Dobrystyczne wizje przed snem

marzenia
marzenia

No tak. Noc. Pobieżnie przeglądam portale z newsami. Atak na Wojewódzkiego; ostre starcie Hofmana z Olejnik; Głowacki o polskiej małostkowości; zachwycające usta 15 letniej modelki i jeszcze piękniejsze ciało; oni są razem – szok, aktorzy serialu mają romans, serialowa Hanna Montana i jej skandalizujący występ; Natalia Siwiec wyjątkowo skromnie, rok temu pokazała prawie wszystko; pożar na autostradzie; restauracja Najsztuba zdewastowana; satelitarne zdjęcia brzozy, komisja Macierewicza przedstawia nowe dowody zbrodni; rzecznik episkopatu – ostra reakcja na krytykę arcybiskupa; Lis w mundurze hitlerowca …

Nawet polskie nagradzane filmy i książki są o depresji, samotności, pedofilii, ciężkiej chorobie, nałogach, bezradności, umieraniu, kazirodztwie, dewiacjach, rozstaniach, rozpaczy, oszustwie, bezdomności, morderstwach, rozpaczy, kradzieży… A media głównego nurtu bawią nas tasiemcowymi serialami i programami, w których górują oceny i połajanki – rzecz jasna format, gotowiec, w którym rywalizacja i napuszczanie na siebie ludzi to sedno zabawy.

Od Miligrama, po Zimbarda i Wisemana wiemy z badań, że antywzór podświadomie umacnia niewłaściwe zachowanie. Niewłaściwe? Antyspołeczne, aspołeczne, agresywne, konfrontacyjne, narcystyczne, lękowe. Wskazywanie błędów wzmacnia błędy. Ja też, niestety, ulegam czasami tej depresyjno- kontrusgestywno – ksenofobicznej, małostkowej skłonności. Jakżeż łatwo w nas wyzwolić narzekanie, obronę, atak, krytykowanie, ocenę i banał.

Marzy mi się Polska i jej mieszkańcy dumni ze swojej przyrody; mądrzy i czuli wobec dzieci; dający im swobodę i jednoznaczne normy; marzą mi się kulturotwórcze ośrodki; proboszcze witający parafian na progu kościoła; zabawne komedie w kinie i w telewizji; politycy, którzy traktują z szacunkiem rozmówców i wyborców; politycy, którzy słuchają zamiast mówić, a gdy mówią, mówią prawdę; czyste lasy i rzeki; książki, które tygodniami się czyta, wraca do tekstu, w który czytelnik się wsłuchuje; pracownicy zmotywowani i szczęśliwi w swojej pracy, gdyż pracujący w zgodzie ze sobą; sąsiedzi, którzy szanują przestrzeń wspólną; kierowcy jeżdżący zgodnie z przepisami; lekarze, którzy leczą człowieka zamiast narządu; duma z polskości wyrażana w kulturze, w codziennej tradycji, w relacjach rodzinnych; szacunek dla cudzych osiągnięć; wspieranie w miejsce krytykowania; coaching zamiast edukacji; reżyserzy teatralni jak Swinarski, Hubner, Grzegorzewski, Jarocki; ciekawi, pełni pasji dziennikarze w miejsce amatorów-sensatów; autorytety zamiast celebrytów; standardy dobra, etyki, przyzwoitości, szacunku; drzwi bez zamków; okna bez krat; osiedla bez ogrodzeń; ludzie mówiący sobie dzień dobry z uśmiechem; polskie filmy jak Manhattan, Rublow, Vabank albo choćby Różowa pantera; zwierzęta traktowane godnie i łagodnie;  publiczne programy o zdrowej diecie;  …

Chyba mi odbiło, albo co gorsza się zestrzałem, idę spać. Mój przyjaciel powiedział mi kiedyś: Jak zaczynasz snuć tego rodzaju optymistyczne fantazje i czujesz, że podobają ci się czarne, duże, niemieckie limuzyny, to znak, że się zestarzałeś.

Dobrystyczne wizje przed snem
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. jak powiedział mój inny znajomy:”czarny kolor lakieru samochodu, jest jedynie słuszny” w Polsce – to kwestia kulturowa w Grecji np. większość samochodów jest czarna ale już w Indiach biała; jasno niebieski to kolor sportowych samochodów opla, a czerwony ferrari itd.
    pozdrawiam :)

  2. Panie Macieju, ale dlaczego akurat czarne?
    Ale przyznam się Panu, że marzę o tym samym.
    O mój wiek proszę nie pytać:)

  3. Panie Macieju,
    do listy marzeń dodałabym jeszcze: politycy troszczący się o obywateli i Polskę, rządzący których misją jest służyć dobru wspólnemu (ponoć „minister” to oznacza z łaciny „ten który służy”). A cóż mamy? Przykład „z brzegu” który bardzo mnie bulwersuje, jako mamę małych dzieci – Ministerstwo Edukacji wraz z rządem upiera się przy nieprzemyślanej, nieskonsultowanej właściwie ze społeczeństwem i nieprzygotowanej finansowo „reformie” („sześciolatki do szkół”) wpierając wszystkim, że „czarne jest białe” – czyli że szkoły są świetnie przygotowane na przyjęcie sześciolatków a dzieci w tym wieku gotowe do obowiązku szkolnego (wszak to obowiązek, nie przyjemność wypływająca z rozwoju i poznawania nowych rzeczy…). Nie chcą przyjąć do wiadomości jaka jest rzeczywistość (szkoły i nauczyciele nieprzygotowane, brak pieniędzy, stres i problemy emocjonalne u dzieci sześcioletnich, które zaczęły edukację zgodnie z założeniami „cudownej” reformy, itd.) – o czym alarmują rodzice, samorządy, pedagodzy, NIK. Dlaczego nikt nas (społeczeństwa/obywateli) nie słucha? Dlaczego nas lekceważą? Gdy dzielę się tymi refleksjami ze znajomymi, patrzą na mnie jakbym się z choinki urwała. Naiwniaczka. Wszak „władza demoralizuje”, czemu tu się dziwić. Tak to właśnie jest. A mi się marzy, żeby było inaczej…
    Pisze Pan o sile działania antywzorca. Ta wiedza nie napawa optymizmem. Jednak… przypominam sobie Pana wpis bodajże z 2011 r. o tym, jak nie ulegać temu co się dzieje wokół, pesymizmowi, czarnym wizjom. O tym, aby działać w zgodzie ze sobą na przekór „światu”. „Bądź zmianą, którą chcesz ujrzeć w świecie”. To bardzo trudne zadanie, ale cóż innego nam pozostaje… I jeszcze może uwierzmy, że „ludzi dobrej woli jest więcej”.
    Bardzo Panu dziękuję za ten blog, za mądre słowa. Czytam bloga regularnie już od pewnego czasu. Dla podniesienia ducha. Z ciekawości. Żeby się zainspirować. I na „dobry początek dnia”. A od powieści w odcinkach „Horyzont zdarzeń” uzależniłam się. Czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg.
    Dziękuję też wszystkim komentującym – Wasze wpisy są dla mnie również wielką inspiracją! Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam:)

  4. Ostatnia deską ratunku tutaj, to jest się rozpraszać i łapać poczucie humoru do tego wszelkiego, :) co z obawą o dzień jutrzejszy dla bardzo wielu jest trudne. Wiecie sami.
    To jest kraj katolicki mówią katolicy wierzący praktykujący, wierzący niepraktykujący, poszukujący, po prostu wierzący czyli teiści, agnostycy i ateiści. Przykre, że trudna lekcja nadstawiania drugiego policzka jest dla tych najbardziej katolskich za trudna, więc wolą go oblać niebezpieczną chemią. Jesteś niepokorny, to ci dowalimy w imię wyznawanego przez siebie… no właśnie kogo?
    Mam podobne marzenia, wizje normalności w Polsce i na świecie. Nie ma w nich niszczonych ludzi przez innych ludzi, nędzy bez pieniędzy, schematu “najpierw mówię potem myślę, co mówię”, w ogóle życia pod dyktando zagrożenia biedą, w którym pomocna dłoń nigdy nie opędzluje cię z zaskoczenia, kiboli i wandali siejących kibolizm i wandalizm na kim popadnie i gdzie popadnie (na czyjejś własności). Świat bez topienia kotków i topienia psów na smalec. Przykre zbieżności semantyczne :(
    @Andrzej S. masz rację, że “trochę”

    Pozdrawiam!

  5. Po ostatnich przejściach mam wrażenie, że rzeczywiście w Polsce na zarządzanie mają szanse tylko psychole i sk… wiele… Dobra wiem, że to nie tylko takich ludzi ziemia nosi, bo otrzymałam propozycję pomocy od znajomych taką jakiej mogą udzielić . I to jest prawda, że nigdy nie wiadomo skąd ta pomoc przyjdzie, wiem jednak , że jest taka jaka wystarczy :) Najbardziej mnie irytuje jak ktoś wmawia innym, że powinni panować nad emocjami, być bardziej kreatywnymi itp itd a sam jest najgorszym przykładem agresora i tępaka. Ale wedle zasady, skoro ma kasę i władzę to uważa ,że zjadł wszystkie rozumy. Ostatnio przeczytałam u Santorskiego takie mądre stwierdzenie , mniej więcej tak to zrozumiałam ” Bez swojej bestii nigdy nie będziesz dobry” :) Zawsze mnie śmieszy , jak ktoś na siłę, opanowuje ” negatywne emocje” i nie rąbnie ręką w stół, tylko ćwiczy sesje oddechowe. Jesteśmy po części emocją, po części refleksją, kawałeczek w nas zwierza i odrobina ludzkości , więc dlaczego mamy nad wszystkim panować? A i mam dosyć tej ciągłej martyrologii państwowej, historia jest po to by się z niej uczyć a nie żeby się ciągle w niej taplać i rozdrapywać rany. Malowałam synowi sztandar na dzień patrona szkoły Bolesława Krzywoustego. Znalazł się na nim Herb Drogomir – Za panowanie księcia Bolesława III Krzywoustego Henryk V król niemiecki zaatakował ziemie polskie przychodząc z pomocą bratu Bolesława III Zbigniewowi. Decydująca o losach wojny bitwa rozegrała się w 1109 roku na Psim Polu w okolicach Wrocławia. W bitwie na Psim Polu wziął udział rycerz Drogomir (Drogomier) wraz z trzema swoimi synami, z których każdy stracił w czasie tej bitwy nogę. Nagradzając rozpacz ojca, męstwo i poniesione rany książę Bolesław III Krzywousty nadał rodzinie herb z nazwą pochodzącą od jego imienia oraz opatrzył wszystkich nadaniami ziemskimi.

    Czego brakuje w naszym kraju? Doceniania odwagi, wiedzy , gospodarności i zaradności. Póki ciągle ktoś będzie wyciągał oskarżycielski paluch , póki będzie więcej pieniaczy niż ludzi czynu , to wciąż młodzi będą uciekać na zachód i zasuwać na zmywakach albo w knajpach, żeby przynajmniej spokojnie żyć. Czego tak naprawdę chcą ludzie? Spokoju.

    Istnieją różne wersje tej legendy. Jest legenda mówiąca o pięciu synach, z których trzech zostało rannych, jest inna, w której mówi się o ośmiu synach, z których pięciu zostało zabitych, a pozostali stracili każdy po jednej nodze.

  6. Polska jest trochę jak Al Bundy.
    Śmieszy mnie… :) chyba mi też odbiło.. :)

Komentarze są wyłączone.