Dom nad morzem

jak fale w oddali
jak fale w oddali

Dużo rozmów. Jedno z moich podstawowych zajęć zawodowych – to rozmowa. W weekend rozmowy, wieczorami rozmowy, w poniedziałek rozmowy. Zamieniam się w słuch, uważnieję. Wycieram okulary, odganiam z oczu ćmy. Słucham w coachingowy sposób – nie tyle treści [w treści można tworzyć najróżniejsze figury, kłamstwa, półprawdy, wrażenia] – słucham formy, lingwistyki, struktury. Potem zadaję pytania. Często brak odpowiedzi. Często pojawia się oczekiwanie, że wypowiem radę, receptę. Wtedy milknę i znów zadaję pytanie.   Czasem jest to bardzo długa pauza. Prowadzę wykład, czasami wyjaśniam  znaczenie jakiegoś ćwiczenia, omawiam zagadnienie. Co sobie z tego wezmą moi słuchacze dla swego życia? Częściej to ja słucham. W sobotę ktoś nie zrozumiał żony, w niedzielę ktoś pokłócił się z mężem na komunii dziecka, w poniedziałek ktoś zapomniał o urodzinach bliskiej osoby. Ktoś inny opowiada o małżeństwie, rozstaniu, zawieszeniu, rozgarnia rękami mgłę, jakby łapał oddech pod wodą. Kłótnie, chłód między nimi. Ona krzyczy. On chowa twarz w rękach. Przypomina mi się wiersz, który napisałem jakiś czas temu. Odnajduję w notatniku, czytam. Cisza. Wreszcie pada odpowiedź. Piękny wiersz, ale ja nie wiem, czy jeszcze ją kocham…. Jak to? Jak można nie wiedzieć? Jak można się wahać w sprawie miłości? Nie wiem czy to moje pytanie, czy on sam zapytał siebie?

.

Atmosfery zwierzeń nie zamyka się kochana

W skrzynce z histerycznym krzykiem

Przepięcie prądu dobre jest dla chmur

Dla ludzi lepsze są fale

.

Dlatego nad morzem zbuduj dom

Hałas fal zagłuszy szorstkie sople lodu w twojej duszy

A potem ukołysze do snu

Ukorzeni w piasku wydm aż staniesz się muszlą

.

Muzyką fal, a harmonia twoich żeber

Jak harfa dołączy się do słów

Cisza poruszana kamieniem o kamień

Wypowie pieszczotę, tajemnicę w ciszy

Dlatego nad morzem zbuduj dom
Dlatego nad morzem zbuduj dom

Dom nad morzem
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

11 komentarzy

  1. Po powrocie zaczęłam zadawać sobie pytania. Kwestionuję teraz wszystko, co jest w moim życiu. Obracam w głowie, w sercu, rozkładam, rozbieram, rozdmuchuję. Dźwięczą mi słowa mojej nauczycielki z Hawajów: jaką masz intencję? To samo mówi Dalajlama…

    I tak rozbieram się na kawałki i kiedy zostaje już sama intencja, a ja mam nagą duszę, mogę poskładać się na nowo. Każda część mnie ma nieskończenie piękną jakość. Czuję, tyle piękna czuję, a co ciekawe ludzie czują mnie. Oglądają się na ulicy, zaczepiają, uśmiechają się… Piękni ludzie są obok.

  2. dzieki;)))))))))))))))

  3. zoska,wiesz,dla mnie takim momentem zawieszenia byla choroba i czas chemioterapii.
    wowczas bardzo ,bardzo chcialam” przyspieszyc”to myslenie i wykorzystac ten wolny czas na reorganizacje;))))))),tak aby sprzyjalo to mojemu zdrowiu i w ogole szcesliwszemu zyciu,ale wowczas mialam kompletna pustke w glowie…nawet nie chcialo mi sie czytac i szukac w necie,a na inne rzeczy nie mialam sily,wiec trudno ,odpuscilam i zylam z dnia na dzien cieszac sie drobiazgami ,np ze moge wypic szklanke wody………………..wstac,pozmywac naczynia….ze spadl snieg i mam sile pojsc na spacer;))))itd….
    a potem ,jak juz stanelam na nogi fizycznie,znalazly sie odpowiednie ksiazki,ludzie,pomysly i……….pytania.

    takze te trudne,ktore trzeba czasem ponosic w sobie,zanim dojrzeja odpowiedzi…….takie,po ktore trzeba czasem siegnac do dna….i nie dac sie zwiesc tym wszystkim ,ktorzy wiedza za nas lepiej.
    jak juz znajde taka odpowiedz,to ona nagle uklada sie w calosc ze wszystkim ,jak brakujacy klocek w ukladance;))))))))))))
    zazwyczaj one sa tak proste,jak odpowiedzi mojego dziecka,gdy bylo przedszkolakiem….
    dzis juz ,od 10-latka trudniej wydobyc takie odpowiedzi;)))))))ale „przycisniete do muru”,potrafi powiedziec ,ze najbardziej na swiecie ,gdyby szystko bylo mozliwe…chcialby latac;))))))))))))ja tez chcialam w jego wieku,a przycisnieta do muru przyznam ,ze nadal czasem latam w snach;))))))))))))))))i czasem to samo uczucie szcescia mam na jawie,i wtedy moje odpowiedzi sa proste i spojne,czasem jednak musze nad nimi dlugo pomilczec…………………………..

  4. Aniu,
    POWODZENIA!

  5. Aniu,
    pewien mój znajomy, którego uważam za najmądrzejszego i najmilszego człowieka, jakiego udało mi się w życiu poznać, opowiedział mi historię, jak to zmieniał sobie zawód.
    W profesji, którą wykonywał był ceniony i wysoko opłacany, ale nie czuł się w niej dobrze, choć był wysokiej klasy ekspertem. Postanowił robić coś innego, ale nie wiedział co, a i młodzieniaszkiem też już nie był. Zwolnił się z pracy i żył z rodziną kilka miesięcy z oszczędności, rozważając, co ma dalej robić (jego bezrobotna żona była mocno zaniepokojona jego postępowaniem). Po kilku miesiącach, „wymilczał” sobie nowy zawód, to, co zawsze chciał robić i zużył wszystkie oszczędnosci. Udało mu się i teraz pracuje nie tylko po to, by przynosić do domu kasę, choć i w tym nowym zawodzie dobrze zarabia. Kiedyś mówił, że wystarczy odpowiednio długo czekać, a odpowiedz sama przyjdzie, nic nie robić, czekać. Ty chyba o czymś podobnym piszesz. To może byc dobra metoda, bo ten mój znajomy niezwykle mądrym człowiekiem jest i wie, co mówi.

  6. slucham czasem ludzi,ktorzy maja poukladane wszystko……………i znaja odpowiedzi na wszystkie pytania ,maja anegdote i zdanie,opinie,ocene,wydaja sie pewni siebie i spojni…ale czasem celne pytanie wybija cegielke w tym murze i nie mozna znalezc odpowiedzi na skad inad proste pytania…………
    moze czasem warto zadac takie pytania,po ktorych pojawia sie dlugie milczenie………..ja dwa dni milczalam nad pytaniem o swoja prace;)))))))))))))i wymilczalam odpowiedz.

    a z drugiej strony.
    kiedy moje dziecko bylo w wieku przedszkolnym,zadawalam mu czasem takie pytania, na ktore dorosli ,zanim odpowiedzieli,dlugo mysleli………………..

    synku -zapytalam kiedys-jak myslisz,po co dorosli maja dzieci???
    no jak to -po co?-zdziwil sie czterolatek-zeby je kochac!!a czy jak bedziesz doroslym bedziesz mial dzieci?oczywiscie,trojke,zeby im bylo razem wesolo,jak rodzice beda pracowac.a twoja zona bedzie pracowac???nie wiem ,mamo,trezba ja bedzie wtedy o to zapytac;)))))))))))))))

  7. Ta woda. Ze swoim falowaniem, muzykalnością, słuchem absolutnym i czujnym, podatna i wrażliwa na zaloty ciał niebieskich. Przenosząca i głos i szept. Mówią, że kobieca—płynna, marzycielska, przejrzysta jak zwierciadło, dobrodziejka dla ptaków, żab, ryb i pędraków. Cierpliwa w swych brzegach do granic możliwości. Codziennie rano w okolicach godziny szóstej pojawiam się nad Bagrami (to jest krakowskie morze) i przez pół godziny niczego mi nie brakuje. Kaczki, łabędzie, sitowie, przybrzeżne łąki, celebracja nadchodzącego dnia, taka mała msza pogańska, którą odprawiam razem z Figą, moim czarnym psem.

  8. Kłótnie, spory, gniew to rzecz ludzka. Chumory, złe samopoczucie, nie tak bo…zupa była za słona sprawiają, że odczuwamy niechęć antypatię. Chwila zastanowienia przychodzi tak nagle , co jest? i zadajemy sobie właśnie to pytanie : „czy jeszcze się kochamy?” Dlaczego dzisiaj, wczoraj i może jutro spotka nas sytuacja nie do przyjęcia i zadamy sobie ból ,i znowu ciśnie się do głowy pytanie nie zawsze dla nas przyjemne. Miłość to inaczej a raczej ogólne stwierdzenie, a Kocham Cię tyczy się osoby nam bliskiej. Zadając sobie pytanie czy jeszcze ją/jego kocham należy przemyśleć, wyciągnąć wnioski dlaczego takie pytanie w ogóle pada. Refleksje pojawiają się często za późno. Życie swoje i nic nie trwa wiecznie.

  9. ale jak można wiedzieć ? miłość nie jest z umysłu, z wiedzenia. Kiedy człowiek zadaje sobie to pytanie ” czy ja ją/jego jeszcze kocham” to jakby chciał zawrócić bieg życia. Zycie płynie, się zmienia i jeśli nie koryguję kierunku w którym płynę to zewnętrzne okoliczności sprawią, że gdzieś po drodze mnie wyrzuci na brzeg, albo podtopi albo cokolwiek. Wtedy ad hoc zastanawiam się ” czy ja ją/jego jeszcze kocham?” To pytanie to jakby kołek wbity w nurt rzeki na którym chcę się zaczepić i pomyśleć gdzie płynąć dalej zamiast płynąć. Bo jeśli kocham to żyję i płynę i nie zastanawiam się nad tym. Miłości nie da się zamknąć w excelu. A jeśli nie kocham to daję się nieść życiu ale tak na niby. Wbijam takie kołki w nurt rzeki co ileś tam metrów i próbuję przeskakiwać z jednego na następny. Byle dalej, byle nie wpaść do wody. No bo jak wpadnę to mogę wpaść po uszy. W życie, w miłość. Jak ktoś nigdy nie był w tym nurcie to może się przecież bać, prawda ? a wtedy znowu zadaje sobie pytanie ” czy ja ją/jego jeszcze kocham ” ?

    pozdrawiam :)

  10. myślę dalej kto to może wypowiadać filmie (“ale ja nie wiem, czy jeszcze ją kocham…. ”) wydaje mi się że to postać sentymentalna, wrażliwa która dużo się poświeciła i dużo cierpiała dla związku – oczywiście jest „dobra” postacią w filmie. ja kiedyś podczas kryzysu też tak mówiłem wpadając w melancholie i bycia ofiarą , użalania się nad sobą. Dziś patrzę z uśmiechem na to wstecz i mogę powtórzyć to co Maciek napisał -jak można nie wiedzieć?!

  11. „ale ja nie wiem, czy jeszcze ją kocham…. ” – zastanawiam się jak w wielu filmach to słyszałem.

Komentarze są wyłączone.