Droga mniej uczęszczana

Krzysztof Kamil Baczyński
Krzysztof Kamil Baczyński

Siedemdziesiąt lat temu, 4 sierpnia w Powstaniu Warszawskim zginął Krzysztof Kamil Baczyński najprawdopodobniej postrzelony przez snajpera. Wraz z nim, z każdym dniem ginęło miasto. Setki tysięcy ludzi. Powstanie stało się symbolem niezłomności, walki o niepodległość i heroizmu. Symbol tłumiony i znienawidzony przez komunistów, którzy potem objęli władzę w kraju na długie lata. Żołnierze Armii Krajowej i Szarych Szeregów, jeśli przeżyli Powstanie i wojnę byli więzieni, zabijani i represjonowani przez nową władzę. Tęsknota za wolnością, która tliła się gdzieniegdzie w kraju, bo przecież nie wszędzie – ponad 3 miliony ludzi należało do PZPR, kolejne kilkaset tysięcy do różnych milicji, KBW, UB, SB, tajnych służb i kolejne kilkaset do ludowego wojska, tęsknota za wolnością kazała tym, żyjącym w cieniu, tworzyć z Powstania Warszawskiego narodową tajemnicę i mszę. Dla nich Powstanie stało się swoistą ofiarą.

Dziś pada argument, także z ust prezydenta, że na skutek Powstania Stalin był wobec Polaków ostrożniejszy, gdyż obawiał się naszej hardości, że należy dyskutować ale nie krytykować i wreszcie, że decyzja podjęta przez generała Bora-Komorowskiego była niełatwa i sama w sobie heroiczna. Tymczasem rzadko kiedy, mało kto ma odwagę powiedzieć, właśnie z powodu tychże symboli, tęsknot za Polską przedwojenną, która wydawała się rajem dla ludzi ciemiężonych przez komunizm, że Powstanie, to fiasko polityki i polityków przedwojennych. Stalin nie był łagodniejszy wobec Polaków i bardziej uległy, wręcz przeciwnie, raczej nas nienawidził, czego dowodem jest Katyń i Miednoje, masowa wywózka Polaków na Syberię i do Kazachstanu oraz dość krwawe rządy Bieruta. Stalin jako paranoik nie reagował w kategoriach szacunku dla odwagi. Przeciwnie – stosował bez mrugnięcia oka masowy terror, egzekucje, prowokacje i totalny reżim zagłady. Typowo dla naszej tradycji nie stajemy wobec prawdy, gdyż duchy i symbole wciąż łakną ofiarniczej krwi, tułamy się pomiędzy krzywdą i winą. Dlatego ten proces ofiarniczy wciąż się nie zamknął. Obojętni przeciwko wrogim, konformistyczni przeciwko walczącym, ulegli przeciwko zaangażowanym, powierzchowni przeciwko mądrym.

Błędem polityki przedwojennej była dyplomacja, która doprowadziła to wojny i jej tragicznego w skutkach przebiegu dla narodów żyjących na polskim terytorium. Błędem były nietrwałe i bezproduktywne sojusze z państwami oddalonymi o tysiące kilometrów. Błędem wrogość sąsiadów, której w żaden sposób nie zneutralizowano. Błędem bezsensowna ucieczka ludności z miast we wrześniu 1939, która praktycznie zablokowała ciągi komunikacyjne w całej Polsce, zahamowała ruchy armii i naraziła uciekinierów na masową śmierć z głodu i w wyniku działań wojennych. Błędem walka i opór armii, zwłaszcza po 17 września i po ucieczce rządu i dowództwa naczelnego z kraju. Gdy Rosjanie otworzyli drugi front  kolejne bitwy były tylko bezsensowną rzezią źle uzbrojonych polskich żołnierzy. Błędem była nieskuteczna polityka prowadzona przez całą wojnę, zarówno z aliantami jak i z Rosją oraz zmarginalizowanie polskiego głosu na Zachodzie pomimo udziału naszego wojska w dziesiątkach bitew po stronie aliantów, od Normandii po Monte Cassino. Błędem było wreszcie Powstanie Warszawskie i decyzja Bora – Komorowskiego, który naraził nie tylko substancję miasta ale tysiące istnień cywilów. Pozostały tu ruiny, cmentarzysko i zgliszcza. Po Powstaniu nie był możliwy już żaden, centralnie dowodzony i przemyślany ruch militarny wobec armii sowieckiej. Tym samym Stalin zyskał namacalny dowód dotyczący planów przejmowania władzy przez AK w kraju [akcja Burza] i między innymi dlatego zradykalizował swoje rządy w latach powojennych w Polsce, spodziewając się oporu, łamał go za wczasu.

***

Czy dziś jesteśmy mądrzejsi? Czy mamy lepsze rządy? Lepsze sojusze? Czy młode pokolenie, trochę niedouczone i nieświadome zarówno historii jak i złożoności zagadnień, potrafi być mądre, ostrożne, świadome? Czy skupienie na sporach pozornych, niby to światopoglądowych, zantagonizowanie społeczeństwa wokół rzeczy trzeciorzędnych nie czyni nas aby bardziej podatnymi na manipulacje? Czy wiara w nasze sojusze z odległymi krajami jak USA nie skończy się jak słynny kontrakt na F16 i offset, który nigdy nie doszedł do skutku, podobnie jak kontrakty w płonącym teraz Iraku? Czy jesteśmy świadomi, że między innymi z naszej winy Irak płonie?

***

Jesienią 1939 Baczyński napisał wiersz mniej znany, jakby proroczy, metafizyczny, pod tytułem Światy.

We mnie, w świecie grób dwa słowa

umiem trzecie 


C. K. Norwid 


Co wieczór gwiazdy wirują bliżej po niebie wydętym w elipsy. 


Co wieczór na rogu ulicy wola, rży koń apokalipsy. 


Ludzie wychodzą z miast, 


sprzedają słowa jałowe i mądrość krów mlecznych. 


W dokach ulic widzę wszechświat dzwoniący jak koła. 


Liczę rytmikę gwiazd. 


Dalej: noc jak równanie siły. 


W bulwarach słyszę – dzwony wybiły 


wszechświat. 


Oczami napnę mosty zerwanej przestrzeni, 


komety zarżą wprzężone w ogony. 


Łatwo 


po wąskim wietrze przejść na drugą stronę 


brzęczącą kładką. 



 

1939, jesień 
KB

 

A w wierszu Polacy Baczyński pisze tak:

 

[…]

O, wybudujcie domy, o, nazwijcie wreszcie

Polskę – Polską, nie krzywdą, a miłość – miłością,

i niechaj biegną rzeki, a na każdym mieście

niech słup srebrzystych skrzydeł tryśnie jako – kościół,

kościół ciał odkupienia. Każdy jako posąg

śród liści, nie z marmuru, stoi – sobie mały,

ale rosnący w kształtach jak jabłka dojrzałe,

wszyscy razem w kopułę, co odbije głosy

walnych trąb archanielskich jak lawiny nieba,

by chleb był dla miłości, nie miłość dla chleba,

by czas był tym rosnącym, a nie krwi łakomym.

O, wybudujcie domy, jasne, wielkie domy.

 ***

Myślę jednak, wciąż to do mnie wraca, że im bardziej autorytarny jest człowiek, to znaczy uległy wobec systemu lub w inny sposób uzależniony, choćby oczekując, że system będzie sprawiedliwy wobec niego, że da mu pracę, że go ochroni, pokieruje jego losem, wypełni wszystkie przyrzeczenia i obietnice, tym bardziej skazuje się, na wyroki większości. Politycy to przecież emanacja większości, są naszymi reprezentantami lecz to większość decyduje kto rządzi, czyli skutek wyniku statystycznego. Według Marka Twaina głos większości jest albo głosem samego Boga albo wierutną głupotą, najczęściej jest tym drugim. Jeśli zatem tracisz swój niezależny ogląd i pogląd, mówię, niezależny, nie mam na myśli przyjęcia tej lub innej strony, ideologii, lub skrajnej argumentacji, opowiedzenia się za jakąś stroną- to skazujesz się na większość, która może się mylić, jak kierowcy, którzy uparcie wracają z Zakopanego albo Sopotu w niedzielę po południu. Jeśli zyskujesz niezależność idziesz prawdziwą drogą do wolności, wolności osobistej, przestajesz być zależny nawet od większości, od systemu, polityki, państwa…zawsze możesz odejść z systemu lub jechać boczną drogą, tą mniej uczęszczaną.

Droga mniej uczęszczana
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

4 komentarzy

  1. Tak swoją drogą, ciekawe co jest z tym krajem nie tak, że tak dużo osób podejmuje pracę poniżej swoich kwalifikacji. Gdzie jest pies pogrzebany? Wojna wojną, ale u na nawet za czasów pokoju ludzie nie zaznają spokoju. Gdzie tkwi błąd? Coś jest ewidentnie nie tak z systemem. To nie jest odosobnione doświadczenie. Można się rozwodzić nad historią, że nam wymordowano inteligencję. Ale dzisiejsza inteligencja też ma się nie najlepiej. Już widzę oczyma wybraźni pana Macieja, który mi dołoży za sianie treści niepoprawnych coachingowo ;-)

  2. Magda nie feruję wyrokami, bo miałam okazję tak pracować i wcale nie czuję się z tym lepiej i dzielniej. Mam dużo szacunku do ludzi pracy tylko szkoda, że wielu mądrych przez idiotyczną sytuację w kraju muszą odstawić swoje talenty na bok i “podcierać tyłki”…. Ktoś powie taki ich wybór mogliby inaczej… jak ktoś jest sam to sobie kombinuje, jednak gdy jest rodzina i z dnia na dzień traci się  pracę to huraoptymizm znika dokumentnie… Nie wiem, może ja funkcjonowałam w innej rzeczywistości ale dla wielu osób praca poniżej ich kwalifikacji doprowadzała do depresji i pijaństwa, jak i rozpadu rodzin…..

  3. Myślę Aniula, łatwo ferujesz wyrokami. To o tych pielęgniarkach i tyłkach starych ludzi chociażby.
    Ja teraz mieszkam w Dublinie, i uczę sporo Polaków. I to są często osoby, które wyrwały się z marazmu polskich wsi i miasteczek. I podcierają tyłki starych ludzi, albo jeżdżą na wózkach widłowych, albo produkują żelki w fabrykach. Ale jednak wyrwali się na wolność z kraju, który nie dawał im żadnego zaplecza finansowego. Są dzielni, dobrze sobie radzą, musieli pokonać wiele barier. W pewnym sensie ich podziwiam, bo ja nigdy nie byłam taka twarda. Łatwo jest oceniać świat z bezpiecznej kanapy z laptopem, jeśli ktoś nam zapłaci za sztywne łącze. O wiele trudniej samu zbudować sobie takie bezpieczne miejsce.

  4. Pyta Pan się Panie Macieju czy ludzie się czegoś nauczyli? W dzisiejszej dobie ogromnego zasięgu informacyjnego jesteśmy dalej w tej Warszawie powstańczej dezinformowanej, walczącej na andrenalinie. MEN nie słucha rodziców, rząd nieudolnie prowadzi politykę międzynarodową, nasi żołnierze umierają nie dla idei ale za kasę, bo tylko na wojence im zapłacą tyle , żeby ich rodziny mogły godnie żyć. Nie wszyscy jednak wytrzymują psychicznie to co zobaczą, nie wszyscy wrócą. Jakie my mamy sojusze? Do Unii nas wzięli, bo trzeba mieć kogoś na granicy z Rosją, Niemcy otworzyli rynki pracy bo potrzeba im pielęgniarek do podcierania tyłków starych ludzi i programistów do biznesu, żeby kasa płynęła do Niemiec. Francja i Anglia zawsze będzie patrzeć na nas z wyższością. Oni mają elitę , zamki, pałace, a u nas nowobogaccy ciągle w jakiejś aferze siedzą…. Moc jest w narodzie, tylko potrzeba dobrego gospodarza, który zadba o to, żeby taki Putin nie szantażował nas jabłkami czy mięsem. Oglądam kabarety, ciągle coś o polityce jest a to Neonówka a to Kabaret Młodych Panów mówią wprost co się dzieje. Nasi Stańczycy…. Tylko , że refleksja jakoś zawsze przychodzi za późno…. Stalin wbił ogromny miecz w serce naszego narodu, mordując inteligencję, ludzi honoru, ludzi walki. Ile pokoleń musi minąć, by ta siła się odrodziła? Gdyby nie było wojny najprawdopodobniej nie byłoby mnie, ponieważ babcia nie poznałaby mojego dziadka….. Nie ma co gdybać, tzreba działać teraz , jak kto potrafi ….

Komentarze są wyłączone.