Duchowość

i tożsamość

Duchowość i tożsamość

Duchowość i tożsamość – przebudzenie.

Duchowość i tożsamość to dwa pojęcia od wieków obecne w filozofii i wciąż żywe dla współczesnego człowieka, choć często nieuświadamiane. Duchowość i tożsamość wyrażają potrzeby, które choć drzemią w ukryciu, bywają siłą napędową naszych wyborów życiowych. Pragniemy poczucia sensu, przebudzenia świadomości, odrodzenia, oczyszczenia a nawet oświecenia. Czasem na przełomie dwudziestego roku życia, czasem na granicy trzydziestki lub czterdziestki, niekiedy po awansie lub utracie pracy, po oczekiwanym sukcesie lub w wyniku nieoczekiwanej porażki pojawiają się pytania o sens, o wartość życia, o cel istnienia.

Oświecenie

Duchowość i tożsamość związane są z takim pojęciami jak  – oświecenie, odrodzenie, przebudzenie, błogosławieństwo, katharsis, nirwana, samadhi. Oświecenie jako pojęcie to przede wszystkim epoka historyczna i literacka, okres, w którym zrodziła się nowoczesna nauka. Naukowość zawładnęła zbiorową wyobraźnią i rozpaliła umysły „oświeconych”, czyli poszukiwaczy prawdy, mędrców, którzy zapoczątkowali żmudny okres poszukiwania odpowiedzi na pytania o mechanizm natury. Naukowość wypracowała metodę naukową oparta na dowodach możliwych do potwierdzenia na drodze empirycznej. Był to moment w dziejach ludzkości, kiedy religia, nauka i sztuka, a potem medycyna zróżnicowały się, wyodrębniły z tygla, w którym dotąd zmieszane jak bigos budowały fundamenty cywilizacji.

Polityka

W ślad za nauką powstała współczesna polityka jako zaawansowana metoda negocjacji i rozwiązywania problemów. Polityka narodziła się jako wyraz poglądów na rolę państwa, społeczeństwa, narodu – jako sposób utrzymywania społecznego porządku, hierarchii, podziału klasowego i wreszcie negocjowania. Na skutek procesów cywilizacyjnych powstanie również nowoczesne państwo z aparatem władzy, pojęciem klasy społecznej, by wreszcie wykreować nowe nauki o człowieku, naukowe próby wyjaśnienia rozwoju cywilizacji, roli człowieka, pochodzenia Wszechświata. Narodziła się też nowa koncepcja wojny, w tym wojny światowej.

Tuż po oświeceniowej rewolucji, jako uboczny skutek postępu naukowo-technicznego powstanie kolonializm. W efekcie, jakby niepostrzeżenie, jako skutek rozwoju ugruntowała się dominacja jednych ras nad innymi. Ideologii i religii bardziej ekspansywnych nad niszowymi, porządków prawnych reprezentowanych przez agresorów nad porządkami pokonanych. Niekiedy sytem społeczny – zostało podbudowane argumentami paranaukowymi jak faszyzm czy komunizm.

Oświeceniem nazywamy również stan, w którym jednostka doznaje stanu głębokiej samoświadomości połączonej ze zrozumieniem. Towarzyszy mu wewnętrzny spokój i poczucie harmonii z otoczeniem. Może mieć również charakter mistycznego kontaktu z bóstwem, poczucia pełni wiary, namaszczenia, posłannictwa. Jego synonimami w różnych kulturach i tradycjach są takie pojęcia jak nirwana, samadhi, katharsis, przebudzenie, odrodzenie, błogosławieństwo, świętość.

Duchowość i tożsamość – pozorne rozdzielenie

Zadziwiające jest, że spośród ponad 7 miliardów ludzi tylko niewielka cząstka rozumie procesy oświeceniowe w nauce, a potem procesy demokratyczne, liberalne i modernistyczne. Wciąż nieliczni korzystają z dobrodziejstw wolności, praw człowieka i rozróżniają porządek władzy, nauki, kultury, sztuki i religii, jako odrębne, rządzące się odmiennymi prawami struktury, jak chce Wilber. Przednowoczesność charakteryzowało stałe połączenie i wymieszanie porządku władzy, nauki, kultury, sztuki i religii. Religia decydowała arbitralnie o każdym przejawie życia ludzkiego. Od indywidualnych pragnień po normy w grupie społecznej, od próby interpretowania mechanizmów fizyki, po uzdrawianie.

Szaman, a potem kapłan byli pierwszymi i ostatnimi arbitrami w kwestiach prawa, zdrowia, piękna, a także etyki, wartości, zasad gospodarczych. Byli niemal wyłącznymi sponsorami artystów, filozofów i naukowców. Namaszczali władców oraz rozstrzygali na każdym etapie życia ludzkiego co jest słuszne, a co fałszywe, co jest dobre, a co złe, określali też kryteria prawdy i co ważniejsze afiliacji, społecznej akceptacji i przynależności do grupy.

Uprzywilejowani

Uprzywilejowani obywatele bogatszej części świata, są wciąż nieliczni. To ci, których stać na dach nad głową i nadwyżki żywności, szkołę i ubranie. Jeszcze bardziej uprzywilejowani, z tego grona szczęśliwców, gdy chcą ustalić prognozę pogody logują się na stronie Instytutu Meteorologii. Gdy zamierzają przeżyć doznania estetyczne, idą do teatru lub włączają telewizję. Gdy zamierzają poznać opinię znajomego w jakiejś kwestii piszą maila,  z chorym gardłem idą do lekarza.

W okresie tradycyjnych świąt religijnych uczestniczą wraz z innymi w rytuale, zwanym w danej zbiorowości religijnej – liturgią, by wraz z innymi wyznawcami celebrować własną duchowość, a może tylko tradycję wyrażoną w rytuale. Nie myli im się esemes z modlitwą, ani mszalne kadzidło z antybiotykiem, ani błogosławieństwo z uzdrowieniem.

Modlitwa do opiekuńczego bóstwa nie zaszkodzi, lecz pewniejsza wydaje się lokata w banku. Współczesny człowiek nie upatruje też życiowej szansy w magicznej mocy bóstwa, a kolorowe, teatralne szaty kapłanów straciły swoją czarodziejską moc. Ale czy na pewno?

We współczesnej Polsce to rozdzielenie porządków okazało się nie tylko pozorne, lecz również fałszywe. Ideologia oparta na dawnych stereotypach wypełniła pustkę po neoliberalnej propozycji gospodarczej, która o poziom duchowy w zasadzie nigdy nie dbała. Założenie, że Polakom wystarczy pewien skok cywilizacyjny oparty o konkurencję i gospodarkę wolnorynkową okazał się fałszywy.

duchowość i tożsamość_2
duchowość i tożsamość_2

Duchowość i tożsamość – rytualizm

Dla nielicznych reprezentantów społeczeństwa, dla tych bardziej wyedukowanych, zamożniejszych, nowych mieszczan, rzeczywistość podlega analizie i rozróżnieniu, życie obserwacji, a błyskotliwe hipotezy badawcze naukowej dyskusji. Większość używa co prawda Internetu i smartfonów, telewizji i goretexu, lecz nie wyszła poza plemienne rytuały i koncepcję świata, w którym rządzą demony.

Rytualizm współczesny niezbyt jest daleki od plemiennych obrzędów, w czasie których demony należy karmić ciastkami i mlekiem, bić pokłony, wzywać do czarowania i odczarowywania, błagać i przepraszać, przekupywać i chować się przed nimi, choćby w ciemnej szafie. Zadziwiające jest, że nawet wśród „oświeconych” Polaków (a także ludzi Zachodu) panuje przemożna tęsknota za światem magii, cudów, tajemnych energii, mocy bóstwa, zaklęć i świętych miejsc, czarów i rytuałów, mocy, zaklęć i mistyki.

Moc bóstwa

Moc bóstwa, przestrzeń dostępna tylko wtajemniczonym, jest nam zadziwiająco potrzebna, niemal niezbędna. Jest jak narkotyk. Jak lekarstwo na bezradność. Możemy nawet ignorować etykę biznesową i społeczną uczciwość, popełniać grzechy świeckie i religijne, autodestrukcyjnie zatruwać się alkoholem, narkotykami i nikotyną, zdradzać bliskich i robić lewe interesy, byleby tylko jakiejś mocy zawierzyć, jakiemuś bóstwu oddać cześć, oddać poczucie sensu własnego życia z nadzieją, że w gruncie rzeczy wszystko jest w porządku.

Stąd popularność niezliczonych szkoleń, praktyk, technik, zaadoptowane fragmenty obcych religii i wierzeń – wszystko w nadziei, o literackich przecież korzeniach, że gdzieś daleko, za górami, za lasami istnieje źródło, a przy tym źródle mieszka starzec, a ten starzec zna tajemnice życia, a być może również szczęścia i wystarczy tylko ich posłuchać. Stąd też wciąż żywy w Polsce rytualizm religijny dający miłe poczucie spełnionego obowiązku, trochę jak w pascalowskim zakładzie, że lepiej jest w boga wierzyć, nawet jeśli nie istnieje, niż nie wierzyć i zostać potępionym.

 

Niestety, jeśli Antonio Damasio[1], znany neurofizjolog, ma rację, a pewnie ma, za autodestrukcję, mistycyzm religijny, uzależnienia i wiarę w cuda odpowiada ta sama przestrzeń w mózgu, która jest ewolucyjną ceną za naszą inteligencję i ograniczone zmysły orientacyjne w porównaniu do innych ssaków. Sprawniejsi o lepszą zdolność do analizy od szympansów, jeśli nie potrafimy nadać kierunku swojej kreatywności, lub jej rozwinąć, popadamy w autodestrukcyjne uzależnienia i religijny mistycyzm. Może Damasio się myli, w każdym razie na wszelki wypadek miliardy ludzi zaklina rzeczywistość magią, wierząc, że w ten sposób uprawiają duchowość.

[1] Damasio A., Błąd Kartezjusza. Emocje, rozum ludzki i mózg, Rebis, 2011

więcej o duchowości 

zapraszam również na stronę coachingdao.pl

cdn.

Duchowość i tożsamość
5 (100%) 5 votes

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.