Pewne powiedzenie taoistyczne brzmi następująco:

Za pieniądze możesz sobie kupić dom, lecz nie kupisz rodziny.
Możesz sobie kupić łóżko, ale nie sen.
Możesz sobie kupić zegar, ale nie czas.
Możesz kupić księgę, ale nie wiedzę.
Możesz kupić pozycję, ale nie szacunek.
Możesz zapłacić lekarzowi, ale nie kupisz zdrowia.
Możesz kupić sobie życie, ale nie kupisz duszy.
Możesz kupić sobie seks, ale nie miłość.

Brzmi to nieco pocieszająco dla osób biednych i bliskie jest doktrynie katolickiej, która tylko duchowieństwu pozwala się bogacić, za to biednych, chorych i bezradnych masowo zaprasza do raju, jako umiłowanych przez Boga. Raj niestety nastąpi jednak po życiu, jako nagroda. Wszelkie religie operujące koncepcją reinkarnacji mówią o kramie, czyli o dziedziczonym losie po poprzednich życiach. Tym samym skrócenie życia zwierzęcia, czy osoby cierpiącej, biednej, wykluczonej jest wybawieniem jej od złego losu i szansa na lepsze trafienie w przyszłości. Tego rodzaju przekonania silnie zakorzenione w mentalności czynią z pieniędzy, powodzenia i bogactwa strefę tabu i bardzo silnych hamulców osobistego rozwoju.

Ekscentryczny artysta, bogacz za życia – Salvador Dali, w swojej biografii wyznał coś bardzo zbliżonego do sentencji chińskiej: Dopóty wspaniale jest mieć pieniądze, dopóki nie zagubi się zdolności dostrzegania rzeczy, których nie można za nie kupić. Pieniądze to przecież symbol energii, do tego stopnia realny, że stał się podstawą współczesnej gospodarki i jej kłopotów. Zadłużenia najsilniejszych gospodarczo państw świata sięgają bilionów dolarów, a długi hipoteczne rozdawane w ciemno by zwiększać zyski banków uruchomiły falę kryzysu, która od USA rozlała się po świecie i zaledwie jest powstrzymywana. W moim dzieciństwie pieniądze miały jeszcze inne znaczenie. Złotówek zawsze brakowało, ale nawet jak były niewiele można było za nie kupić. Prawdziwe pieniądze o niebotycznym przeliczniku to były dolary, funty, korony. W zasadzie nielegalne w Polsce, ale na czarnym rynku wszechwładne. Były też bony PKO, taki zamiennik dolara wymieniany po kursie ustalanym przez państwo. Krainą luksusu, miejscem gdzie można było płacić w bonach były Pewexy, wydzielone sklepy dla bogaczy i ciułaczy, którzy powracali zza oceanu z ciężko zarobionym groszem. Działacz niepodległościowy Władysław Frasyniuk powiedział niedawno w tv, że polskie korzenie współczesności są niewolnicze. Za komuny byliśmy niewolnikami. I niewolnicza krew wciąż miesza się z krwią wolnych ludzi, a niewolnicza krew jest trucizną straszną. Znaczenie pieniędzy jest całkowicie umowne. Możesz im nadać własne znaczenie, ale najpierw potrzebujesz nadać nowe znaczenie sobie.

Pewien mój znajomy Amerykanin mieszkający w Polsce [żona jest Polką]  był sprawcą odkrycia coachingowego, które pozwoliło mi uwolnić się od ograniczających przekonań w kwestii  pieniędzy. Joseph zarobił na pewnym projekcie ekologicznym około 1 ½ miliona euro. Projekt zakończył i zaczął się bawić, podróżować, wydawać. Ktoś z polskiej rodziny mocno zaniepokojony jego postępowaniem stwierdził: Joe, to mocno nieodpowiedzialne, jesteś mężem i ojcem. Powinieneś oszczędzać, mądrze inwestować, odkładać. Co zrobisz, gdy pieniądze pewnego dnia się skończą? Joe podrapał się po głowie i z uśmiechem odpowiedział: Jak się skończą to znowu zarobię. Jak to?  – zdziwił się Polak. Normalnie – odpowiedział Joe – jestem tak dobry w swoim fachu, że bez problemu zarobię tyle, ile będzie mi potrzeba.

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

15 komentarzy

  1. Nic dodać nic ująć, jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Dlatego tak ważne jest wykształcenie, ale nie polegające na rozwiązaniu testów ale na myśleniu. Po raz kolejny to powiem, szkoły myślenia nie uczą. Jak wiadomo, durną masą się lepiej kieruje.

  2. „Dopóty wspaniale jest mieć pieniądze, dopóki nie zagubi się zdolności dostrzegania rzeczy, których nie można za nie kupić”. To chyba podstawowa zasada, czy też postrzegana przeze mnie, jako podstawowa.
    Pewnie jeszcze : Bogaty jest nie ten, kto wiele ma, a ten kto wiele może dać.

    Trwonienie pieniędzy przez tzw. „celebrytów” zwłasza z poza naszego kraju, często przyprawaia mnie o ścisk w żołądku.

    Podobną romowę (jak ta z Joe) prowadziłem z dobrym znajomym o zabezpieczeniu swoich dzieci. Praca, jakieś lokum, pieniądze na start – ilu z nas podobnie chce układać drogę swoim pociechom.
    – A mnie kto dał – odpowiedzał znajomy – niech szkodniki też coś z życia mają :) :)

  3. Dobry cytat.

  4. „(11) Nie mówię tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. (12) Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. (13) Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.”
    Flp 4:11-13

    Być może to jest dobra strategia dla katolików. I niekatolików też.

  5. <>
    Flp 4:11-13
    Być może to jest dobra strategia dla katolików. I innych też.

  6. Bardzo synchroniczny wpis ..
    Energia , podświadomość czy też nadświadmomość jest jednak genialna ,
    W podpowiedziach , pytanie tylko Jak rozmawiają ze świadomością i czy umieją dojść do konsensusu czy też rozwiązania , czy też dotarcia do odpowiedzi na właściwe pytanie …
    Jestem pełna pokory :) jak świat przynosi podpowiedzi czy tez sami je znamy , tylko sami przed sobą je ukrywamy , ze strachu ale przed kim ? Przed sobą ?

  7. Tak mi się przypomniało a propos pieniędzy, w jednej firmie im kto niżej stał w hierarchii tym miał lepszy samochód , szef przyjeżdżał do pracy rowerem :) Pełen luz:) Uważam, że pieniądze są potrzebne, żeby człowiek mógł się realizować. Jak mam kasę to i zarobi fryzjer i trenerka jogi, jak jej nie mam to niestety inni też nie. Jeśli ktoś chce się uczyć, też potrzebuje kasy, a to na książkę a to na internet itp. Lubię jak to co kupuję jest estetyczne ale przede wszystkim ma być użyteczne. Ze względu na fakt, iż jestem na wychowawczym i trzeba zarządzać jedną pensją , stałam się mistrzynią promocji, zniżek i rabatów. Zawsze się coś wygospodaruje na przyjemności. Dzieciaczki już podchowane, więc zaczynam myśleć o pracy. Trzymajcie kciuki, żebym dostała się do szkoły coachów :) jak osiągnę poziom Joe to będzie super ;)

  8. Andrzeju, czy znasz jakas „instytucje religijna”, ktora funkcjonuje bez finansowania? W mojej rodzinie sa ewangelicy – musza placic okreslona miesieczna oplate (juz nie pamietam czy stala czy jako % od dochodow). Poznalem kiedys zaangazowanego baptyste (USA) – oplaty byly takze. Mnisi buddyjscy o ile mi wiadomo tez otrzymuja dary, by mogli funkcjonowac.

    Mam bardzo podobne zdanie w kwestii „wyzszosci” ksiezy. Tylko, ze rozciagam ja w ogole na wszystkich ludzi. Znany piosenkarz, pisarz, profesor czy rezyser – sa takimi samymi ludzmi jak my, nie uznaje kultu „swietych krow”. To chyba jedna z czestszych przywar ludzi – pycha i brak pokory, ale ulegaja im nie tylko ksieza i tez nie wszyscy ksieza.

  9. Kiedyś ludzie, gdy nie potrafili wytłumaczyć jakiegoś zjawiska odwoływali się do działań boskich. Katolicyzm szanuję i akceptuję. Zostałem wychowany w tej wierze przez swoich rodziców. Ale wierzący nie jestem. Jest wiele rzeczy, które mi sie nie podoba, wiele pytań na które Watykan nie chce i nie jest w stanie odpowiedzieć. Widzę też tą pozytywną stronę roli kapłana jako sługi dla ludzi.
    Watykan jest jak globalna firma, nierozerwalnie związana z pieniędzmi prawda Panie Macieju? Co się dzieje z tymi setkami miliardów euro, które napływają dla posług bożych do Banku Watykańskiego nikt nie wie. Choć to nie moje pieniądze to z racji tego, że kościół promuje otwartość jestem ciekawy.
    Nie podoba mi sie też traktowanie księży jako osoby, które wiedzą wszystko najlepiej. Osoby których trzeba się bać,a taki przekaz wyczułem we własnym domu. Ksiądz to osobistość, ktoś lepszy.
    Ludzie klękają przed papieżem całując go w rękę. Ja bym tego nie zrobił. Dla mnie to jest taki sam człowiek jak każdy inny. Nic więcej. Mógłbym pewnie przeprowadzić z nim świetną rozmowę, rozwijającą i pouczjącą. Czy taką szansę dostanę? Nie.

    Pana wpis znakomicie się wpisuje w moje ostatnie dylematy. Często wyobrażam sobie sytuację, w której pieniądz na świecie nie istnałby. Co by wtedy pozostało? Dialog, porozumienie, empatia. Kryterium byłyby umiejętności. Seledynowe kioski to dobry pomysł. Może potrzebna rewolucja?

  10. Sek w tym, ze z intencji wylaniajacej sie z tego fragmentu odczytalem wlasnie jakies napiecie, jakas negatywna emocje zwiazana z kosciolem katolickim i tak mi przyszlo do glowy, ze ktos bardziej zaangazowany w ta religie moglby poczuc sie urazony taka ocena. A byc moze to moja imaginacja zmeczona choroba (od 2 tyg nie moge wyjsc z zapalenia oskrzeli) podpowiada jakies glupoty, jesli tak to z gory przepraszam za czepianie sie :)
    Pozdrawiam szczerze i serdecznie,
    marek

  11. :) no cóż, każde sformułowanie twierdzące, zwłaszcza z użyciem czasownika „być” jest przekonaniem; również to zdanie jest przekonaniem na temat przekonań; w wielu przekonaniach zawarte są również oceny; ocena w tym sensie zawsze zamyka, choć porządkuje [to również jest przekonanie :)
    Istotna jest przede wszystkim intencja, czyli powód. Przecięcie komuś gardła nie zawsze dokonywane jest z intencją morderstwa, może być również ratowaniem życia – jeśli jest zabiegiem tracheotomii po zadławieniu :)

    W tym sensie moje teksty prowokatywne lub prowokujące, są właśnie prowokatywne :)

    Pewną nadzieję daje nam język E-prime, lub język logiki filozoficznej, w E-prime powiedzielibyśmy … być może jest tak,że…

    Przekonanie ograniczające w coachingu ma natomiast charakter ograniczający osobistą zmianę, rozwój, osiąganie celów danego podmiotu, czyli człowieka, który je wypowiada; tymczasem mój stosunek do katolicyzmu jest wszechstronny, wyrosłem w tej tradycji i sądzę, że potrafię wiele czerpać z doświadczeń tej tradycji religijnej i kulturowej; moim mistrzowie to również zakonnicy katoliccy; przekonałem się również, że jako socjolog, etnolog i coach bardzo często mam większą wiedzą na temat dogmatyki lub historii danej religii niż niektórzy wyznawcy, tyczy się to również katolików,

    a religia to osobny temat…w Polsce, gdzie dominuje większość katolicka wciąż trudno jest przyjąć, że istnieją inne religie, inni wyznawcy, religie niedeistyczne, inne poglądy i że do „naszej religii” można mieć dystans, mówić o niej per „katolicyzm”; patrzeć krytycznie, analizować, nie podzielać, badać jej historię… a co gorsza :) budować poglądy synkretyczne z innymi doświadczeniami filozoficznymi i nie tylko

    pozdrawiam weekendowo :)

  12. czy zdanie nt. doktryny katolickiej nie jest aby przekonaniem ograniczajacym?

  13. Wiara i zbawienie to nie tylko przywilej biednych i umeczonych. I Bog wymyslil bogactwo….

  14. No właśnie, Joe to mój chłop :-)))

Komentarze są wyłączone.