się z niepogadzalnym.
    Systemy, polityki, korupcje, znajomości i zerwane kontakty, straty pracy, zerwania, rozstania, duże i małe dramaty – wszystko to jest, wydarza się po coś. Nawet jeśli ktoś odbiera to jako próbę wycfanienia się swoim ego to i tak jest to zawsze test na jego człowieczeństwo (reakcja to taki wskaźniczek na ile już dorosłem do siebie). Ściany mają uszy i oczy ;-)

  13. A ja mialam szefa alkoholika. W poczytnym tygodniku. Redaktorowi zdarzalo sie lezec na stole w redakcji, w kompletnym zamroczeniu. Byl superinteligentnym czlowiekiem i b dobrze sobie radzil z prowadzeniem i inspirowaniem zespolu. Jedyny szkopol byl taki, ze pil na potege. I ze wspoluzalezniony byl caly zespol. Moznaby powiedziec, ze caly zespol pil. To jest, ja mysle, ewenement na skale swiatowa. Tygodnik nadal jest poczytny, redaktor mlodo umarl, a mi zostalo poczucie kompletnej nieprzewidywalnosci Polakow. W te zla strone.

  14. Dżo-ann ,jak chyba nie szczescie do ludzi tylko instynkt samozachowawczy mam…..,))))))))))))))
    kazdy kandydat na kogos blizszego,jak tylko zaczynal zageszczac butelki z trunkami i ze szklistymi oczami wspominac powstanie listopadowe,co to cieneim do dzis sie na los jego kladzie i dlatego wlasnie on studiow skonczyc nie moze,stosunkow z dziecmi po rozwodzie ulozyc albo kredytow splacic……co tez przyczynkiem do napoczecia kolejnej flaszki bylo…to chec szybkiej ewakuacji zawsze brala gore nad checia wspoluczestnizenia /i wspoluzaleznienia) w nierozwiazywalnych problemach tegoz….

    dlategotez lepej zywot samotnie pedzic,towarzystwo podobnych dziwakow za przyjaciol majac nizli los swoj jednemu marnotrawnego poswiecic…choc ponoc wieksze zaslugi za odratowanie jednej marnotrawnej owieczki niz duma z celego raznie pobekujacego stada…..osobiscie mi ten katolicki mit w poprzek z logika stoi…i pewnie tez kandydatka na wspoluzalezniona zone nie jestem,))))))

    ale nie ma co tak kategorycznie osadzac, wiele dzieci z porzadnych rodzin na manowce trafilo….czasem wpoprzek najlepszym wzorom….

  15. Czy jako niepijący Ojciec + dodatkowo dieta witariańska i bez telewizorni, ruch, sport, realizacja siebie, medytacja, flow itd mam szansę w tym systemie prawnym i spolecznym, wychowywać własne dzieci (6 i 4 lata) zabrawszy je od Matki, która jest współuzależniona od pijącego jej Ojca i bezsilnej jej Matki?

    Na co mam wpływ w najbliższej rzeczywistości?
    Jak się zmieni sytuacja kiedy pojawi się obowiązek szkolny?

    pozdrawiam

  16. @Ania Ty dziwakiem? W takim razie jedyna szansą tu być i żyć, to być dziwakiem. przyłączam się do tego Klubu choć to ostatnie co bym powiedziała po Twoim sposobie patrzenia świat. Z pijakami? Nie zamierzam się za nikogo wstydzić i przyglądać ciągle ze smutkiem.
    Kobiety to nie gąski i sprzątaczki. Mężczyźni to nie „cioty” i pijacy… Gadajcie ludzie tak dalej w mediach zamiast pokazywać np. mowy motywacyjne Nicka Vujcica a będzie trzeba wymyśleć mocniejsze słowa niż degrengolada.

  17. I wiecie co? zmiana nie jest za trudna. Zmiana jest możliwa, ale to burzy „ład społeczny”. To że można się zmienić w każdym momencie życia i być wolnym mentalnie jest właśnie zagrożeniem dla tych, którym najlepiej wychodzi pociąganie za sznurki. Lepiej pozbyć się swoich sznurków albo trzymać ich w złudzeniu że się je ma, ale się nikomu nie dać.

  18. @Ania trudno się z tym nie zgodzić. Niestety to jest fatalne i prawdziwe.
    @Łukasz Kozioł co jeszcze mi przychodzi na myśl? Alkoholizmowi sprzyja kobiece dbanie o relacje, tak ale idąc dalej młodzieńcza potrzeba ratowania świata, jak masz dwadzieścia albo prawie 20 lat i buzują ci hormony, manifestuje się jako mały wkład „to chociaż zmienię jego. Uratuję go swoją miłością jak w bajce”. Kobiety same wybierają kierat, szafot, siniaki. Często ktoś zaczyna pic dopiero po paru latach małżeństwa – wzorowy zalotnik, ten jedyny, nagle zmienia się w bestię.
    Sporo Polaków, mężczyzn, mają pieniądze, stanowiska, ale swoimi seksistowskimi żarcikami, tym jak psują atmosferę w pracy, niszczą bliskich w domu, jedyne co potrafią robić to być najgorszą wersją siebie. Która kobieta uważałaby „jak ładnie posprzątałaś” za komplement, gdyby wiedziała że zasługuje na prawdziwe komplementy?

    Rozumiem co Łukasz napisałeś, ale. Dla mnie nie ma rozróżnienia na lepszy, gorszy alkoholizm. Nie czuję się lepiej, gdy ktoś ma gorzej. Ja mu życzę żeby miał normalnie. Żeby miał gdzie spać w bardzo prozaicznym i bardzo duchowym sensie. Żeby się ocknął, obudził, przejrzał na oczy w których momentach wydaje mu się że dokonuje wyborów. Żeby żył nie kolekcjonując w sobie i w sumieniu historii do konfesjonałów albo jak częściej powodów do napitki=uziemienia=degrengolady siebie=degrengolady narodu.

  19. wczoraj zadalam sobie pytanie ,dzis znalazlam odpowiedz.

    dobry wzorzec w rodzinie to ogromne szczescie.
    a z drugiej strony…swiadoma ,trzezwa praca nad swoimi problemami,wzorcami,emocjami….

    latwiej o to ,gdy energia srodowiska wzmacnia pozytywy….trudniej …gdy wszyscy wokol zazdroszcza,jecza i podcinaja sobie wzajemnie skrzydla.
    a tym ktorym udaje sie zachowac autonomie….w najlepszym razie przypada nalepka dziwaka.
    ale wole byc dziwakiem niz pijakiem.

  20. zagdzam sie zupelnie z degrengolada……to jest cos co rozni polskie picie ….

  21. a ja mysle ,ze zwiazek miedzy alkoholizmem a chocby wypadkami polaczony jest z naszym narodowym charakterem ,sposobem zyca i bycia.

    jestesmy jako narod smutni,niedowartosciowani,zawistni,agresywni.
    (jakos z dystansu lepiej to widac…..)
    jesli wypijemy,puszczaja hamulce….szukamy kogos komu mozna po pijaku przywalic….za siebie i mickiewiczowskie miliony.

    tak jezdzimy na trzezwo: niekulturalnie,nieuprzejmie ,agresywnie,wygrazajac wszem i wobec…no nic dziwnego,ze jak wsiadamy nietrzezwi do auta,to polaczenie jednego z drugim konczy sie tragicznie.
    juz same emocje ograniczaja trzezwe reagowanie na drodze.alkohol poteguje.
    i odcina.
    po pijaku latwiej bije sie zony ,dzieci albo innych pijanych,chetnych do konfrontacji.

    wiem to dobrze,bo lata przepracowalam na urazowych dyzurach.
    nie raz slyszalam te sama spiewke,nie raz zszywalam bez znieczulenia rozbite glowy….znieczulenie dzialalo….

    i tym wg mnie roznimy sie od innych,ktorzy pija,czasem tez niemalo.
    agresja plus alkohol ,fatalne polaczenie.

    a z drugiej strony,alkohol jako lekarstwo na problemy…srodek zastepczy,szklanka zamiast,cos co ukolysze rozhustane nerwy,zagluszy braki ,odetnie od ….?????

    co na to powiedzialby Rycho-wszak specjalista w tej dziedzinie???????

  22. „Polak mądry po szkodzie” nadal aktualne…. taka wada genetyczna….

  23. Najsmutniejsza to, że ta lawina alkoholizmu to nasza degrengolada kulturalna. tak, nie boję się tego słowa użyć. I tak mając w ręku system monetarny można nami sterować. Jeszcze łatwiej się nami steruje, gdy jesteśmy zalani, nieprzytomni, śpiący po spożyciu i przed. Naprawdę nieistotne czy pijemy w samotności czy powody są towarzyskie.

    Ja to widzę tak. Każdy z nas ma jedno życie=szanse na ok. 86 mld neuronów i super ważne połączenia między nimi. Możesz pić i w końcu zapić się tak, by liczba komórek nerwowych sięgnęła np. jakiegoś większego zwierzaka. Możesz pić tylko piwko od czasu do czasu, ale komórki wybijasz za każdym razem. Możesz brać herę, amfę? Możesz. Tylko nie dokonujesz wyboru. Robisz dokładnie to, co ma robić nic nieznaczący trybik w machinie, ktoś dzięki komu masa ludzi zarobi, wykorzysta cie, dwa razy przeżuje i wypluje jak ty liście koki. Niebezpieczne jest być świadomym, zdrowym, uczyć się mimo braku możliwości finansowych, chcieć żyć mimo polit. ruchów depopulacyjnych.
    Świat wystarczająco naraża na szwank twoje poczucie wartości, dobre imię. Najgorsze to uwewnętrznić to w sobie?
    pozdrawiam

  24. Ja nie wiem, jaka jest dokładnie korelacja pomiędzy alkoholizmem a wypadkami samochodowymi. W poprzednim poscie napisalam sporo o kulturze jazdy w Irlandii. Ale zeby uczciwosci stalo sie zadość, to Irlandczycy tez duzo piją. Pija inaczej, bo prawie zawsze towarzysko w pubie, ale pija naprawde duzo. Maja problem z pijacymi nastolatkami, ktorzy zaczynaja pic b wczesnie. A mimo to, wypadkow drogowych powoduja niewiele. Nie umiem zdiagnozowac gdzie lezy roznica. Byc moze chodzi o to, ze oni pija głownie w swoim lokalnym pubie, ktory pelni funkcje salonu. I dokad po prostu ida na piechote.

  25. @Ania i @Ag macie raczej szczęście do ludzi, że widzicie pozytywne barwy świata i demoniczność artykułu. Moja styczność: naprawdę różowo nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o osoby po 30.
    Nie wszyscy jesteśmy alkoholikami, ale w takim razie pojawia się pytanie o opinię o nas w świecie, która nie bierze się z niczego.
    Pozdrawiam

  26. Trochę demoniczny artykuł.
    Nie wszyscy, którzy piją, są alkoholikami. Znakomita większość ludzi pije od czasu do czasu na imperach nie zalewając się przy tym w trupa.

    Są kraje, w których po lampce wina do objadu można wsiąść legalnie do auta.

    Problem w tym, że u nas jest społeczne przyzwolenie na jazdę po pijaku.
    Jak to zmienić? ??? Ja nie wiem.

  27. Bardzo potrzebne słowa pan napisał panie Macieju. Mam kooleżankę w pracy alkoholiczkę. jej rodzina zmaga się z ta chorobą. A ona? pije, czasem coś dotrze do niej. Mówi, że ma zmartwienia , choroby w rodzinie i dlatego musi pić. Jest samotna. Rodzinę ma super. Pomagają jej. Załatwiają terapię, cóż z tego… A tak nawiasem to bardzo inteligentna osoba, dla mnie jest przykładem zmarnowanego talentu i potencjału danego od Boga. Bardzo to przykre i smutne. Ewa

  28. czy to …zaledwie ….wzorzec mojej rodziny uchronil mnie od nalogu????

  29. Aniula,kurcze….niech no pomysle ,gdzie cie tak na te kartoniki przeliczyli……..,)))))))))

    to prawda ,nie tylko my pijemy
    pija Skandynawowie…pija Niemcy,pija mieszkancy poludnia Europy.
    co powoduje ,ze nam ,Polakom to tak bardzo ,bardziej niz innym szodzi????

    pora dnia,kontrola spoleczna,rodzaj alkoholu,spoleczne przywolenie,narodowy charakter?????historyczne,spoleczne czy genetyczne uwarunkownia?
    co zapijamy???
    kompleksy?problemy?

  30. Ja mam szczescie…

    w mojej rodzinie ,ani w jablizszym ,ani w dalszym kregu,takze przyjaciol,nie ma nikogo ,kto mialby problem z naduzywaniem alkoholu.ani pokolenie wstecz,ani dwa….
    jak ja sie znalazlam pod szklanym kloszem w tej statystyce?????

    nie siegam po kieliszek ,gdy jade
    nie siegam ,gdy mam odpowedzialna prace do wykonania
    nie siegam ,gdy mam do rozwiazania jakis problem
    nie siegam dla rozluznenia,zabicia samotnosci czy smutku…..
    nie siegam po niego,gdy ma zastapc jakas inna potrzebe

    znam dzialanie alkoholu tak szkodliwe,jak i kontrowersyjnie dodam,pozytywne,wykorzystywane w medycynie.

    butelka wina do kolacji pojawia sie,gdy pojawiaja sie przyjaciele …o wiele rzadziej niz herbata.
    ;)))))
    mam szczescie.
    ale to nie gwarantuje bepieczenstwa
    nie ma zadnej pewnosci (chocby z z powodow statystycznych,) ze np nie wjedzie we mnie pijany kierowca….na co n ie mam wplywu.
    a jesli mam wplyw?????
    to co moge zrobic w tej sprawie????

  31. Exactly. Egzaktli. Dokładnie.

    Chodzę często do sklepów osiedlowych i niestety. Sylwester: młode, fajne chłopaki na poziomie, porządnie ubrane: m.in. 2 wódki, piwa, szampan. Normalne dni renciści: szantaże i krzyki, że „zaraz się zdenerwuje, bo jest alkoholikiem i sklep rozwali jak sprzedawczyni nie podejdzie”, prawniczki, sekretarki – taka, siaka żubrówka itd. itp. Powiększam skalę na inne osiedla, miasta, wsie i to są te twarde dane w notce.
    Myślę, że mam prawo to poopisywać. Święta nie jestem, ale. Pierwsze piwo w wieku 21 lat. Czyli kiedyś się dało przejść gimnazjum czy liceum bez delirium wcześniej niż mutacja czy menstruacja. Dzisiaj niestety nie pić to znaczy być lamusem, odrzutkiem, nie na czasie, bez kolegów.

    „Kiepscy” śmieszą, dziewczyny stawiają sobie odważne marzenia „kocham go, więc dla mnie się zmieni”, facet dumnie podążający z butelkami harnasia nie wygląda męsko (!) – on wygląda zatrważająco. Jemu się wydaje, że jest seksowny i niepodatny na biadolenie aa. Zagraj sobie w szachy jak jesteś napruty? Kobieta w sile wieku i promili to widok nędzy i rozpaczy. Cały tzw. system tu jest do czterech liter.
    Obśmiewamy picie Rosjan. Putin obniżył podatki do 13%. Zobaczycie jak się bądź co bądź tam sytuacja zmieni.
    Piwko lubi do spółki piłkę nożną. Póki co nie liczcie na drugiego Górskiego. Gdy słucham trenerów, a dokładnie potyczki ego męskiego z samym sobą, to nie widzę już żadnej przestrzeni na grę. To przykre, ale to znowu będą okazje na zalanie ojczyźnianego robaka.
    Nie wiem jak wy, ale ja w ogóle tego wszystkiego bym nie chciała rołstować? Żeby tak w ogóle tego nie było. Żeby ludziom mózgi pracowały całościowo. (Rołstować.Taaa, nowa moda nadeszła).

  32. A dlaczego my mamy szukać wymówek, że nie pijemy? Miałam kiedyś tą nieprzyjemność, bycia w środowisku pijących często i to za granicą. W głowę się pukali, że jak pieniądze na kursy językowe wydaję a to można by z dziesięć paczek wina w kartonie kupić. Ale jak trzeba było pomóc się dogadać w sprawie pracy, to pokornie cielątka stały w kolejce. Takie rozdwojenie jaźni, łatwo paluchem kogoś wytknąć ale jak potrzeba to najwięksi przyjaciele. Inna sprawa, że nawet przez tych pijaków Wszechświat umiał mnie ostrzec przed kłopotami. Ale to już inna historia :)

  33. Można też powiedzieć ze się bierze antybiotyk, który wyklucza picie alkoholu ;)
    A tak na serio, to niestety w większości to nasze mamy i babcie, które nam wmawiały, że nasi ojcowie nie są alkoholikami, że tylko raz na jakiś czas wypiją na imieninach ale przecież to nie jest absolutnie alkoholizm…to Kowalski jest pijakiem, bo on to pije codziennie…

  34. Ja mam znajomych, którzy nie potrzebują chlać, żeby się dobrze bawić i wcale nie jest ich mało. Ostatnio czytałam artykuł, gdzie wypowiadał się lekarz , że jest stworzony w Polsce sztuczny mit o tym, iż winowajcami wypadków są motocykliści i lidzie do 25 roku życia. On ze swojego doświadczenia wie, że to również dobrze sytuowane panie i panowie po 30 są winni wypadków. Właśnie , kieliszeczek alkoholu, piweczko przecież w niczym nie przeszkodzi…. Zastanawia mnie w ogóle chamstwo i bezczelność pijanych kierowców, którym zabrano prawo jazdy a oni dalej siadają za kółko. Jak wpłynąć na tych ludzi , oni nie mają żadnych hamulców… przykład młodej kobiety , która wjechała w przejście dla pieszych , nie mając już prawa jazdy, pierwsza sprawa za jazdę po pijanemu w toku, ale nie zakończona czyli dziewczyna nie winna i oburzona, że jej zabrali paszport. Uważam, że takie osoby powinny przez rok, szorować kible w szpitalach i wynosić odchody, to może coś by ich to nauczyło, bo kary pieniężne ani wizja więzienia nie działają….

  35. Nie ma takiej imprezy studenckiej na której nie pije się dużej ilości alkoholu. To tradycja. Piją wszyscy. A jak nie wszyscy to wszyscy będą pić. Kto nie zna słów: ze mną się nie napijesz?
    Jak byłem jeszcze dzieciakiem mającym 12,13 lat na mojej ulicy pod kasztanem zbierali się okoliczni panowie degustujący zacne napoje. Było ich około 15. Kiedy wróciłem do rodzinnego miasta na dzień przed ostatnimi świętami, dowiedziałem się, że umarł ostatni z nich. Alkohol zebrał okrutne żniwo.

    Aby nie pić, trzeba nie chodzić na takie imprezy. Aby presja otoczenia nie okazała się zbyt silna. a i tak może się okazać, że ostracyzm nas nie ominie. Można zawsze po kosmicku powiedzieć, że jutro praca albo że trenujesz do maratonu. Tak… trenowanie do maratonu do doskonała wymówka :)

  36. Wlasnie, tak samo pomyslalem, mlodziez i dzieci maja takie „narodowe” wzorce i nie w karaniu jest problem.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.