wiara a nie fakty

Drugie ćwiczenie świąteczne

W necie i na łamach prasy napisano w ostatnim czasie rozliczne analizy, podsumowania i prognozy dotyczące przyszłości naszej ojczyzny. Przedstawiane są fakty i argumenty. Obelgi mieszają się z nonsensami zaś agresja i mowa nienawiści stały się naturalnym sposobem porozumiewania – to znaczy braku porozumiewania, sposobem na wykrzykiwanie swoich racji.

*

Tymczasem spór, który tak się zaostrzył jest ideologiczny, czyli oparty na wierze nie zaś na faktach lub argumentach. W naszym kraju (z wyjątkiem kliku nielicznych sytuacji) nie umiemy dyskutować, gdyż nie możemy. W sporze ideologicznym nie ma miejsca na wymianę argumentów, gdyż reprezentowane stanowiska są kwestią wiary i przekonań a nie dowodów i faktów. „Nie możemy rozwiązywać problemów sposobem myślenia, który je stworzył” – napisze Albert Einstein.

Weźmy choćby Jezusa, którego narodziny będziemy niebawem obchodzić. Już samo stwierdzenie, że był to żydowskich chłopak z biednej Galilei brzmi dla wyznawców jak niedorzeczność, jeśli nie herezja. Najprawdopodobniej był Polakiem, wszak dla wielu jest Królem Polski. Co ów Polak robił w I wieku naszej ery w okupowanej przez Rzymian Galilei – nie wiadomo, jednak dla wyznawców historia przecież nie ma znaczenia.

*

Podobnie z matką Jezusa Maryją. Jakiś czas temu, kiedy byłem światkiem antysemickich wypowiedzi pełnych jadu i nienawiści, mających nawet znamiona podżegania do przemocy, wygłaszanych w katolickim środowisku przez ortodoksyjnych wyznawców – powiedziałem, że to skandal. Skandal tym większy, że zarówno Jezus, na którego się powoływano i jak i jego matka byli Żydami. Jak czułaby się Maryja, uosobienie katolickiego dobra, gdyby słyszała tę mowę nienawiści i to jeszcze skierowaną wobec jej narodu i jej własnej tożsamości? – spytałem. Jakiż byłem naiwny.

Co usłyszałem w odpowiedzi? Że już różne bluźnierstwa słyszano ale coś takiego przekracza wszelkie normy – powiedzieć bez zająknięcia tak bezczelne kłamstwo, że Maryja była Żydówką?! To profanacja, świętokradztwo i…bluźnierstwo! Omal nie zostałem pobity.

*

Religia nie potrzebuje rozumu, rozum nie potrzebuje religii. Żadne przekonania nie potrzebują rozumu. Żadna ideologia. Przekonania i wiara to kwestia nawykowa, bezkrytyczna, tu nie ma miejsca na logikę i argumenty. One są nie tylko zbyteczne ale również niezastosowalne. Rozumowi pozostaje westchnienie bezradności, apel do siebie samego by nie popadać w zwątpienie ani gorycz. Gorycz bowiem grozi mizantropią, niechęcią do ludzi i świata, czyni człowieka nieszczęśliwym i w końcu chorym z nienawiści lub osamotnienia.

*

W „Imieniu róży” genialnej książce Umberto Eco mnich Jorge jest przeciwnikiem żartu – uważa śmiech, żart, zabawę za grzeszne, co gorsza mogące wysadzić podstawy wiary. Jest tak bardzo o tym przekonany, że nie tylko w imię tego przekonania zatruwa karty ksiąg, w których pojawia się humor lecz również zabija w imię swych przekonań tych, których dotknęła zaraza śmiechu. Każda ortodoksja działa w ten sposób, czy jest to islam, protestantyzm czy katolicyzm, ideologia polityczna czy narodowa. Ortodoksja rodzi przemoc wobec obcych. Gdy wydawało się, że Europa i w ślad za nią Polska uleczyła się ze skrajności, pokonały zarazę ksenofobii i rasizmu, nacjonalizmu i ortodoksji znów gra się na tych strunach, znów przemoc rodzi przemoc. Ledwie wygasły popioły i ludobójstwa na Bałkanach a już przemoc rozgorzała na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Teraz rozlewa się po Europie. Grana jest w wciąż ta sama nuta – ksenofobia, nacjonalizm, rasizm, ortodoksja. Osadzone zostały na ideologicznej wierze, że „my jesteśmy lepsi i dlatego mamy rację” lub odwrotnie „mamy rację, dlatego jesteśmy lepsi”. Kolejność jest bez znaczenia.

*

I tak oto w Polsce nastały czasy kiedy żarty się skończyły. Z pozoru atmosfera wydaje się groteskowa ale złapałem się na tym, że wróciła mi myśl sprzed lat – wszystko, tylko nie zgorzknie. Ostatni raz pomyślałem w ten sposób w latach 80-tych XX wieku, w ciemną noc komuny.

* Ćwiczenie*

Warto zatem wykonać ćwiczenie, które przywraca wewnętrzną „dobrą energię”. Jest niesłychanie proste i jednocześnie bardzo mocne w doświadczeniu.

Weź kawałek papieru i długopis, najlepiej od razu, w chwili kiedy czytasz bloga i wynotuj wszystkie sprawy, które ciebie niepokoją, spędzają sens z powiek, przygnębiają, smucą, trapią. Każdą z nich określ jednym słowem – hasłem i tylko to słowo zapisz. Teraz spójrz na pierwsze słowo i zadaj sobie pytanie:

Czym będzie dla mnie sprawa X gdybym nagle, powiedzmy jutro, bez uprzedzenia wyjechał/wyjechała na Wyspy Fidżi z całkowicie nowym paszportem i tożsamością, tak jak to się zdarza w szpiegowskich filmach? Po prostu znikam z dawnego życia i buduję nowe, w nowej sytuacji społecznej, geograficznej, politycznej – gdzieś daleko stąd.

Skieruj to pytanie do każdej z wynotowanych spraw i odpowiedz. Teraz na kolej na drugie pytanie.

Czym stałaby się wynotowana przeze mnie kwestia X i kolejne po mojej śmierci?

Wreszcie pytanie trzecie:

Co mogę zrobić żeby sprawa X i kolejne „umarły dla mnie”?

*Krótki feed-back*

Zastanów się. Być może warto „wrzucić na luz”. Odczep się od siebie i od innych. Być może dajesz innym, otoczeniu, ludziom, relacjom, systemowi – zbyt duży wpływ na siebie. Wpływ na ciebie ma to co zjadasz, jak się odżywiasz, jak  śpisz, jaką masz kondycję fizyczną, jak ćwiczysz swoje ciało i umysł. Jak często ignorujesz te kwestie? Jak się czujesz w kontaktach z ludźmi i światem? Czym karmisz swój umysł? Być może cudzą złością i frustracją? Co jest w istocie „twoje” a co cudze, narzucone, przyjęte nawykowo? Co możesz zrobić żeby odczepić od siebie wagony, które ciągniesz, zapchane złomem?

ps. W razie potrzeby wykorzystaj sugestię z filmu :)

Drugie ćwiczenie świąteczne
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. Megainteresujący obraz. Nastroje, nastroje, nastroje. Nie zawsze wspólne bicie serc. A szkoda. Ja jak zawsze chciałabym spokoju, a nie wojen. Trudno cieszyć się świątecznym spokojem, gdy na tej samej planecie giną Jazydzi, Sunnici, Szyici, mordowani są Chrześcijanie, karani z urzędu Bamarowie za choinkę i żłóbek, nakłaniani do samobójstw religijnych młodzi mężczyźni i kobiety z Australii i Europy.
    W Święta, jak nigdy i jak zawsze, powraca poruszany tu na Blogu temat czy człowiek jest z natury dobry czy zły.

    Chrześcijański Święty Brat Chmielowski powiedział głosił, że ten jest dobry, kto chce być dobry. Zakon Krzyżowy w efekcie w pojedynku na dobro przegrał sromotnie z Templariuszami, choć kto to wie…

  2. Chata ogarnięta mogę poćwiczyć :) A i jeszcze poproszę coś na wyciszenie przeczuć i empatii :)

  3. pozdrowionka dla wszystkich

  4. Dotleniłam się. Fajna ta reklama. Pozdrawiam Autora i przyjaciół bloga…

  5. I ode mnie drobne ćwiczenie na zakaz poddawania się sugestiom. Wyobraź sobie, że jestes poddawany próbie Milgrama, Zimbardo i faka maka temu, co oczywiste. Czy umiałbyś się zachować inaczej niż podpowiadają instynkty i strach? Zakładasz mundur żołnierza, oprawcy, dostajesz prąd do ręki, przyciski atomowe i co robisz. Widzisz przed sobą Araba w kiejkutach, a system grozi i śmiercią i wmawia że masz wejśc w rolę kata, torturować. Czy jesteś w stanie i jak łatwo zobaczysz w brodatym przestępcy brata, kiedyś właściciela puchatego misia albo własnoręcznie zrobionej zabawki, siebie samego? Dostajesz numer, piżamkę w paski, opaskę na rękę czy dasz radę wyobrazić sobie, że to dodaje Ci ogromnej siły i wigoru do walki, że to Cię nie może naznaczyć i Cię nie naznacza, że możesz wypierniczyć złą strukturę, zasady, zakazać sobie poddania się i robienia tego, co nieetyczne, rzucenia się chmarą na jednego czy dwóch esesmanów, którzy odcinają swój kontakt ze sobą by móc w ogóle zrobić to co chcą zrobić. Nie sztuka mówić nie gdy jednak wolno mówić nie. Sprawdź się w wyobraźni co Ty konkretnie byś zrobił w mundurze faszysty, oprawcy, stroju kata? Czy odzienie – to co nosisz Cię określa?

  6. ta ‚reklama’ jest odkryciem ostatnich dni. zachwyca mnie jak trafia w sedno :)

Komentarze są wyłączone.