Drobnym druczkiem

matrix
matrix

Do pewnego stopnia żyjemy w matrixie i rzeczywiście nie sposób określić granice iluzji dopóki się w niej tkwi. Otóż, moim zdaniem, nie sposób przycupnąć gdzieś z boczku i udawać, że skutki iluzji mnie nie dotyczą. Oczywiście o ile w ogóle dostrzega się jakiś matrix. Dlaczego nie sposób przycupnąć i żyć spokojnym życiem rozkoszując się jakąś osobistą, mentalną sielanką? Sądzę, że rzecz ma się jak z cukrem. Oczywiście cukier daje wrażenie przyjemności, jest go pełno niemal we wszelkiej, przetworzonej żywności lecz za opychanie się cukrem płaci się sporą cenę.

Rzecz jasna można chorować obwiniając cały świat za własne nieszczęścia. Jednak przy całej matrixowej manipulacji nikt na siłę nie wypycha ci do koszyka w markecie – ani cukru, ani alkoholu, ani nikotyny, ani też szkodliwej żywności pełnej tłuszczu i glutaminianu sodu. Nikt nie każe ci marnować życia naśladując mainstreamowe mody. Frommowska ucieczka od wolności to najczęściej twój wybór. Najczęściej, gdyż czasami nasz los jest w rękach polityków, czasem jest już za późno i wybucha wojna…

Wojna jest możliwa, jak sądzę, tylko w oportunistycznym świecie, w którym większość zasnęła lub pozwoliła się zahipnotyzować, pozwoliła sobie uwierzyć, że nasi dzielni chłopcy mordując innych chłopców zdobędą chwałę, honor i obronią nasze ideały . Zawsze zamykają nam usta magiczne słowa jak: realizm, geopolityka, racja stanu, pragmatyzm, honor, ojczyzna, dyplomacja. Oznaczają one najczęściej ukryte matactwo. Słowa wytrychy jak: kryzys, pod którym kryje się chciwość, jak w przypadku właścicieli takich banków jak Lehman Brothers czy Goldman Sachs. Banki te tworzyły tak zwane brudne, niewypłacalne kredyty i gdy zbankrutowały, nie wahały się zaszantażować amerykańskie ministerstwo skarbu: albo pokryje deficyt albo bankomaty będą puste. Pieniądze trafiły do banków i do bankierów, w Europie mamy kryzys a biedacy utracili swoje domy, samochody, oszczędności oraz iluzję bogatego życia.

Noam Chomsky, którego ostatnio cytuję, nie wahał się powiedzieć w czasie jednego ze swych wykładów, że gdyby współcześnie istniał trybunał Norymberski do osądzania polityków, to wszyscy prezydenci USA po 1945 powinni byli zawisnąć. Ostre słowa ale czy nie inaczej sprawa ma się z biernością wobec rzezi na Bałkanach, wobec konfliktów w Syrii, na Ukrainie, w strefie Gazy, w Nigerii, Erytrei i setkach innych miejsc. Czy bardziej etyczni wydają się Blair, Sarkozy, Orban, Merkel, Putin?

Jeśli żyjesz w matrixie, oczywiście zawsze możesz stosować zasadę rosyjską: tisze jedziesz dalsze budziesz ale matrix pożera twoją energię co dzień. Czasem warto czytać tekst drobnym druczkiem by przekonać się, że podejmujesz niebezpieczny wybór, matrix ukrywa przed tobą jego skutki, prawdziwe zamiary, podaje nieprawdziwe korzyści, nieistniejące zyski, ukrywa informacje o truciznach. Czasem warto otworzyć oczy i dostrzec, że pyszny soczek jaki podajesz swemu dziecku jest zwyczajnie niezdrowy. Ufaj lecz nie śpij, ufaj przede wszystkim sobie.

Drobnym druczkiem
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

14 komentarzy

  1. ja znam wersje „tisze budziesz ,dalsze jedziesz”
    ;)
    pyszne soczki zrobilismy jak co roku z naszych ekologicznych gruszek…

    czasem mysle ,ze nasz ogrodek na zboczu Wgorza Kupaly to taka enkalwa prawdziwego zycia, po ktorej biegamy w kaloszach ,a zycie toczy sie swoim rytmem dnia i nocy ,por roku
    niestety ,coraz samotniej nam w tej enklawie…
    malo kto lubi tak zyc.

    Na moje przetworstwo domowe inni pukaja sie w glowe…po co?
    i kto ma na to czas?
    ja mam,mimo ,ze pracuje na poltora etatu,ucze sie i wychowuje dziecko….
    to kwestia wyboru.

    Matrix oczywiscie istnieje,w pierwszym lepszym centrum handlowym…..
    Czasem mimo wszystko idziemy tam-z tesknoty za ludzmi w ogole ;))))no i po jakies wysoko przetworzone produkty ,jak papier toaletowy na przyklad….

    Czy mozna zabronic matriksa dzieciom na przykald?
    owoc zakazany smakuje najbardziej….nie wiem ,czy odizolowanie dziecka od matriksa nie spowoduje ,ze bedzie czulo sie wyizolowane w rowiesniczym srodowisku????

    Przyjeslismy inna strategie…nie unikamy a ….demaskujemy reklamy.
    Probujemy i porownujemy….Mc Donald? prosze bardzo- sprobuj czy to smaczne…Wiem ,ze za moment pojawia sie eksperymenty z pierwszym piwem ,papierosem…

    Sprobuj -czy naprawde o to w tym chodzi? Czy dobrze ci bedzie z kacem? Czy tylko dlatego ,ze inni tak robia? Skad inni wiedza, ze ze tak trzeba —-z reklam ????przeciez to matrix w czystej postaci….
    ;))))))))))

  2. Dzisiaj w mojej ulubionej stacji radiowej pani redaktor uparcie twierdziła, ze jesienią nie należy przechodzić na wege, bo bla bla bla. Ja nie wiem, co się tym ludziom robi w głowach, co za sieczkę.
    Co do szarugi, to odkrywam, ze ja lubię jesienna szarugę.
    Oczywiście w ciepłym zaciszu bezpiecznego domu, ale lubię.
    Jest taka przytulna.
    Powoli oswajam się z Łodzią.
    Odkrywam różne miłe rzeczy, np to, że Łódź jest b spokojnym miastem.
    Centrum Dublina to czyste szaleństwo, a centrum Łodzi jest zen.

    Powoli wracam do łódzkiej rutyny, wracają moi uczniowie, robi się ciekawie.
    Staram się zaakceptować to przejście z Irlandii do Pl jako coś naturalnego, bez
    rozpaczy.
    Może jest w tym jakiś ukryty cel?
    Może po prostu na razie nie rozumiem dlaczego?

    Dzisiaj kupiłam magazyn Coaching, ale nawet z pozytywnym
    podejściem niewiele znalazłam tam treści dla siebie.

    Za to obejrzałam odcinki video bloga pana Macieja, i odkryłam
    wiele nowych rzeczy.

    Czyli jednak życie po jasnej stronie ;-)
    Zbiorowe medytacje Dżo-ann?
    Fajnie.

  3. Nie wiem czemu ale
    zaczęło mi ucinać już całe wyrazy
    gdy piszę normalnie w okienku,
    tak zgłaszam adminowi :-)
    tym razem piszę najpoważniej na
    świecie
    wybieram się na medytację zbiorową
    buźka

  4. A tak mnie wczoraj wzięło na komentowanie w kierunku Dnia bez samochodu :-) Dziś Światowy Tydzień na rzecz Otwartej Legislacji i Święto Plonów – Dożynki.
    Czytam, że w Funlandii ludzie mają problem z olbrzymim gnijącym ciałem wieloryba na brzegu. Grozi im jego eksplozja i oblanie części miasta mazią. Szkoda, że wylądował u nas nad plaży koło Władysławowa. My lubimy poznawać nowe smaki mięsne: rekiny, sarny, kaczki to i takiego wieloryba byśmy szybciej niż jego proces gnilny zaatakowali?
    http://deser.pl/deser/1,111858,15881968,Bombowy_wieloryb_zagraza_miejskiej_plazy__Lada_moment.html#TRNajCzytSST

    Jak to było kiedyś, kiedy jeszcze byliśmy pogańscy? Zbieraliśmy sobie dary natury i ofiarowywaliśmy bogom na przebłaganie? Kobiety kojarzono z płodnością. Nie były cerberami moralności – matrony może usiłowały tak, jak dziś – były westalkami, pilnowały w świątyniach boskości i oddawały się w jakiś miłosnych tanach. Takie dożynki trwały i trwały. A dziś zostały archeologom tylko miseczki i jakieś tam elementy sprzętów przydatnych w kuchni.

    Nie wiem Madziu jakby się czuł Stachura w naszej postkomunistycznej rzeczywistości. On był jak małża, w sumie jak co inteligentniejsi dziś też wrażliwi, rańliwy bardzo i wszystko co robił to było takie odsłanianie kamienia dla niego. Terapia. Potrafił pisać z taką przejmującą prawdą do kobiety i o miłości, że mnie to zaciekawia, czasem nawet lekko ekscytuje ;-)
    Miłych. plonów bez względu na pierwszą szarugę! dziś szaruga w Krakowie, melancholia? To chyba Goetche albo Scheller ukrył się w Terlikowskim na kawie z rumem i wywołał sobie natchnienie do pisania…

  5. A na świecie Global Climate March.
    Setki tysięcy ludzi.
    I to wszystko robota jednego człowieka z Avaaz.

    I nowe hasło:
    There is no mad tofu disease.

    A u nas w necie wojna i siatkówka :(

  6. Ludzie nie wkraczają i kroczą po tej jezdni, oni im przeszkadzają w rajdach rywalizacyjnych.
    Bardzo ładna, dogłębna analiza Dżo-ann.
    Jak ty ładnie o tych kierowcach piszesz ;-)

    A Edward Stachura to był gościu.
    Ciekawe swoją drogą co by taki człowiek robił w dzisiejszych czasach.
    Czy nadal parałby się pracą przy żniwach na Kujawach Białych?
    Nie wiem czemu ale mam takie złudzenie, że kiedyś czasy musiały być lepsze dla bardów.

  7. Madziuchna czy takie odpowiedzi Cię satysfakcjonują? Kierowca ma psychoanalitycznie jeszcze jeden problem psychoanalityczny ze sobą. Plakaty z kobiecymi bieliznami, szminki, włosy, młode laski w kozaczkach na chodnikach. Jest mocno rozproszony bodźcami sensorycznymi. Gapi się na laski, ale nie z postoju i wtedy nie gapi się na drogę :-) A kobieta kierowca boi się usłyszeć jeździsz jak baba. Boi się też że Pan władza przyjdzie i z góry zasądzi, że winna jest „właśnie baba bo stanowi jak zwykle zagrożenie na drodze”. Skupienie kierowcy, zwalnianie nawet te nieszczęsne korki z panami wiercącymi w nosach aż do mózgu ;-), zwalnianie na pasach, przed przejściem dla pieszych, slow motion na drogach (na autostradach jazda pod względem szybkości może być dopiero taka jak w mieście, w którym starsze pokolenie spieszy się sprzedawać kwiatki koło cmentarza i nie zawsze przechodzi na zamazanych, prawie niewidocznych białych pasach.
    Pan Dworak mówi, że spokojnie Pieszy ma prawo zwalniać ruch pojazdów, tańczyć rumbę w strefach centrum – zupełnie miejskich. Może, tak dać do zrozumienia kierowcom i kierowniczkom?

  8. Kierowca często spieszy się najbardziej do bliskich, zwłaszcza po pracy, a do pracy żeby ją odbębnić i mieć kasę na życie i spokój :-) Czasem przez brak zwłoki są zwłoki i tak to jest :-(A teraz moja mała porcja remedium, dla tych którzy zawitali pod tę notkę. Wiersz Edwarda Stachury (dzięki niemu poznałam ważne kawałki wrażliwości męskiej) pod tytułem Uspokojenie
    Wydarzyła mi uspokojenie ta chwila
    i kamień odwalić od tajemnic
    i kamień odwalony ucałować
    i zajrzeć w jaskinie moje tajemnice

    Cicho jest niepomiernie i mężność
    w domostwach moich kościach
    w krąg obiegły mnie dziwne zwierzęta
    tańce wolne odprawiać radosność

    Nieprzebrana jest chwila wiersza łaska
    która mi skinąć bym w sobie popadł
    i tam ujrzanym więcej nie płakał
    i podziękował weselnym raz płakaniem

    i wyszedłem na łąki
    1959

    Weźcie sobie coś z tego wiersza i jeszcze
    …wędrując i czasem śmiejąc się do rozpuku, ale za to nie gnijąc ;-) moja luźna parafraza:
    przeróbka stylistyczna z Pieśni przedostatniej ;-)

  9. Drobnym drukiem to też mam wrażenie puszczenie do nas oka – to przypis na który właśnie jednak paradoksalnie zwraca się uwagę – bo jest inny, poszerza o jakąś dawkę wiedzy. Mnie zawsze przykuwał uwagę, o ile tylko nie byłam zbyt zmęczona zawartością główną. Niedobrze czyta się książki w olbrzymim stresie. Ledwo się czyta, a co dopiero myśli. I chyba z kierowcą na drodze zachodzi podobny proces.
    Jest to taka jazda w stylu „byle szybko do celu”. Niepewność własnych umiejętności, oddech na plecach policji z suszarką, brawura gdy super wózek od ojca, „szybko szybko do celu, byle dojechać, nie zaliczyc porysowania, stłuczki, nie narazić się na chamskie humory innych kierujących. Na ogół ordynarny język i miny z zamkniętych okien mówią swoje.
    Kierowca to zmęczony rzeczywistością człowiek, który woli pedał gazu. Hamulce, jak to w życiu gdzieś tam są, ale po co używać? Żyje się szybko, szybko, szok za szokiem, tyra się na wszystko. Zwolnienie tempa to przecież stetryczałość, brak werwy, ktoś ci w tym kraju przekuje jeszcze opony za taką jazdę jak elka.
    Kierowcy są pogrążeni w swoich myślach. Głównie problemach. Nie mają czasu widzieć jeża, wiewiórki, gołębia, nie mówiąc o kotach, sarna im może zrobić ziazi albo jakiś większy zwierz. Ludzie nie wkraczają i kroczą po tej jezdni, oni im przeszkadzają w rajdach rywalizacyjnych. To są takie nienormalne rajdy.
    Dla mnie jak gdzieś jestem naturalne jest, że naśmiecę to posprzątam po sobie. Ale jak gdzieś śmietnik obładowany i wala się wszędzie pełno syfów to z przyzwyczajenia dowalamy gdzieś obok, rzucamy niechlujnie byle gdzie papier i najczęściej puszkę po piwie. Śmiecimy i jeździmy śmiecąc przez okna. Ja tak nie robię, ale widzę jak na mojej ulicy wywala się przez okno samochodu jak tunel zsypu papiery po makdonaldzie.
    Mamy tak nieposprzątane światy i emocje, że słabo spojrzeć na całe spektrum świata. Świat zawęża się do rywalizacyjnego stresu.
    Nie wszystkim i nie wszędzie. Ale generalnie tak jest.

  10. No właśnie, Dżo-ann, ci kierowcy na przejściach. Czy ktoś umiałby mi wytłumaczyć, czemu w polskim matrixie nikt nie zatrzymuje się na pasach? Ja właśnie wróciłam ze sklepu i znów biegiem przez ulicę … O co chodzi? Ty Dżo-ann, umiałabyś znaleźć psychoanalityczną interpretację polskiego kierowcy? ;-)

    Jeśli chodzi o moją okolicę, to faktycznie nikt się tu nie rozmnaża.
    Głównie mieszkają tu emeryci, których siwe głowy widać przeważnie w drodze na msze do pobliskiego kościoła. A na przeciwnym rogu piękna, nowa … apteka ;-)

    Także mam u siebie, w swojej stosunkowo dobrej dzielnicy w Łodzi, wszystko o czym na blogu: kościół, przemysł farmaceutyczny, niż demograficzny, szalonych kierowców.

    Co dopełnia tego obrazu polskiego matrixa?
    Niewielki, ale wyśmienicie zaopatrzony sklep spożywczy.
    Na przeciwko kościoła (rozległy, z potężną kopułą, olbrzymimi witrażami) nowy budynek uniwersytecki.Piękny. Przed nim parking z samochodami głównie na zagranicznych rejestracjach.
    Po skosie od uniwersytetu, mega harmonijny, wkomponowany idealnie w rondo,
    biurowiec. W nim mieszczą się: dobrze prosperująca korporacja (z oddziałami w innych krajach z równie tanią siłą roboczą), oddziały banków (przeraźliwie błyszczące i puste),
    prywatna przychodnia medyczna.
    Moja Polska ;-)

  11. A ja się przeniosłam z irlandzkiego do polskiego matrixa i jest ciekawie.
    Może zapowiada się nawet szansa na naprawdę ciekawą pracę. Byłoby super ;-)
    Takie przenoszenie się z jednego matrixa do innego bardzo otwiera oczy.
    Myślę, że otwiera oczy nawet ludziom, którzy nie są zbyt świadomi.
    Po prostu nowy matrix zmusza do myślenia i refleksji.
    Ja się zaczytuję Coaching czyli restauracja osobowości i wiele we mnie już zapadło.
    Np to, że większość ludzi porusza się jak tramwaje po torach.
    I jeszcze to o rybie – że jak raz coś zobaczysz, nie udawaj, że tego nie ma.
    Dla mnie to są wszystko takie olśnienia, które na trwałe zmieniają życie.
    Co do rzeczy pisanych drobnym drukiem – dla mnie ważne jest, żeby przede wszystkim czytać to, co sama sobie piszę drobnym drukiem. Uważnie się temu przyglądać.
    I podchodzić do tego z lupą.

    No i jeszcze zwycięstwo Polaków! Super!
    Taki sukces.

  12. Aniulu znowu się (w)spieramy :-) Powiedziałabym nie za szybko się rozmnażamy a nie dokładamy należytej pieczołowitości do rozmnażania i owoców rozmnażania w ogóle. Trochę hardcoru: właśnie znalazłam na jednym z portali njusa? 35 latek upadł nieszczęśliwie na jezdni w mniejszej miejscowości i został śmiertelnie potrącony przez 2 razy starszego od niego kierowcę. Przytoczę jedyny komentarz, który przeczytałam uzytkownik: Austriak „W Austri jak tylko pieszy zbliży się do pasów kierowca zwalnia i zatrzymuje się każdy i zawsze tak są zdyscyplinowani ale to jest mentalność to się ma we krwi u nas za 100 lat to i mało!!!”

    Nie mamy niestety należytej baczności na życie drugiego człowieka. Gdy widzimy np. przemęczonego i zniszczonego człowieka myślimy obdartus, żul, sam sobie winien, niech idzie do pracy, śmierdzi moczem i gorzałką to się odsuwamy w autobusie. I takie częste widoki nas przyzwyczają, odwrażliwiają. Nie pomyślimy, że ktoś taki w mieście albo jego obrębie (zwłaszcza z dużym procentem bezrobocia) ma zupełne prawo zatoczyć się na jezdni. To co dopiero, ktoś umyty z chorobą niedokrwienną serca? Takie mamy realia. Zauważmy to wreszcie i bądźmy czujniejsi. Ale nie plemiennie reagując od razu linczem (nie jesteśmy tylko zwierzakami a w grupie ten mechanizm, gdy czujemy się krzywdzeni idzie pierwszy), walnięciem w policzek w miejscu publicznym… Ludzie po alkoholu, dragach w autach się zdarzają. Trzeba reagować, dać znać by zjechał na bok jezdni, niekoniecznie od razu straszyć policją tylko uświadomić. W sumie często to, co na tej planecie widzimy to jak obuchem w głowę i zalanie pały w świecie dorosłych niestety bywa jedynym rozwiązaniem jakie znają i jakie ich własna duma przyjmie.

    My się Aniulu nie rozmnażamy. Ostatni wyż to kończy się chyba na 87 roku? Teraz mamy chwilowy efekt babyboomu. Wiem, że reklamują dużo pieluch i jest większa świadomość, że jak jest seks to jest dziecko, ale niekoniecznie idzie w parze z tym kapusta ;-)
    Pozdrawiam
    Wolę wspierać

  13. „Ufaj sobie”, to bardzo ważne, sama widzę jak zostało to u mnie zaburzone. Chciałam się dostosować do Matrixa a on i tak mnie wypluł. Teraz wiem , że już się tak nie da. Żyć po swojemu nie jest jednak takie proste. Jak bumerang wraca sprawa szczepień dla dzieci. Wiele chorób zostało wyeliminowanych ponieważ ludzi są szczepieni ( błonica, krztusiec itp) . Niektórzy rodzice nie szczepią swoich dzieci, bo uważają, że organizm powinien sobie poradzić. Dopiero jak kogoś bliskiego i jego dziecko dopadnie koszmarna choroba zmienia zdanie. Wszędzie musi być doświadczenie, namacalność. Inna sprawa, że firmy farmaceutyczne w pogoni za kasą produkują badziewie. Liczy się zysk a nie mały człowiek. Lekarze swoją ignorancją i niedouczeniem też dokładają cegiełkę. Natura rewelacyjnie wykorzystuje nasze mózgi by regulować liczebność. Za szybko się rozmnażamy to podkręca głupotę i pazerność. Oglądałam z dzieciakami „Krainę Lodu” zawsze się przytrafi jakaś szuja, która chce coś zniszczyć. W bajkach wszystko się kończy dobrze , w życiu bywa różnie…

  14. Dzień dobty
    Dobry, dający impuls do pracy świadomego kontaktu z samym sobą tekst ;-)
    Mega boli sprawa mnie zwłaszcza w Polsce, ale nie tylko tu traktowania się naszych obywateli „jak żydków”. Nawzajem z właściwą taktyce podejrzliwego, którego wcześniej czy później ten drugi wycfani podkopujemy jego dokonania na polu nauki, sztuki, zrywamy współpracę i zadzierzgniętą męską przyjaźń by wzmocnić własne ego męskie jako ubermenscha rywalizatora prywatnej przedsiębiorczości. Jednak widać po nas dawny „styl” traktowania się nawzajem wielokulturowej ludności, w której brat agapuje brata po chrześcijańsku ale dokopie w zmowie z demonkami znienacka po pogańsku ;-)
    Panowie i Panie mają przesadzony mit w sobie samca samicy alfa w watasze – kazdy chce być. Choć przez chwilę. Nie zawsze i nie do końca moralnymi środkami i drogami.

    Muszę się rozprawić raz na zawsze z szowinizmem czyli nienawiścią do męskiej części kobiety, faszyzmem z długo wypartą silną potrzebą przynależności do silnej grupy, z rasizmem – przemożnym pragnieniem seksualnego zjednoczenia się z partnerem innego koloru skóry, innej kultury, fanatyzmem typu Chapman dla Lennona – chcesz spokoju wiecznego, oto ja przychodzę, twój wybawiciel i skracam ci jak czereśni życie. Takiego czegoś też nie cierpimy czytać w fakcie. Życie ludzkie drodzy więźniowie po zasłużonych wyrokach za morderstwo to jednak nie zerwanie czereśni (wiem, wiem widać to jak na dłoni kiedy opada afekt i jest już za późno, a jednak nie gra komputerowa).
    Przepraszam Pana Lucjana Łągiewkę i wszystkich wynalazców za to, że są tak niejednokrotnie podle traktowani, a postęp jest stopowany. Na szczęście nadciąga Pokolenie Kryształowych Dzieci – tj. tych których rodzice czytają już Charaktery, chodzą na szkolenia, coaching, pytają o ich potrzeby i szukają w swoim życiu innych rozwiązań niż łatwa śmierć i pokusa ciągłego oceniania innych na głos.

    Kraków w dudnieniu szyb. Szarutko powoli zaczyna się robić. Wypadków od wczoraj na dojazdówkach ze 6,7 z moich prywatnych informacji od przyjaciół. Uważajmy na siebie. Lepiej zwolnić. Niewiadomo czy na jezdni nie jedzie ktoś ze zdruzgotanym samopoczuciem po tabletkach lub alkoholu. Akcja znicz trwa. Kierowcy! drogi są również dla pieszych (czasem przechodzą i włażą ze zmęczenia na niedozwolonych fragmentach). W starciu pieszy auto rozkład sił nie jest fifty fifty jak pokazują wasze liczniki. Miśki suszą donosi Pan Tomek. tak, ten właśnie pan Tomek z Krakowa :-)

Komentarze są wyłączone.