Diabeł nie śpi :)

Wczoraj zakończyliśmy szkolenie z języka transu. Było wiele ćwiczeń i jeszcze więcej dobrej zabawy. Trans to stan umysłu, według wielu badaczy charakteryzujący się przede wszystkim zwiększoną podatnością na sugestie i tyle. Inni upatrują w nim znacznie, znacznie więcej, od magicznych mocy, do zarządzania nieznanymi energiami, po niezliczone zagrożenia – od możliwości porwania przez kosmitów, do przechodzenia w inne wymiary, aż po szatana oczywiście, który czeka, a raczej czyha na chwilę słabości. Z tematem hipnozy jest tak, że albo nie budzi zainteresowania w ogóle, albo przesadne nadzieje, choćby na cudowne uzdrowienie, lecz również budzi lęk. W każdej z tych obaw i tęsknot zarazem – kryje się lęk przed utratą kontroli. Cywilizacja zachodu od pokoleń, od rewolucji oświeceniowej, a może wcześniej od pierwszych renesansowych odkryć uczy nas racjonalności. Kult naukowego obiektywizmu wykuwał się w kuźniach tortur i w stosach czarownic przeciwko religijnemu monopolowi katolików, który uznawał obiektywizm naukowy za zdradę Boga, bluźnierstwo i co najmniej dowód na obcowanie z diabłem. Dziś oficjalny kościół posługuje się o dziwo tym samym językiem, co Wolter i Monteskiusz – odrzuca wszelkie doświadczenie, które nie jest zgodne z oficjalną doktryną racjonalizmu. Dziś już pastuszkowie co to ujrzeli białą postać na drzewie pod Fatimą, nie zostaliby uznani za świętych. Worek z cudami został zamknięty. W tym samym diabelskim kotle znalazł się zarówno jezuita de Mello i pisarz Coelho, Dalajlama XIV z buddyzmem lamaicznym, lecz także new age i hipnoza, oraz księża rewolucjoniści w Gwatemali. W nauce obowiązującą doktrynę nazywamy paradygmatem, zespołem twierdzeń, które na danym etapie rozwoju wydają się być prawdziwe.

A co z hipnozą? Hipnoza to metoda wprowadzania w trans. U współczesnego połykacza hamburgerów i sushi, użytkownika ipada 2 oraz twardego dysku w telewizorze lęk przed utratą kontroli wcale nie jest mniejszy niż średniowiecznych inkwizytorów, a tęsknota za uporządkowaniem, racjonalnością tym większa. Tymczasem nadal, niezmiennie i nieustająco jesteśmy istotami transowymi. Telewizor, samochód, Internet, narada u szefa, wykład, a co dopiero używki, muzyka klubowa, całonocny chillout…W swojej powieści Prawda jest hipnozą zabawiłem się wątkami związanymi z hipnozą. Lękiem przed utratą kontroli, fascynacją odmiennymi stanami świadomości, neofitami różnych technik manipulacji, diabłem, demonem, lecz również pytaniem, co by było gdyby niektóre obawy okazały się prawdziwe, a także przesadną wiarą w zagrożenia, fantazjami na temat równoległych rzeczywistości, itd. Życie, jak to bywa, jak zawsze okazuje się bardziej zaskakujące niż powieść. Ludzie na prawdę wierzą w diabła i szkodliwość hipnozy, gdyż skrycie obawiają się utraty kontroli. Tymczasem nie zauważają, że codzienna droga z pracy do domu minęła im w transie, nie pamiętają niczego zanim klucz nie zgrzytnie w zamku, że diabeł [albo wampir] to ich żona, mąż, matka lub teściowa, że to, co uznawali za racjonalne  to tylko przekonanie, a  to, co uznawali za  prawdziwe, to wzorzec wpojony im dawno temu jako obowiązująca prawda. Podobnie jest z moją osobą, ponoć uchodzę za diabła wcielonego, a niekiedy za anioła, choć sam o sobie myślę, że tyle we mnie diabła, co soli w kromce chleba i tyle anioła, co masła na chlebie. W różnych stadiach transu – od snu, poprzez tak zwane zamyślenie, od wlampiania się telewizor, po papieros i wódeczkę, od wzorców, które automatyzują nasze wybory i działania, po relacje z ludźmi – większość życia wielu ludzi to trans. Różnica polega tylko na tym, że w jeden trans wierzymy nadając mu etykietę racjonalności, a drugiego nie chcemy zauważać – z lęku przed zmianą. Ukierunkowana praca z transem daje szansę na zarządzanie sobą odrobinę bardziej świadomie, czyli celowo. Warto też pamiętać, że z hipnozą jest jak z każdą rzeczą, jak w starej piosence Tadeusza Nalepy, nóż jest do krojenia chleba, ale można nim także zranić lub  zabić. Poniższy film jest w tym względzie nauką i przestrogą.

 

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. A, dzięki Grerr, nie dooglądałam do końca bo byłam wczoraj w lekkim, niezaplanowanym transie :)

  2. Faszyzm jest w koncu filmu- fotka Adolfa – chyba oto chodzi; trans niestety ma tez czarne oblicze, ale ma tez jasne np. operacje bez zniczulenia

  3. Dla mnie znowu to ważny temat. Ja się sama często po amatorsku transuję :)
    Ania, o co chodzi z tym faszyzmem?

  4. poraziła mnie prostota i powszechność tych metod oraz nieswaidomość osob wchodzacych w taki uklad…..oraz ,ze kluczem jest charyzmaty przywodca,autorytet…..cud uzdrowien,tajemnica popularnosci faszyzmu…..

  5. Człowiek czynu szkoleniowego w swoim żywiole ;)

  6. Hipnoza po pierwsze nie istnieje. Po drugie jest szkodliwa. Dla ludzi i zwierząt. ;))

    Swego czasu należałam do grupy hipnomaniaków. Transowaliśmy się nawzajem przy każdej nadarzającej się okazji. W mojej mapie to jedno z najlepszych narzędzi rozwojowych. I jakże przyjemne :))

Komentarze są wyłączone.