drugi grill sierpniowy

­— Znowu klęska —mówi sąsiad.

— I to całkowita nawet jednego seta nie wygrali — dodaje drugi — i upija spory łyk.

— Pogoda się popsuła, kilka dni było ciepłych a teraz, początek sierpnia i wieczory zrobiły się chłodne. Zaraz woda się ochłodzi i nici z kąpieli — dodaje sąsiadka.

— Tylko patrzeć i lato minie — wzdycha pierwszy sąsiad.

Rzadko chodzę na grille. Nie jem mięsa, a to zwyczajowo główna potrawa, a paprykę i kabaczki wolę surowe zamiast zwęglonych na popiół. Co gorsza nie piję alkoholu, a jak tu grillować bez piwa? Chodzę, a raczej wypadam żeby jakoś, choćby dyskretnie, zaliczyć się do wspólnoty, zaznaczyć obecność. Inaczej wezmą mnie za odludka, ekscentryka. I tak biorą. Siadam trochę z boku, słucham. Polska wspólnota grilluje przez całe lato, biesiaduje, zużywa tony brykietów, tacek i kubków oraz wypija hektolitry piwa. Kiwam głową. W końcu podrzucam temat.

— A może dla odmiany porozmawiajmy o tym, co nam, Polakom, wychodzi dobrze, z czego możemy być dumni — proponuję.

— Jesteśmy mistrzami kłótni i sporów — natychmiast reaguje pierwszy sąsiad.

— I cwaniactwa — dodaje sąsiadka.

— Diabeł dał dwie żelazne kulki Niemcowi, Rosjaninowi i Polakowi. Niemiec skonstruował perpetuum mobile, Rosjanin zamienił na litr wódki, a Polak? Polak obie kulki zepsuł – drugi sąsiad opowiedział dowcip śmiejąc się w najlepsze z własnego żartu.

— Ok — odezwałem się po chwili obawiając się, że zacznie się sesja żartów, a nie zbyt lubię ten moment na wspólnych spotkaniach. Ludzie często opowiadają dowcipy, gdy nie mają sobie nic do powiedzenia. Nie tolerują też ciszy, więc starają się ją zagadać.— To był super dowcip, ale znowu narzekamy. Proszę o konstruktywne przykłady! — stwierdziłem entuzjastycznie, dodając wykrzyknik na końcu zdania.

— Ty to zawsze zepsujesz nastrój jakimiś smutami — zganił mnie pierwszy sąsiad — a tak było miło.

drugi grill sierpniowy
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

11 komentarzy

  1. Bardzo się cieszę, że tak jest. Jest Pan dla mnie dużym autorytetem. Wciąż się czuję na drodze do celu. Całe szczęście nazywanie rzeczy po imieniu zbliża mnie do niego :). Pozdrawiam serdecznie.

  2. Pani Olu,
    Pozdrawiam serdecznie; opisuję te grille i polsko- polskie rozmowy językiem metafory; osobiście mam do tego sporo dystansu i spędzam czas w większości tak jak lubię :) czego sobie i wszystkim życzę; a metafora, dialog, opowieść to zaproszenie do refleksji :)
    Pozdrowienia wakacyjne

  3. Panie Macieju, a może właśnie nastawienie zadecydowało o spojrzeniu poprzez niechęć. A czarę goryczy przelało kilka komentarzy? Ja też nie lubię sezonu grillowania. A przecież wystarczy dodać warzyw, urozmaicić to co na stole, przystawki, zakąski i będzie zupełnie inaczej. Swoją drogą tegoroczne grille uświadomiły mi, że spędzam je w towarzystwie ludzi, którzy nie mają dobrej energii, a nazywam ich znajomymi od spotkań towarzyskich. Że odpuściłam szukanie ludzi ciekawych, nietuzinkowych, zamieniłam to na ciepłe zdawałoby się towarzystwo dzieci znajomych dla mojego dziecka. Więc i te spotkania i te grille są dla mnie rodzajem zadania do odbębnienia. Cieszę się, że Pan napisał ten tekst. Że poczułam, że Pan również jest jednym z nas upadających.

  4. A ja słyszałam, że joga otwiera różne “kanały”. Można otworzyć te dobre, które wyzwolą w nas potencjał i życiową siłę, ale gdy nie jesteśmy gotowi i gdy jesteśmy osobami zagubionymi w swej duszy, może to mieć niebezpieczny wpływ. Dlatego Aniulu nie sądźcie abyście nie byli sądzeni. Obrażanie innych chyba nie jest pozytywną emocją, czyż nie?

  5. Grile :). Cała Polska griluje! Nooo, prawie. Nie lubię tej formy. Pytania podczas grilowania? A po co? Przecież ma być łatwo i przyjemnie. Tak miło wspólnie ponarzekać, zapomnieć o swoich problemach, wlać w siebie alkohol, by na drugi dzień ból głowy pomógł w kolejnym zapomnieniu, niewidzeniu, bez-czuciu. I po co w takiej atmosferze dziwak, który zmienia beztroski stan bezmyślności? Do tego niepijący – e… to już w ogóle podpada :))))).

  6. Myślę, że swoim zachowaniem jesteśmy w stanie zarazić innych ludzi. Działą to powoli ale działa. :)

  7. Może odpowiem wprost, co nam wychodzi dobrze:
    – potrafimy się fajnie bawić, jako naród jesteśmy z tego naprawdę znani,
    – gościnność, “gość w dom, Bóg w dom”, szczególnie Amerykanie to w nas doceniają,
    – tworzymy gry komputerowe na światowym poziomie
    – informatycy polscy są zatrudniani przez światowe koncerny, z reguły wskutek różnych wygranych konkursów, ale nie tylko (wielu Polaków pracuje u Bila Gatesa, mam znajomych, którzy są aktualnie na stażu, a jeszcze studiują w Polsce),
    – kreatywność – tego naprawdę nie można Polakom odmówić
    – mamy świetną młodzież, często z nimi pracuję i ten składnik mojej pracy uwielbiam :)
    – wytrwałość i wspólna walka do końca w imię wyższego celu,
    itd, itp. nie chce mi się dalej pisać, ale jest tego jeszcze naprawdę sporo…..

  8. … A że Życie od razu podsuwa odpowiednie lekcje to dziś mi się przydarzyła piękna historia. Postanowiłam zawieźć parę rzeczy do schroniska dla zwierząt, a że się nazbierało – zamówiłam taksówkę. Pan taksówkarz widząc co wiozę od razu zaczął temat ‘zwierząt’ i tak nam zleciała jazda, na rozmowie o zwierzętach i jakie są cudowne. On wspominał swoje psy i koty. A że się zagadał, zapomniał skręcić, to jechaliśmy dłuższą trasą. I na koniec nie dość że odliczył mi kilka złotych, przepraszał kilkukrotnie i mówi “przepraszam że się zagadałem ale lubię rozmawiać o zwierzętach, a przecież nie będziemy narzekać, lepiej skupić się na tym co dobre”, na koniec zaś życzyliśmy sobie właśnie wszystkiego dobrego.
    A więc można i cudowne że trafiam na takie osoby.
    W samych schronisku zaś poza smutnymi psimi oczami, kilka młodych osób jako wolontariusze do wychodzenia z psami. Super sprawa!
    Poza tym udało mi się dziś zobaczyć na niebie efekt halo, a w empiku trafiłam na okazję i kupiłam dwie książki w cenie jednej z serii “uczta wyobraźni” (jedna z moich ulubionych).
    To trochę zbieranina różnych wątków z ostatnich postów.
    Ale dzielę się tymi wrażeniami, bo Życie pokazuje że w co wierzysz to masz.
    I że przyciągamy to na czym skupiamy uwagę.

  9. dzień dobry :)

    ja Pana rozumiem, bo mam podobne przeżycia odnośnie tego mięsa, (nie)picia i “bycia” odludkiem. cóż, w jednym towarzystwie zawsze będziemy mieć łatkę dziwoląga, a w innym po prostu jesteśmy “wśród” swoich.
    więc nie bacząc na to co kto pomyśli o mnie i moich wyborach i dlaczego znów nie poszłam na imprezę firmową, po prostu unikam wyjść w pewne miejsca, z konkretnymi ludźmi, bo to nie moje klimaty zupełnie.

    Z drugiej strony sama wiem ile uważności potrzeba w kontakcie z drugim człowiekiem żeby nie wpaść czasem w takie ględzenie i się nie nakręcać. przerabiam to z ludźmi w pracy. bywa że dam się wciągnąć w tę spiralę ale potem czuję się jak na kacu – więc uważność i jeszcze raz uważność.

    p.s. a mnie cieszą te chłodniejsze dni bo dają przedsmak jesieni, którą bardzo lubię.
    p.s 1 Polakom bardzo dobrze wychodzą np. pierogi :) zastanawiam się dlaczego tak jak jest masa knajpek “kebab u turka” tak nie ma “pierogi u polaka” ;)

    Pozdrawiam!

  10. Ja ostatnio usłyszałem od kolegi, którym rozmawiałem o związkach ” Ty to zawsze masz jakieś tam psychologiczne sztuczki i rozwiązania a tu trzeba zyć, w życiu tak się nie da”.

    Jeżeli jesteśmy mistrzami kłótki i sporów to oznacza, że jesteśmy mało świadomym narodem. Świadomym różnic poszczególnego człowieka. W ogóle te słowa to jakieś utwierdzanie sie w narzuconym z góry losie, jak by nie mogło być inaczej. Np. jesteśmy mistrzami uśmiechu i radośći. Mało jest tolerancji i akceptacji. Często bywam wśród swoich znajomych i takie sytuacje się prawie wszędzie powtarzają.
    Chociaż chyba dobrze, że sie spotykają na tych grillach, nie siedząc w domu przed TV.

  11. Kiedyś w gazecie “Poradnik dla Pań” pewien ksiądz egzorcysta przestrzegał przed jogą, bo znał człowieka, który po jodze przestał chodzić do kościoła, ponieważ jak chciał przekroczyć próg to coś go dusiło.:) Pewnie mieszanka antymolowa z futerek szacownych pań , ale ręce mi opadły . Podobno mamy wykształcone społeczeństwo, tylko jakoś w główkach rozumek nie działa jak u Puchatka. Ale co tam Panie Macieju, nie da się do wszystkich dopasować i nie da się wszystkich zmusić do myślenia:) Lepiej działać z tymi co mają potencjał, według zasad reklamy szeptanej, ci wyprostowani znajdą następnych z potencjałem do prostowania:)

Komentarze są wyłączone.