dowody

Dowody – koan

– Opowiem wam dzisiaj jak z wujem Frankiem przepędziliśmy wstrętną wiedźmę.

– Jak dziadku, jak przepędziliście? – Raźno zakrzyknęły dzieciaki. Opowiedz dziaduniu, opowiedz!

– Normalnie – oznajmił dziadek – gdy jużeśmy wiedzieli niezbicie, że wiedźmą jest, popędziliśmy wedźmichę na cztery wiatry.

– A skąd wiedzieliście? – spytały dzieciaki.

– Niezbicie. – Dodał najmłodszy Jasiek.

– Normalnie, przyuważyli żeśmy, że wszystkim zupa smakuje a jej nie, że wszystkie ludzie śmieją się z naszych żartów a ona się krzywi, że patrzy w oczyska a potem pod stół pluje.

– E tam, to żaden dowód – stwierdził Jasiek z powątpiewaniem, choć był najmłodszy.

– Dowód, pytasz? Niezbity? – Dziadek podrapał się po głowie. – Gdy w lustro się gapiła tam gęba wykrzywiona a bez lustra uśmiechnięta.

– E tam, to też żaden dowód – Jasiek zeskoczył z drabiny i zamierzał wyjść na podwórko. – Nudy dziaduniu, oszukujesz i tyle – dodał.

– Za młode jesteście, żeby wszystko wiedzieć – oznajmił dziadek.

– Nie za młode, wcale nie za młode! Opowiedz dziaduniu! – Zakrzyknęły dzieciaki a Jasiek zawrócił.

– Wiedźmę rozpoznasz po uczynkach jej, po klątwach. W sobie je odczujesz. Wracasz raźny z roboty i nagle gaśniesz, jesz niby głodny i wcale ci nie smakuje, gadasz a paplesz, mielesz ziarno a mąki nie przybywa, ubijasz interes a pieniędzy nie ma, grasz na skrzypkach a dźwięk fałszywy. Jedno, dwa takie zdzierżysz, ale czterech pod rząd nie dasz rady.

Ta, była wiedźmą od spadania. Co rusz w jej obecności spadał garnek, a to ptak w locie, chłopak z drabiny, to znów młotek na nogę, woźnica z kozła, to znów garnek pełen miodu. Od spadania wiedźmą była.

– I jakeście ją przegonili? –  Spytały dzieciaki.

– Normalnie. Wuj Franek się poświęcił i z wiedźmą się ożenił. Pojechał za nią w jej strony.

– To trzeba wuja chyba ratować?  – Zdziwił się Jasiek – bo to żadne przepędzenie takie ożenienie.

– Nie trzeba ratować, wuj Franek już uratowany – stwierdził dziadunio.

– Jak to? – Zdziwiły się dzieciaki.

– Normalnie. Dziś przyszedł telegram. Wuj Franek nie żyje. Spadł z dachu.

_____________________________________

inne koany

_____________________________________

zapraszamy na nasze szkolenia

Dowody – koan
5 (100%) 2 vote[s]

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.